Reklama

Wiara

Złodzieje dusz

W Polsce, według różnych źródeł, działa ok. 900 organizacji religijnych, zwanych potocznie sektami. I choć nikt nie prowadzi krajowego rejestru tych grup, wiadomo, że są niebezpieczne. Poniżej wyjaśniamy dlaczego.

Człowiek jako istota rozumna jest poddany rozlicznym emocjom, od uniesienia i euforii po przygnębienie i duchową niemoc. Nikt z ludzi nie jest kamieniem, który nie ujawnia swoich uczuć. Zanim ktoś wstąpi do sekty, przylgnie do niej czy „zostanie złowiony” przez taką grupę, przeżywa bardzo trudne chwile. Mogą one trwać przez długi czas.

Jak rozpoznać, że ktoś bliski jest w sekcie?

Pytanie to stawiają najczęściej osoby zaniepokojone postawą, zachowaniem, wypowiedziami kogoś z rodzinnego kręgu, na którego losie im zależy. Taka osoba zaczyna się izolować od najbliższych. Nie rozmawia z nimi, nie dzieli się swoimi przeżyciami, nie chce ich wsparcia – znalazła je już bowiem „na zewnątrz”, poza rodziną. Świat rodzinnych przeżyć, doświadczeń, radości i smutku, szczęścia i nieszczęścia przestaje ją interesować. Dominującym uczuciem staje się obojętność. Gdy jest w domu – właściwie jej w nim nie ma: jej myśli i serce są w innym miejscu. Taki człowiek – chociaż nie każdy – może przypominać kogoś pogrążonego w depresji.

Reklama

Ten, kto wiąże się z sektą, może radykalnie zmienić swój jadłospis i podawać nie tyle medyczną, ile filozoficzną argumentację dotyczącą nowych gustów smakowych. Może też wyrzucić (dosłownie) swoje książki, szczególnie te katolickie. Potrafi nawet dokonać ich rytualnego spalenia. Jeśli – jako osoba młoda – ma w mieszkaniu własny pokój, którego nie dzieli z rodzeństwem, może w nim przeprowadzić „rewolucję”, zmieniając całkowicie jego scenerię, umieszczając w nim graficzne symbole czy napisy. Bywa, że modyfikuje styl ubierania się. W końcu porzuca swoich wcześniejszych znajomych, koleżeństwo i zostaje w domu totalnie samotna. Domownicy – w jej mniemaniu – też jej nie rozumieją i są jej nieprzyjaźni.

Te bardzo ogólne symptomy mogą wskazywać na związanie się danej osoby z sektą – ale nie muszą. W sytuacjach wątpliwości, niepokoju nie należy rezygnować z rozmowy, która zawsze będzie trudna, ale która może wykrzesać iskrę nadziei na jakąkolwiek zmianę.

Jakie są metody działania sekt?

Przez lata, począwszy od ostatniej dekady XX wieku, podawano w publicystyce, a nawet w tekstach popularnonaukowych liczbę ok. 900 sekt funkcjonujących w Polsce. Nie była to wiarygodna liczba, żadnym bowiem narzędziem nie można było jej zweryfikować. Niektóre związki wyznaniowe, zarejestrowane w Departamencie Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, bywają nazywane „sektami”. Termin ten bywa także błędnie przydawany tradycjom religijnym Dalekiego Wschodu i Indii. Abstrahując od dyskusji terminologicznej, która też jest bardzo ważna, spróbuję odpowiedzieć na pytanie o motywy działania sekt.

Sekty wkraczają we wszelkie dziedziny życia osób do nich przynależących. Naruszają fundamentalne prawa człowieka i niszczą relacje społeczne.

Reklama

Istnieje wiele sekt i różne są metody ich działania. Są sekty, które adresują swoje przesłanie do ludzi młodych. Inne są zainteresowane osobami starszymi. Można spotkać takie, które idą ze swoją misją do biednych (np. do slumsów w państwach, gdzie te „osiedla marginalne” funkcjonują w sąsiedztwie metropolii) czy też do bardzo bogatych. Niektóre zainteresowane są szczególnie kobietami.

Na pewno wspólnym frontem różnych ugrupowań, do których przylgnęła nazwa „sekta”, jest wzbudzanie w adepcie zaufania. Ktoś zagubiony we własnej rodzinie, wyobcowany ze środowiska (szkolnego, pracy, sąsiedzkiego), nieszczęśliwy w swoim Kościele nie utracił wszakże do końca pragnienia przynależności. To pragnienie zostaje dostrzeżone przez agitatorów sekt. Wychodzą oni do człowieka przeżywającego kryzys przynależności ze wspaniałomyślnym: „Jak dobrze, że jesteś! My cię kochamy i akceptujemy takim, jaki jesteś! U nas nigdy nie będziesz się czuł samotny! Jesteśmy przecież twoimi braćmi i siostrami, a nasz lider – mistrz jest twoim prawdziwym ojcem”.

W literaturze przedmiotu taki sposób działania bywa określany jako „bombardowanie miłością”. „Zbombardowany” nieautentyczną, pozorną życzliwością zostaje w końcu spacyfikowany. Poddaje się bezwolnie nowemu środowisku. Rezygnuje z wolności religijnej, będącej jednym z fundamentalnych praw człowieka.

Bywa, że w adepcie sekty wzbudzane są wyrzuty sumienia związane z jego wcześniejszą przynależnością religijną – powinien on nieustannie żałować swojego wcześniejszego błądzenia w Kościele.

Apodyktyczne, autorytarne przekonanie o posiadaniu całej prawdy stanowi ważny znak rozpoznawczy sekt. Ugrupowania budujące swoją doktrynę z elementów doktryny chrześcijańskiej przekonują swoich członków i kandydatów, że jedynie oni dysponują prawdą, a wszędzie wokół jest wyłącznie fałsz, który zniewala człowieka. Im głośniej liderzy krzyczą o prawdzie, tym mocniej zarzucają na nią pęta. Autorytet Boga – niepoznawalnego Pana wszechświata i każdej osoby ludzkiej – jest niczym wobec mistrza ceremonii zniewalania człowieka.

Na czym polega manipulacja stosowana przez sekty?

Odpowiedź na to pytanie wiąże się ściśle z analizą metod działania sekt. Osoba manipulowana nie ma świadomości, że stała się przedmiotem socjotechniki, której celem jest skuteczne wyrugowanie jakiejkolwiek wątpliwości dotyczącej nowej grupy. Tak zmanipulowany adept sekty będzie bezgranicznie ufał wszystkim osobom z nowego środowiska. One stają się dla niego nieomylne! Zaufanie może sięgać granic absurdu i stać się zniewoleniem. Członek sekty, szczególnie neofita, jest gotów sprzedać swoje mieszkanie, by pieniądze z transakcji wspaniałomyślnie przekazać do skarbony sekty czy też do kasy jej kierownictwa.

Osoba wstępująca do sekty wcale nie jest dla niej najważniejsza. Jest ważna wyłącznie jako jeden z trybów maszynerii służącej pysze i samouwielbieniu sekty.

Istotą manipulacji stosowanej przez sekty jest stwarzanie pozorów. Wszystkie odpowiedzi sekt na pytania egzystencjalne (o sens życia, cierpienia, śmierci) są odpowiedziami pozorowanymi. Nie dotyczą one istoty rzeczy, lecz są rodzajem kłamstwa. Osoba wstępująca do sekty wcale nie jest dla niej najważniejsza. Jest ważna wyłącznie jako jeden z trybów większego mechanizmu, maszynerii służącej pysze i samouwielbieniu sekty. Nie liczą się wolna wola tej osoby i jej wolność religijna. Wszelkie próby podejmowania dyskusji, szczególnie na tematy doktrynalne, są bezwzględnie torpedowane. Przynależący do sekty nie ma prawa nie tylko pytać, ale też wątpić w bezwzględną nieomylność sekty w sprawach wiary i moralności.

Sekty traktują część jako całość. To bardzo poważny błąd logiczny. Wyjęty z Biblii fragment tekstu bywa interpretowany jako cała Biblia. Nieważna jest weryfikacja danych zawartych w Biblii przez nauki biblijne, archeologię biblijną czy inne nauki.

Sekty stosują różne formy psychomanipulacji. Charakteryzują się rozbieżnością celów deklarowanych i realizowanych. Wkraczają we wszelkie dziedziny życia osób do nich przynależących, nade wszystko tych, którzy ulegają ich zwodniczym działaniom. Naruszają fundamentalne prawa człowieka i niszczą relacje społeczne. Wpływają destrukcyjnie na konkretną osobę, jej rodzinę przez stosowanie różnych technik wpływu społecznego. Powodują uzależnienie od przywódców grup. Wprowadzają w świat ułudy oraz fikcji.

Czy sekty mogą być w Kościele?

Dochodzimy wreszcie do pytania na pozór absurdalnego, jednak nawet w Kościele zdarzają się przypadki mentalności sekciarskiej u niektórych wiernych. Nie dostrzegają oni „całości”. Przynależąc do Kościoła (i chcąc w nim trwać), odrzucają część czy nawet znaczną część doktryny. W ten sposób kreują bardzo niebezpieczną, bo niewidzialną, „sektę” bez jakichkolwiek ram organizacyjnych czy innych znamion instytucjonalnych.

Centra niosące pomoc osobom uwikłanym w sekty rejestrują w ostatnich latach coraz częściej przypadki zniewolenia duchowego osób związanych z różnymi ruchami w Kościele, wspólnotami, bractwami, „rodzinami”, „drogami” itd. Fakt ten nie oznacza, że ruchy te, założone przez ludzi prawych i kochających Kościół, są matecznikami postaw sekciarskich. Żadną miarą! Zdarza się jednak, że osoby cieszące się autorytetem zaczynają uzurpować sobie nadprzyrodzone zdolności. Twierdzą, że przez nie przemawia Bóg – nie symbolicznie, ale bezpośrednio, literalnie. Z tej racji domagają się absolutnej subordynacji. Uważają, że są wybrańcami Boga i realizują Jego nieomylną wolę. Są w Kościele, ale w gruncie rzeczy już poza nim, odrzuciły bowiem autorytet jego pasterzy czy też dały nieortodoksyjną wykładnię prawd wiary oraz zasad moralności.

Obecność „sekt” w Kościele jest wyrazem bardzo poważnego kryzysu tożsamości katolików, również kryzysu władzy i autorytetu.

Sekty wyzwaniem duszpasterskim dla Kościoła

Nie można się zatrzymywać na zagrożeniach wynikających z przynależności do sekt. Nie powinno się wpadać w rozpacz czy pogrążać w bezradności. Na pewno konieczne są modlitwa oraz post podejmowany w intencji tej osoby z rodziny, która – być może z naszej winy – znalazła się w orbicie oddziaływania takiej czy innej sekty. Każde negatywne zjawisko, które dzieje się w świecie i Kościele, jest wielkim wyzwaniem dla tego ostatniego, domagającym się nie tylko refleksji, ale i konkretnych działań duszpasterskich.

Osoba wstępująca do sekty wcale nie jest dla niej najważniejsza. Jest ważna wyłącznie jako jeden z trybów maszynerii służącej pysze i samouwielbieniu sekty.

Na pewno cenna będzie lektura watykańskiego dokumentu pt. Sekty albo nowe ruchy religijne. Wyzwanie duszpasterskie. Raport bieżący wydany przez Stolicę Apostolską na podstawie ok. 75 wypowiedzi i dokumentacji otrzymanych do 30 października 1985 r. od 75 regionalnych i krajowych Konferencji Episkopatów. Tekst raportu został opublikowany w języku polskim w miesięczniku L’Osservatore Romano nr 5/1986. Dostępny jest też w licznych dziełach drukowanych oraz w internecie. W dokumencie tym podano definicję sekt i omówiono przyczyny ich rozprzestrzeniania się. Skupiono się na nich jako wyzwaniu duszpasterskim i przedstawiono sposoby podejścia do tegoż wyzwania. Wymieniono także zagadnienia do dalszych studiów i badań.

W tekście dokumentu nie podano żadnej nazwy sekty, co w odniesieniu do niniejszego artykułu jest bardzo ważne. Jest to chyba najbardziej przejrzysty, rzeczowy, syntetyczny tekst, który należałoby przestudiować, by zdobyć podstawową wiedzę o sektach.


Sekta (od łac.: secta – kierunek, droga, postępowanie, zasady, stronnictwo, nauka; sequi – iść za kimś, postępować, towarzyszyć; lub seco, secare – oddzielać, odrąbywać, odcinać się od czegoś) – pierwotnie grupa społeczna powstała na skutek rozłamu (schizmy) wśród wyznawców jakiejś ideologii lub grupa kultowa powołana po doświadczeniu religijnym jej założyciela.
Sekta to jeden z trzech typów organizacji religijnej (obok Kościoła i denominacji religijnej). Współcześnie termin „sekta” ma pejoratywne konotacje w języku potocznym. Dlatego socjologowie religii wypracowali równoznaczne, a neutralne określenie – „nowy ruch religijny”. Ustawodawstwo polskie posługuje się natomiast pojęciem „związek wyznaniowy”.

Prof. Eugeniusz Sakowicz kierownik Katedry Religiologii i Ekumenizmu w Instytucie Nauk Teologicznych na Wydziale Teologicznym UKSW oraz członek Komitetu Nauk Teologicznych PAN.

Warto wiedzieć

Za sekty (grupy destrukcyjne) należy uznać grupy, które: Mają charakter totalny. Liderzy grupy przypisują sobie absolutny autorytet i prawo ingerowania we wszystkie dziedziny życia swoich członków, nawet te najbardziej intymne.

Pozyskują nowych członków, uciekając się do najróżniejszych podstępów i kłamstw, zatajając istotne informacje o działaniu grupy, jej celach i doktrynie.

Uzależniają uczestników psychicznie i ekonomicznie za pomocą psychomanipulacji – wywierają niekorzystny wpływ na rozwój psychiczny adepta i jego relacje społeczne (np.: zerwanie więzi z najbliższymi, porzucenie pracy lub studiów).

Mają charakter kultowy w szerokim rozumieniu, niekoniecznie religijnym. Może to być kult osoby, energii, zdrowia, pieniędzy, sukcesu itp.

Wytwarzają ostry podział rzeczywistości na to, co „dobre”, tzn. związane z grupą, i „zagrażające”, odnoszące się do świata zewnętrznego (biało-czarna wizja rzeczywistości).

Wpajają swoim członkom przekonanie o elitarności ruchu i niechęć do dialogu światopoglądowego.

Źródło: policja.pl

2020-07-08 08:39

Ocena: +3 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież: Bóg kocha z czułością nawet największych grzeszników

[ TEMATY ]

papież

chorzy

lekarstwa

papież Franciszek

dusza

grzesznik

Vatican News

Niech Duch Święty sprawi, byśmy pojęli miłość Chrystusa do każdego z nas. Niech przygotuje nasze serca, by pozwoliły miłować się Panu. Prośbę tę Papież wyraził w czasie homilii na Mszy w Domu św. Marty. Nawiązał w niej do fragmentu Listu św. Pawła do Rzymian (8, 31b–39), gdzie Apostoł zapewnia, że nic nie może odłączyć nas od miłości Chrystusa.

Franciszek zaznaczył, że życiowe doświadczenie Pawła, począwszy od wydarzenia pod Damaszkiem sprawiło, że „zakochał się” w Chrystusie miłością silną, wielką, wspaniałą do tego stopnia, że nic nie jest w stanie go od niej odłączyć.

Pan nigdy nas nie opuszcza “Przeżywał to z miłością. Dlatego pytam się: a czy ja kocham Pana w ten sposób? Kiedy przychodzą trudne chwile, ile razy czuję chęć powiedzenia: «Pan mnie opuścił, już mnie nie kocha» i wolałbym Go zostawić. Ale Paweł był pewny, że Pan nigdy go nie opuszcza – podkreślił Ojciec Święty. - Własnym życiem przekonał się, czym jest miłość Chrystusa. To jest droga, którą nam ukazuje: droga miłości na zawsze, na dobre i na złe. Na tym polega wielkość Pawła.”

Papież wskazał, że miłość Chrystusa jest czymś tak bardzo wielkim, że nie da się jej opisać.

Nie ma większej miłości niż oddanie życia za drugiego “To właśnie On został posłany przez Ojca, aby nas zbawić i uczynił to z miłością, oddał za mnie Swoje życie: nie ma większej miłości niż oddanie życia za drugiego. Pomyślmy o mamie, o matczynej miłości, która poświęca życie swojemu dziecku, zawsze mu towarzyszy, w trudnych chwilach też, ale to jeszcze za mało... To miłość blisko nas, miłość Jezusa, która nie jest abstrakcyjna, ale jest miłością ja-ty, do każdego z nas, z imienia i nazwiska.”

Franciszek odniósł się także do Ewangelii św. Łukasza (13, 31-35), gdzie Jezus mówiąc o Jerozolimie, przypomniał, że próbował zgromadzić jej dzieci „jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła”, ale nie pozwolono Mu na to, i następnie zapłakał.

Miłość Jezusa jest cierpliwa, czeka, do końca daje szansę “Miłość doprowadza Chrystusa do łez, do płaczu za każdego z nas. Jezus mógł lamentować nad Jerozolimą, mówić trudne rzeczy... Ubolewa, gdyż nie pozwala się kochać jak pisklęta ptakowi. To czułość Bożej miłości w Jezusie. I to zrozumiał Paweł. Jeżeli my tego nie poczujemy, nie zrozumiemy czułej miłości Bożej w Jezusie do każdego z nas, to nigdy, nigdy nie będziemy mogli zrozumieć, czym jest miłość Chrystusa – podkreślił Franciszek. - To jest miłość, która zawsze czeka, cierpliwa, miłość, która daje ostatnią szansę Judaszowi: «Przyjacielu» i pokazuje mu drogę wyjścia, miłość do samego końca. Z taką czułością kocha nawet wielkich grzeszników, aż do końca. Nie wiem, czy my tak czule myślimy o Jezusie, który płacze, tak jak płakał przed grobem Łazarza, tak jak płacze tutaj, patrząc na Jerozolimę.”

CZYTAJ DALEJ

Ten katechizuje, kto doświadczył dobroci Jezusa

2020-09-21 21:59

Marzena Cyfert

Eucharystii z okazji 30-lecia katechezy w szkole przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski

Eucharystii z okazji 30-lecia katechezy w szkole przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski

Codzienne doświadczenie Kościoła nauczającego to właśnie katecheza. Wiemy, jaki to trud, ile poświęcenia, ile nerwów, ale ile też rozlewa się błogosławionego doświadczenia Bożej łaski, że udało się przekazać coś z wiary młodemu pokoleniu – mówił bp Andrzej Siemieniewski.


Hierarcha przewodniczył Eucharystii z okazji 30-lecia obecności katechezy w szkole, która miąła miejsce 21 września w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. W homilii podzielił się własnym doświadczeniem katechezy, na które patrzy z trzech perspektyw. Pierwsza to uczniowska, z którą zetknął się 50 lat temu jako uczeń. Uczęszczał na katechezę przy parafii Najświętszego Serca Jezusowego przy Moście Grunwaldzkim.

Zobacz zdjęcia: 30 lat katechezy w szkole - spotkanie we Wrocławiu

– Do Pierwszej Komunii Świętej uczyły nas siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Pamiętam tę atmosferę modlitwy i tajemniczości wiary chrześcijańskiej, a także obrazki, które trzeba było wypełnić kolorami. Potem przyszli księża salezjanie, którzy też uczyli mnie katechezy w szkole podstawowej, a potem średniej. Potrafię wymienić ich imiona i nazwiska. Wspominam ten czas z wdzięcznością – mówił.

Kolejna perspektywa to katechizowanie w parafii świętych Stanisława i Wacława w Świdnicy. To wspomnienie dzielenia się z uczniami Ewangelią, ale także wspomnienie ich młodzieńczych wybryków.

– Wielu mówi, że gdyby religia była przy parafii, to nie pojawiałyby się problemy z zachowaniem i z dyscypliną. Uczyłem właśnie przy parafii i tam też bywały te problemy – mówił hierarcha.

Trzecie spojrzenie to perspektywa biskupa. – Składam podziękowanie w imieniu Kościoła wszystkim katechetom. I tym, którzy pamiętają jak to 30 lat temu zaczynało się w szkole i tym, którzy w kolejnych latach wstępowali w szeregi katechetyczne. Trudno nie zauważyć, że bardzo istotna część nauczania wiary dokonuje się właśnie przez katechetów i katechetki – mówił.

Nawiązując do Ewangelii odczytywanej tego dnia przypomniał, że Pan Jezus obdarza swoimi darami przez ludzi, którzy posługują w Kościele. Dlatego ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, ewangelistami, pasterzami, nauczycielami.

– Uczeń szkoły podstawowej może nie znać słowa „encyklika”, ale zna swoją katechetkę, bo nauczanie Kościoła w taki sposób do niego dociera. Im kto dłużej uczył katechezy, tym większą może mieć satysfakcję, że przyczynia się do budowania Ciała Chrystusowego, czyli Kościoła, budowli złożonej z ludzkich serc – mówił bp Siemieniewski i złożył podziękowanie katechetom za ich służbę.

– Przez św. Mateusza otrzymaliśmy wzór tego, czym jest katecheza. Przykład Mateusza sprawił, że za Panem Jezusem poszło wielu celników i grzeszników. Ten katechizuje, kto najpierw doświadczył dobroci Jezusa, potęgi Jego łaski. To w dużej mierze dzięki wam Kościół się buduje – zakończył bp Siemieniewski.

Po Eucharystii zebrani wysłuchali wykładu ks. dr Macieja Małygi pt. „Duchowość katechety”.

Prelegent podkreślił, że jest coś, co wyróżnia katechetę spośród chrześcijan. Jest to spojrzenie Jezusa podobne do Jego spojrzenia na Mateusza. – W oczach innych Mateusz był nikim. A w spojrzeniu Jezusa był pierwszy. To spojrzenie, które „nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knotka o nikłym płomieniu”. Nawet gdy ktoś odchodzi, jak to zrobił bogaty młodzieniec – mówił ks. Małyga.

Kolejnym elementem duchowości katechety jest czoło z diamentu. Jak mówi prorok Ezechiel: „Przekażesz im moje słowa: czy będą słuchać, czy też zaprzestaną”. – Jest to wspólne dla wszystkich próbujących żyć wiarą: księży, katechetów. Bycie prorokiem to wołanie na puszczy, owoce, których nie widać.

I trzeci a właściwie pierwszy i najważniejszy element to modlitwa – modlitwa duszy wzniesionej do Boga.

Podczas spotkania dyrektor Wydziału Katechetycznego ks. dr Mariusz Szypa wręczył specjalne wyróżnienia, pamiątki i podziękowania dla nestorów pracy katechetycznej obchodzących jubileusz 30-lecia. Odczytał również przygotowany z tej okazji list abp. Józefa Kupnego, metropolity wrocławskiego.

CZYTAJ DALEJ

Związkowcy: w kopalniach protestuje ponad 230 osób; w Katowicach trwają rozmowy

2020-09-22 16:32

[ TEMATY ]

górnicy

kopalnia

P. Tracz / KPRM

Do ponad 230 wzrosła liczba górników protestujących pod ziemią w kilku kopalniach Polskiej Grupy Górniczej (PGG) - podali związkowcy. Kolejni pracownicy przyłączyli się do akcji po zakończeniu porannej zmiany. W Katowicach trwają rozmowy komitetu protestacyjnego z delegacją rządową.

"Trwa podziemny protest w sześciu śląskich kopalniach. W Halembie, Pokoju, Bielszowicach i Wujku akcja trwa od poniedziałku. We wtorek do protestu przystąpili górnicy z Piasta i Ziemowita. Według danych zebranych przez górniczą Solidarność, na godz. 15.00 pod ziemią protestuje w sumie przeszło 230 górników. Najwięcej w kopalni Halemba - 100 ludzi, i w kopalni Piast – 70 górników" - poinformowała śląsko-dąbrowska Solidarność.

"W środę do akcji przystępować mają kolejne grupy górników w kolejnych kopalniach. Na piątek w Rudzie Śląskiej planowana jest manifestacja górników ze śląskich kopalń. Mają ich wesprzeć reprezentanci innych branż zagrożonych skutkami polityki klimatyczno-energetycznej UE oraz mieszkańcy Rudy i miast ościennych" - podali związkowcy.

Polska Grupa Górnicza weryfikuje podane przez związkowców informacje. Według danych spółki, we wtorek po południu liczba protestujących była mniejsza, niż wynikałoby z informacji związków, i wynosiła niespełna 180 osób.

PGG potwierdza, że najwięcej - 119 osób - protestuje w kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej. W należącym do tej kopalni ruchu Halemba w proteście uczestniczy 78 osób, w ruchu Bielszowice 21, a w ruchu Pokój 20. W katowickiej kopalni Wujek protest kontynuuje 13 osób, a w kopalni Piast-Ziemowit 44 - 32 w Piaście i 12 w Ziemowicie. Część protestujących przebywa pod ziemią stale, inni dołączają na jakiś czas, by wesprzeć akcję.

W Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach trwają rozpoczęte we wtorek wczesnym popołudniem rozmowy Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego z delegacją rządową. Podczas przerw w rozmowach związkowcy nie komentują ich przebiegu, potwierdzają jednak, że są one merytoryczne. Przedstawiciele strony społecznej deklarują, że są w stanie rozmawiać we wtorek "do oporu", licząc na zawarcie porozumienia, które umożliwi zakończenie podziemnego protestu.

Toczące się negocjacje dotyczą zasad i tempa transformacji górnictwa i energetyki oraz planu restrukturyzacji Polskiej Grupy Górniczej.

Związkowcy, którzy tydzień temu powołali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy i ogłosili pogotowie strajkowe, liczyli na udział w negocjacjach premiera Mateusza Morawieckiego. Ostatecznie przystali na rozmowy z delegacją, mającą pełnomocnictwa szefa rządu do prowadzenia negocjacji.

W skład rządowej delegacji weszli: wiceminister aktywów państwowych, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węgla kamiennego Artur Soboń, pełnomocnik rządu ds. polityki surowcowej, wiceminister klimatu Piotr Dziadzio oraz szef gabinetu politycznego premiera Krzysztof Kubów.

Lider Sierpnia’80 Bogusław Ziętek mówił przed wtorkowymi rozmowami, iż związkowcy liczą na konkretne propozycje rządu dotyczące wydłużenia okresu przebudowy Śląska.

„Uważamy, że ten program musi funkcjonować co najmniej 40 lat, czyli do roku 2060, a nie – jak wcześniej to zapowiadały czynniki rządowe - do 2030, i że musi się to odbywać w ramach wielkiej umowy społecznej, która zostanie zawarta pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi stronami - bo tylko w ten sposób te bardzo poważne problemy możemy rozwiązać” – powiedział Ziętek.(PAP)

autor: Marek Błoński

mab/ pad/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję