Reklama

Niedziela Świdnicka

Warto wyjść na podwórko

Fundacja Ładne Historie już po raz piąty organizuje w Świdnicy akcję „Lato na podwórku”.

Niedziela świdnicka 30/2020, str. I

[ TEMATY ]

wakacje

Lato na Podwórku

Hubert Gościmski

Uczestnicy „Lata na podwórku” wraz z aktorami z grupy teatralnej UTW-orki

Uczestnicy „Lata na podwórku” wraz z aktorami z grupy teatralnej UTW-orki

Tegorocznym tematem przewodnim akcji jest przyszłość. Każdego roku spotyka się ona z dużym zainteresowaniem ze strony mieszkańców. Zajęcia odbywają się na pięciu świdnickich podwórkach, w sumie jest to 50 spotkań podczas całych wakacji.

Po trzymiesięcznej izolacji odpoczynek na dworze jest na wagę złota. Dzieci chętnie spędzają czas w ten sposób, gdyż poza dobrą zabawą mają też możliwość poznawania i rozwijania swoich zainteresowań.

Pomagają starsi i młodsi

Reklama

Nad sprawnym przebiegiem spotkań czuwają animatorzy, którym towarzyszą wolontariusze. Większość z nich to młodzież w wieku 15-18 lat. Pomagają też seniorzy zrzeszeni w świdnickim Uniwersytecie Trzeciego Wieku, udało się więc stworzyć wolontariat wielopokoleniowy. – Panuje u nas bardzo radosna atmosfera, przychodzi dużo ludzi. Nie brakuje różnorodnych atrakcji i spotkań. Dzieci bardzo dobrze się bawią i muszę przyznać, że my również – relacjonuje Dagmara, jedna z nastoletnich wolontariuszek.

Zabawa dla każdego

Zajęcia są bezpłatne i dostępne dla wszystkich chętnych ze szczególnym nastawieniem na mieszkańców danego osiedla. Dzieci spędzają czas aktywnie, bawią się wspólnie i grają w gry. Rozwiązują też różnego rodzaju zadania zamieszczone na specjalnych kartach edukacyjnych. Nie ma możliwości, aby kogokolwiek dopadła nuda. Przed chwilą dzieciaki wspólnie się bawiły, teraz uważnie śledzą przedstawienie. Grupa teatralna UTW-orki ze świdnickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku prezentuje zebranym przedstawienie Rzepka, które zostało opracowane na podstawie wiersza Juliana Tuwima. Uśmiechy nie schodzą z twarzy, a brawa nie mają końca, ponieważ seniorzy włożyli w przygotowania całe swoje serca.

Każdy, kto choć raz pojawił się na zajęciach, przychodzi ponownie. Wszyscy wyrażają swoją aprobatę dla całej akcji. – Uważam, że taka inicjatywa jest bardzo potrzebna. Dzieci przychodzą na zajęcia, bawią się i miło spędzają czas. Poza tym każdy może tu znaleźć coś dla siebie, niezależnie od wieku – ocenia Basia, wolontariuszka z UTW.

Okazja do integracji

Reklama

W tym roku po raz pierwszy działa także Kino Podwórkowe, w ramach którego na świdnickich podwórkach odbędzie się w sumie 10 projekcji. Jest to akcja przeznaczona przede wszystkim dla rodzin dzieci, które uczestniczą w podwórkowych zajęciach, jednak każdy mieszkaniec jest mile widziany. – Staraliśmy się dotrzeć na osiedla, na których dostęp do oferty kulturalnej jest ograniczony. Naszym głównym założeniem jest animowanie czasu wolnego na dworze. Włączamy dzieci w zajęcia niezwiązane z elektroniką. Wracamy do zabaw popularnych w okresie, w którym my dorastaliśmy – opisuje Kalina Żaczek, koordynatorka wolontariatu.

Obydwie inicjatywy są doskonałą okazją do osiedlowej integracji. Na podwórkach spotykają się rodziny z dziećmi, można więc poznać się bliżej i wymienić doświadczeniami. Poza tym uczestnicy nawiązują między sobą nowe relacje, co w dobie powszechnego dostępu do internetu bywa trudne.

2020-07-21 13:16

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspomnienie wakacji

2020-09-16 11:29

Niedziela toruńska 38/2020, str. III

[ TEMATY ]

dzieci

wakacje

Archiwum Ogniska Wychowawczego

Jednym z punktów wycieczki było Gniezno

Jednym z punktów wycieczki było Gniezno

Dzieci z Ogniska Wychowawczego parafii Miłosierdzia Bożego i św. Faustyny wracają pamięcią do wakacji pełnych wrażeń.

Udaliśmy się do miejscowości Leszcze na pole lawendowe oraz do Kruszwicy, by odkrywać uroki Kujaw. Dzieci płynęły statkiem po Gople, podziwiały panoramę miasta z historycznej wieży oraz odpoczywały na plaży.

Tydzień później wyruszyliśmy do Gniezna. Odwiedziliśmy tam „Naszą Zagrodę Alpaki i Przyjaciele”, gdzie dzieci wzięły udział w animaloterapii, czyli w rekreacji, edukacji i terapii z udziałem zwierząt: głównie alpak, kóz, świń, królików. Dzieci mogły je wygłaskać, wyczesać, nakarmić i oprowadzić po zagrodzie.

Zwiedziliśmy katedrę gnieźnieńską, której wnętrze skrywa skarby, takie jak relikwie św. Wojciecha czy Drzwi Gnieźnieńskie. Atrakcją było wejście na szczyt wieży bazyliki, a idąc Traktem Królewskim, poszukiwaliśmy pomników króli i królików, będących symbolem miasta.

W Termach Uniejów dzieci korzystały m.in. z wodnego placu zabaw, zjeżdżalni, rwącej rzeki, a kolejnym punktem naszej wycieczki było „Zoo Safari Borysew”.

W związku z tym, że patronką naszej parafii jest św. s. Faustyna, odwiedziliśmy jej dom rodzinny w Głogowcu oraz kościół jej chrztu w Świnicach Warckich.

Ciechociek zachwycił nas dywanami kwiatowymi, fontannami, parkiem zdrojowym, tężniami, a dzieci przede wszystkim wodnym parkiem.

Ostatnia trasa prowadziła na Kaszuby. Pierwszym punktem był Gród Słowiański Sławutowo, gdzie przewodnicy wprowadzili grupę w średniowieczny klimat, pokazując, jak żyli na co dzień ludzie w tej osadzie. Poznali pracę garncarza, tkaczki, piekarza, kowala, zielarza, w towarzystwie których zwiedzili 8 chat praojców. Ponadto mali podróżnicy wzięli udział w drużynowych grach średniowiecznych oraz warsztatach garncarskich.

Duże wrażenie wywarły na dzieciach korytarze wśród skał, czyli Groty Mechowskie. W kościele Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Swarzewie widzieliśmy figurę Maryi Królowej Polskiego Morza. Pobyt na plaży w Pucku i kąpiel w morzu zakończyły pełen atrakcji dzień na Pomorzu.

Wakacyjne atrakcje udało się zrealizować dzięki dotacji z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Urzędu Miasta Torunia oraz Polskiej Akcji Humanitarnej „Pajacyk”.

CZYTAJ DALEJ

W Rzymie pożegnano legendarnego opiekuna polskich pielgrzymów

2020-09-29 14:33

[ TEMATY ]

Rzym

Włodzimierz Rędzioch

Dziś rano, o godz. 9:30 w Kaplicy św. Franciszka Borgiasza w Kurii Generalnej jezuitów w Rzymie odbył się pogrzeb zmarłego na zawał serca jezuity o. Kazimierza Przydatka.

Ten powszechnie znany opiekun polskich pielgrzymów we Włoszech i współpracownik Radia Watykańskiego ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie, gdzie zmarł 26 września.

Mszy św. przewodniczył współbrat zmarłego, o. Władysław Gryzło, dawny redaktor naczelny polskiego wydania L’Osservatore Romano, wicerektor Kolegium Russicum, koncelebrowało kilkunastu księży a homilię wygłosił o. Leszek Rynkiewicz, wieloletni pracownik Radia Watykańskiego. Zmarłego pożegnali również Polacy mieszkający w Rzymie oraz siostrzenica, która przyjechała na pogrzeb z Polski.

O. Przydatek urodził się w Tarnowskich Górach w 1933 r. Jako młody chłopak wraz z rodziną został wywieziony na Syberię. Tam w 1944 r. zmarła jego matka, natomiast jego ojciec, kapitan Adam Przydatek, został rozstrzelany przez Sowietów w Katyniu. Wrócił do kraju dopiero w 1947 r. a trzy lata później, w 1950 r. wstąpił do Towarzystwa Jezusowego. Został wyświęcony na kapłana przez bpa Zygmunta Choromańskiego w kościele św. Andrzeja Boboli w Warszawie w 1960 r. Po zakończeniu studiów na Wydziale Teologicznym „Bobolanum” w Warszawie w 1961 r., był wychowawcą młodzieży zakonnej, a następnie wyjechał na dalsze studia, ale i leczenie, do Rzymu - w 1970 r. uzyskał doktorat z teologii duchowości na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W czasie studiów rozpoczął współpracę z Radiem Watykańskim, która trwała aż do 1981 r. Był też pracownikiem Papieskiego Instytutu Studiów Kościelnych.

Włodzimierz Rędzioch

Włodzimierz Rędzioch

Jednak szczególnym polem jego kapłańskiej misji było duszpasterstwo pielgrzymów. Najpierw został sekretarzem polskiego Komitetu Obchodów Roku Świętego 1974-75, a następnie członkiem Papieskiej Konsulty Duszpasterskiej dla Pielgrzymów przy działającym w Watykanie ośrodku „Peregrinatio ad Petri Sedem”, instytucji zajmującej się opieką nad pielgrzymami przybywającymi do grobów apostolskich. Były to czasy, kiedy Polaków nie stać było na wynajęcie hotelu i na korzystanie z restauracji w czasie pobytu w Rzymie. W tej sytuacji o. Przydatek wykazał się wielkim zmysłem organizatorskim – zorganizował na kempingu Tiber, który znajduje się na północnych peryferiach miasta, przy starożytnej drodze via Tiburtina, obok zakola Tybru, pole namiotowe. Dzięki znajomościom (będąc kapelanem w słynnej rzymskiej klinice Paideia poznał wiele wpływowych osób) otrzymał duże namioty wojskowe, które postawiono na kempingu - utworzyły coś w rodzaju placu, na którym postawiono maszt z polską flagę i długie, drewniane stoły. Pielgrzymi przyjeżdzali wówczas autokarami i przywozili ze sobą prowiant na cały czas podróży. Posiłki spożywano przy stołach a spano na rozkładanych łóżkach lub w śpiworach. To właśnie w tamtych latach poznałem o. Kazimierza, gdy jako pielgrzym po raz pierwszy przybyłem do Rzymu.

Byłem zafascynowany Wiecznym Miastem, ale nie mogłem przewidzieć, że kiedyś Rzym stanie się moim drugim miastem rodzinnym. Po powrocie do kraju pozostałem w kontakcie z o. Przydatkiem i to od niego dowiedziałem się – już po wyborze Jana Pawła II, że Papież powierzył mu zorganizowanie ośrodka dla pielgrzymów polskich. I tak przy ulicy via Pffeifer, w jednym ze skrzydeł wielkiego kompleksu Kurii Generalnej salwatorianów, tuż obok placu św. Piotra powstał dom „Corda Cordi”, przez wiele lat punkt odniesienia dla Polaków pielgrzymujących do Watykanu. Dowiedziałem się wtedy, że do pomocy o. Kazimierzowi przyjechał do Rzymu ks. Ksawery Sokołowski, znany mi z duszpasterstwa akademickiego w Częstochowie. Ci dwaj organizatorzy polskiego ośrodka zaproponowali mi pracę w „Corda Cordi”. Ja byłem po studiach inżynierskich na Politechnice Częstochowskiej więc praca w centrum dla pielgrzymów nie miała nic wspólnego z moim zawodem ale perspektywa służenia Janowi Pawłowi II, który podbił serca Polaków, w tym i moje, sprawiła, że zrezygnowałem z kariery zawodowej i przyjechałem do Rzymu 1 marca 1980 r. Moim pierwszym zadaniem, które zlecił mi o. Kazimierz była pomoc w przetłumaczeniu i wydaniu małego przewodnika po Rzymie i Watykanie. W pierwszych latach pontyfikatu Jana Pawła II wydawało się, że cała Polska przyjeżdzała do Rzymu, a punktem odniesienia dla pielgrzymów był dom „Corda Cordi” i o. Przydatek. Zapewniał on Polakom nie tylko dach nad głową, ale także opiekę duszpasterską i odpowiednich przewodników, by owocnie przeżyć pielgrzymowanie do miejsc świętych. Ale jego najważniejszym zadaniem było wprowadzanie grup na audiencje i Msze św. do Papieża, a wówczas tych spotkań było dużo, bo Ojciec Święty bardzo chciał mieć ciągły kontkat z rodakami. O. Przydatek gościł w domu przy via Pfeiffer tysiące Polaków, w tym krakowskich przyjaciół Jana Pawła II z tzw. „Środowiska” – warunki były spartańskie, ale każdy się cieszył, że może mieszkać dwa kroki od Watykanu, blisko Papieża. Wspólna kuchnia znajdująca się w piwnicach domu była również miejscem spotkań towarzyskich i rozmów. (Jako ciekawostkę powiem, że piwnicę odwiedził również pan Lech Wałęsa z małżonką, gdy w styczniu 1981 r. delegacja „Solidarności” przyjechała do Rzymu. Ten epizod utkwił mi w pamięci, bo ktoś wtedy zrobił nam zdjęcie, które przechowuję w archiwum).

Nasze drogi rozeszły się, gdy w 1981 r. zacząłem pracę w L’Osservatore Romano. Ale byłem z nim na placu św. Piotra w dniu 13 maja 1981 r., gdy po zamachu ustawił na pustym, papieskim fotelu kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i wezwał ludzi do odmawiania różańca. Tamtej nocy spędziłem wiele godzin w pokoju o. Przydatka oglądając telewizję, która podawała wiadomości z polikliniki Gemelli.

Gdy po kilku latach, odgórną decyzją o. Przydatek przestał być dyrektorem domu Corda Cordi, w 1986 r. mianowano go rektorem kościoła św. Andrzeja na Kwirynale – to miejsce bardzo bliskie Polakom, bo tu spoczywa ciało św. Stanisława Kostki. Następnie przeniósł się do jezuickiej wspólnoty przy kościele Il Gesù w Rzymie, gdzie był cenionym spowiednikiem. Po czym przełożeni wysłali go do Neapolu – był duszpasterzem i spowiednikiem w jezuickim kościele Il Gesù nuovo. Schorowany wrócił do Rzymu i ostatnie lata swojego życia spędził w infirmerii Towarzystwa Jezusowego przy rezydencji św. Piotra Kanizego w Rzymie, gdzie zmarł.

Doczesne szczątki o. Kazimierza Przydatka, legendarnego duszpasterza polskich pielgrzymów w Rzymie, spoczną w grobowcu jezuitów na cmentarzu w Castel Gandolfo.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wybrano nowego prowincjała kapucynów

2020-09-30 21:40

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Podczas obrad 30. Kapituły Prowincjalnej Zwyczajnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej wybrano ministra prowincjonalnego.

Brat Marek Miszczyński został mianowany nowym ministrem prowincji krakowskiej.

Po wieczornej sesji wyborczej współbracia życzyli bratu Markowi światła Ducha Świętego oraz otwartości na wolę Boga i braci.

Obrady kapituły potrwają do piątku. Zachęcamy do modlitwy za nowego prowincjała i wszystkich zakonników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję