Ograniczenia związane z pandemią pozwalają, aby najmłodsze dzieci chodziły do przedszkola, gdyż ryzyko zarażenia się koronawirusem przez dzieci w przedszkolach jest bardzo niskie. Jednak wstęp osób z zewnątrz do budynku jest całkowicie odcięty. Dlatego tegoroczne występy świąteczne swoich pociech wielu rodziców może oglądać tylko w internetowych relacjach. Tak było chociażby w salezjańskim przedszkolu w Pieszycach. – Drodzy Rodzice! Przedszkolaki wszystkich grup specjalnie dla was przygotowały świąteczne przedstawienia, aby przekazać radosne przesłanie Świąt Bożego Narodzenia i serdeczne życzenia – dzieliły się na portalu społecznościowym panie przedszkolanki. – Przez dwa dni nagrywaliśmy nasze przedstawienia, których pełna wersja w formie filmu dotarła do rodziców – pisze jedna z opiekunek.
– Jak cudowne w swej prostocie i prawdzie są dzieci! Coraz bardziej przemawia do mnie: „Musicie stać się jak dzieci”. W miarę jak dorastamy, stajemy się coraz bardziej zakłamani, udający, nieprawdziwi, nie niewinni. Dzieci. Coś pięknego. Nadal ich nie doceniam – komentuje występy Tomasz Wojciechowski. – Pięknie. Jak miło popatrzeć i wrócić do wspomnień sprzed ponad 20 lat. Serce się raduje, że przetrwały jeszcze stroje, które szyłam. Wypatrzyłam te królewskie i książęce – dodaje Barbara Kusiak.
Kogo i czego tam nie było?! Oprócz wydarzeń i postaci, typowych dla jasełek, w „Wielickiej Pastorałce Górniczej dla Jana Pawła II” przegląda się niczym w lustrze „Solne Miasto” i cała okolica, ukazując jej kulturę, w tym bogate, lokalne tradycje i zwyczaje. Na scenie znaleźli się górnicy, pastuszkowie, przekupki, a ponadto krakowiacy i górale, i oczywiście aniołki. Ponadto Żyd, a w teatrzyku kukiełkowym postaci z dworu królewskiego z okrutnym Herodem na czele. Przewodnikiem narratorem (w stroju górniczym) prowadzącym bohaterów do wielickiego Betlejem był Stanisław Anioł człowiek orkiestra: górnik, rzeźbiarz, który napisał scenariusz, zaprojektował scenografię i wyreżyserował widowisko.
Nie miejmy złudzeń. Słowa ambasadora USA w Polsce, Thomas’a Rose’a, ani podjęta przez niego decyzja nie była samodzielnym ruchem.
Wskazuje na to nie tylko użycie słowa „my” („we will have no further dealings, contacts, or communications with Marshal of the Sejm Czarzasty”), ale logika dyplomacji i ranga słów oraz tej decyzji. Duża część komentatorów, polityków i dziennikarzy mylnie, a niektórzy pewnie świadomie, przedstawiają całą sprawę jakby to był polityczny „foch” na marszałka Czarzastego za to, że ten nie poparł koncepcji pokojowej nagrody Nobla dla Donalda Trumpa. Jako marszałek, jak inni przewodniczący parlamentów europejskich, osobiście mógł swoje stanowisko w tej sprawie przedstawić. Jak to zrobił to już inna kwestia, do której wrócę później.
Nie podobała mi się ostra i postkolonialna reakcja ambasadora USA Tomasa Rosa, ale także nie podobała mi frontalna krytyka prezydenta USA ze strony marszałka Włodzimierza Czarzastego. Choć konflikt z administracją Białego Domu może się podobać elektoratowi lewicy, to dla Polski jest skrajnie niebezpieczny.
Po ostrej wymianie zdań miedzy ambasadorem USA a marszałkiem sejmu i premierem, w mediach tradycyjnych i społecznościowych przybrała fala dyskusji o suwerenności, dumie i honorze. Jednego dnia prawie wszyscy używali narracji konserwatywno-patriotycznej, która wcześniej zarezerwowana była dla prawej strony sceny politycznej. Co najdziwniejsze, bohaterem tego ruchu stał się marszałek Włodzimierz Czarzasty, człowiek który szczyci się tym, że był komunistą i członkiem PZPR. Przypomnę, że komunizm został przywieziony do Polski na taczce z Moskwy tylko po to, by realizować rosyjską politykę kolonialną nad Wisłą. Chichotem historii jest fakt, że ktoś kto był częścią partyjnych struktur imperialnej władzy Moskwy nad Warszawą, dziś jest głównym obrońcą Polski przed „obcymi” wpływami z Waszyngtonu.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.