Reklama

Niedziela Przemyska

Zwykły – niezwykły dzień

O życiu w seminaryjnej formacji, modlitwie, nauce, duchowym i intelektualnym dojrzewaniu opowiada jeden z diakonów.

Niedziela przemyska 17/2021, str. IV-V

[ TEMATY ]

seminarium duchowne

niedziela dobrego pasterza

Dk. Patryk Szałaj

Seminaryjny ogród to miejsce spacerów i zadumy

Seminaryjny ogród to miejsce spacerów i zadumy

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jest poniedziałek, 5.30. Rozpoczyna się kolejny dzień seminaryjnej batalii o powołanie, czyli takie wołanie, które pochodzi gdzieś z samego środka sanktuarium mojej duszy. Jednak zanim zacznę bój o duchową sferę mojego człowieka, zmierzam się z jego cielesnością. Wstać, czy nie? Przecież jeszcze można by pospać... Ehh…

Najpierw „firmowy” dzwonek z samego rana wydaje się trząść wiekowymi murami. Potem mrugające na niebiesko cyfry na radiobudziku z wyświetlaczem LCD. Z rana wydaje się on być niegroźnym, ale jednak wrogiem, bez którego pewnie nie mógłbym codziennie o tej samej porze dokonywać tak fundamentalnych wyborów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Seminaryjna codzienność

Reklama

„Tomku wstawaj!”. Te słowa jakoś ostatecznie zwyciężają w mojej wewnętrznej walce duchowo-cielesnej. Jeszcze pięciominutowa drzemka, przetarcie oczu, no i oczywiście ten wyjątkowy znak, który zaiste dodaje najwięcej motywacji. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego rozpoczynam kolejny dzień swojego życia. Znów starszy. Idę do łazienki. Poranna męska toaleta – codzienna monotonia, ale jakże konieczna, by nie straszyć swoim wyglądem. Wcale nie idę do kuchni, nie otwieram lodówki. Chlebem żyje człowiek, to prawda, ale nie samym, lecz przede wszystkim słowem, które pochodzi z ust Bożych. To słowa mojego Mistrza, głównego Gospodarza i Pana seminarium duchownego, w którym jako alumn się kształcę, modlę, dojrzewam i wzrastam – duchowo i intelektualnie. Jest w człowieku taki rodzaj pragnienia i taki głód, którego nie są w stanie zaspokoić najwyborniejsze potrawy. Ubieram sutannę, zakładam buty i wychodzę do tej kuchni i jadalni dla duszy każdego kleryka, którym jest seminaryjna kaplica – miejsce modlitwy, ciszy oraz kontemplacji Słowa. To tutaj właśnie najbardziej dojrzewam. „Czy śpi, czy czuwa, we dnie i w nocy, nasienie kiełkuje i rośnie, on sam nie wie jak” (Mk 4, 27). Każde ziarno potrzebuje nawożenia, podlania, doglądnięcia, ciepłych promieni słonecznych. To wszystko dokonuje się w tym naszym małym, wewnętrznym kościele.

Gdy wybija szósta drzwi do kaplicy zamyka ostatni wchodzący. Z chóru słychać miechy włączanego przez organistę instrumentu muzycznego, który nie tylko od święta towarzyszy kleryckim modlitwom, nadając im niebiańskiego charakteru.

Półgodzinna medytacja, czyli rozważanie codziennej Ewangelii jest dla mnie kompasem na cały dzień, wyznacza kierunek, nadaje rytm. W postawie głębokiego zamyślenia, zadumania, zmrużenia oczu, a i od czasu do czasu opadnięcia głowy, dokonuje się ta indywidualna rozmowa z Bogiem w ciszy serca.

Teraz czas na Eucharystię, Mszę św., podczas której dokonuje się największe zjednoczenie, Komunia św. z Bogiem wszechmogącym. To najważniejszy moment każdego dnia seminaryjnej formacji. Tu nie ma czasu na pośpiech, tu dokonuje się wszystko w swoim czasie, we właściwym tempie. Wstaję, śpiewam, recytuję. Potem siadam, klękam, składam ręce. Tutaj czerpię siły, tu składam błagania, by Bóg wysłuchał, pobłogosławił mnie na cały dzień. No i jeszcze krótkie dziękczynienie na klęczkach, w ławce, bym nie zapomniał, jak wielkimi darami zostałem obdarzony przez Chrystusa Pana.

Reklama

Zakończyłem modlitwy, teraz wspólnie z kolegami zbiegamy na śniadanie. Tupot kleryckich butów wydaje się być coraz szybszy wraz ze zbliżaniem się do refektarza, miejsca posiłków – naszej jadalni. Czas śniadania, bez którego nie wyobrażam sobie całego dnia. Muszę przyznać, że nawet lubię jeść, zwłaszcza w seminarium, wśród kolegów. Tu zawsze jest tak radośnie, tak wesoło. Zaraz po nim czas na upragnioną kawę. To taki punkt dnia, którego nie lubię przegapiać. Aromat świeżo zmielonej kawy unosi się seminaryjnymi korytarzami i zaprasza na chwilę przerwy, refleksji, wymianę zdań, poglądów. Jeśli inne punkty naszego programu niekiedy wydają mi się przedłużać, to czas na kawę zawsze jest za krótki, niedopełniony, choć de facto filiżanki zawsze pozostają opróżnione. Ahh… Te przyjemności… Są takie ludzkie, takie ulotne, zawsze za krótkie.

Formacja umysłu

Czas nauki zbliża się nieuchronnie. 7. 55 – biorę aktówkę, kilka kartek na zapiski i pióro. Żwawym krokiem zmierzam w kierunku Instytutu Teologicznego. Od samego rana zapisuję nie tylko kolejne kartki notatek, ale także kolejny niby taki sam, a jednak zupełnie inny dzień swojego życia. Wykłady z Biblii, edukacja medialna i zajęcia ze śpiewu. A między nimi oczywiście przerwy na wytchnienie przy filiżance mocnego espresso.

Co dalej? Wciąż jest poniedziałek, już nieco po południu, jakoś 12.25. Oczywiście zmęczony, ale ubogacony wracam wraz z kolegami na południowe modlitwy. Anioł Pański, rachunek sumienia, chwila milczenia, adoracji. Schodzimy na obiad. Już czuć zapach pomidorówki i schabowego z kapustą. Jeszcze krótka modlitwa i zasiadam przy stole. Ten czas wspólnego posiłku integruje, rozbawia, no i co ważne pomaga nabrać nowych sił na popołudniowe zajęcia, których nigdy nie brakuje. Teraz chwila na drzemkę – niedługa, potem krótki spacer, by przewietrzyć przemęczony wykładami umysł. Teraz lepiej się myśli i pracuje. Zegar wybija 14 i znów dzwoni nieubłaganie dzwonek, przypominając, że trzeba przysiąść do nauki.

Dzień w rytmie modlitwy

Reklama

Angielskie five o’clock w seminarium wybija o 16, ale zaraz nie tak prędko. Jeszcze muszę posprzątać rejon. Dzisiaj rektorat. Jejku, jak dobrze, że tylko zamiatanie. Nawet nie wiem, kiedy ten wolny czas upływa. Wstąpiłem na chwilę do Dawida na kawę. I znowu przysiadam do nauki. Idę na komputerówkę. Trzeba napisać kilka wypracowań na zaliczenie. Tego jest tak dużo, że nawet nie wiem, czy zdążę. Głowa mi pęka.

Co? Już? Tak szybko? Znów rozlega się pogłos dzwonka po całym seminarium. Spoglądam na swój zegarek. Niedowierzam. 17.55. Za chwilę nieszpory. No nic trzeba się zmywać i ruszać do kaplicy. Teraz czas trochę wolniej leci. Pod wieczór jakoś spokojniej. Jeszcze tylko spacer, Różaniec, chwila adoracji przed Najświętszym i czytanie duchowne. Punkt 20.15 zaczynamy. Teraz czytam o ojcu Damianie. Przyznam, że dużo się dowiedziałem o jego posłudze wśród trędowatych. Jakże wiele wrażliwości i poświęcenia potrzeba, by pracować w tak trudnych warunkach…

Jeszcze pięć minut… O, dzwoni. Idziemy do kaplicy na wieczorną modlitwę. Najpierw Apel. Powierzam się Matce Bożej. To ona jest opiekunką każdego powołania, także i mojego… Czuję to szczególnie. Przeglądam słowo na jutro, kilka notatek i powrót do pokoju. Szybki prysznic. Kładę się na swoim łóżku, czynię znak krzyża i zasypiam. Nawet nie wiem kiedy. Kolejny dzień przeszedł do historii, mojego życia i powołania. Niby zwyczajny, ale w tym wszystkim taki niezwykły, tak niepowtarzalny.

2021-04-21 10:21

Oceń: +4 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Twarzą w twarz. Dzień Otwarty Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej

Drzwi naszego seminarium otwierają się dla Was! Zapraszamy wszystkich zainteresowanych codziennym życiem alumnów archidiecezji krakowskiej i diecezji bielsko-żywieckiej do odwiedzenia domu przy ulicy Podzamcze 8 w Krakowie podczas Dnia Otwartego.

Tegoroczny Dzień Otwarty odbędzie się w sobotę 11 maja. Zgodnie z hasłem: "Twarzą w twarz" będzie to okazja do spotkania – przede wszystkim z Bogiem, ale także z ludźmi: księżmi przełożonymi, ojcami duchownymi i klerykami.
CZYTAJ DALEJ

Rozważanie Wielkopostne: Przez śmierć ku życiu

2026-02-26 10:04

[ TEMATY ]

Wielki Post

rozważania

Adobe Stock

Przychodzi zawsze nagle, niespodziewanie, z zaskoczenia i jakby za wcześnie. Nie zapraszana, a jednak nieustannie wkrada się w nasze codzienne życie. Nikt jej nie szuka, większość jej unika, nie chce o niej rozmawiać. Odsuwa się ją na margines, jakby można było o niej zapomnieć. A ona ciągle powraca, przypomina o sobie. Przeciwniczka życia. Czasem przychodzi powoli, jakby chciała przygotować, dać czas, oswoić. Próbujemy się z nią jakoś ułożyć, pogodzić, a nawet ją uosobić, jakby można było wejść z nią w dialog, coś jeszcze wynegocjować. A przecież z każdym dniem jesteśmy jej bliżsi. Towarzyszy nam od urodzenia. Pojawia się na horyzoncie wtedy, gdy wydaje się, że można by jeszcze żyć. Jakby stała gdzieś za rogiem, skrywająca się na ulicach miast i wsi. Jakby czeka na szpitalnych korytarzach. Zabiera radość, nadzieję, rozrywa miłość. Pozostawia ból, żal, samotność i pustkę. Wpisana w ludzkie życie, pozostaje jednak w nieświadomości. Wspólne chwile zapisują się w pamięci, na kartach fotografii i albumów. Pozostaje pustka, której niczym nie da się zapełnić. Dotyka tego, kto odchodzi i tych, którzy zostają.

ZOBACZ --> Czytania liturgiczne na 25 marca 2026; Rok A, II
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo: Jestem "kierowcą Matki Bożej". Jak prowadzi się samochód, w którym jedzie Maryja?

2026-03-22 20:15

[ TEMATY ]

peregrynacja

Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej

Diecezja sosnowiecka

Ojciec Karol Bilicz

Ojciec Karol Bilicz

W diecezji sosnowieckiej trwa peregrynacja obrazu Matki Bożej. Jest samochód, jest trasa, są godziny co do minuty. Ale to wszystko przestaje mieć znaczenie w jednej chwili. Kiedy obraz jest wnoszony. Kiedy ludzie milką. I kiedy – bez żadnego sygnału – zaczynają klękać. O tej drodze, która nie jest tylko przejazdem, opowiada ojciec Karol Bilicz, paulin, jeden z dwóch „kierowców Maryi” w Polsce. Rozmawia Dominika Bem.

Zacznijmy od rzeczy, która brzmi niemal jak metafora, a przecież jest bardzo konkretna. Ojciec jest „kierowcą Matki Bożej”. Kim właściwie jest kierowca Maryi?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję