Święty Wawrzyniec to męczennik z pierwszych wieków chrześcijaństwa. Tego niezwykle odważnego diakona otaczano szczególnym kultem zwłaszcza w średniowieczu, nic więc dziwnego, że jego postać była czczona na terenach państwa krzyżackiego.
Dziś jest patronem sąsiedniej diecezji – pelplińskiej, ale kościoły mu poświęcone znajdziemy także w naszej diecezji. To świątynie w Kiełpinach, Kijewie Królewskim, Radoszkach, Rożentalu, Ryńsku i Szczepankach.
Radość w Radoszkach
Na terenach dawnej diecezji chełmińskiej zwykle znajdujemy kościoły z kamieni i cegieł, a tu niespodzianka – w wiosce ukrytej na Pojezierzu Brodnickim wita nas drewniana świątynia, a obok niej – dzwonnica. Pochodzą z początku XVIII wieku, ale wnętrze mają jeszcze starsze – jeden z dzwonów pochodzi aż z 1566 r., a ołtarze boczne są niewiele młodsze. Jak to się stało, że tak piękne zabytki mogły się uchować? Cóż, św. Wawrzyniec, podobnie jak św. Florian, chroni od pożarów.
W drodze do Chełmna warto zatrzymać się w Kijewie Królewskim. Wiekowa na pierwszy rzut oka świątynia okazuje się być jedną z najstarszych na ziemi chełmińskiej. W 1616 r. dosięgnął ją pożar, jednak już wkrótce dominikanie z Chełmna wzięli sprawy w swoje ręce. Remont zakończyli w 1674 r., przebudowując przy tym prezbiterium i podwyższając zakrystię. Dziś dominikanów w Chełmnie już nie ma, ale to właśnie po nich został w Kijewie późnobarokowy ołtarz główny, przedstawiający św. Wawrzyńca z narzędziem męczeństwa, oraz ołtarze boczne. A czciciele Matki Bożej od ponad sześciu stuleci chętnie powierzają swoje sprawy przed naturalnych rozmiarów kijewską Pietą.
Święty upór
Reklama
Historia kościoła i parafii w Kiełpinach nadawałaby się na dobry film. Dość powiedzieć, że pierwszy – zapewne drewniany – kościół powstał jeszcze we wczesnym średniowieczu, bo w XIV wieku odbudowano go na nowo. Kiedy w 200 lat później podupadł, parafianie wznieśli nową świątynię własnymi rękami. Kilka pokoleń później jednak spłonęła, a parafię zlikwidowano. Co nie przeszkodziło mieszkańcom Kiełpin wybudować nowego kościoła. Chociaż ich miejscowość należała na przestrzeni wieków do różnych parafii, a co więcej, w 1848 r. nad kościołem kiełpińskim ustanowiono patronat mieszany, sprawowany przez biskupa chełmińskiego w parzystych miesiącach roku oraz w nieparzystych miesiącach przez rząd pruski – wytrwali w wierze. Od 1908 r. mają na powrót własną parafię.
Dziś spotyka się tam nie tylko Ruch Rodzin Nazaretańskich, ale i czciciele św. Wawrzyńca oraz… Małej Arabki. Każdego 25. dnia miesiąca w kościele jest odprawiana nowenna za wstawiennictwem karmelitanki – św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego.
Przyjaciele Matki Bożej
W drodze z Wąbrzeźna do Kowalewa mijamy piękną świątynię w Ryńsku. Położona na wzniesieniu, wzniesiona z kamieni i cegieł, z białą, strzelistą wieżą, zachęca do wstąpienia choć na chwilę modlitwy. Okazuje się, że od XIV wieku parafianie czczą tu nie tylko św. Wawrzyńca, ale są też przyjaciółmi Matki Bożej. W ołtarzu głównym wita nas wczesnobarokowy obraz, przedstawiający męczeństwo patrona parafii. Malowidło było konserwowane przez samego Bartłomieja Strobla – wybitnego protestanckiego malarza, który najczęściej tworzył obrazy o tematyce maryjnej, a po ciężkiej chorobie przeszedł na katolicyzm. Pod wizerunkiem św. Wawrzyńca kryje się obraz Matki Bożej Szkaplerznej – stąd jeden z odpustów parafialnych jest właśnie Jej poświęcony. Od lipca w parafii pojawił się jeszcze jeden maryjny akcent – rzeźba Maryi Róży Duchownej – Matki Kościoła.
Mimo pandemii i niepokojów, które jej towarzyszą, staraniem i dzięki ofiarności mieszkańców, udało się tutaj zrobić takie dzieło – mówi ks. Piotr Franek
Ołtarz w kościele w Rusinowie staraniem mieszkańców i księdza proboszcza nabiera nowego blasku.
Mimo trudnego czasu pandemii mieszkańcy Rusinowa nie szczędzą środków na renowację ołtarza głównego w miejscowym kościele filialnym pw. św. Wawrzyńca w parafii pw. św. Anny w Jordanowie. Wręcz przeciwnie, jak mówi ks. Piotr Franek, są bardzo ofiarni, dzięki czemu ołtarz w ostatnim czasie nabiera nowego blasku. – Pomysł renowacji ołtarza zrodził się jeszcze w ubiegłym roku. Myślę, że to szczególne błogosławieństwo. Ofiary, które były i nadal są składane w tym czasie pandemicznym są wykorzystywane na cele remontowe przy naszej świątyni, a konkretnie przy renowacji ołtarza.
Kto jest patronem leśników? Pewien niemal jestem, że mało kto zna właściwą odpowiedź na to pytanie. Zapewne wymieniano by postaci św. Franciszka, św. Huberta. A tymczasem już od ponad pół wieku patronem tym jest św. Jan Gwalbert, o czym - przekonany jestem, nawet wielu leśników nie wie. Bo czy widział ktoś kiedyś w lesie, czy gdziekolwiek indziej jego figurkę, obraz itd.? Szczerze wątpię.
Urodził się w 995 r. (wg innej wersji w 1000 r.) w arystokratycznej rodzinie we Florencji. Podczas wojny między miastami został zabity jego brat Ugo. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem Jan winien pomścić śmierć brata. I rzeczywiście chwycił za miecz i tropił mordercę. Dopadł go przy gospodzie w Wielki Piątek. Ten jednak błagał go o przebaczenie, żałując swego czynu i zaklinając Jana, by go oszczędził. Rozłożył ręce jak Chrystus na krzyżu. Jan opuścił miecz i powiedział: „Idź w pokoju, gdzie chcesz; niech ci Bóg przebaczy i ja ci przebaczam” (według innej wersji wziął go nawet do swego domu w miejsce zabitego brata). Kiedy modlił się w pobliskim kościółku przemówił do niego Chrystus słowami: „Ponieważ przebaczyłeś swojemu wrogowi, pójdź za Mną”. Mimo protestów rodziny, zwłaszcza swojego ojca, wstąpił do klasztoru benedyktynów. Nie zagrzał tu jednak długo miejsca. Podjął walkę z symonią, co nie spodobało się jego przełożonym. Wystąpił z klasztoru i usunął się na ubocze. Osiadł w lasach w Vallombrosa (Vallis Umbrosae - Cienista Dolina) zbudował tam klasztor i założył zakon, którego członkowie są nazywani wallombrozjanami. Mnisi ci, wierni przesłaniu „ora et labora”, żyli bardzo skromnie, modląc się i sadząc las. Poznawali prawa rządzące życiem lasu, troszczyli się o drzewa, ptaki i zwierzęta leśne. Las dla św. Jana Gwalberta był przebogatą księgą, rozczytywał się w niej, w każdym drzewie, zwierzęciu, ptaku, roślinie widział ukrytą mądrość Boga Stwórcy i Jego dobroć. Jan Gwalbert zmarł 12 lipca 1073 r. w Passigniano pod Florencją. Kanonizowany został w 1193 r. przez papieża Celestyna III, a w 1951 r. ogłoszony przez papieża Piusa XII patronem ludzi lasu. Historia nadała mu także tytuł „bohater przebaczenia” ze względu na wielkie miłosierdzie, jakim się wykazał. Założony przez niego zakon istnieje do dzisiaj. Według jego zasad żyje około 100 zakonników w ośmiu klasztorach we Włoszech, Brazylii oraz Indiach.
Jana Paweł II przypominał postać Jana Gwalberta. W 1987 r. w Dolomitach odprawił Mszę św. dla leśników przed kościółkiem Matki Bożej Śnieżnej. Mówił wówczas: „Jan Gwalbert (...) wraz ze swymi współbraćmi poświęcił się w leśnym zaciszu Apeninów Toskańskich modlitwie i sadzeniu lasów. Oddając się tej pracy, uczniowie św. Jana Gwalberta poznawali prawa rządzące życiem i wzrostem lasu. W czasach, kiedy nie istniała jeszcze żadna norma dotycząca leśnictwa, zakonnicy z Vallombrosa, pracując cierpliwie i wytrwale, odnajdywali właściwe metody pomnażania leśnych bogactw”. Papież Polak wspominał św. Jana także w 1999 r. przy okazji obchodów 1000-lecia urodzin świętego. Mimo to jego postać zdaje się nie być powszechnie znana. Warto to zmienić.
Emerytowany profesor Uniwersytetu Przyrodniczego im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu, leśnik i autor wspaniałych książek na temat kulturotwórczej roli lasu, Jerzy Wiśniewski, od wielu już lat apeluje i do leśników i do Episkopatu o godne uczczenie tego właściwego patrona ludzi lasu. Solidaryzując się z apelem zacnego profesora przytoczę jego słowa: „Warto by na rozstajach dróg, w rodzimych borach i lasach stawiano nie tylko kapliczki poświęcone patronowi myśliwych, ale także nieznanemu patronowi leśników. Będą to miejsca należnego kultu, a także podziękowania za pracę w lesie, który jest boskim dziełem stworzenia. A kiedy nadejdą ciemne chmury związane z pracą codzienną, reorganizacjami, bezrobociem, będzie można zawsze prosić o pomoc i wsparcie św. Jana Gwalberta, któremu losy leśników nie są obce”.
Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela (CSsR) opublikowało oświadczenie, w którym stanowczo odcina się od sedewakantystycznej wspólnoty Synowie Najświętszego Odkupiciela (FSsR), mającej siedzibę na wyspie Papa Stronsay w archipelagu Orkadów. Dokument został wydany w związku z planowaną na 25 lipca konsekracją biskupią założyciela wspólnoty, ks. Michaela Mary’ego, która ma się odbyć bez mandatu papieskiego.
W oświadczeniu opublikowanym 7 lipca w Rzymie przełożony generalny redemptorystów, o. Rogério Gomes CSsR, podkreślił, że „Synowie Najświętszego Odkupiciela (FSsR) nigdy nie byli częścią Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela (CSsR), ani też nigdy nie byli prawnie powiązani z Zarządem Generalnym Redemptorystów”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.