Reklama

A jak użyją atomówki?

Wraz z pojawieniem się broni atomowej opracowano także system zachowań, który pozwoli taki atak przetrwać.

Niedziela Ogólnopolska 6/2023, str. 40-41

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Od momentu napaści Rosji na Ukrainę często pojawia się pytanie: czy Putin użyje broni atomowej? Czy rakiety z głowicami nuklearnymi uderzą w Ukrainę i ewentualnie w inne kraje europejskie, skoro Moskwa grzmi o walce z całym Zachodem? I choć eksperci zgodnie twierdzą, że nuklearny scenariusz jest mało prawdopodobny, to wystarczyły sugestie możliwości uszkodzenia elektrowni atomowej, aby w ośrodkach zdrowia rozdzwoniły się telefony z żądaniami podania preparatów z jodem. Co gorsza, niektórzy postanowili go zażyć na własną rękę...

Skutek takich działań będzie odwrotny od zamierzonego. To jednak jeszcze raz pokazuje, że panika połączona z brakiem wiedzy to niebezpieczna mieszanka i że takie zachowanie prowadzi na manowce. Zapoznajmy się więc z fachowymi informacjami o tym, co należy robić, by przetrwać eksplozję bomby jądrowej, gdy jesteśmy zdani na siebie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Car-bomba

Oszacowanie, jak bardzo niszcząca jest eksplozja bomby jądrowej, zależy od wielkości ładunku oraz sposobu detonacji. Maksymalną siłę destrukcji osiąga się, gdy wybuch następuje w powietrzu, wówczas fala uderzeniowa rozchodzi się najszerzej.

Reklama

Największy zdetonowany ładunek termojądrowy, skonstruowany przez Związek Radziecki, po latach został sugestywnie nazwany Car-bombą. Zdetonowała została 30 października 1961 r. nad archipelagiem Nowa Ziemia na Oceanie Arktycznym. Efekt przeraził wszystkich. Siła eksplozji równała się 50 mln t trotylu (TNT), to ponad 3,3 tys. razy więcej niż bomba zrzucona na Hiroszimę. Kula ognia powstała po wybuchu osiągnęła wysokość 30 km, a grzyb atomowy – wysokość 65 km i średnicę 90 km.

Obecnie państwa dysponujące bronią jądrową mają w arsenałach zdecydowanie mniejsze ładunki. Ich moc rozpoczyna się od 1 kt (kilotony) TNT – co odpowiada eksplozji statku z saletrą amonową w porcie w Bejrucie – do mocy przekraczającej 100 kt TNT.

Siedem kręgów zniszczenia

Siłą niszczącą broni atomowej są przemiany jądrowe następujące w sposób niekontrolowany, co prowadzi do błyskawicznego uwolnienia ogromnej ilości energii.

Pierwsze następstwa eksplozji ładunku jądrowego pojawiają się równocześnie. Są nimi: oślepiający rozbłysk światła (pod żadnym pozorem nie należy patrzeć w stronę wybuchu, grozi to uszkodzeniem siatkówki i utratą wzroku obserwatora, który znajduje się nawet kilkadziesiąt kilometrów od epicentrum), kula ognia, fala cieplna, która roztapia stal oraz wywołuje pożary – tak daleko, jak sięgnie, promieniowanie jonizujące, a także impuls elektromagnetyczny, który powoduje uszkodzenie urządzeń. Następnie powstaje fala uderzeniowa, która wywołuje gwałtowny wzrost ciśnienia i podmuch uderzający z siłą huraganu. Ostatnim etapem jest opad promieniotwórczy.

Pod ziemią

W epicentrum nikt nie ma szans na przeżycie, jednak z każdym kolejnym kilometrem te szanse wzrastają. Czasu na reakcję będzie jednak niewiele, dlatego powinniśmy zachować spokój i unikać paniki.

Reklama

Jeśli znajdujemy się odpowiednio daleko od epicentrum i usłyszymy syreny alarmowe, będziemy mieli nie więcej niż kilka minut na znalezienie schronienia.

Gdy dotarcie do schronu jest niemożliwe, ukryjmy się tak głęboko, jak zdołamy. Możemy się schronić w suterenie, piwnicy, a w ostateczności w zagłębieniu w ziemi. W tym ostatnim przypadku przykryjmy się jakimkolwiek materiałem, nawet kawałkiem blachy, by zminimalizować w ten sposób szkodliwe oddziaływanie promieniowania jonizującego.

Zasada jest prosta: im głębiej ukryjemy się w ziemi, tym będziemy bezpieczniejsi. Jeśli znajdujemy się w budynku, schrońmy się w jego centralnej części – każda kolejna warstwa ścian będzie stanowiła pewną izolację przed promieniowaniem.

Promieniotwórczy opad

Jeżeli przeżyjemy eksplozję i falę uderzeniową, największe zagrożenie będzie stanowił opad promieniotwórczy. Dlatego powinniśmy zabezpieczyć wszelkie otwory (okna, kratki wentylacyjne itp.) w naszej kryjówce, by nie przedostawał się przez nie promieniotwórczy pył. Jeżeli w momencie wybuchu znajdowaliśmy się na zewnątrz, koniecznie pozbądźmy się ubrania, które nosiliśmy – może być skażone. Włóżmy je do worka foliowego i jeśli jest to możliwe, wyrzućmy je tak daleko, jak zdołamy. Umyjmy włosy i całe ciało, a wodę, której do tego użyliśmy, wylejmy, bo ona również może być skażona. Jeśli nie dysponujemy odpowiednią ilością wody, użyjmy wilgotnej szmatki, którą przetrzemy ciało. Po użyciu powinniśmy się jej pozbyć.

Reklama

Skóra jest efektywnym filtrem, który chroni nas przed promieniowaniami alfa i beta. Każda rana może spowodować, że promieniowanie dostanie się do organizmu, dlatego unikajmy sytuacji, w których moglibyśmy się skaleczyć.

Z każdą godziną niebezpieczeństwo napromieniowania będzie maleć. Już 2 tygodnie po eksplozji promieniowanie wyniesie nie więcej niż 2% wartości osiągniętej w momencie wybuchu. Po tym czasie można bezpiecznie opuścić kryjówkę.

Kluczowe jest więc uprzednie zgromadzenie zapasów pozwalających na przetrwanie tego czasu: żywności, wody, ubrań na zmianę oraz urządzeń zapewniających łączność ze światem. W zestawie przetrwania powinny się znaleźć odbiornik radiowy, powerbank i zapas baterii, latarka, apteczka oraz otwieracz do puszek.

Po eksplozji zostaniemy odcięci od prądu, a sieć komórkowa zapewne przestanie działać. Radio z zakresem AM może być jedynym źródłem komunikatów nadawanych przez służby ratunkowe, miejmy je więc stale przy sobie.

Tabletki z jodem

Po awarii elektrowni w Czarnobylu podawano płyn Lugola, który zabezpiecza tarczycę przed wchłonięciem radioaktywnego jodu. W ostatnich tygodniach zrobiło się głośno o innym preparacie – tabletkach z jodkiem potasu, które mają być panaceum na skażenie radiacyjne. Czy ich zażycie po wybuchu bomby jądrowej jest rozsądne?

Aplikowanie preparatów z jodem ma sens, jeśli zażyjemy je na kilka godzin przed narażeniem na radioaktywny jod. Gdy atak nastąpi nagle, bez ostrzeżenia, preparaty z jodem nie pomogą, wręcz przeciwnie – ich zażycie może bardzo negatywnie odbić się na zdrowiu.

Nie zażywajmy preparatów tego typu profilaktycznie, gdy zagrożenie radioaktywne nie występuje. Aplikowanie ich osobom dorosłym jest dyskusyjne. W USA nie zaleca się podawania ich ludziom po 40. roku życia, w Polsce granica ta została przesunięta do 60. roku życia.

Nie warto więc korzystać z niesprawdzonych rad. I nie warto wpadać w panikę, bo jak na wstępie zaznaczyliśmy, użycie broni jądrowej w wojnie na Ukrainie jest mało prawdopodobne.

2023-01-31 15:03

Oceń: +8 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zalany kościół w Mysłowicach

2026-02-07 11:53

[ TEMATY ]

Kościół

Mysłowice

Parafia NSPJ Mysłowice/FB

Jak informuje portal TVP3 Katowice w sobotę rano (7.02) doszło do zalania kościoła przy ul. Starokościelnej w Mysłowicach. Na miejsce zostały wezwane zastępy Państwowej Straży Pożarnej oraz jednostki OSP Mysłowice Janów, OSP Kosztowy i OSP Dziećkowice.

Przyczyny nie są jeszcze ustalone, ale prawdopodobnie doszło do wycieku wody z systemu przeciwpożarowego. Nie wiadomo jeszcze, ile czasu kościół pozostanie niedostępny dla wiernych, nabożeństwa przeniesiono do kaplicy.
CZYTAJ DALEJ

6 lutego: Wspomnienie świętych męczenników Pawła Miki i Towarzyszy

2026-02-06 08:02

[ TEMATY ]

wspomnienie

en.wikipedia.org

Męczeństwo Pawła Miki i towarzyszy w Nagasaki

Męczeństwo Pawła Miki i towarzyszy w Nagasaki

Paweł Miki, syn samuraja z Kioto, urodził się w 1556 roku. Chrzest przyjął w dzieciństwie. Odznaczał się głęboką wiarą i niezwykłą inteligencją. W młodym wieku wstąpił do Towarzystwa Jezusowego, stając się pierwszym w historii Japonii jezuitą pochodzenia japońskiego. Przygotowywał się do kapłaństwa i mógł zostać pierwszym katolickim kapłanem w swoim kraju. Stał się jednak jednym z pierwszych męczenników Japonii i całego Dalekiego Wschodu - informuje Vatican News.

Św. Paweł Miki był błyskotliwym mówcą — potrafił rozmawiać z buddystami z szacunkiem i mądrością, a przykładem życia przyciągał wielu do Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Rzym: na świecie jest dziś ponad 5 tys. dominikanów

2026-02-07 16:11

[ TEMATY ]

dominikanie

powolania.dominikanie.pl

Zakon Braci Kaznodziejów w 2025 roku liczył na całym świecie 5111 braci - podała Kuria Generalna Dominikanów. Dane te przedstawiają ogólny obraz życia Zakonu, w tym liczbę biskupów, księży, diakonów, braci współpracowników i braci w formacji, a także dane dotyczące profesji, święceń i powołań.

W sumie Zakon liczy 3993 kapłanów, a także biskupów. Pozostali to diakoni, bracia współpracownicy i bracia na różnych etapach formacji. Zakon jest obecnie podzielony na 35 prowincji i sześć wiceprowincji, z 249 klasztorami i 263 domami, i realizuje swoją misję przepowiadania w 107 krajach na całym świecie.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję