Trwa jasnogórskie pielgrzymowanie neoprezbiterów. Z pierwszą Mszą św. przybywają zarówno kapłani diecezjalni, jak i zakonni. Celebracja prymicji u Matki Bożej to już polska tradycja.
Młodzi kapłani podkreślają, że sprawowanie Eucharystii przed Cudownym Wizerunkiem Maryi to dla nich wielkie przeżycie, łaska, ale również „sprawa oczywista”.
Dla niektórych kapłaństwo zostało wymodlone… a nawet wychodzone. Ojciec Adam Jończak, oblat Maryi Niepokalanej, dzielił się wyznaniem, że jego powołanie dojrzewało też na pieszej pielgrzymce. – Przez kilka lat chodziłem z pielgrzymką podlaską do tronu Pani Jasnogórskiej, z konkretną intencją, którą wyprosiłem. Wierzę, że to cud Matki Bożej, i przy ołtarzu będę Jej dziękował – powiedział i nadmienił, że pragnie wrócić do zapomnianej już nieco tradycji wręczania mamie podczas Mszy św. prymicyjnej puryfikaterza. To tzw. bielizna kielichowa, którą ściera się nadmiar krzyżma po namaszczeniu dłoni kapłana. Jest to podziękowanie dla matki za jej trud i modlitwy, które zanosiła do Boga za swojego syna. W tym szczególnym geście Kościół dostrzega rolę matki, na wzór Maryi, która była pierwszą nauczycielką swojego dziecka i mówiła mu o Bogu. Ksiądz Patryk Kruk, neoprezbiter diec. świdnickiej, także dziękował swoim mamom – tej, która go urodziła i wymodliła mu kapłaństwo, i Matce Jezusa, która go na drodze kapłańskiej prowadzi. – Myślę, że to dzięki mojej mamie zostałem księdzem, ponieważ dała mi dobry przykład wiary i modliła się o moje powołanie. Dziękuję też Bogu za to, że wyzdrowiałem. Myślę, że to, iż jestem księdzem, jest swego rodzaju „zadośćuczynieniem” za to, że Bóg dał mi łaskę zdrowia – zaznaczył młody kapłan.
Na Jasnej Górze można też „zgubić” serce i… zostać kapłanem. Ksiądz Paweł Miotk, wyświęcony we Wrocławiu, uśmiecha się, że na Jasnej Górze zostawił serce dawno temu, kiedy z babcią i mamą odbył tu pielgrzymkę jako 7-latek. – Mama kupiła mi w Częstochowie na straganie serduszko. Chciałem, by było w kolorze niebieskim, bo to kolor Matki Bożej. Obchodziłem na kolanach Cudowny Obraz. Kiedy wyszedłem z kaplicy, spostrzegłem, że nie mam serduszka. Wtedy babcia powiedziała, że zostawiłem swoje serce Matce Bożej... I myślę, że tak to zostało, jestem kapłanem Jej Syna – opowiadał neoprezbiter.
Neoprezbiterzy, udzielając prymicyjnego błogosławieństwa, proszą o modlitwę, „by nie byli byle jakimi kapłanami i nie zdradzili Boga i Kościoła”.
Kardynał Pietro Parolin z modlitwą na Jasnej Górze
Z pielgrzymką na Jasną Górę przybył kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej. – Jasna Góra to centrum duchowości maryjnej, ważne nie tylko dla Polski, ale również dla całego Kościoła. Dzisiaj wierzę, że jesteśmy wszyscy zjednoczeni na modlitwie do Matki Bożej w intencji pokoju na świecie, a zwłaszcza w Ukrainie – powiedział purpurat.
Kardynał Parolin podkreślił, że „zginając kolana przed Maryją, prosimy Ją o pokój we wszystkich krajach, które są doświadczane różnymi konfliktami”.
Reklama
Sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej celebrował Mszę św. przed Cudownym Obrazem Matki Bożej, a także zwiedził Jasną Górę. To jego kolejna wizyta w tym miejscu.
Do Matki Kościoła w intencji synodu biskupów
W odpowiedzi na prośbę papieża Franciszka na Jasnej Górze oraz w innych sanktuariach świata zanoszona była modlitwa w intencji trwającego synodu biskupów o synodalności. W częstochowskim sanktuarium Mszę św. w imieniu Konferencji Episkopatu Polski celebrował abp Marek Jędraszewski, zastępca przewodniczącego Episkopatu Polski.
– Módlmy się, aby Kościół najbliższych lat, dziesięcioleci i wieków odkrywał nowe pokłady tajemnicy, które w nim tkwią, głosząc światu z wielką mocą i skutecznością, że Jej Syn jest prawdziwie Alfą i Omegą, początkiem i końcem, naszym Odkupicielem i Zbawicielem – powiedział w homilii abp Jędraszewski.
Kolejne Zgromadzenie Zwyczajnego Synodu Biskupów odbędzie się w październiku.
Jasnogórski flesz
16-17 czerwca – pielgrzymka Akcji Katolickiej;
16-18 czerwca – rekolekcje Wspólnoty „Niespokojni Nadzieją”;
17-18 czerwca – pielgrzymka Apostolstwa Trzeźwości;
17 czerwca – posłanie na ŚDM w Lizbonie;
18 czerwca – pielgrzymki: przedsiębiorców, Podwórkowych Kółek Różańcowych Radia Maryja, Fundacji „Dzieci Afryki”.
Rubrykę redagują:
O. Michał Bortnik Mirosława Szymusik BP @JasnaGóraNews
Ponad 80 osób jest już w drodze przed Cudowny Obraz Matki Bożej Częstochowskiej. W środę rano sprzed krzyża w nadmorskim Pustkowie wyruszyła 34. Szczecińska Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę. Najwięcej pielgrzymów dołączy w niedzielę w Szczecinie, ale ci, którzy zdecydowali się na marsz już od morza, przejdą w sumie około 620 km.
Na pierwszy odcinek z pątnikami wyruszył abp Andrzej Dzięga. Metropolita szczecińsko-kamieński będzie przewodniczył pierwszej Mszy św. na trasie w Łukęcinie.
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona
na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii
pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju.
Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół
i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie
widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów.
Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności
obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość
dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć,
energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa
europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe.
Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości
ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących.
Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła
swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście,
Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził
życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni
byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja
rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy
życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji
Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina,
umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie
lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała,
że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem
a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności
i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii
i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była
wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie,
gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze
większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna
osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie
- Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy
wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc,
czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi
jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby "
wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą
ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława
Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety,
chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach
powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się
do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do
księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier
i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby
zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie
chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej
robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl
o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza
XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną
i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami
pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj,
przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie
czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje
mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy
Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na
twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze
30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób
życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc
odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie
zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy
są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić
z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością
i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne.
Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców
katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało
być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna
pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański,
dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy
się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział
apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił
do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI
starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy
zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która
trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna
umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego
Mistrza.
Papamobile wyruszy latem w niezwykłą podróż przez Stany Zjednoczone, by zwrócić uwagę na dramat dzieci dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Inicjatywa wspierana przez Dykasterię ds. Posługi Miłosierdzia oraz organizację Cross Catholic Outreach połączy pomoc humanitarną z modlitwą i refleksją - podaje Vatican News.
We wtorek 28 kwietnia papieski jałmużnik abp Luis Marín de San Martín przekazał klucze do papamobile prezes organizacji Michele Sagarino. Dzień później spotkała się ona z Papieżem Leonem XIV po audiencji generalnej. To symbolicznie rozpoczęło projekt „American Catholic Heroes: The Road Trip for Hope”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.