Reklama

Niedziela Wrocławska

Granie z Bożą mocą

Minęło 25 lat od powstania zespołu „40 synów, 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach”. O początkach, wspomnieniach i inspiracjach opowiada Robert Ruszczak, lider zespołu.

Niedziela wrocławska 26/2024, str. IV

[ TEMATY ]

Wrocław

Ks. Łukasz Romańczuk/Niedziela

Koncert z okazji 25-lecia zespołu w Starym Klasztorze

Koncert z okazji 25-lecia zespołu w Starym Klasztorze

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Ks. Łukasz Romańczuk: Panie Robercie, jak to się stało, że w 1999 r. założyliście zespół?

Robert Ruszczak: Pomysł na założenie zespołu pojawił się trochę wcześniej. Ja już muzykowałem od 1993 r., a swoje pierwsze kroki stawiałem w zespole folkowym „Chudoba”. A gdy przyjechałem do Wrocławia na studia, to otworzyły się nowe możliwości. Pochodzę z małej miejscowości i pierwsze próby grania miałem już za sobą, ale to było bardziej takie „hałturzenie”. Na studiach poznałem ludzi, którzy też muzykowali. W 1999 r., czy może pół roku wcześniej, ukazała się książka Radykalni. Marcin Jakimowicz spisał świadectwa muzyków chrześcijan, których też znałem wcześniej ze sceny takiej niechrześcijańskiej, m.in. Tomka Budzyńskiego, Darka Malejonka, czy Litzy. I to mnie bardzo mocno zainspirowało, aby pójść w tym kierunku. Wtedy też uczęszczałem do Duszpasterstwa Akademickiego „Wawrzyny” i „Orzech” mówił, aby wykorzystywać talenty dane od Pana Boga, aby nie grzać miejsca w duszpasterstwie, tylko zaczerpnąć tyle, ile się da i wyjść z ewangelizacją do ludzi, z tym co mamy. Te dwie rzeczy tak mocno zaczęły mi grać w sercu i domagać siętego, aby spróbować tę muzykę, którą kochałem i którą już uprawiałem, połączyć z ewangelizacją. Wśród moich kolegów z duszpasterstwa zebrało się kilku, którzy się zgodzili dołączyć do zespołu. Zaczęliśmy próby, a one dały efekt.

A jak wyglądał Wasz debiut muzyczny?

Było to na festiwalu Sakrosong w 1999 r. Duża impreza, a przesłuchania odbywały się w refektarzu dominikanów. Zgłosiliśmy się, zagraliśmy tam w tłumie różnych innych zespołów. Zdobyliśmy jedną z dwóch głównych nagród i zobaczyliśmy, że to co robimy, rzeczywiście podoba się ludziom.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

A dlaczego nazwa Waszego zespołu to „40 synów, 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach”?

Miałem taką dużą potrzebę, żeby nasza nazwa była z Pisma Świętego. Przyszło do mnie natchnienie i zacząłem wertować strony Biblii, patrzyłem na wyrywkowe fragmenty, szukałem tam jakichś inspiracji. W pewnym momencie otworzyła mi się Księga Sędziów o pokoleniu sędziego Abdona. To pokolenie składało się z 40 synów i 30 wnuków, którzy jeździli na 70 oślętach. Zaintrygowało mnie to, że taka informacja znalazła się w Biblii i uznałem, że to było ważne. Jednocześnie nie były podane imiona tych synów i wnuków. Nie wiedziałem do końca jak to ugryźć, ale na tyle mi się spodobał ten cytat, że go zapisałem. Nie sądziłem wtedy, że to będzie nazwa naszego zespołu, bardziej zapisałem, aby wykorzystać to w jakiejś piosence. Jako grupa umówiliśmy się wcześniej, że przyniesiemy propozycje nazwy zespołu na kolejną próbę, bo bardzo mocno zbliżał się termin zgłoszenia na Sakrosong. .

Reklama

Na próbie okazało się, że to była jedyna propozycja. Nazwa ta nie była przyjęta entuzjastycznie, bo ani nie da się tego skandować, ani zrobić transparentu. Skoro nie było jednak innej propozycji, uznaliśmy, że na ten festiwal tak się nazwiemy, a później się to zmieni. Ostatecznie nazwa chwyciła i została do dziś.

Gracie już od 25 lat. Jaki był to dla Was czas? Czy były momenty kryzysu?

Czas bardzo owocny. Gramy nieprzerwanie już 25 lat i możemy powiedzieć, że w 90% w tym samym składzie, bo odszedł tylko jeden muzyk. I to nie przez jakieś tam animozje w zespole, lecz żeby być bardziej z rodziną. Te 25 lat to lata chudsze i grubsze. Pojawiały się czasami momenty zniechęcenia, ale nigdy nie było tak, że nie mieliśmy chęci grania, tylko czasami nie za bardzo nas chciano. I wtedy przychodziły takie ludzkie słabości. Skoro nas nie chcą, to może nie ma sensu. Może to jest już niemodne, może niewłaściwe.

I co robiliście w takich sytuacjach?

Mobilizowaliśmy się, nagrywaliśmy nowy materiał i to znowu pociągało za sobą jakieś nowe kontakty, koncerty. Zobaczyliśmy wtedy, że jednak tam, gdzie jeździmy, to dostajemy zwrotną informację, że to nadal jest dla kogoś ważne.

Reklama

Wywodzicie się z duszpasterstwa akademickiego „Wawrzyny”. Jaka była reakcja „Orzecha” na Waszą muzykę?

Gdy się wchodziło do duszpasterstwa, to na ścianie był taki duży obraz Jerozolimy i cytat z Psalmu 137: „Jeruzalem, jeśli zapomnę o Tobie, niech mi uschnie moja prawica, niech mi język przyschnie do podniebienia.” I to też było inspiracją do napisania jednej z naszych pierwszych piosenek, a „Orzechowi” się podobało. Nawet zamówił sobie kolejny utwór, który lubił. Słowa Psalmu: „Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano pójdziemy do domu Pana.” Nagraliśmy to pt.: Ile mil do Jeruzalem, odtworzyliśmy mu i powiedział nam, że on nie do końca tak to słyszy w sercu. Ale piosenka się podobała pielgrzymom.

A skąd czerpiecie inspiracje do pisania tekstów piosenek?

Trzech z nas komponuje. Każdy przynosi zupełnie inne stylistycznie utwory. Nabierają one podobnego charakteru przez to, że wspólnie je aranżujemy. Używamy zawsze podobnego instrumentarium, takiego trochę folkowego, bo takie są nasze perkusjonalia, folkowe: akordeon, moje flety ukraińskie, sopiłki też nadają taki trochę folkowy klimat i gitary akustyczne. Zawsze graliśmy na akustykach. Nadają one jakiś wspólny charakter. Ale te inspiracje nie są do końca jasne i nazwane. Jeśli chodzi natomiast o przekaz to warstwą słowną jest zawsze Biblia. Na początku bardzo mocno trzymaliśmy się Słowa Bożego tak literalnie, szukaliśmy fragmentów z Pisma Świętego. Troszeczkę przerabialiśmy w stronę takich bardziej zwrotek, referenów, żeby to można było zrymować i wyśpiewać. Potem dołożyliśmy trochę własnych interpretacji, które pochodziły z naszego życia. Bo jesteśmy też cały czas w drodze. Jesteśmy we wspólnotach. Konfrontujemy swoje życie z nauczaniem Jezusa. Czasami chcemy też zawołać, prosić Pana Boga, aby nas bliżej „złapał” i nie pozwolił nam błądzić.

Od początku powstania zespołu wiele się zmieniło w Waszym życiu prywatnym. Jak reagują Wasze żony, na wyjazdy, koncerty?

Czasami się cieszą z tego, że nas nie ma w domu, a czasami mają wyrzuty za to, że jesteśmy gdzieś na wyjeździe, zamiast uczestniczyć w życiu rodzinnym. Gdy byliśmy studentami, to byliśmy wolni pod tym względem, że mogliśmy odpowiadać na wszystkie zaproszenia. Mogliśmy jeździć na koncerty, nie wracać zaraz po nich. Nikt na nas nie czekał. Gdy się pojawiły rodziny, dzieci, to musieliśmy bardzo mocno zweryfikować tę naszą chęć bycia w trasie, a jest to mocno wciągające. Faktem jest, że żony mocno nas inspirują i wspierają. Widzą, że to daje nam szczęście. To też nas jakoś buduje, że dostrzegają, że usychamy trochę bez grania, więc na pewno są z nami.

2024-06-25 14:15

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wrocław: wszyscy uczestnicy spotkania Taize znajdą noclegi u rodzin

[ TEMATY ]

Taize

Wrocław

Informacja prasowa

Poza 5500-osobową grupą z Polski do najliczniej reprezentowanych krajów należą: Ukraina (ok. 1500 uczestników) i Niemcy (1100 osób). – Chorwację będzie reprezentowało 700 młodych. Tyle samo pielgrzymów spodziewamy się z Francji – mówi abp Józef Kupny, metropolita wrocławski. Liczne grupy przyjadą również z Włoch i Hiszpanii (po 400 osób). Udział w spotkaniu zgłosiły również kilkunastooosobowe grupy z Hongongu, Japonii i Korei.

Jak podkreślają bracia organizacja spotkania to poważne wyzwanie logistyczne. Dla uczestników zostanie wydanych 45 000 porcji gorącego jedzenia, 5,5 ton pieczywa, 47 000 sztuk jabłek, 70 000 mandarynek i 70 500 ciastek.
CZYTAJ DALEJ

Niemieccy biskupi w ogniu pytań w Rzymie. „Czy to wszystko nadal jest katolickie?”

2026-10-07 09:51

[ TEMATY ]

niemiecka droga synodalna

niemieccy biskupi

pytania

katolickość

Joanna Popławska/Niedziela

„Czy to wszystko nadal jest katolickie?” oraz „Co właściwie robicie, Niemcy?” - takie pytania mieli usłyszeć w Rzymie dwaj niemieccy biskupi pomocniczy podczas kursu dla nowo mianowanych hierarchów. Ich relacje pokazują, że kontrowersje wokół niemieckiej „drogi synodalnej” budzą poważne pytania także wśród biskupów z innych krajów.

Joshy Pottackal, biskup pomocniczy Moguncji, przyznał w rozmowie z katholisch.de, że niemiecka „droga synodalna” jest za granicą postrzegana krytycznie. Jak powiedział, pytano go, czy Niemcy rzeczywiście uczestniczą w międzynarodowym procesie synodalnym i „czy to wszystko nadal jest katolickie”. Hierarcha odpowiadał, że Kościół w Niemczech jest częścią Kościoła powszechnego, zastrzegając jednocześnie, że wokół niemieckich debat krąży „wiele fake newsów”.
CZYTAJ DALEJ

Wrocławska szkoła włączyła się w światową akcję różańcową

2026-10-07 15:29

Vatican Media

Ponad milion dzieci na całym świecie zjednoczyło się na modlitwie różańcowej w intencji pokoju. W akcję „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” włączyła się również Niepubliczna Szkoła Podstawowa Sióstr Salezjanek im. św. Jana Pawła II we Wrocławiu.

Modlitwa była odpowiedzią na dramat konfliktów zbrojnych, szczególnie sytuacji w Libanie, ale także świadectwem wiary najmłodszych, którzy chcą mieć swój udział w budowaniu pokoju. O idei przedsięwzięcia opowiedział Mateusz Diduszko, przedstawiciel organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – Akcja „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” jest akcją, która, jak nazwa wskazuje, gromadzi dzieci na modlitwie różańcowej, ale przede wszystkim na modlitwie o pokój. Dzisiaj modliliśmy się we wrocławskim biurze w Szkole Sióstr Salezjanek przy ul. Franciszkańskiej wraz z dziećmi i całą społecznością szkolną o pokój na świecie. Szczególnie pamiętamy o Libanie, ale modlimy się także o nawrócenie serc tych, którzy prowadzą wojny, abyśmy nie musieli się zabijać i prowadzić kolejnych konfliktów – mówił Mateusz Diduszko z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, który wskazał też źródło inspiracji dla tej inicjatywy. – Akcja wzięła się z myśli św. Ojca Pio, który powiedział, że kiedy milion dzieci będzie modlić się na różańcu, świat się zmieni. Chcemy iść za tą myślą i ją urzeczywistniać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję