Reklama

Wiara

Zanim powróci, będą znaki

Ludzie żywią wiele obaw: o los własny czy bliskich, przed katastrofami i wojnami. Dość często jednak te lęki są budzone sztucznie i wykorzystywane.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Chodzi nie tylko o straszenie alarmującymi wiadomościami ze świata czy horrorami filmowymi codziennie w telewizji i internecie. Straszy się nas pandemią, globalnym ociepleniem, wojnami, przeciwnikami politycznymi. Straszą nas też sekty. Dawno temu, w czasie studiów we Francji, zapukało do mojego pokoiku dwóch świadków Jehowy, którzy zaczęli rozmowę od słów, że teraz wszyscy boją się wojny atomowej. Gdy odpowiedziałem, że wcale się tego nie boję, wyraźnie się pogubili, jakby ich szkolenia nie przewidywały takiej odpowiedzi. Zapytałem wtedy, jak trafili do tego związku wyznaniowego, a po zmianie tematu nie wrócili już do straszenia.

To prowadzi nas do kwestii straszenia końcem świata. Tu sprawa jest bardziej skomplikowana. Z jednej strony bowiem znajdziemy w Piśmie Świętym wiele obrazów przyszłych klęsk, a z drugiej – bywały one nadmiernie podkreślane. Przykładem może być samo wyrażenie „koniec świata” w Ewangeliach, które w oryginale znaczy raczej „dopełnienie się wieku”, a więc wskazuje na kres, choć raczej w sensie dojścia pewnej epoki do krańca i do pełni. Tymczasem dość powszechnie postrzega się ten koniec katastroficznie. Tak to też pokazuje sztuka, wpływając w tym kierunku na wyobrażenia chrześcijan.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Co więcej, nawet pamiętając o tym, że ten świat kiedyś dojdzie do swego kresu, wiemy przecież, że każdy człowiek dochodzi do kresu życia. Masowe katastrofy czy perspektywa zagłady całej Ziemi bardziej działają na wyobraźnię, ale przede wszystkim powinniśmy się przygotować na to, że umrzemy.

Trzeba też pamiętać o ostrzeżeniu Jezusa: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10, 28). Prawdziwym zagrożeniem, i to zawsze aktualnym, są pokusy szatana i nasze grzechy, które mogą nas zawrócić z drogi ku życiu z Bogiem.

Zapowiedzi klęsk

Niemniej jednak znajdziemy w Piśmie Świętym zapowiedzi przyszłych katastrof, które nastąpią przed powtórnym przyjściem Chrystusa, czyli paruzją. Brzmią one np. tak: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21, 25-28).

Reklama

Podobniy opis zawarty jest w Ewangelii według św. Marka, która przechowała z tej mowy Jezusa dalsze szczegóły: „W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba” (13, 24-27).

Przed powrotem Chrystusa, zapowiedzianego pod imieniem Syna Człowieczego, można więc oczekiwać katastrof kosmicznych. Nie wiemy jednak, czy miałyby one charakter naturalny, czy cudowny. Deszcze meteorów („gwiazdy spadające”), zaćmienia, wstrząsy ziemi i wielkie fale z morza, zwane tsunami, zagrażają nieraz żyjącym na ziemi. Zderzenie Ziemi z asteroidą może spowodować niewyobrażalną katastrofę.

Zauważmy jednak, że tego rodzaju wstrząsy to tylko wstęp do zapowiedzi powrotu Chrystusa w chwale. Tę chwałę symbolizuje obłok – w Biblii dość częsty symbol obecności Bożej. Co więcej, nadejście Chrystusa oznacza dla ludzi nie zagładę, lecz wybawienie – zostaną uratowani i zbiorą się wokół swego Wybawcy.

Podobną myśl znajdziemy w wizjach z Apokalipsy św. Jana. Opisy katastrof spadających na świat zajmują tam sporo miejsca. Chodzi w nich jednak o wydarzenia z tego świata, czyli sprzed powrotu Chrystusa. Opisane są bardzo dramatycznie, z obrazową przesadą, ale jednak są to zdarzenia, które mogą mieć miejsce w porządku naturalnym. I tam powrót Chrystusa, choć łączy się z zapowiedzią sądu nad światem, przynosi ostatecznie wybawienie sprawiedliwych i odnowę tego świata, powrót do stanu rajskiego.

Reklama

Taką obrazowość da się dostrzec także w zapowiedziach z Ewangelii. Wynika ona stąd, że Jezus i autorzy biblijni nie chcieli nam przekazać konkretnego scenariusza końca świata, na podstawie którego można by nakręcić realistyczny kolorowy film. W znacznej mierze posługiwali się językiem symboli. Skoro bowiem w przyszłości mają się wydarzyć rzeczy nowe, to w naszym języku zabraknie słów do ich opisania. Dlatego zapowiedzi na ich temat odwołują się do dotychczasowych wyobrażeń, sygnalizując podobnego rodzaju zdarzenia w przyszłości. Nie są to wróżby, raczej ostrzeżenia.

Inne przepowiednie

Nie ma w Nowym Testamencie żadnej wskazówki, kiedy ma nastąpić powrót Chrystusa. On sam wyraźnie stwierdził, że dzień ten pozostanie nieznany. „Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec” (Mk 13, 32 i miejsca paralelne). To znaczy, że nawet Jezus jako człowiek tego nie wiedziałby!

Święty Paweł Apostoł ostrzegał przed rozgłaszaniem, jakoby dzień Pański już nadchodził (por. 2 Tes 2, 2). To się zdarzało, gdyż początkowo chrześcijanie ze zbyt niecierpliwą nadzieją oczekiwali nowego przyjścia Chrystusa. Mogli źle zrozumieć zdanie: „Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie” (Mt 24, 34). Dotyczyło ono bowiem nie „końca świata”, lecz zburzenia Jerozolimy, o którym była mowa chwilę przedtem. To wydarzenie nastąpiło w 70 r., czyli po 40 latach od odejścia Jezusa. Sekty nieraz próbowały obliczyć datę końca świata i wielokrotnie już ją ogłaszały. Kościół tego zabronił.

Chociaż tej daty nie znamy, musimy być czujni. Niektóre przypowieści ostrzegają uczniów Jezusa przed „przespaniem” nadejścia Pana, przed brakiem gotowości na spotkanie z Nim, przed zaniedbaniem obowiązków, przed zwątpieniem w Jego powrót (por. Mt 24, 42-44. 45-51; 25, 1-13 i paralelne).

Będzie natomiast możliwe domyślenie się bliskości tego wydarzenia. Mogą temu służyć wymienione już znaki, które Jezus porównał do pączkowania drzewa na wiosnę (por. Mk 13, 28-29). Nie należy jednak spodziewać się tego przedwcześnie, gdyż mogą się zdarzyć znaki zwodnicze, takie jak wojny, głód, trzęsienia ziemi czy fałszywi prorocy.

Pismo Święte wymienia jeszcze inne sygnały. Przed powrotem Chrystusa ma nastąpić odstępstwo od wiary i objawić się potężny nieprzyjaciel, który zwiedzie ludzi (por. 2 Tes 2, 3-10). To byłoby bardzo widoczne. Przedtem jednak Dobra Nowina musi dotrzeć na cały świat: „A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec” (Mt 24, 14). A przecież nawet dziś wielu ludzi nadal jest odizolowanych od Ewangelii Chrystusa.

Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.

2025-11-18 13:36

Oceń: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wstąpił do nieba. A co z nami?

No właśnie, w co wierzę albo lepiej – w Kogo? Na ile my, dorośli, pamiętamy jeszcze prawdy, które stanowią fundament naszej wiary? A może trzeba je sobie przypomnieć – krok po kroku? Jak niegdyś na lekcjach religii...

To fakt. Gdyby nawet Ewangelie nie podały tej wiadomości, to sam fakt braku Chrystusa pośród nas wskazuje na to, że wstąpił do nieba. To prosta konsekwencja tych prawd Credo, którymi zajmowaliśmy się do tej pory.
CZYTAJ DALEJ

Niech będzie imię Pańskie błogosławione!

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udali się, by stanąć przed Panem, że i szatan też poszedł z nimi". Lekcjonarz otwiera tydzień Hioba od sceny dworskiej. Niebo jest tu salą rozpraw, synowie Boży radą, a wśród nich ha-satan, z rodzajnikiem, więc nie imię, lecz funkcja. Oskarżyciel, przeciwnik procesowy, ten, kto przemierza ziemię i zbiera materiał. Kanonista rozpozna w nim urząd rzecznika oskarżenia, i to jest lektura zamierzona przez autora, bo szatan Hioba nie jest jeszcze diabłem późniejszej teologii. Jest stroną w sporze, która ma prawo zadać pytanie. „A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?" To Bóg wskazuje na Hioba, nie oskarżyciel. Próba zaczyna się od pochwały. „Czyż za darmo Hiob czci Boga?" Ha-chinnam. Za darmo, bez interesu. To pytanie jest osią całej księgi i osią każdej religii. Oskarżyciel nie kwestionuje pobożności Hioba, kwestionuje jej motyw. Czcisz, bo Ci się opłaca, bo zostałeś ogrodzony błogosławieństwem jak winnica. Zabierz ogrodzenie, a zobaczysz, co zostanie. Bóg przyjmuje zakład i wyznacza granicę. Majątek tak, osoba nie. Potem następują cztery posłańce, każdy z tą samą formułą „ja sam uszedłem, by ci o tym donieść", i każdy przychodzi, „gdy ten jeszcze mówił". Sabejczycy, ogień z nieba, Chaldejczycy, wicher. W jedno popołudnie Hiob traci woły, owce, wielbłądy, sługi i dziesięcioro dzieci. Autor nie skraca listy, bo chce, żeby czytelnik usłyszał każdy cios osobno. „Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!" JHWH natan we-JHWH laqach. Kościół wkłada te słowa w usta wszystkim, którzy chowają swoich, i rzadko pamięta, że wypowiedział je człowiek, który tego samego dnia stracił wszystko. Odpowiedź Hioba jest odpowiedzią na pytanie oskarżyciela. Czci za darmo, bo czci także wtedy, gdy nic nie zostało. W tym tygodniu usłyszymy jego skargę o Bogu, z którym nie da się procesować (30 IX), jego wołanie o Wykupiciela, który wstanie jako ostatni (1 X), i epilog, w którym Bóg przyzna mu rację przeciw przyjaciołom (3 X). Dziś słyszymy tylko pierwszy dzień i pierwsze zdanie. Wacław, wspominany dziś książę czeski, zabity przez brata u drzwi kościoła, do którego szedł na jutrznię, jest w tej perykopie po stronie Hioba. Czcił za darmo, aż po próg. „W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości". Oskarżyciel przegrał pierwszą rundę. Proces jednak trwa. I jest to treść całej reszty tej pięknej natchnionej księgi.
CZYTAJ DALEJ

„Witaj w domu”. Jedlina powitała bp. Stefana Regmunta

2026-09-28 20:32

[ TEMATY ]

bp Marek Mendyk

bp Stefan Regmunt

Jedlina ‑ Zdrój

złoty jubileusz kapłaństwa

ks. Ryszard Uryga

ks. Andrzej Adamiak

Bp Stefan Regmunt podczas jubileuszowej Eucharystii z okazji 50-lecia kapłaństwa w kościele Trójcy Świętej w Jedlinie-Zdroju. W uroczystości uczestniczył także bp Marek Mendyk, który wygłosił homilię.

Bp Stefan Regmunt podczas jubileuszowej Eucharystii z okazji 50-lecia kapłaństwa w kościele Trójcy Świętej w Jedlinie-Zdroju. W uroczystości uczestniczył także bp Marek Mendyk, który wygłosił homilię.

Pięćdziesiąt lat po święceniach kapłańskich bp Stefan Regmunt wrócił z jubileuszowym dziękczynieniem tam, gdzie dojrzewało jego powołanie. W Jedlinie-Zdroju nie witano go jednak jak dostojnego gościa. – Złoty Jubilacie, witaj w domu. Wśród swoich – usłyszał w kościele Trójcy Świętej.

Jubileuszowa Eucharystia sprawowana w niedzielę 27 września zgromadziła rodzinę, przyjaciół, parafian oraz licznych kapłanów. Obok bp. Stefana Regmunta przy ołtarzu stanęli m.in. bp Marek Mendyk i bp senior Ignacy Dec. Homilię wygłosił biskup świdnicki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję