Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (ETPC) wydał 13 listopada kolejny wyrok w polskiej sprawie związanej z aborcją. W komentarzach dotyczących sprawy A.R. przeciwko Polsce możemy przeczytać m.in.: „Prawo do aborcji wynika z prawa do prywatności”; „Strasburg staje po stronie kobiet”. W tle tych komentarzy pojawia się powracająca teza, że z art. 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC), czyli z prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, można wyprowadzić „prawo do aborcji”. Warto na chwilę odłożyć emocje i zadać pytanie: czy naprawdę z prawa do prywatności można zrobić „prawo do przerwania życia dziecka nienarodzonego”? Z perspektywy katolickiej odpowiedź jest oczywista: nie. Co ważne, wiele bardzo poważnych argumentów przeciw takiej konstrukcji wywodzi się nie z etyki i religii. To są argumenty prawne, które spróbuję w przystępny sposób uporządkować, odpowiadając na kilka podstawowych pytań.
Co jest napisane w Konwencji, a czego w niej nie ma?
Reklama
Artykuł 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności brzmi: „1. Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. 2. Niedopuszczalna jest ingerencja władzy publicznej w korzystanie z tego prawa, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób”. A zatem nie ma w nim ani słowa o aborcji. To nie jest kwestia interpretacji tylko prosty fakt. Gdy Konwencja była tworzona pod koniec lat 40. XX wieku, w większości państw europejskich aborcja była przestępstwem. Gdyby państwa chciały wtedy zgodzić się na „prawo do aborcji”, musiałyby to najpierw przedyskutować, wynegocjować i zapisać. Żadna dyskusja na ten temat się nie odbyła. W żadnym współczesnym traktacie praw człowieka nie ma „prawa do aborcji”. To zawsze jest kwestia interpretacji, i to bardzo daleko idącej.
Co faktycznie robi Trybunał w Strasburgu w sprawach aborcyjnych?
W polskiej debacie często miesza się dwie zupełnie różne rzeczy; ETPC mówi: „Jeżeli państwo dopuściło (zalegalizowało) aborcję w pewnych sytuacjach, to musi stworzyć czytelne procedury, które nie upokarzają kobiet i nie czynią z prawa martwej litery”. W debacie publicznej zaś słyszymy: „Prawo do aborcji wynika z Europejskiej Konwencji”. Tymczasem Trybunał Praw Człowieka w swoich wyrokach, także w sprawach przeciwko Polsce, wskazuje, że art. 8 „nie może być interpretowany jako przyznający prawo do aborcji”. Co robi ETPC? Uznaje, że regulacje dotyczące aborcji „wchodzą w zakres życia prywatnego” kobiety, ocenia, czy ingerencja państwa była „zgodna z prawem”, ale nie ogłasza „prawa do aborcji”.
Reklama
W najnowszych „sprawach aborcyjnych” dotyczących Polski Trybunał poszedł jeszcze inną drogą, a mianowicie skupił się na chaosie prawnym po wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. (spór o skład TK, opóźnienie w publikacji wyroku, niepewność co do obowiązującego prawa). W pewnym uproszczeniu: Trybunał w Strasburgu wypowiedział się głównie o jakości rządów prawa, a niejako przy okazji o „nowym prawie do aborcji”. Trybunał w Strasburgu od lat stosuje podobne podejście: nie ustanawia wprost tzw. prawa do aborcji ani nie zobowiązuje państw do jej legalizacji, ale uznaje, że sposób regulowania aborcji wkracza w życie prywatne kobiety. Z tego względu wymaga, aby państwo działało w sposób spójny i zgodny z zasadami państwa prawa. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, w których ustawa krajowa dopuszcza aborcję w określonych przypadkach, ale praktyka czyni te przepisy martwymi. Problem polega jednak na tym, że tego typu „zabieg orzeczniczy”, niestety, jest bardzo różnie interpretowany, co zwłaszcza w tak delikatnej materii, jak ochrona życia dzieci nienarodzonych, nie powinno mieć miejsca, o czym szerzej w dalszej części rozważań.
Dlaczego prywatność nie może oznaczać prawa do aborcji?
Teza, że aborcja jest „sprawą prywatną” to duże uproszczenie. Ciąża dotyczy kobiety, ale również dziecka poczętego, czyli osobnej istoty ludzkiej. Trybunał stoi na stanowisku, że płód „należy do rodzaju ludzkiego” i wymaga ochrony w imię ludzkiej godności. Interpretacja, według której prywatność kobiety obejmuje uprawnienie do przerwania życia dziecka, prowadzi do uznania, że prawo jednej osoby daje jej władzę nad życiem drugiej. To stoi w sprzeczności z istotą praw człowieka, które mają chronić słabszych.
Czy Trybunał w Strasburgu otwiera furtkę do przyszłej legalizacji aborcji?
Choć ETPC przynajmniej na razie oficjalnie powtarza, że art. 8 nie daje tzw. prawa do aborcji, jego orzecznictwo otwiera niebezpieczną furtkę interpretacyjną. Trybunał bowiem coraz częściej uznaje ograniczenia aborcji za ingerencję w życie prywatne kobiety. Każda taka ingerencja musi być szczegółowo uzasadniona. Im bardziej rygorystycznie Trybunał ocenia te uzasadnienia, tym bardziej utrudnia państwom możliwość ochrony życia dziecka nienarodzonego.
Reklama
W ten sposób, krok po kroku, przesuwa się granica interpretacji. Aborcja zaczyna być traktowana jako element wolności osobistej, choć Trybunał nigdy nie powiedział tego wprost. Tego rodzaju „prawo” może powstać nie przez jeden wielki wyrok, ale przez serię drobnych decyzji. To scenariusz, który Europa powinna bardzo uważnie obserwować, bo prowadzi on do sytuacji, w której prawo do życia – fundament cywilizacji chrześcijańskiej – zostanie wypchnięte z krajobrazu praw człowieka.
A co z Polską?
Dla polskiego systemu prawnego ta dyskusja jest szczególnie ważna. Niewątpliwie poprawy wymaga kultura praworządności, kwestia publikacji wyroków Trybunału Konstytucyjnego i przewidywalność prawa, na co w wyroku z 13 listopada 2025 r. zwrócił uwagę Trybunał w Strasburgu. Trybunał słusznie także wskazuje, że obywatel nie powinien być narażony na normatywny chaos. Ale nie wolno tych problemów związanych z tzw. kryzysem konstytucyjnym mylić ani utożsamiać z twierdzeniem, że ETPC przyznał, iż prawo do aborcji można wyprowadzić z art. 8 Konwencji. To są dwa odrębne porządki: jeden dotyczy jakości działania państwa, drugi zaś moralnej i prawnej ochrony życia. Oczywiście, nie można przemilczeć wniosków, które płyną z listopadowego wyroku: „Jeśli zaostrzacie prawo aborcyjne, róbcie to w sposób przejrzysty, zgodny z konstytucją, z poszanowaniem zasady państwa prawa” – to zdanie nie może być utożsamiane z uznaniem przez Europejski Trybunał Praw Człowieka tzw. prawa do aborcji jako wynikającego z prawa do prywatności.
Z perspektywy katolickiej, ale i prawnej, to rozróżnienie jest fundamentalne. Nie można prawa do życia relatywizować, powołując się na prywatność czy europejskie trendy kulturowe. Kościół od wieków przypomina, że godność człowieka zaczyna się w chwili poczęcia i nie zależy ani od okoliczności poczęcia, ani od stanu zdrowia, ani od ludzkich oczekiwań.
Dlaczego dla katolika ta dyskusja ma znaczenie?
Powtórzmy, najnowszy wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie A.R. przeciwko Polsce nie ustanawia tzw. prawa do aborcji. Coraz wyraźniej pokazuje jednak, że strasburskie orzecznictwo zmierza w kierunku coraz bardziej liberalnej interpretacji aborcji, a w dalszej kolejności zapewne, także eugeniki i eutanazji. To jest radykalne odwrócenie sensu samej idei praw człowieka. Właśnie dlatego warto prowadzić spokojną, logiczną i uczciwą debatę na ten temat. Kościół od początku mówi jasno: życie ludzkie jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci. Każda aborcja jest dramatem i poważnym moralnym złem, także wtedy, gdy prawo państwowe jej nie zakazuje czy nawet pośrednio ją promuje. W świecie, który myśli językiem „liberalnych praw człowieka”, warto znać odpowiedzi na podstawowe pytania: dlaczego prawa człowieka nie mogą być używane przeciwko najsłabszym? Dlaczego tzw. prawo do aborcji nie jest prawem człowieka?
Autor jest specjalistą prawa konstytucyjnego, praw człowieka i prawa wyznaniowego, profesorem Uniwersytetu Opolskiego
Jutro mija 10. rocznica wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Z tej okazji warto jest przypomnieć, że od samego początku Stolica Apostolska z wielką uwagą śledziła i wspierała proces integracji europejskiej, zapoczątkowany przez takich wielkich mężów stanu jak Konrad Adenauer, Alcide de Gasperi czy Robert Schuman.
Chcąc ukazać wagę europejskiej integracji, w 1948 r. papież Pius XII ogłosił św. Benedykta patronem Europy. Podobnie Paweł VI wielokrotnie wyrażał swe poparcie dla tworzenia wspólnej Europy, a nuncjuszowi w Brukseli, oprócz kontaktów z władzami Belgii, powierzył współpracę z instytucjami europejskimi. Tworzenie Wspólnot Europejskich zainicjowane przez polityków chadeckich, spotykało się początkowo z krytyką socjalistów, którzy twierdzili, że może z tego wyniknąć "unia europejsko-watykańska". Jan Paweł II - promotor europejskiej jedności
Europa i jej reintegracja były z pewnością jednym z głównych przedmiotów troski Jana Pawła II, co pokazywał w trakcie całego swego pontyfikatu. Warto przypomnieć, że Jan Paweł II wypowiadał się ponad 700 razy (w formie przemówień bądź dokumentów) na temat Unii Europejskiej oraz wartości jakie w niej winny obowiązywać i kształtu w jaki winna się ona przyoblec w przyszłości.
Już na samym początku, w trakcie pierwszej wizyty w Polsce wyjaśniał, że pragnienie odbudowy zadławionej przez "żelazną kurtynę" jedności w Europie będzie jego troską. "Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozrządza, ażeby ten papież-Polak, papież-Słowianin, właśnie teraz odsłonił duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu?" - mówił w Gnieźnie w czerwcu 1979 roku. Niemal równocześnie Jan Paweł II pospieszył z metaforą "dwóch płuc", aby przypomnieć oczywistą rzeczywistość jednego, europejskiego organizmu. Przełomowe znaczenie w tym zakresie miało ogłoszenie przezeń współpatronami Europy także św. Cyryla i Metodego (1981 r.).
Wkład Ojca Świętego polegał równocześnie na przyznaniu znaczenia nie tylko państwom (co owszem było obecne w myśli europejskiej) ale przede wszystkim narodom tworzącym Europę. Jan Paweł II przy każdej okazji podkreślał, że Europa składa się z narodów, które mają swą tożsamość i wartości. W 1988 r. w Strasburgu powiedział, że Europa musi być związkiem wolnych narodów. "Czyż Kościół mógłby nie interesować się budowaniem Europy, skoro od stuleci żyje pośród tworzących ją narodów, które niegdyś doprowadził do źródeł chrztu i dla których wiara chrześcijańska jest i pozostaje elementem kulturowej tożsamości?"
W 1990 r. Jan Paweł II ustanowił odrębnego swego przedstawiciela przy Wspólnotach Europejskich. Odtąd Bruksela jest jedynym miastem, w którym działa dwóch nuncjuszy apostolskich.
Przemawiając w 1988 r. w Parlamencie Europejskim, kiedy jeszcze żadne oznaki nie wskazywały na możliwość upadku "żelaznej kurtyny", Jan Paweł II (już wtedy!) ukazywał przedstawicielom ówczesnej Wspólnoty Europejskiej perspektywę rozszerzenia jej na Wschód. Występując jako prekursor przyjęcia nowych członków z Europy Środkowo-Wschodniej mówił: "Pragnieniem moim jako pasterza Kościoła powszechnego, który pochodzi ze wschodniej Europy i zna aspiracje ludów słowiańskich, tego drugiego "płuca" naszej wspólnej europejskiej ojczyzny jest to, by Europa suwerenna i wyposażona w wolne instytucje rozszerzyła się kiedyś aż do granic, jakie wyznacza jej geografia, a bardziej jeszcze historia".
Wskazywał zarazem główne elementy europejskiej tożsamości - w nawiązaniu do jej historycznej spuścizny, której podstawowy krąg wyznaczało chrześcijaństwo. "Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha" - powiedział do prezydentów siedmiu krajów europejskich, przybyłych na spotkanie z nim u grobu św. Wojciecha w Gnieźnie 3 czerwca 1997 r.
Jan Paweł II wyraźnie popierał proeuropejski kierunek jaki Polska przyjęła po upadku komunizmu. "Integracja Polski z Unią Europejską jest od samego początku wspierana przez Stolicę Apostolską. Doświadczenie dziejowe, jakie posiada naród polski, jego bogactwo duchowe i kulturowe mogą skutecznie przyczynić się do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, zwłaszcza umocnienia pokoju i bezpieczeństwa w Europie" - mówił w polskim parlamencie w czerwcu 1999 r.
A kiedy ważyły się losy referendum akcesyjnego w Polsce, niemal w przeddzień tego wydarzenia zwrócił się z gorącym apelem do swych rodaków zgromadzonych w Rzymie. "Wiem, że w Polsce jest wielu jest przeciwników integracji - mówił - Doceniam ich troskę o zachowanie kulturalnej i religijnej tożsamości naszego Narodu. (...) Muszę jednak podkreślić, że Polska zawsze stanowiła ważną część Europy i dziś nie może wyłączać się z tej wspólnoty. (...). Wejście w struktury Unii Europejskiej, na równych prawach z innymi państwami, jest dla naszego Narodu i bratnich narodów słowiańskich wyrazem jakiejś dziejowej sprawiedliwości, a z drugiej strony może stanowić ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej!" (19. 05. 2003)
Jan Paweł II konsekwentnie też przypominał, że zjednoczenie Europy nie może dokonać się wyłącznie na płaszczyźnie politycznej i ekonomicznej, ale że w procesie tym niezbędny jest głębszy podkład kulturowy nawiązujący do jej korzeni duchowych. "Ten umacniający się związek - mówił do Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej - nie może być jedynie kontynentalną strukturą geograficzną i gospodarczą, ale musi stawać się przede wszystkim porozumieniem kulturowym i duchowym, ukształtowanym w drodze owocnego połączenia wielorakich i ważnych wartości i tradycji".
Jasne stanowisko Jana Pawła II wobec katalogu wartości, jakie winny być zagwarantowane w przyszłej, rozszerzonej Unii Europejskiej, zawierało jego przemówienie do uczestników spotkania nt. przygotowywanego Traktatu Konstytucyjnego UE, które odbyło się w Rzymie w czerwcu 2002 r.: " Jak wspominałem wiele razy mówił - dotyczą one godności osoby; świętego charakteru życia ludzkiego; centralnego miejsca rodziny opartej na małżeństwie; ważności oświaty; wolności myśli, słowa i wyznawania swych przekonań i swojej religii; prawnej ochrony jednostek i grup; współpracy wszystkich dla dobra wspólnego; pracy uznanej za dobro osobiste i społeczne; władzy politycznej rozumianej jako służba, podlegająca prawu i rozumowi oraz ograniczonej prawami osoby i narodów". Przypominał, że "w szczególności trzeba będzie uznać i strzec w każdej sytuacji godności osoby ludzkiej i prawa do wolności religijnej rozumianej w jego trojakim wymiarze: indywidualnym, zbiorowym i instytucjonalnym. Trzeba będzie także stworzyć przestrzeń dla zasady pomocniczości w jej wymiarach poziomym i pionowym, jak również wizji stosunków społecznych i wspólnotowych opartych na rzeczywistej kulturze i etyce solidarności".
Kolejnym ważnym wątkiem europejskiego nauczania Jana Pawła II było ostrzeżenie przed europejskim egoizmem, charakterystycznym dla krajów bogatych. W Gnieźnie w 1997 r. przestrzegał przed nowymi murami, jakie mogą zaistnieć w Europie, niezależnie od postępującego procesu zjednoczeniowego. Natomiast podczas spotkania z delegatami europejskich Episkopatów w trakcie obchodów Wielkiego Jubileuszu w 2000 r. apelował: "Europa nie może zamykać się w sobie! Nie może i nie powinna ignorować reszty świata, ale przeciwnie - powinna zachowywać pełną świadomość, że inne kraje i kontynentu oczekują od niej śmiałych inicjatyw, aby można było zapewnić krajom najuboższym środki rozwoju i organizacji społecznej oraz budować świat bardziej sprawiedliwy i braterski".
Kościół w Polce wobec integracji
Po 1989 roku, od chwili uzyskania wolności, Kościół w Polsce poparł proeuropejski stosunek państwa polskiego, definiowany przez kolejne ekipy rządowe, niezależnie od ich ideowej orientacji. Duże znaczenie w tym zakresie miała wizyta polskich biskupów z kard. Józefem Glempem na czele w Brukseli w listopadzie 1997 roku. Nigdy jednak stanowisko Kościoła w Polsce nie było bezkrytyczne. W wielu późniejszych wypowiedziach polscy biskupi zdecydowanie piętnowali wszelkie zamachy na godność człowieka czy na instytucję rodziny - o ile takie pojawiały się w kręgach europejskich.
U progu wejścia Polski do struktur zjednoczonej Europy polscy biskupi wydali (14 kwietnia 2004 r.) list pasterski z okazji przyjęcia Polski do UE. W ślad za Janem Pawłem II przypomniano, że „Kościół w Polsce może ofiarować jednoczącej się Europie żywą wiarę, natchniony religijnością obyczaj, pomoc i wysiłek duszpasterski biskupów i kapłanów”. Biskupi zwrócili też uwagę na kwestię tożsamości narodowej, przypominając iż „warunkiem zachowania naszej tożsamości i bogatej tradycji religijnej jest podjęcie nowego, zdecydowanego wysiłku dla pogłębienia własnej formacji religijnej oraz świadomości tego, co oznacza i do czego zobowiązuje bycie dzisiaj chrześcijaninem”.
Oświadczyli także, że „wspólnota europejska nie może w żadnym wypadku ograniczać się do wymiaru gospodarczego i politycznego, bowiem każda wspólnota - jeżeli ma być prawdziwa - musi mieć wymiar duchowy i musi być wspólnotą osobową ludzi pomiędzy sobą”. Ostrzegli zatem przed „postępującą laicyzacją” w Europie oraz jeszcze raz wysunęli postulał o dowołanie do Boga w przyszłym Traktacie Konstytucyjnym.
Przypomnieli też katalog „niezbywalnych” wartości do których należą: "godność osoby, świętość życia ludzkiego, centralna rola rodziny opartej na małżeństwie, jako trwałym związku mężczyzny i kobiety, waga wykształcenia, wolność myśli, słowa oraz głoszenia własnych poglądów i wyznawania religii, ochrony prawnej jednostek i grup, współpracy wszystkich na rzecz dobra wspólnego, pracy pojmowanej jako dobro osobiste i społeczne, władzy politycznej pojmowanej jako służba, podporządkowanej prawu i rozumowi, a ograniczonej przez prawa osoby i narodów".
16 czerwca 2004 Episkopat zaapelował do wiernych o udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Przypomniano w nim, że integracja z Unią Europejską była od samego początku wspierana przez Jana Pawła II. Apelują nie tylko o udział w wyborach, ale także o wybór takich przedstawicieli narodu, którzy będą umieli działać dla „dobra Polski, Europy i Kościoła”.
W trzy dni później 19 czerwca propozycja preambuły zawierającej odniesienie do Boga została odrzucona przez Konwent. Już nazajutrz prezydium Episkopatu wydało na ten temat ostre oświadczenie, w którym wyraziło swe oburzenie. Działanie takie określono jako "zafałszowanie prawdy historycznej i świadome marginalizowanie chrześcijaństwa, które przez wieki było i jest nadal religią większości Europejczyków".
Kolejnym krokiem świadczącym o dużym zainteresowaniu polskiego Episkopatu kwestiami integracji było utworzenie w listopadzie 2004 r. Zespołu ds. Unii Europejskiej, na którego czele postawiono bp. Piotra Jareckiego. Zaowocowało to utworzeniem w rok później Biura Europejskiego przy Sekretariacie Episkopatu, którego kierownictwo powierzono ks. Jarosławowi Mrówczyńskiemu.
Na początku 2006 r., 31 stycznia polski Episkopat stanowczo zaprotestował przeciwko rezolucji parlamentu Europejskiego nt. homofonii przyjętej 2 tygodnie wcześniej. „Ubolewamy, że w Parlamencie Europejskim pojawiły się tendencje z gruntu negatywne. Świadczą one o nie respektowaniu podstawowego kryterium poprawnego funkcjonowania Unii Europejskiej, jakim jest zasada pomocniczości. Wyraża się to w przyjęciu rezolucji, która chociaż nie jest obowiązująca dla poszczególnych krajów członkowskich, może stanowić presję moralną wywieraną na państwa unijne i świadczy o sprzeniewierzeniu się fundamentalnym wartościom naszej cywilizacji” – czytamy.
Kolejna krytyka Parlamentu Europejskiego nastąpiła 24 czerwca 2006 r. Polscy biskupi skrytykowali decyzję dotyczącą finansowania badań nad embrionami ludzkimi. "Apelujemy do Parlamentu Europejskiego, aby zrewidował podjętą decyzję w tej sprawie. Nie służy ona bowiem respektowaniu godności osoby ludzkiej i dobru wspólnemu. Taka błędna decyzja, nie licząca się z podstawową wartością, jaką jest życie człowieka, podważa zaufanie do Unii Europejskiej oraz jej procesów decyzyjnych" - napisali.
Na spotkaniu Episkopatu w listopadzie 2007 biskupi odnieśli się krytycznie do projektu Karty Praw Podstawowych. "Duży jednak niepokój budzą sformułowania – oświadczył abp Henryk Muszyński - z których wynika np. odrębność prawa do małżeństwa od prawa do zawarcia rodziny. W rozumieniu chrześcijańskim małżeństwo jest początkiem rodziny i stanowi z nią integralną jedność. Zapisy Karty zdają się sugerować, że istnieje możliwość istnienia innej rodziny, niż ta która opiera się na trwałym związku mężczyzny i kobiety. Tam, gdzie się wyklucza te elementy tam nie może być mowy o rodzinie".
"Nasza krytyka dotyczy też stawiania na jednej płaszczyźnie płci i orientacji seksualnej. Płeć jest składnikiem natury i stawianie jej na jednej płaszczyźnie z orientacją seksualną jest nieporozumieniem. Tymczasem Katechizm Kościoła Katolickiego akt homoseksualny definiuje jako nieuporządkowany, sprzeczny z prawem natury" - dodał abp Muszyński. W związku z tym z zadowoleniem biskupi przyjęli ówczesne stanowisko rządu polskiego w sprawie Karty Praw Podstawowych.
Z silną krytyką w Polsce, jak i wśród innych konferencji biskupich kontynentu, spotkał się wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z 24 listopada 2009 r., w sprawie krzyży we włoskiej szkole. Bp Piotr Jarecki powiedział wprost, ze jeśli będziemy iść tą drogą, Unia się rozpadnie. Podkreślił też, że „wykorzystywanie przez elity unijne każdej okazji, żeby wyeliminować chrześcijaństwo, prowadzi donikąd”. „Jeśli zakwestionujemy te wartości jakie nas łączą od wieków, to nastąpi atomizacja społeczeństwa europejskiego, a taki organizm nie ma szans na przetrwanie” – skonstatował. Na szczęście Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał pozytywna decyzję w tej sprawie.
W Łodzi pożegnano por. Józefa Przedpełskiego ps. „Sławek”, uczestnika kampanii wrześniowej i Powstania Warszawskiego. Zmarły przeżył 105 lat.
W piątek, 4 września 2026 roku Łódź pożegnała swojego bohatera. W wieku 105 lat zmarł por. Józef Przedpełski ps. „Sławek”, uczestnik kampanii wrześniowej i Powstania Warszawskiego. W 1939 roku po dezercji dowódcy kompanii przejął dowodzenie i poprowadził oddział z Łodzi do Warszawy. Był także najstarszym polskim YouTuberem - swój kanał założył w wieku 95 lat.
Uroczystość pogrzebowa miała charakter państwowy. - Obecność wojskowej asysty honorowej, pocztów sztandarowych oraz reprezentantów Rzeczypospolitej jest czytelnym znakiem, że żegnamy dziś nie tylko bliskiego nam człowieka, ale też wielkiego patriotę i obrońcę Ojczyzny. Żegnamy dziś żołnierza, który swoją młodość i dorosłe życie oddał na służbę wolnej Polsce, wierny do końca żołnierskiej przysiędze oraz wartościom wpisanym w polski mundur. Rzeczpospolita składa mu dziś zasłużony hołd - powiedział ks. ppłk Tomasz Krawczyk, proboszcz parafii wojskowej w Łodzi.
Mijają 22 lata, odkąd św. Jan Paweł II odbył ostatnią wizytę duszpasterską na terenie Włoch. 5 września 2004 r. udał się do Loreto, miejsca szczególnie bliskiego jego sercu, także przed wyborem na Stolicę Piotrową, do którego pięciokrotnie przybywał jako Papież. Zaledwie trzy tygodnie wcześniej odwiedził inne maryjne sanktuarium – Lourdes, które stało się miejscem ostatniej zagranicznej podróży apostolskiej jego pontyfikatu.
Loreto, położone na jednym z malowniczych wzgórz regionu Marche, słynie przede wszystkim ze znajdującego się tam sanktuarium Świętego Domku Matki Bożej i litanii loretańskiej – jednej z najpopularniejszych modlitw ku czci Maryi. Dla Polaków jest ono ważne także ze względu na Polski Cmentarz Wojenny, na którym spoczywa ponad 1100 żołnierzy 2. Korpusu Armii gen. Andersa, poległych podczas walk o wyzwolenie Włoch i pochowanych u stóp sanktuarium.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.