Reklama

Niedziela Sandomierska

W duchu Samarytanina

Ojciec Święty Leon XIV w swoim przesłaniu na Dzień Chorego zachęca, abyśmy okazywali chorym współczucie w ich cierpieniu, tak jak czynił to ewangeliczny Samarytanin – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz.

Niedziela sandomierska 8/2026, str. I

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

W trakcie Mszy św. udzielony został sakrament namaszczenia chorych

W trakcie Mszy św. udzielony został sakrament namaszczenia chorych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Centralne uroczystości Diecezjalnego Dnia Chorych, miały miejsce w bazylice katedralnej w Sandomierzu i rozpoczęła je Eucharystia, której przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Z biskupem ordynariuszem liturgię koncelebrowali biskup pomocniczy senior Edward Frankowski, ks. Bogusław Pitucha, dyrektor Caritas, kapelani szpitali, oraz kapłani przybyli wraz z wiernymi z diecezji. Obecni byli samorządowcy, pracownicy Służby Zdrowia oraz podopieczni i pracownicy placówek opiekuńczych Caritas Diecezji Sandomierskiej.

W homilii bp Nitkiewicz powiedział, że papież zachęca do okazywania chorym współczucia na wzór Samarytanina. Podkreślił różnicę między bólem fizycznym a głębokim cierpieniem człowieka oraz zaznaczył, że w jego przeżywaniu ważna jest zarówno modlitwa, jak i bliskość drugiego człowieka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Ojciec Święty Leon XIV w swoim przesłaniu na Dzień Chorego zachęca, abyśmy okazywali chorym współczucie w ich cierpieniu, tak jak czynił to ewangeliczny Samarytanin z przypowieści opowiedzianej przez Chrystusa w kontekście pytania o to, kogo należy kochać. Kiedy mówimy o cierpieniu, można zauważyć – przynajmniej w literaturze – rozróżnienie pomiędzy bólem a cierpieniem. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że są to pojęcia tożsame. Tymczasem ból jest czymś bardziej fizycznym, biologicznym, punktowym – boli konkretne miejsce. Wiemy też, że ból odczuwają również zwierzęta. Natomiast cierpienie jest czymś znacznie szerszym. Człowiek uświadamia sobie ból, który nie zawsze musi być związany z chorobą. Mówimy przecież o bólu duszy czy serca. Człowiek cierpi cały – nie tylko w chorym organie. W przypadku bólu istnieje cała gama środków farmakologicznych, które służą temu, by go uśmierzyć lub zlikwidować. Natomiast w przypadku cierpienia sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana. Teoretycznie, jeśli znika ból, powinno zniknąć również cierpienie. Doskonale jednak wiemy, że tak nie jest. W obliczu cierpienia możemy mówić o dwóch drogach. Pierwsza ma charakter transcendentny – polega na zwróceniu się do Boga z prośbą o jego złagodzenie. Druga to relacja z drugim człowiekiem, czyli współczucie – mówił kaznodzieja.

W dalszej części homilii biskup ordynariusz wyjaśnił, że prawdziwe współczucie oznacza „czucie razem” z cierpiącym i nie może ograniczać się do zdawkowych słów pocieszenia. Odwołując się do przypowieści o Samarytaninie, podkreślił, że współczucie zaczyna się od dostrzeżenia potrzebującego, zatrzymania się przy nim i gotowości do zmiany własnych planów. To konkretna troska i pomoc, a nie tylko deklaracje.

Po homilii przybyli na Mszę św. chorzy mogli przyjąć sakrament namaszczenia chorych. Na zakończenie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówiona została modlitwa do Matki Bożej oraz biskup ordynariusz udzielił błogosławieństwa.

Po Eucharystii zebrani przeszli do Domu Katolickiego, gdzie mogli posłuchać koncertu Moniki Kuszyńskiej i spotkali się przy wspólnym obiedzie.

2026-02-17 09:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Urszula Ledóchowska – niedoceniona matka polskiej niepodległości

[ TEMATY ]

św. Urszula Ledóchowska

Archiwum Sióstr Urszulanek SJK

Matka Urszula Ledóchowska w pamięci potomnych zapisała się jako założycielka nowej rodziny zakonnej, edukującej kolejne pokolenia młodzieży, mało natomiast wiadomo o jej wielkiej akcji promującej Polskę, gdy ważyły się losy odrodzenia państwa polskiego.

Specjalistka od historii szarych urszulanek s. Małgorzata Krupecka USJK, autorka biografii Założycielki, w książce „Ledóchowska. Polka i Europejka” zwraca uwagę na fakt, że do wielkiej akcji promującej Polskę, zwłaszcza w latach 1915–1918, gdy ważyły się losy kraju jako niepodległego państwa, przyszła Święta była doskonale przygotowana niejako „z urodzenia” – w jej żyłach płynęła krew kilku europejskich narodów. Po matce, Józefinie Salis-Zizers, odziedziczyła szwajcarsko-południowoniemiecko-nadbałtycką krew, wśród jej przodków byli lombardzcy, wirtemberscy i inflanccy szlachcice. Pradziadek Julii – baron von Bühler – był rosyjskim ministrem. Z kolei polscy przodkowie ojca, Antoniego Ledóchowskiego, brali udział w wyprawie wiedeńskiej, obradach Sejmu Czteroletniego i Powstaniu Listopadowym. Urodzenie i koligacje otwierały przed nią drzwi do europejskich elit, a fenomenalne zdolności językowe pozwalały jej wypowiadać się w językach skandynawskich.
CZYTAJ DALEJ

Komunikat diecezji sandomierskiej ws. zakończenia nabożeństw majowych na statku

2026-05-29 15:17

Diecezja sandomierska

Biskup Krzysztof Nitkiewicz podczas zakończenia nabożeństw majowych na statku

Biskup Krzysztof Nitkiewicz podczas zakończenia nabożeństw majowych na statku

Zbliża się czerwiec. To już ostatnie dni w tym roku, gdy w polskich kościołach, przy krzyżach i kapliczkach wierni modlą się wspólnie Litanią Loretańską. Corocznie w Sandomierzu 31. maja odbywa się nietypowe, uroczyste zakończenie nabożeństw majowych na... statku. Diecezja wydała jednak komunikat, że w tym roku "majówkowego" rejsu nie będzie.

Tradycyjnie na zakończenie nabożeństw majowych w Sandomierzu odbywa się rejs statkiem po Wiśle, w trakcie którego zgromadzeni odśpiewują Litanię Loretańską oraz pieśni Maryjne.
CZYTAJ DALEJ

„Wystrzegaj się trwogi i niepokoju”

2026-05-30 10:22

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Ten felieton jest o tyle osobisty, że jest o moim patronie. Ojca Pio wybrałem sobie na trzecie imię, przy bierzmowaniu nieprzypadkowo. To święty wyjątkowy, który przyciągnął mnie swoją historią człowieka łączącego łagodność z pobożną surowością. Taką, która bywa nam potrzebna w niektórych momentach, a która prowadzi do otrzeźwienia w momentach zagubienia. Dziś ten włoski zakonnik znów nie daje nam o sobie zapomnieć.

We włoskiej Casalbie, niewielkiej miejscowości pod Neapolem, przy figurze św. Ojca Pio miało dojść do zjawiska, które poruszyło wiernych i media. Na policzku figury zauważono ślad przypominający krwawą łzę. Proboszcz parafii najpierw próbował go usunąć, potem sprawdzał monitoring, a następnie zawiadomił arcybiskupa. Sprawę bada specjalna komisja. Kościół słusznie zachowuje ostrożność. Nie wszystko, co porusza emocje, musi być cudem. Nie każdy znak jest znakiem z nieba. Ale też nie każdą tajemnicę da się od razu zamknąć w słowie „przypadek”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję