Po zimie nasze organizmy potrzebują wsparcia. Skorzystajmy z bogatych zasobów oferowanych nam przez naturę wiosną. Jedną z roślin leczniczych jest szczawik zajęczy (Oxalis acetosella). Jego właściwości ceniły ludy Północy. Korzystały one z wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie, aby po zimie dostarczać do organizmu cennych substancji odżywczych. Używali szczawiku przede wszystkim ze względu na wysoką zawartość w nim witaminy C – lekarstwo tak ważne w walce ze szkorbutem. Tym sposobem dostarczali do organizmu cennych witamin, takich jak: A, B1, B2, B6, K. Ta skromna roślinka bogata jest także w minerały – potas, wapń, magnez, fosfor, cynk, mangan, żelazo; warto zauważyć, że żelazo w połączeniu z witaminą C może pomóc w niedokrwistości, której przyczyną jest właśnie niedobór żelaza. Możemy zbierać zarówno świeże, jak i suszone liście i kwiaty szczawiku jako pożywienie albo ususzyć je na lekarstwo.
Szczawik zajęczy jest dziką rośliną jadalną. Świeżo zebrane liście i kwiaty po umyciu wkładamy na 2-3 dni do lodówki – wówczas pozostaną świeże do spożycia na surowo, można je też dodawać do ciepłych potraw, sałatek itd. W żadnym wypadku nie powinny szczawiku spożywać osoby ze schorzeniami nerek, z dną moczanową lub reumatyzmem, gdyż ma on wysoką zawartość kwasu szczawiowego. Pamiętajmy zawsze, że najlepsze jest zachowanie umiaru.
W celach zdrowotnych zalecany jest przez medycynę ludową napar z suszonego ziela szczawiku, zebranego w czasie kwitnienia. Leczono nim niedokrwistość, przeziębienie i gorączkę. Używano go także, aby pobudzić trawienie. Ziele oczyszcza krew, działa moczopędnie, wspiera odporność. Wywary ze szczawiku natomiast były stosowane przy infekcjach dróg moczowych, wzmagają też one detoksykację wątroby, wzmacniają żołądek, wspomagają pracę serca – zwłaszcza nalewka. Żuto także świeże liście tego ziela, aby złagodzić owrzodzenie jamy ustnej oraz bóle gardła. Stosowano je również po rozgnieceniu jako okład na rany, owrzodzenia czy guzy nowotworowe. Szczawik zajęczy wykazuje także działanie przeciwpasożytnicze, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze.
Najwyższy czas, abyśmy wzięli się za siebie i oczyścili na wiosnę organizm!
Sok z brzozy od wieków był spożywany przez ludy Europy Północnej na początku wiosny w celu odnowy i wzmocnienia organizmu po zimie. Kiedyś ludzie gromadami wybierali się do lasu w celu pozyskania tego cennego soku. Nasi przodkowie nazywali sok z brzozy oskołą, bzowiną. Dawali sok dzieciom i nastolatkom, żeby lepiej się rozwijały, dorosłym, aby dodać im energii po długiej zimie, starszym, żeby wzmocnić i oczyścić organizm. Uzupełniali w ten sposób w organizmie niedobory wapnia, potasu, fosforu, magnezu, żelaza, miedzi, jak również dostarczali witamin. Tym samym wzmacniali siły fizyczne i psychiczne. I szybko odczuwali przypływ siły i energii.
W katechezie, poświęconej misji Kościoła we współczesnym świecie, Leon XIV mówił o tym, że wspólnota wierzących nie żyje ponad światem, ani obok niego, ale jest jego częścią, ukazując w niej Boga. Podkreślał, że fundamentem wypełniania tej misji jest spójność wiary i uczynków każdego ochrzczonego i przestrzegał przed „uatrakcyjnianiem” chrześcijaństwa przez „rozwadnianie treści i łagodzenie wymagań”.
Katechezę podczas audiencji generalnej 7 października Papież poświęcił omówieniu czwartego rozdziału 1. Części konstytucji soborowej Gaudium et spes, mówiącego o zadaniach Kościoła we współczesnym świecie. Przypomniał, że Kościół nie znajduje się „ponad” światem, ani „obok” niego, ale „jest światem już pojednanym z Bogiem” i znakiem Bożego Wcielenia „aby ukazywać Jego zamysł uczynienia nas wszystkich swoimi dziećmi w jednej wielkiej rodzinie ludzkiej”. Dzieje się to na przestrzeni dziejów narodów i kultur, z którymi splecione jest życie Kościoła.
Wrocławska szkoła włączyła się w światową akcję różańcową
2026-10-07 15:29
ks. Łukasz
Vatican Media
Ponad milion dzieci na całym świecie zjednoczyło się na modlitwie różańcowej w intencji pokoju. W akcję „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” włączyła się również Niepubliczna Szkoła Podstawowa Sióstr Salezjanek im. św. Jana Pawła II we Wrocławiu.
Modlitwa była odpowiedzią na dramat konfliktów zbrojnych, szczególnie sytuacji w Libanie, ale także świadectwem wiary najmłodszych, którzy chcą mieć swój udział w budowaniu pokoju. O idei przedsięwzięcia opowiedział Mateusz Diduszko, przedstawiciel organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. – Akcja „Milion Dzieci Modli się na Różańcu” jest akcją, która, jak nazwa wskazuje, gromadzi dzieci na modlitwie różańcowej, ale przede wszystkim na modlitwie o pokój. Dzisiaj modliliśmy się we wrocławskim biurze w Szkole Sióstr Salezjanek przy ul. Franciszkańskiej wraz z dziećmi i całą społecznością szkolną o pokój na świecie. Szczególnie pamiętamy o Libanie, ale modlimy się także o nawrócenie serc tych, którzy prowadzą wojny, abyśmy nie musieli się zabijać i prowadzić kolejnych konfliktów – mówił Mateusz Diduszko z organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, który wskazał też źródło inspiracji dla tej inicjatywy. – Akcja wzięła się z myśli św. Ojca Pio, który powiedział, że kiedy milion dzieci będzie modlić się na różańcu, świat się zmieni. Chcemy iść za tą myślą i ją urzeczywistniać.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.