Kapłan zwraca uwagę, że peregrynacja jest czymś więcej niż jednorazowym doświadczeniem religijnym.
– To jest także przedłużenie Roku Jubileuszowego – aby to doświadczenie nie zakończyło się wraz z jego zamknięciem, ale przyniosło konkretne owoce w życiu parafii, w duszpasterstwie i w naszej codzienności – tłumaczy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Rozumienie wiary
Zdaniem ks. Jańca, szczególny sens tego czasu ujawnia się w kontekście współczesnych problemów człowieka. – Widzimy, że współczesny człowiek – także wierzący – zmaga się z poczuciem samotności, zagubienia czy wewnętrznej pustki. Dlatego potrzeba dziś na nowo odkryć, że Bóg naprawdę kocha człowieka i że ta miłość ma konkretny wymiar – jest miłosierdziem. Obraz Jezusa Miłosiernego prowadzi do głębszego rozumienia wiary. – Możemy powiedzieć: oto Chrystus Miłosierny. To pomaga zrozumieć, że miłosierdzie to nie tylko współczucie, ale przebaczająca miłość Boga, która naprawdę przemienia człowieka – podkreśla. I dodaje: – To nie jest jakieś łatwe czy powierzchowne doświadczenie, ale spotkanie z miłością, która jest konkretna, wymagająca i zdolna zmieniać życie.
Owoc nawiedzenia
Reklama
Hasło peregrynacji nie pozostawia wątpliwości co do jej celu. – To wezwanie do bardzo konkretnego życia. Skoro sami doświadczamy Bożego miłosierdzia, to jesteśmy zaproszeni, żeby dawać o nim świadectwo – w rodzinie, w pracy, w relacjach z innymi – mówi kapłan. Jak zaznacza, owocem nawiedzenia powinna być realna zmiana. – Powinna dokonać się zmiana – przede wszystkim w myśleniu i w podejściu do innych. Nie tylko sprawiedliwość, ale też przebaczenie, więcej cierpliwości, więcej miłości. I od razu dodaje: – Peregrynacja się zakończy, ale ważne jest, żeby to doświadczenie zostało w nas na dłużej. Ksiądz Janiec przestrzega także przed powierzchownym przeżyciem tego czasu. – Zewnętrzne znaki są potrzebne – dekoracje, przygotowanie, oprawa – bo pomagają wejść w przeżycie. Ale nie możemy się na tym zatrzymać. Sednem jest coś więcej: – Trzeba sobie uświadomić, że to nie tylko obraz przyjeżdża do parafii, ale że przychodzi sam Chrystus.
Głosiciele Miłosierdzia
Dlatego przygotowanie do nawiedzenia ma charakter duchowy. – Każda parafia przeżywa nowennę do Bożego Miłosierdzia, a trzy dni przed nawiedzeniem odbywają się rekolekcje. W ich trakcie jest też możliwość spowiedzi – wyjaśnia. Jak podkreśla, to: – czas stopniowego przygotowania, żeby wejść w ten dzień świadomie i głębiej. W tym procesie pomagają wyznaczeni kapłani. – To Głosiciele Miłosierdzia – prowadzą rekolekcje i towarzyszą parafiom. W pewnym sensie są przewodnikami tego czasu – mówi ks. Janiec. Centralnym momentem nawiedzenia jest wspólna modlitwa i czuwanie. – Po Eucharystii zaczyna się całodobowe czuwanie modlitewne. Ważne jest, by trwało nieprzerwanie także w nocy – zaznacza ks. Janiec. Szczególne znaczenie ma również godzina miłosierdzia. – O godz. 15 zostaje odprawione nabożeństwo, zakończone Koronką do Miłosierdzia Bożego.
Najważniejsze jednak są owoce, które mają pozostać. – Chodzi o to, żeby coś rzeczywiście się w nas zmieniło. Żebyśmy na nowo odkryli relację z Bogiem i inaczej zaczęli patrzeć na drugiego człowieka – podkreśla. I wskazuje bardzo konkretnie: – Jeśli naprawdę doświadczymy Bożego miłosierdzia, to powinno się to przełożyć na nasze codzienne decyzje: więcej dobra, więcej przebaczenia, więcej troski o słabszych. Bo – jak przypomina – miłosierdzie nie może pozostać tylko słowem, ale musi stać się konkretnym stylem życia.
