Muzyka zespołu Tinariwen, należąca do gatunku tishoumaren, nazywanego niekiedy pustynnym bluesem – połączenia tradycyjnej muzyki afrykańskich Tuaregów i bluesa właśnie – przemawia do wyobraźni. Tinariwen to dzieci pustyni; ich przodkowie żyli w dzisiejszym Mali, w Algierii, Libii i Nigrze, zanim granice rozdzieliły ich ojczyznę, a z nich zrobiły ishumar – lud w poszukiwaniu utraconego domu. Z tej tęsknoty 45 lat temu narodziła się ich muzyka, a stało się to ponoć po tym, jak Ibrahim Ag Alhabib, syn tuareskiego rebelianta, zbudował swoją pierwszą gitarę z puszki po konserwach, kija i linki od hamulca rowerowego. Podczas wędrówki po miastach i obozach dla uchodźców spotykał innych muzyków, z którymi nocami przy ogniskach tworzył pieśni o wolności, miłości i pustynnym życiu. Ludzie zaczęli nazywać ich Kel Tinariwen, czyli „Ludzie Pustyń”. Koncerty wielopokoleniowego, nagrodzonego Grammy zespołu są wydarzeniem wszędzie tam, gdzie on występuje. Nic dziwnego, że odegrał ważną rolę w kształtowaniu sposobu, w jaki postrzega się sztukę i samych Tuaregów. Na dziesiątym już albumie muzycy Tinariwen wracają do początków – do akustycznych gitar i wspólnego śpiewania przy pustynnym ognisku. Na płycie znalazły się utwory pełne emocji, zapadających w pamięć melodii i ciepła wspólnego śpiewu wielu głosów. Tytuł albumu nawiązuje do gór Hoggar w południowej Algierii, symbolicznego miejsca schronienia dla Tuaregów. Albumowi towarzyszy trasa koncertowa. W Polsce zespół wystąpi dwukrotnie: w Krakowie – 28 kwietnia i w Warszawie – dzień później. /w.d.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
