Miejscowość została spalona 2 maja 1946 r. przez grupę operacyjną komunistycznej Milicji Obywatelskiej przy wsparciu funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa oraz żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pacyfikacja była aktem odwetu za wsparcie udzielane przez mieszkańców członkom polskiego podziemia niepodległościowego. Wąwolnica została ostrzelana pociskami zapalającymi, a funkcjonariusze uniemożliwili gaszenie płonących zabudowań. W wyniku bestialskiej akcji życie straciło 5 osób; spłonęło 101 domów i 347 zabudowań w 197 gospodarstwach Wąwolnicy i Zarzeki.
Reklama
Bolesna rocznica zgromadziła mieszkańców Wąwolnicy oraz przedstawicieli różnego szczebla władz z burmistrzem Marcinem Łaguną na Mszy św. w Sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej oraz na koncercie patriotycznym. Liturgię w intencji ofiar i sprawców tragedii, z modlitwą o Boże Miłosierdzie dla nich, sprawował ks. Emil Nazarewicz. W homilii podjął rozważania nad historią jako nieustannym zmaganiem dobra ze złem. Pacyfikację ukazał w świetle starcia cywilizacji chrześcijańskiej z marksizmem. Neogotycką świątynię w Wąwolnicy nazwał „cichym świadkiem tragedii”, której pnąca się ku niebu wieża jest symbolem świata wartości. Kaznodzieja wezwał do pielęgnowania pamięci o historii „małej Ojczyzny”, od wieków kształtującej polską i katolicką tożsamość. – Niesiemy w sobie dziedzictwo minionych wydarzeń, a naszą powinnością jest wpoić prawdę i miłość do Polski kolejnym pokoleniom – podkreślił ks. Emil Nazarewicz.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Po złożeniu wieńców pod pomnikiem upamiętniającym tragedię Marcin Łaguna wyraził wdzięczność wszystkim uczestnikom rocznicowego spotkania. – To tu wszystko się zaczęło dokładnie 80 lat temu. Był drugi dzień maja 1946 r., kiedy funkcjonariusze wkroczyli do Wąwolnicy i w bestialski sposób, typowy dla komunistycznego reżimu, dokonali pacyfikacji i spalenia. Była to kara za patriotyczną postawę i walkę z destrukcyjnym systemem. Żyją wśród nas jeszcze rodziny, które pamiętają tamten czas z przekazu bliskich. Wszystkim należy się pamięć i hołd – powiedział. – Jesteśmy z was dumni za to, że mieliście siłę i odwagę, aby sprzeciwić się złu, które tak bardzo niszczyło wasze życie, zdrowie i rodziny – zwrócił się do tych, którzy za wierność Bogu i Ojczyźnie zapłacili najwyższą cenę.
Burmistrz przywołał świadectwo Johna Vachona, amerykańskiego fotografa dokumentującego pacyfikację. Jego przejmujące zdjęcia prezentowane są przy bazylice w formie plenerowej wystawy. Tragiczne chwile opisał on w liście do żony: – „Około godz. 4.30 zobaczyliśmy przed sobą duży słup dymu, jak z płonącego szybu naftowego. Gdy dotarliśmy do niego, zobaczyliśmy, że oto płonie wieś. Chciałbym potrafić ci to opisać, ale wiem, że nigdy nie zdołam. Nigdy nic nie wywołało we mnie takiego wewnętrznego rozdarcia i spowodowało taką niepewność w co wierzyć, jeżeli w ogóle w coś”. – Tak mało się o tym mówiło przez długie lata. Wąwolnica odcięta była od szans rozwoju oraz normalnego funkcjonowania mieszkańców. To bolesna historia, której piętno odczuwamy do dziś. Wierzę głęboko, że przed nami tylko to, co dobre, ale tylko wtedy, gdy wspólnie podejmiemy gest pojednania i zgody – powiedział Marcin Łaguna.
