Rankiem 17 września 1940 r. ks. Zygmunt został z grupą ok. 200 osób wywieziony z Pawiaka. Skazańców przewieziono do lasów w Palmirach, gdzie wszystkich rozstrzelano. Świadkowie widzieli wyróżniającego się wzrostem kapłana w sutannie, który przemawiał i czynił znak krzyża, uspokajając rozpaczających.
Bliski ludziom
Zygmunt Sajna urodził się 20 stycznia 1897 r. w Żurawlówce na Podlasiu. W 1918 r. wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął w 1924 r. Pierwsze miesiące kapłaństwa spędził jako wikariusz w Jadowie i Starych Babicach, lecz jeszcze w tym samym roku został skierowany na studia do Rzymu, gdzie na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim zgłębiał prawo kanoniczne.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ciężka choroba płuc i serca zmusiła go do przerwania nauki. Wrócił do Polski i podjął posługę kapelana Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Kiedy odzyskał siły, wrócił do pracy duszpasterskiej. Posługiwał w parafiach: św. Antoniego Padewskiego, św. Aleksandra i archikatedrze św. Jana Chrzciciela.
Na Starym Mieście pomagał bezdomnym, przygotowywał ubogie dzieci do I Komunii św. A wielu niezamożnym parom fundował obrączki ślubne i wspierał je materialnie.
Umrzeć niż zgrzeszyć
W 1938 r. kard. Aleksander Kakowski mianował go proboszczem parafii Niepokalanego Poczęcia NMP i dziekanem w Górze Kalwarii. Zdobył szacunek parafian jako gorliwy duszpasterz. Szczególną troską otaczał młodzież.
Reklama
Kiedy zaczęła się niemiecka okupacja, ks. Sajna podtrzymywał mieszkańców na duchu. W patriotycznych kazaniach przypominał o godności człowieka, miłości do Ojczyzny i chrześcijańskiej nadziei. Potępiał również niemieckie zbrodnie, w tym mord dokonany na mieszkańcach Wawra w grudniu 1939 r.
W kolejnym miesiącu nałożono na niego areszt domowy. Zakazano mu nawet odprawiania Mszy św. Choć wielokrotnie namawiano go do ucieczki, nie zgodził się. Nie chciał zostawić parafian. Powtarzał, że mówił tylko prawdę, do której zobowiązuje go kapłaństwo.
W kwietniu 1940 r. Niemcy przewieźli go najpierw do więzienia przy Al. Szucha, a potem na Pawiak. Był bity i torturowany, ale mimo cierpienia nie przestał służyć innym. Spowiadał współwięźniów, dodawał im otuchy, zachęcał do modlitwy. I potajemnie udzielał Komunii św., aż do dnia wywiezienia do Palmir, gdzie został zabity.
Był księdzem do końca wierny słowom ze swojego obrazka prymicyjnego: „Boże mój, wolę raczej umrzeć, aniżeli zgrzeszyć”. Dziś szczególnie pamięta się o nim w Górze Kalwarii, jego imię noszą tam ulica i liceum. Mieszkańcy wspominają go jako odważnego kapłana, wiernego aż po ofiarę życia. W 1999 r. został beatyfikowany w gronie 108 męczenników.
