Piemont to region w północno-zachodniej części tego kraju, graniczący na zachodzie z Francją, na północy ze Szwajcarią i z Doliną Aosty, na południu z Ligurią, a na wschodzie z Lombardią i Emilią-Romanią. Piemont w 43% jest regionem górzystym i w 30% pagórkowatym, co wynika z sąsiedztwa Alp na zachodzie oraz Apeninów Liguryjskich na południu. Nizina Padańska zajmuje pozostałe 27% jego terytorium. Majestatyczne góry, zielone doliny i rozległe pola winnic łączą się tu w spektakl zapierający dech w piersiach. Nic dziwnego, że wielu uważa Piemont za najpiękniejszy zakątek Włoch. Jest to region górski z potężnym łańcuchem Alp Zachodnich, obfitujących w spektakularne szczyty, malownicze doliny oraz liczne szlaki wspinaczkowe. Do najważniejszych pasm należą Alpy Kotyjskie, Graickie i Pennińskie, gdzie wznosi się szczyt Monte Rosa (4634 m n.p.m.) – drugi pod względem wysokości w Europie Zachodniej po Mont Blanc. Znajdują się tu także jedne z najlepszych tras narciarskich we Włoszech. Ludzie są tu życzliwi i otwarci, a jednocześnie znacznie mniej impulsywni niż statystyczni Włosi żyjący własnym rytmem. Sami o sobie mówią, że mają mentalność sabaudzką, czyli zrównoważoną, niezbyt emocjonalną. Kobiety są tutaj urodziwe i – o dziwo – nie unikają mężczyzn, także obcych, co we Włoszech stanowi pewien ewenement.
Reklama
Historycznie region ten wielokrotnie znajdował się pod panowaniem francuskim, co do dziś widoczne jest w jego kulturze, ukształtowanej m.in. przez waldensów i Prowansalczyków – ludzi uprzejmych, wyrafinowanych i skłonnych do perfekcjonizmu. Wybieram się do miasteczka Alba, słynącego z legendarnych białych trufli, nutelli, która została wytworzona właśnie tutaj, sera „La Toma” oraz głębokiej religijności mieszkańców. Okoliczne tereny oferują idealne warunki do wzrostu trufli najwyższej jakości – o charakterystycznym, intensywnym smaku i zapachu. Jest to bez wątpienia najbardziej luksusowy grzyb świata, zwany „białym złotem”. Trufle rosną kilka centymetrów pod ziemią przez 3-4 miesiące, a po wydobyciu zachowują świeżość zaledwie przez kilka dni. Dlatego tak ważne jest, aby odnaleźć je w odpowiednim momencie. Trifulau, czyli poszukiwacz trufli, żyje nocnym rytmem, pracuje w samotności i ciszy, w towarzystwie specjalnie wyszkolonego psa. Gdy zwierzę odnajdzie truflę, natychmiast otrzymuje nagrodę, aby nie zjadło drogocennego znaleziska. W październiku i listopadzie Alba świętuje Międzynarodowe Targi Białej Trufli. Dlaczego trufle z Alby są najbardziej cenione? Bo miejscowy klimat i gleba są idealne, a intensywnie pachnące lasy wpływają na aromat grzybów.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Miasto Alba wraz z obszarami Langhe, Roero i Monferrato zostało wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO ze względu na wyjątkowe krajobrazy winnic oraz wielowiekową tradycję uprawy winorośli. Jest to żywe świadectwo harmonijnej relacji człowieka z naturą, rozwoju technik winiarskich i kultury opartej na winie. W Albie warto odwiedzić ratusz przy Piazza Risorgimento. W jego wnętrzu, a szczególnie w Sala del Consiglio Comunale, znajduje się kilkanaście obrazów, wśród których wyróżnia się Koncert Mattii Pretiego. Kilka chwil spędziłem ponadto w okazałej Katedrze San Lorenzo z 1486 r. oraz w podziemnym mieście z pozostałościami rzymskiego amfiteatru i forum. Małe miasteczka, osady i wioski (borghi) tworzą w tej części Piemontu unikalny krajobraz kulturowy.
Reklama
Roero to obszar wzgórz rozciągających się od Bra po Asti, porośniętych winnicami, z zamkami na średniowiecznych wzniesieniach. Leżą tu tak znane miejscowości, jak Alba, Bra czy Barolo, słynące z doskonałych win. Piwnice winne są tu świątyniami, a rolnicy – „kapłanami” upraw. Sekret jakości miejscowych win tkwi w szczególnym mikroklimacie: w obfitości słońca, chłodnych nocach, wilgotnym powietrzu i porannych mgłach wnikających w doliny. Niektórzy twierdzą, że kluczową rolę odgrywa także morski wiatr „marin”, niosący sól użyźniającą glebę. Barolo, liczące ok. 700 mieszkańców, słynie z wina nazywanego „winem królów i królem win”. Spożywane najlepiej w temperaturze ok. 20°C doskonale komponuje się z czerwonym mięsem. Powstaje m.in. w dolinie Cannubi – miejscu uchodzącym za mekkę winiarstwa. W samym borgo znajduje się wiele piwnic, hoteli, restauracji, a także zamek.
La Morra uchodzi za jeden z największych turystycznych hitów regionu – posiada naturalny „balkon nad morzem winnic”, położony na wysokości ok. 500 m n.p.m. W samej miejscowości niewiele się dzieje, lecz okoliczne krajobrazy należą do najpiękniejszych w Langhe. Piemont słynie również z produkcji orzechów laskowych, zwłaszcza w rejonie Alta Langa, wykorzystywanych m.in. do produkcji nutelli i słynnych pralinek Ferrero Rocher. Na mojej liście miejsc do odwiedzenia znajdują się m.in. Barolo, Serralunga d’Alba oraz Costigliole d’Asti z doskonale zachowanym centrum historycznym. Neive, miasteczko o romańskich korzeniach w prowincji Cuneo, uchodzi za jedno z najpiękniejszych we Włoszech. Stwierdzam jednak, że mnie nie zachwyciło szczególnie. Cechami charakterystycznymi tego regionu są nie tylko wspaniałe wina, ale też znakomita kuchnia, niezwykłe krajobrazy, oryginalni ludzie. Piemontczycy różnią się wyraźnie od mieszkańców Turynu: są pisarzami, poszukiwaczami trufli, niezmordowanymi winiarzami i „artystami” – w lokalnym dialekcie określenie to oznacza osobę kapryśną, sprytną, nieco szaloną, żyjącą z inteligencji i improwizacji. Turyńczycy natomiast uchodzą za bardziej zdyscyplinowanych: wojskowych, robotników, duchownych, zaangażowanych społecznie.
Reklama
Opactwo Sacra di San Michele to duchowa stolica regionu. Pół godziny jazdy pociągiem zajmuje podróż z Turynu do miejscowości Sant’Ambrogio di Torino w Val di Susa. Stąd, po kolejnych 30 minutach jazdy niebieskim autobusem, dotarłem do miejsca mistycznego, ukrytego pośród gór. Pozostaje jeszcze 15 minut wspinaczki, by dotrzeć do opactwa z X wieku – Sacra di San Michele (Sanktuarium św. Michała Archanioła), uznawanego za symbol Piemontu. W tym przypadku słowo „sacra” oznacza coś więcej niż opactwo – jest to miejsce święte. Znane jest ono na całym świecie, choćby dlatego, że stało się inspiracją dla słynnej powieści Umberta Eco Imię Róży. Sacra di San Michele to jedno z najpiękniejszych miejsc w Piemoncie i nie sposób go nie odwiedzić. Od 1994 r. jest oficjalnie uznawane za symbol regionu. Na wysokości 962 m n.p.m., na górze Pirchiriano (Świńska Góra), pustelnię założył św. Giovanni Vincenzo, zwany także Janem z Besate. Według tradycji, doznał on we śnie objawienia Michała Archanioła, który wskazał to wzniesienie jako miejsce swojego kultu. Początkowo Jan Vincenzo, późniejszy biskup Rawenny, papież i święty, mieszkał jako eremita na sąsiedniej górze – Monte Caprasio, anioł polecił mu jednak budowę klasztoru właśnie tutaj. Prace, rozpoczęte prawdopodobnie w 966 r., trwały ok. 200 lat. Budowla łączy w sobie style romański i gotycki. Znaczącego wsparcia udzielił skruszony bogacz Hugo Monbossier, który sfinansował realizację tego przedsięwzięcia.
W epoce swojej największej świetności klasztor był jednym z głównych ośrodków duchowości benedyktyńskiej we Włoszech. Z czasem przyszły trudniejsze chwile. Trzęsienie ziemi doprowadziło do opuszczenia klasztoru przez benedyktynów, a obiekt popadł w ruinę. W 1836 r. pojawili się tu zakonnicy rosminianie, ich klasztor jednak został skasowany przez Napoleona. Mimo tego wspólnota przetrwała do naszych czasów. W opactwie można dziś zwiedzić m.in. celę, w której mieszkał św. Jan Vincenzo. 14 lipca 1991 r. miejsce to odwiedził Jan Paweł II. Sacra di San Michele jest pierwszym z siedmiu sanktuariów tworzących legendarną Świętą Linię św. Michała – miejsca kultu przecinające Europę od Irlandii po Izrael. Po 243 stopniach wspiąłem się do kościoła, w którego ciszy rozbrzmiewa delikatny gregoriański śpiew. Świątynia jest trójnawowa; po lewej stronie zachowała się oryginalna konstrukcja wzniesiona przez Hugona Monbossiera. Szczególne wrażenie robi tryptyk Defendente Ferrariego, przedstawiający Michała Archanioła walczącego z demonem.
Przebywałem na wzgórzu przez pół dnia. Wokół rozciągają się góry sięgające nawet 3 tys. m, a w dole widoczna jest Dolina Susa. Powietrze pachnie świeżością, a modlitwa w absolutnej ciszy płynie ku Bogu. Przed oczami staje bogata historia Europy, która rozgrywała się w tym miejscu. Kto jest w stanie w pełni ją odczytać? Jest tak pięknie, że nie chce się schodzić w dół. Pan Bóg czasem wybiera sobie właśnie takie miejsca. Wakacje są po to, aby te miejsca znajdywać i nawiedzać.
Kończy się nasza wakacyjna wędrówka po Italii mniej znanej, mniej oczywistej, ale przecież równie pięknej...
