W programie pielgrzymki, odbywającej się pod hasłem „Uczeń-misjonarz”, były m.in. warsztaty i spotkania modlitewne Była to okazja do formacji i świadomego podejmowania odpowiedzialności za misję, do której mężczyzna jest wezwany w rodzinie, wspólnocie, parafii i swoim środowisku. Wśród prelegentów i prowadzących warsztaty byli: Jacek Pulikowski, Mieczysław Guzewicz i Michał Grzanka.
Cenną nauką była homilia biskupa sosnowieckiego Artura Ważnego, który ukazał w niej siedem odsłon męskiego życia: mężczyzny, syna, brata, męża, ojca, dziadka i wdowca. Zwrócił też uwagę, że Słowo Boże stawia przed nami pytanie: „Co robisz z życiem, które otrzymałeś?”, a misjonarz to ten, który kocha tak bardzo, że nie potrafi zatrzymać życia tylko dla siebie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ogołocenie z masek
Reklama
– Zanim jesteś kimkolwiek dla innych – szefem, partnerem, majstrem – jesteś po prostu mężczyzną. Adamem stworzonym z prochu ziemi, w którego Bóg tchnął swoje własne tchnienie. I tu zaczyna się nasz pierwszy, fundamentalny dramat. Świat bez przerwy sączy nam do ucha truciznę: „Jesteś wart tyle, ile posiadasz. Jesteś wart tyle, ile znaczysz w oczach innych. Liczy się twoja siła, twoja sylwetka, twoje trofea”. Tworzymy więc fasady. Zakładamy pancerze samowystarczalności, za którymi drży przerażony, samotny chłopiec – zauważył biskup Ważny i powołując się na słowa św. Pawła Apostoła przypomniał, że, aby Jezus mógł wypełnić życie człowieka, potrzeba by człowiek zrobił Jezusowi miejsce. – Uczeń-misjonarz rodzi się wtedy, gdy zrzucasz maskę macho. Gdy stajesz przed lustrem i Bogiem w prawdzie o swoich brakach, ranach i ograniczeniach. Nie musisz być herosem. Wystarczy, że przestaniesz udawać kogoś, kim nie jesteś, i pozwolisz, by Chrystus wypełnił twoją pustkę – podsumował biskup.
Zmiana myślenia i wolność
– Jezus w dzisiejszej Ewangelii opowiada o dwóch synach. Ojciec mówi do pierwszego, by poszedł pracować w winnicy. A syn wypala prosto z mostu: „Nie chcę!”. Znamy to, prawda? – zapytał biskup pielgrzymów. – Wielu z nas nosi w sobie ten bunt. Czasem to bunt przeciwko ziemskiemu ojcu, który był nieobecny, chłodny, wiecznie krytykujący, albo który pił i zostawił po sobie zgliszcza. Przenosimy ten obraz na Boga i mówimy: „Nie chcę Twoich przykazań, nie chcę Twojego Kościoła, sam sobie poradzę!”. Jednak syn z Ewangelii po zastanowieniu poczuł żal, zmienił myślenie. Zrozumiał, że ojciec nie wysyła go do katorgi, ale zaprasza do wspólnego dziedzictwa. – Dopóki w twoim sercu trwa nieprzepracowany bunt przeciwko ojcostwu, dopóki nie przebaczysz swojemu tacie – nawet jeśli już nie żyje – nie pójdziesz krok dalej. Uczeń-misjonarz to syn, który usłyszał nad sobą głos Ojca: „Jesteś moim synem umiłowanym, w tobie mam upodobanie”. Z tego czerpie się siłę do pracy w winnicy świata – podkreślił kaznodzieja.
Przymierze zamiast rywalizacji
Reklama
Przywołując trzeci aspekt męskiego życia, biskup kontynuował: – Wchodzisz w świat relacji rówieśniczych. I co tam znajdujesz? Syndrom Kaina i Abla. Od piaskownicy po korporacje, od boiska po sejm – męski świat jest przesiąknięty chorą rywalizacją. Kto ma szybsze auto, ładniejszą żonę, lepsze wyniki, kto kogo wygryzie z przetargu. Święty Paweł uderza w samo sedno: pusta chwała, próżność. Robienie czegoś tylko po to, by błysnąć i nakarmić swoje nienasycone ego – powiedział biskup i zaproponował, idąc śladem myśli apostoła: – W pokorze uważajcie drugiego za wyższego od siebie. To nie jest naiwność. To jest męskie przymierze. Mężczyzna staje się uczniem-misjonarzem, gdy przestaje traktować innych mężczyzn jak konkurentów w „wyścigu szczurów”, a zaczyna widzieć w nich braci do ratowania. Prawdziwe męskie braterstwo jest tarczą w czasach chaosu – podsumował biskup.
Ofiarna wierność i ochrona życia
Przywołując słowa proroka Ezechiela, biskup Ważny nawiązał do konieczności porzucenia bezbożności na rzecz czynienia sprawiedliwości, by ocalić duszę. – Czym jest „bezbożność” współczesnego męża? – zapytał biskup. – To syndrom wiecznego kawalera pod dachem małżeńskim. To skupienie na własnej wygodzie, ucieczka w garaż, w nadgodziny, w hobby, zostawianie żony samej z ciężarem codzienności. A czym jest sprawiedliwość małżeńska w sensie biblijnym? To wierność przymierzu. To wzięcie odpowiedzialności za rozwój duchowy, emocjonalny i cielesny siebie samego oraz kobiety, której przysięgałeś przed Bogiem miłość i wierność. Przywołując obraz św. Józefa, biskup Ważny przypomniał, że nasz patron to mężczyzna sprawiedliwy, który tworzy bezpieczną przestrzeń, w której Maryja może wydać na świat i uchronić Zbawiciela. Józef to mąż, który nie rani, ale osłania. – Drodzy mężowie, misja ucznia-misjonarza nie zaczyna się od nawracania parafii. Twoja pierwsza ambona to twoja sypialnia, twoja kuchnia, twój salon. Twoja żona ma prawo widzieć w tobie Chrystusa, który oddaje za nią życie. Kiedy ostatnio modliłeś się ze swoją żoną, trzymając ją za rękę? Kiedy powiedziałeś jej z zachwytem: „Jesteś piękna, dziękuję Bogu, że jesteś”? Jeśli gubisz miłość do żony, żadne religijne zaangażowanie nie ma smaku – podkreślił kaznodzieja.
Klęczący przewodnik
Reklama
W tej odsłonie męskości, powołania do ojcostwa, biskup Ważny napominał: – Współczesny świat cierpi na zapaść ojcostwa. Mamy albo ojców toksycznych, tyrano-treserów, którzy wymagają od dzieci sukcesów, by leczyć własne kompleksy, albo ojców nieobecnych duchem – kanapowych abonentów świętego spokoju. Dzieci dzisiaj nie potrzebują kumpla, który będzie z nimi palił e-papierosy. Potrzebują ojca-przewodnika. Potrzebują widzieć twoje plecy, gdy idziesz przed nimi przez burzę. – Wasze dzieci nie zapamiętają tego, ile gadżetów im kupiliście. Zapamiętają wasz czas. Zapamiętają, czy patrzyliście im w oczy, gdy do was mówiły. Zapamiętają, czy słyszały, jak ich błogosławicie przed wyjściem do szkoły. Uczeń-misjonarz w roli ojca nie głosi kazań – on staje się dla dziecka pierwszym obrazem miłosiernego Boga. Jeśli ty będziesz dla syna czy córki bezpieczną skałą i czułym ramieniem, oni nie zwątpią w miłość Ojca Niebieskiego.
Mądrość i modlitwa
Zwracając się do seniorów, biskup sosnowiecki wspomniał również o ich ważnej roli: – Przychodzi moment, gdy siły słabną, gdy włosy bieleją albo znikają, a w domu pojawia się nowe pokolenie – wnuki. To wiek podsumowań. Wielu mężczyzn na starość gorzknieje. Zamykają się w pretensjach do świata, w nieustannym narzekaniu, że „za naszych czasów to było, a dzisiejsza młodzież to dno”. To pułapka cynizmu. Ale Boży plan na starszego mężczyznę, na dziadka, jest fascynujący. To ma być czas patriarchatu w najczystszym, biblijnym wydaniu. Czas darmowej obecności, cierpliwości i przebaczenia.
Jak podkreślił biskup, Kościół i rodziny potrzebują mądrości seniorów. – Wy jesteście korzeniami drzewa. Gdy wieją huragany nowomodnych ideologii i zagubienia, to wy macie przypominać młodym chłopakom, co w życiu naprawdę przetrwa próbę ognia. Wasza rola ucznia–misjonarza to nie emerytura od wiary – to apostolat spokojnego błogosławieństwa, cichej modlitwy różańcowej za pogubione wnuki i przekazywanie im nadziei, że Bóg jest wierny do końca – przekonywał kaznodzieja.
Wierność i nadzieja
Reklama
W ostatniej odsłonie biskup Ważny zwrócił się do wdowców. – Mężczyzna dotknięty stratą. Wdowiec. Mężczyzna, który musiał oddać Bogu kobietę swojego życia, albo który w inny bolesny sposób doświadczył radykalnej samotności i żałoby. Wielu mężczyzn po takiej stracie gaśnie. Piją, uciekają w apatię, tracą sens jakiegokolwiek działania. A św. Paweł przypomina nam w hymnie o Chrystusie, że po dolinie kenozy, po męce i śmierci, następuje wywyższenie. Jezus jest Panem życia i śmierci! – Chrześcijańska nadzieja nie kończy się na cmentarzu – przypomniał biskup Artur, dodając: – Wy jesteście dla młodszych żywą ikoną tego, że miłość jest potężniejsza niż śmierć. Wasza tęsknota za żoną, która odeszła do wieczności, może stać się najczystszą modlitwą wstawienniczą za cały Kościół.
Misjonarze nie teoretycy
Podsumowując rozważania, ksiądz biskup zaapelował: – Chrystus dzisiaj mówi do każdego z Was, tak jak do pierwszego syna z Ewangelii: „Dziecko, bracie mój, idź dzisiaj i pracuj w mojej winnicy!”. Może przez lata twoją odpowiedzią było ciche albo wykrzyczane: „Nie chcę! Daj mi spokój, Kościele! Daj mi spokój, Boże!”. Ale dzisiaj nadszedł czas na opamiętanie. Na męskie stanięcie w prawdzie. Otwórzcie te zaciśnięte pięści. Otwórzcie je przed Tą, która z jasnogórskiego obrazu patrzy na nas z miłością, ale i z tymi dwoma cięciami na policzku – Matka, która rozumie męskie zranienia i blizny. Oddajcie Jej swoje lęki, zdrady, grzechy młodości i zmęczenie. Zejdźmy z tych wałów jako inni ludzie. Nie jako religijni teoretycy, ale jako uczniowie-misjonarze. Mężczyźni ogołoceni z iluzji, wolni synowie, wierni bracia, ofiarni mężowie, ojcowie prowadzący na kolanach, mądrzy dziadkowie i niezłomni świadkowie nadziei. Wstańcie. Czas próby minął, zaczyna się czas misji. Idźcie w Imię Pańskie do waszych domów, do waszych warsztatów, do waszych winnic. I bądźcie wreszcie sobą – mężczyznami według Bożego Serca – podkreślił bp Artur Ważny.
Doroczne pielgrzymowanie do Jasnogórskiej Matki jest organizowane przez ruch Mężczyzn Świętego Józefa wraz z innymi męskimi stowarzyszeniami i ruchami. Tegoroczna edycja pielgrzymki była objęta patronatem Konferencji Episkopatu Polski oraz Komisji Duszpasterstwa KEP, a także patronatami i błogosławieństwem wielu biskupów.
