Reklama

Lubartów

Akwarele Wojciecha Zabłockiego

Podczas wakacyjnych wędrówek warto wstąpić do lubartowskiego Muzeum Regionalnego (ul. Kościuszki 28). Do końca sierpnia można zobaczyć tam 34 akwarele, których autorem jest znany architekt i szermierz, Wojciech Zabłocki.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na ekspozycji, powstałej dzięki staraniom Muzeum i Lubartowskiego Towarzystwa Regionalnego, dominują przepiękne pejzaże, architektura i martwa natura. Malarz z zamiłowania, podczas studiów na Wydziale Architektury Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie w latach 1949-54, pobierał lekcje rysunku u Ludomira Ślędzińskiego, a akwareli u Tadeusza Brzozowskiego. Jego prace powstawały wszędzie tam, gdzie na dłużej zamieszkał lub był przejazdem. Pierwsza z nich to Targ w Lubartowie z 1946 r., obecny Rynek I z sanktuarium św. Anny w tle. Wśród prac znajdują się także akwarele z różnych stron kraju oraz z Syrii. Każda z nich jest wyrazista, niemalże podobna do zdjęcia. Utrwalono na nich kościoły, meczety i cerkwie oraz widoki z okna warszawskiego mieszkania w czterech porach roku. Prace Zabłockiego zobaczyć można w muzeach w Lozannie, Barcelonie, Stanach Zjednoczonych, Holmenkollen, a także w Warszawie, Puławach i Lubartowie. Artysta swoje prace prezentował m.in. w Damaszku i Latakii. Obecnie przygotowuje wystawę olimpijską w Atenach.
Wojciech Zabłocki urodził się w Warszawie w 1930 r. Po Powstaniu Warszawskim zamieszkał z matką w Lubartowie, przy Rynku I 18. Przebywał tam w latach 1944-46. Uczęszczał do Państwowego Gimnazjum i Liceum. Należał do II Lubartowskiej Drużyny Harcerskiej, będąc jej kronikarzem. Uczestniczył w obozach harcerskich. Wspomnienia z pierwszego obozu w Kozłówce w 1946 r. zamieścił w periodyku Lubartów i Ziemia Lubartowska z 1983 r. W 1968 r. uzyskał tytuł doktora na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Pracował na wielu uczelniach w kraju. Od 1993 r. związał się z Politechniką Łódzką i pracował tam jako profesor zwyczajny. Jako architekt był współautorem m.in. pomnika Powstańców Śląskich w Katowicach. Zajmował się też projektowaniem obiektów sportowych. Jest mężem znanej aktorki, Aliny Janowskiej. Jest również znanym i cenionym sportowcem, szermierzem i szablistą. Na Mistrzostwach Świata Juniorów w Paryżu w 1953 r. zdobył złoty medal. Czterokrotnie reprezentował Polskę na igrzyskach olimpijskich; dwukrotny wicemistrz olimpijski w drużynie (Melbourne 1956 i Rzym 1960), zdobywca brązowego medalu w drużynie w Tokio (1964). Cztery razy zdobywał mistrzostwo świata w drużynie: Budapeszt (1959), Turyn (1961), Buenos Aires (1962) i Gdańsk (1963).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzień Męża i Żony – siedem rad Ulmów dla małżeństw

[ TEMATY ]

błogosławiona rodzina Ulmów

Muzeum Rodziny Ulmów

7 lipca 1935 r. Józef i Wiktoria ślubowali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską

7 lipca 1935 r. Józef i Wiktoria ślubowali sobie miłość, wierność
i uczciwość małżeńską

Z inicjatywy Rycerzy Kolumba 13 lipca obchodzony jest Dzień Męża i Żony na pamiątkę ślubu świętych Zelii i Ludwika Martin, rodziców św. Tereski, który odbył się właśnie tego dnia. A czego uczą mężów i żony inni małżonkowie – Wiktoria i Józef Ulmowie? Oni wzięli ślub 7 lipca 1935 r., a 10 września br. wraz siedmiorgiem dzieci, w tym jednym nienarodzonym, zostaną wyniesieni na ołtarze.

1. Każdego dnia troszczcie się o Wasz związek
CZYTAJ DALEJ

Tajlandia: co najmniej 27 osób zginęło w pożarze, który wybuchł w pubie w Bangkoku

2026-07-13 07:01

[ TEMATY ]

Tajlandia

PAP/EPA/RUNGROJ YONGRIT

Co najmniej 27 osób zginęło w pożarze, który wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek w pubie w stolicy Tajlandii Bangkoku

Co najmniej 27 osób zginęło w pożarze, który wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek w pubie w stolicy Tajlandii Bangkoku

Co najmniej 27 osób zginęło w pożarze, który wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek w pubie w stolicy Tajlandii Bangkoku - przekazał dziennikarzom premier Tajlandii Anutin Charnvirakul, cytowany przez agencję Associated Press. Tajlandzkie służby ratunkowe podały, że pożar został już opanowany.

Służby ratownicze poinformowały, że pożar zgłoszono około północy czasu lokalnego (godz. 19 czasu polskiego).
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję