Reklama

Trzy stare kobiety

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

O pierwszej kobiecie wiem mało, za to często ją widuję. Nosi wiekowy, poprzecierany płaszcz i niemodne od dwudziestu lat buty. Przez cały rok przesiaduje na ławeczce naprzeciw jednego z łomżyńskich wieżowców. Dopóki nie przegna jej upał albo mróz, wpatruje się w okna na dziewiątym albo dziesiątym piętrze.
Nie odpowiada na pytania. Nie daje się zaprosić na herbatę. Słyszy jednak dobrze, bo przeczącym ruchem głowy zbywa propozycje pomocy. Tę pomoc proponują jej przede wszystkim stare kobiety, mieszkające w wieżowcu.
Nikt nie ma czasu, żeby ją śledzić, sprawdzić, gdzie znika wieczorem. Dom stoi zaledwie od dziesięciu lat, więc czego tu szuka? Wspomnień z młodości nie znajdzie, bo wtedy nie budowało się takich domów. Lokatorzy dziewiątego i dziesiątego piętra nie znają kobiety z ławki.
- Na pewno coś jej się myli - mówią bez większego zainteresowania.

* * *

W sąsiednim wieżowcu mieszka równie stara kobieta, która nie może się pogodzić z samotnością tamtej.
Dla niej los był dobry. Przekroczyła już osiemdziesiątkę, dawno owdowiała, a nadal cieszy się życiem. To głównie dzięki córce, zięciowi i wnukom. Traktują ją tak, jak traktowało się starych ludzi w dawnych latach - z miłością i szacunkiem. Niczego jej nie brakuje, ma nawet za dużo - na przykład aż dwa aparaty słuchowe i trzy pary okularów. Co prawda, śpi w kuchni, ale wnęka jest urządzona jak pokój. Córka zawsze wieczorem posprząta, uchyli okno, żeby nie było duszno. Zięć też jest dobry. Ostatnio sprowadzał dla niej lekarstwa aż z Szwajcarii. Martwiła się, ile musiał zapłacić, ale on tylko machnął ręką.
W niedziele i święta prowadzą ją do kościoła, a co dzień po południu na spacer. Jedzenie je tylko gotowane, bo smażone jej szkodzi. Dbają o nią, jakby była nie wiadomo kim, a ona jest tylko matką. Chętnie podzieliłaby się tym, co ma, z tamtą kobietą z ławki. Szkoda, że ona nie chce rozmawiać i nie wiadomo, co ją gryzie. Nie wiadomo nawet, czy jeszcze żyje, bo ostatnio ławka była pusta.

* * *

Trzeciej kobiety nigdy nie widziałem. Opowiadała mi o niej zaprzyjaźniona lekarka.
- W przychodni była długa kolejka - mówiła. - Przyjęłam już ze dwudziestu pacjentów i czułam się zmęczona. Pomimo to zwróciłam uwagę na pewną staruszkę. Bieda aż na niej piszczała. Wszystko miała połatane i pocerowane po kilka razy. Od starych tenisówek odchodziła podeszwa, ale z wierzchu były czymś wybielone. Ubrania były czyste i wyprasowane, tylko nici przy łatach miały różne odcienie, pochodziły z różnych lat. Poczułam wielką sympatię do tej starej kobiety, która koniecznie chciała ukryć ubóstwo. Szczególnie starannie zaczęłam jej tłumaczyć, jak powinna zażywać lekarstwa. Ona jednak przerwała mi i powiedziała:
- Pani doktor, może szkoda czasu, bo tam czekają jeszcze pacjenci. Ja jestem emerytowanym lekarzem internistą i wiem, jak to trzeba brać...
W pierwszej chwili moja znajoma nie uwierzyła pacjentce. Wiadomo, że lekarze nigdy dużo nie zarabiali, ale żeby doczekać aż takiej biedy? Pracować całe życie i nie móc sobie kupić nowych butów?
Z biegiem czasu zaprzyjaźniły się. Stara kobieta istotnie okazała się emerytowaną lekarką. Przeszła na emeryturę prawie dwadzieścia lat temu. Oszczędności szybko topniały. Pieniądze szły głównie na pogrzeby - najpierw matki, potem męża, wreszcie jedynego syna, który zmarł na raka.
Ból po stracie najbliższych nigdy nie minął. W rozpamiętywaniu przeszłości nawet nie zauważyła, jak dopadła ją bieda. Emerytury ledwie starczało na opłacenie świadczeń i jedzenie, a trzeba było jeszcze pomóc synowej, która została z małymi dziećmi.
Stara kobieta wie jedno. Za nic nie pójdzie po pomoc do opieki społecznej. Z głodu w końcu nie umiera, synowa przynosi jej czasem obiady. Inaczej wyobrażała sobie swoją starość, ale co można poradzić? Dobrze chociaż, że choroby omijają jej głowę. Wszystko pamięta, myśli teraz jaśniej niż kiedyś. O czym? No, o życiu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież do dzieci: Bóg patrzy w serce, a nie w telefon komórkowy

2026-06-22 16:40

Adobe Stock

Leon XIV spotkał się w auli Pawła VI z młodzieżą przebywającą na watykańskim obozie letniem „Estate Ragazzi” (Lato Młodzieży). Odpowiadając na pytania młodych ostrzegał przed pochłonięciem przez kulturę ekranów i smartfonów. Kiedy rodzina się spotyka, to zamiast rozmawiać często patrzy w swój telefon. Trzeba się nauczyć wspólnie przeywać - zachęcał Papież.

Federico opowiedział papieżowi o jednej z obozowych zabaw pod hasłem „Bez telefonu”, która mu się bardzo podobała. „Przez resztę roku, kiedy wracamy do domu” - powiedział młodzieniec - „niemal nie sposób oderwać się od ekranu. Często czujemy się urzeczeni technologią cyfrową i boimy się stracić z oczu naszych prawdziwych przyjaciół”. Papież skomentował:
CZYTAJ DALEJ

Bp Ważny o relacjach polsko-ukraińskich: bez prawdy o przeszłości nie będzie zaufania

2026-06-22 09:52

[ TEMATY ]

bp Artur Ważny

Karol Porwich/Niedziela

Bp Artur Ważny

Bp Artur Ważny

Bolesna przeszłość powinna być zobowiązaniem do troski o prawdę. Bez niej przeszłość nieustannie otwiera rany i podważa wzajemne zaufanie - stwierdza w swoim komentarzu na komunikatorze X biskup sosnowiecki, Artur Ważny.

W moim rodzinnym domu pamięć o wymordowaniu ponad pięćdziesięciu niewinnych osób, spalonej wsi, spalonym gospodarstwie oraz ucieczce mojego siedmioletniego wówczas ojca i jego bliskich przed banderowcami nie podsycała gniewu, lecz wciąż przeradza się w dojrzałą troskę o prawdę. Bez niej przeszłość wciąż na nowo otwiera rany i paraliżuje wzajemne zaufanie. Brak nienawiści wobec sprawców nie unieważnia jednak bólu, jaki niosą ze sobą nierozliczone krzywdy. Stoimy dziś przed dziejowym wyzwaniem polsko-ukraińskiego pojednania. Uważam, że pierwszoplanową rolę powinny tu odegrać nasze Kościoły - odrzucając zarówno obojętność, jak i narastającą niechęć, by uczciwie dotknąć istoty problemu. Potrzebujemy głębokiej przestrzeni moralno-religijnej, w której chrześcijańskie dziedzictwo po obu stronach granicy, pozwoli nam wspólnie stanąć w świetle prawdy o naszej historii oraz naszych dramatycznych ranach. Dobre sąsiedztwo jest naszą racją stanu, co zobowiązuje oba narody do dialogu dojrzałego, wolnego od powierzchowności i pustych gestów. Musimy przygotować się na trudne spory, tak moralne, historyczne, jak i gospodarcze. Tym bardziej nie wolno nam uciekać przed faktami; musimy odważnie nazwać to, co domaga się oczyszczenia i zadośćuczynienia. Z serca zapraszam do mądrych spotkań, dialogu, uznania krzywd i win, upamiętnienia ofiar oraz pokornego przebaczenia. To są warunki pojednania. Tylko w ten sposób zdołamy zbudować nowy, zdrowy rozdział naszych relacji, oparty na trwałym fundamencie prawdy i sprawiedliwości.
CZYTAJ DALEJ

Kapłan zamordowany w Sudanie Południowym. Jego "winą" było to, że zgłosił kradzież leków

2026-06-22 18:03

[ TEMATY ]

kapłan

Sudan Południowy

zamordowany

kradzież leków

Vatican Media

Ksiądz Youhanna Al-Amin został zamordowany w odwecie

Ksiądz Youhanna Al-Amin został zamordowany w odwecie

Ksiądz Youhanna Al-Amin, proboszcz kościoła św. Wincentego w Kaudzie w południowym Sudanie, został zamordowany w piątek 19 czerwca wraz z dwiema innymi osobami w Górach Nubijskich. Informację o tym podała katolicka organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Sudańskie media doniosły, że mord był aktem odwetu, ponieważ ksiądz zgłosił władzom kradzież leków przechowywanych przez kościół dla ludności.

Region nękany jest narastającymi napięciami plemiennymi i wewnętrznymi konfliktami między ugrupowaniami zbrojnymi. Kauda, położona w stanie Kordofan Południowy, jest głównym ośrodkiem w kontrolowanych przez Sudański Ludowy Ruch Wyzwolenia Północy. W ostatnich miesiącach pogarszająca się sytuacja w połączeniu z konfliktami zbrojnymi i plemiennymi, zmusiła część duchownych do opuszczenia regionu. Ojciec Youhanna postanowił jednak pozostać we wspólnocie, której służył. Był jednym z niewielu kapłanów nadal aktywnych mimo wszechobecnej przemocy. Jego posługa wykraczała dalece poza opiekę duchową.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję