W kościele było niemal całkiem ciemno. Tylko przy tabernakulum tliło się światło i w dłoniach osób towarzyszącym kantorom płonęły świece. W ciemność, najpierw delikatną a potem coraz śmielszą strużką, wsączał się śpiew:
Witaj, bo jesteś tronem Króla. Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy.Reklama
Witaj, przez którą Stwórca dzieckiem się staje.
Śpiew przecinał kolejne warstwy skorupy, w których chowa się ludzkie serce. Najpierw wprowadzał w skupienie, wyciszał, potem w refleksję, wreszcie w kontemplację. Słowa odsłaniały tajemnicę serca i życia Maryi. Cierpliwie, krok po kroku i z taką finezją, jakiej nigdy wcześniej nie słyszałam. W ciszy akademickiego kościółka wtedy, przed laty, poznałam Akatyst, pieśń ku czci Bogurodzicy.
Reklama
Samo greckie słowo akathistos oznacza „hymn śpiewany na stojąco”. Legenda wiąże jego powstanie z dniem 7 sierpnia 626 r., gdy dzięki opiece Bogurodzicy Konstantynopol został uratowany przed atakiem pogańskich Awarów. Najprawdopodobniej jednak tekst powstał już sto lat wcześniej. Historycy przypisują go św. Romanowi Pieśniarzowi, zakrystianowi kościoła Hagia Sophia. Pewnej nocy święty miał ujrzeć we śnie Maryję, która podała mu zwój papieru, mówiąc: „Weź ten papier i zjedz”. Diakon otworzył usta i połknął papier. Obudziwszy się zaczął głośno chwalić Boga, a ponieważ był to dzień Bożego Narodzenia, pobiegł do kościoła i tam zaczął śpiewać swoją pieśń. Około roku 800 Akatyst przetłumaczono na język łaciński a ślady jego oddziaływania widoczne są także w Litanii Loretańskiej. We wszystkich 24 zwrotkach Akatyst opowiada historię życia Matki Bożej. Z czułością i zachwytem, z czcią i uniżeniem. Z zachwytem nad tajemnicą Wcielenia się Boga w ciało delikatnej Kobiety z Nazaretu. Opowiada o Jej fiat, które na zawsze zmieniło losy całego świata i każdego człowieka z osobna.
Do Bożego Narodzenia zostały cztery dni. Patrząc w czasie adwentowego oczekiwania w oczy Maryi przygotowującej się do narodzin Syna warto szepnąć Jej do ucha:
Witaj, drabino, po której sam Bóg z nieba zstąpił, Witaj, moście, wiodący z ziemi ku niebiosom,Witaj, cudzie, o którym słów brak jest aniołom,
Witaj, rano bolesna zadana demonom.
Witaj, Światłość rodząca w sposób niewymowny,
Witaj, bo dźwigasz Tego, co wszystkie dźwiga rzeczy…
