3 grudnia br. w toruńskiej katedrze pw. Świętych Janów bp Andrzej Suski przyjął trzech mężczyzn do posługi lektoratu. Słowo Boże głosić będą: Tomasz Chmielewski, Mariusz Malinowski oraz Zbigniew Machnikowski. Moderatorem przyjmujących posługę jest ks. dr Dariusz Iwański.
Było to wydarzenie rangi historycznej, promocja lektoratu została bowiem udzielona po raz pierwszy w dziejach diecezji toruńskiej mężczyznom przygotowującym się do posługi diakonów stałych.
W słowie Bożym bp Andrzej Suski przypomniał słowa Jana Pawła II: „czuwać to strzec wielkiego dobra”. Dla chrześcijanina tym dobrem - obok daru życia - jest łaska wiary. Kaznodzieja stwierdził, że bez wiary człowiek nie wie, kim jest, skąd pochodzi, dokąd zmierza i jaki jest sens jego wędrówki. To wiara ukazuje, że „nie zmierzamy ku unicestwieniu”. W świetle wiary wszystko nabiera głębi: praca, poświęcenie, a także codzienne najzwyklejsze zadania.
„Wiara budzi nadzieję” - mówił Biskup Andrzej. Jednocześnie „płomyk wiary zapala świat ogniem miłości”. Dzięki temu wierzący nie buduje „na piasku grząskich ideologii” - powiedział Ksiądz Biskup - buduje na Bogu, który jest skałą i w ten sposób osiąga pokój serca. Jednak „nie może być to wiara wybiórcza, a potem życie jakby Bóg nie istniał”. Pomocą w prawidłowym rozwoju duchowym są słowa Boga, gdyż budzą wiarę. Słowo to bardzo silne narzędzie. Ludzie potrafią zranić drugiego człowieka, a nawet zniszczyć, niekiedy jednym zaledwie słowem. Mówiąc „kocham” czy „przepraszam” można także uleczyć, ożywić. Taką moc posiadają ludzkie słowa, jaką zatem musi mieć Słowo Boga, skoro niesie miłość, prawdę i wolność. Biskup Andrzej podkreślił też, że jest to równocześnie Słowo twarde i wymagające - „twarde jak skała, ale pożywne jak chleb”. To Słowo nigdy nie przemija. „To zawsze Słowo krzepiące, a nie tylko pusty dźwięk, jak wiele ludzkich słów” - zauważył Ksiądz Biskup, czym zapewne skłonił wiernych do przemyślenia treści wypowiadanych słów.
Słowo Boże chroni przed głuchotą duchową. Jest niezbędne do życia, dlatego konieczna staje się posługa lektoratu. Słowo Boże winno przekładać się na autentyczność słów i poczynań ludzkich, czemu bp Andrzej Suski dał wyraz życząc nowym lektorom, by swoim codziennym życiem głosili Zbawiciela Jezusa Chrystusa.
Jak już wiemy po tych 33 miesiącach, możliwości „uśmiechniętej Polski” są nieograniczone. Można obiecać żołnierzowi kurtkę, stanąć z nim do zdjęcia, powiedzieć o mrozie na granicy i o tym, że wreszcie ktoś o niego zadbał. Czyżby?
Dziś rządzący z tematu obronności robią argument dosłownie na wszystko: na budżet, na podatki, niespełnione obietnice, fałszywie pojęta lojalność i na wyciszanie afer. Można nagrać setki wywiadów o SAFE i liczyć na sondażowe „zjednoczenie wokół flagi”, w końcu strach jest wygodną podporą. Na tle strachu każdy gest wygląda jak troska.
Hiob odpowiada przyjaciołom zdaniem, które wyprzedza Pawła o wieki: „jakże człowiek może być przed Bogiem sprawiedliwy?” To pytanie procesowej rozpaczy. Cały rozdział dziewiąty jest zbudowany na obrazie niemożliwego procesu z Bogiem: „gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc”. Hiob chciałby pozwać Boga przed trybunał, i natychmiast widzi absurd własnego pozwu. Strona przeciwna jest zarazem sędzią, a „któż Mu powie: Co czynisz?” Środek perykopy to hymn o potędze Stwórcy, włożony w usta cierpiącego. Bóg przenosi góry, wstrząsa ziemią, rozkazuje słońcu, „sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach”, czyni Niedźwiedzicę i Oriona. Hiob nie wątpi w moc Boga ani na chwilę. Jego dramat polega na tym, że moc widzi, a sprawiedliwości dostrzec nie może. „Choćbym miał słuszność, nie odpowiem, o litość będę błagał przeciwnika”. To jedna z najciemniejszych i najuczciwszych modlitw Starego Testamentu, wiara, która nie rozumie, a nie przestaje się zwracać do Tego, którego nie rozumie. Księga Hioba nie daje w tym miejscu odpowiedzi i liturgia też jej nie wymusza. Odpowiedź przyjdzie na końcu księgi w teofanii, a ostatecznie w Chrystusie, w którym Bóg sam stanął po stronie oskarżonego człowieka. Hieronim, dzisiejszy patron, który przełożył i tę księgę, wiedział z własnego niespokojnego życia, że z Bogiem się nie wygrywa procesu. Z Bogiem się wytrwa. Jego betlejemska grota, gdzie przez dziesięciolecia zmagał się ze słowem, tekstami i sobą samym, jest komentarzem do Hioba. Prawować się z Bogiem wolno, byle nie wypuścić Go z rąk.
Podróż apostolska Leona XIV do Francji była wielkim sukcesem, a jej ważnym przesłaniem było przypomnienie Europie o jej chrześcijańskich korzeniach, potrzebie jedności, pokoju i otwarcia na życie - powiedział KAI abp Tadeusz Wojda. Przewodniczący KEP, który uczestniczył w ostatnim dniu papieskiej podróży, w Metzu, zwrócił uwagę na wezwanie Leona XIV do odwagi w wyznawaniu wiary, budowania rodzin i troski o przyszłość Europy.
Abp Tadeusz Wojda uczestniczył w ostatnim dniu czterodniowej podróży apostolskiej Leona XIV do Francji. W Metzu wziął udział w spotkaniu międzyreligijnym w Centrum Kongresowym im. Roberta Schumana, a następnie koncelebrował Mszę św. w katedrze św. Szczepana. Papież zaprosił do Metzu przewodniczących konferencji episkopatów krajów Unii Europejskiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.