Reklama

Niedziela Częstochowska

Radomsko

Bp Andrzej Przybylski: Zauważajmy w cierpiących osoby, a nie ich choroby

- Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych, a modlitwa ma moc przenikać mury. Mury tego szpitala, sal operacyjnych, sal na których leżą pacjenci - mówił bp Andrzej Przybylski 11 lutego w Szpitalu Powiatowym w Radomsku, podczas wspólnej modlitwy Koronką do Bożego Miłosierdzia w ramach Światowego Dnia Chorego.

[ TEMATY ]

cierpienie

chorzy

choroba

bp Andrzej Przybylski

Damian Krawczykowski

- Otaczajmy dziś modlitwą szczególnie tych, którzy chorują, w szpitalach, w hospicjach, w domach, ale także tych, którzy się nimi opiekują, pomagają im nieść to brzemię cierpienia - prosił na początku spotkania bp Przybylski.

Zobacz zdjęcia: Światowy Dzień Chorego w Radomsku

Przypomniał zgromadzonym pacjentom i przedstawicielom opieki medycznej fragment Ewangelii św. Mateusza, który papież Franciszek zawarł w tegorocznym przesłaniu na Światowy Dzień Chorego: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” Mt 11, 28

Reklama

- Życzę tego sobie i Wam, abyśmy w trudnych chwilach życia to zaproszenie Jezusa sobie przypominali. On chce przychodzić do nas, nawet jeśli konkretne cierpienie jest na nas dopuszczone. On oczywiście ma moc uzdrowienia, ale szczególnie pragnie nas pokrzepiać. Dodawać nam sił - mówił biskup.

Duszpasterz prosił wiernych o wspólną modlitwę o uzdrowienie, siebie, pacjentów szpitali, bliskich, ale przede wszystkim o pokrzepienie. Zwrócił także uwagę na to, abyśmy w cierpiących zauważali przede wszystkim osoby, a nie ich choroby.

- Zauważajmy w chorych naszych braci i siostry, nigdy nie zapominajmy, że są to osoby, nieważne czy w łonie matki, czy poza nim. Dbajmy o ochronę życia już od momentu poczęcia, aż do naturalnej śmierci, o co apeluje także papież Franciszek - przekonywał bp Przybylski.

Reklama

Biskup częstochowski wspomniał także o potrzebie dostrzegania przez lekarzy i służbę zdrowia w pacjentach człowieka, a nie tylko przypadku danej choroby. Jako wzór postawił bł. Hannę Chrzanowską, której relikwie obecne są w kaplicy szpitala w Radomsku, a która to przez całe swoje życie, służąc pokornie cierpiącym dbała o ich godność dzieci Bożych.

Po krótkim rozważaniu bp Andrzej Przybylski zaprosił przybyłych do wspólnej modlitwy przypominając, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i że modlitwa ma moc przenikać mury.

Po wspólnie odmówionej Koronce do Miłosierdzia Bożego pacjenci, pielęgniarki i lekarze mieli możliwość ucałowania relikwii bł. Hanny Chrzanowskiej.

2020-02-11 16:46

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Recepta na szczęście

2020-09-16 11:29

Niedziela zamojsko-lubaczowska 38/2020, str. IV

[ TEMATY ]

cierpienie

ból

Ewa Monastyrska

Zygmunt Romanowski podczas występu

Zygmunt Romanowski podczas występu

Czy można wybaczyć komuś, kto bardzo nas skrzywdził? Czy można być szczęśliwym, gdy cały świat się od nas odsunął? Czy naprawdę cierpienie może być błogosławieństwem?

Gdyby chcieć szczerze odpowiedzieć na te pytania, to wydaje się to nienaturalne, by mówić o cierpieniu, bólu i samotności jako o łasce. Do Krasnobrodu zawitał jednak człowiek, który wie, że wszystko, co otrzymujemy jest darem, a nawet cudem. Wchodząc do pokoju, w którym znajdował się nasz gość, zastałam człowieka uśmiechniętego, tryskającego radością, inteligentnym dowcipem i głębokimi przemyśleniami. W jego dłoniach gitara wygrywała niesamowite melodie, które zapierały dech w piersiach. Z iskrą w oku i kulą przy nodze wydawał się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Jednak to, co przeżył, kazało nie tylko mnie przeanalizować na nowo swoje życie.

Przez wstawiennictwo Matki

Zygmunt Romanowski, bo o nim mowa, to człowiek, który w swoim życiu musiał przejść wiele, choć sam o swoim życiu mówi, że to zbyt wiele niewiadomych.

– Około 2. roku życia, z powodu zapalenia rdzenia kręgowego, doszło u mnie do paraliżu całego ciała. Osłabienie organizmu było tak silne, że nie mogłem oddychać samodzielnie ani jeść. Aparatura podtrzymywała moje życie. Nie mogłem też mówić. Moi rodzice załamali się i chyba stracili nadzieję. Postanowili zniknąć z mojego życia. Przez wiele lat poszukiwaliśmy ich, ale nigdy nie udało się tego zrobić. Po latach z urzędu kazano mi wybrać datę urodzenia, imię i nazwisko. Rodzice przestali w ogóle mnie odwiedzać i nie zapisano żadnych moich danych. Po prostu mnie zostawili. Ponieważ nie miał się kto za mnie modlić, to ten trud podjęły siostry zakonne, które niedaleko prowadziły ochronkę dla dzieci porzuconych, niechcianych. Po ludzku nie można było już mi pomóc. One modliły się przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny i to jest najlepszy „patent”. Jeśli modlimy się przez Jej wstawiennictwo, to Jej Syn nie odmówi – dał świadectwo swoich doświadczeń Zygmunt Romanowski.

Modlitwy sióstr rzeczywiście zostały zaniesione przed Boży tron. Po 3 latach stan chłopca nagle zaczął się poprawiać, co w zdumienie wprowadziło samych lekarzy. Przygarnięty przez siostry nauczył się jednego: wszystkie trudności zanosić Bogu w modlitwie przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi.

Kolejne bariery

Jak wspomina Zygmunt Romanowski, ta modlitwa była mu wciąż bardzo potrzebna. Naukę mowy zaczynał w wieku 7 lat i nie były to słowa „mamo”, „tato”, ale słowa modlitwy. Utrudnienia i opóźnienia rozwojowe dały o sobie znać w szkole, kiedy inne dzieci naśmiewały się z chłopca, że nie potrafi jeszcze czytać ani pisać. Zapamiętał jednak słowa: „módl się przez wstawiennictwo Matki Bożej”. Choć lekarze nie dawali mu szans na rozwój, on nie tylko nauczył się pisać i czytać, ale z dziecka, które nie potrafiło powtórzyć usłyszanego dźwięku, stał się muzykiem tworzącym pieśni i piosenki, „klaszczącym” palcami, a nawet językiem. Modlitwa działała w życiu chłopca cuda.

– Gdy z ochronki zostałem przyjęty do domu dziecka, dobrze wiedziałem, że panuje trend tak zwanego „kocenia”. Wiedziałem, że będzie mnie to boleć i że nie dam rady się przed tym obronić. Jeśli włożyliby mi te papierki między palce u stopy, którą nie mogłem ruszać, a następnie podpalili, to wiedziałem, że będzie to potwornie bolało. Modliłem się długo, by niczego mi nie zrobili. Okazało się, że na tej modlitwie zeszła mi cała noc i moi koledzy zasnęli z tego wszystkiego i nie zrobili mi nic – śmieje się Zygmunt.

Zrozumieć cierpienie

Cierpienie, które nas spotyka, rozpatrujemy w kontekście bólu i porażki. Jedno, co wciąż podczas rozmowy podkreślał brat Zygmunt, to były słowa: „nie dajcie się zwieść cierpieniom”. Wielką pokusą, jak sam zaznaczał, jest odwrócenie się od Pana Boga, bo przecież nie pomógł nam w cierpieniu. To najprostsze rozwiązanie. Według niego jest to największy z możliwych błędów, ponieważ tylko On może być naszym wsparciem, a czasami „gdy Bóg nie pomaga, to może właśnie nam pomaga” – może wie, że dane rozwiązanie przysporzyłoby nam jeszcze więcej bólu. Zaskakujące jest to, że mówi o tym człowiek, który mógłby być pierwszym toczącym spór z Panem Bogiem. On widzi to jednak inaczej.

Jak człowiek byłby potężny i silny to wydawałoby się mu, że nie potrzebuje żadnej pomocy. A dzięki niemocy mógł objawić się Bóg.

– Miałem doświadczenie tej słabości, niemocy, dzięki której mogła zadziałać wszechmoc Boga. Jak człowiek byłby potężny i silny to wydawałoby się mu, że nie potrzebuje żadnej pomocy. A dzięki niemocy mógł objawić się Bóg – stwierdził Zygmunt Romanowski.

Sztuka przebaczenia

Prawdziwym wyzwaniem, ale i drogą do odnalezienia szczęścia było przebaczenie. Choć wydaje się nam, że samo przebaczenie jest czymś oczywistym, to w rzeczywistości jest to niezwykle trudna sztuka. W jaki sposób przebaczyć rodzicom, którzy w najtrudniejszej chwili naszego życia porzucają nas na zawsze? Czy to w ogóle możliwe?

– Otrzymałem modlitwę, która miała być modlitwą o przebaczenie rodzicom. Karmelici powiedzieli mi, że samo przebaczenie nie może polegać na tym, że przebaczam, a w środku nadal czuję ból. Miałem zaprosić do przebaczenia Chrystusa. To On ma tę łaskę dać pocieszenie. Jeśli przebacza się w imię Chrystusa i robi się to dla Niego, to jest to coś niesamowitego – wyjaśnił Zygmunt Romanowski.

Choć przebaczenie było bardzo trudne, to w zawierzeniu Chrystusowi i składając jednocześnie je u stóp Maryi, był w stanie osiągnąć radość.

Ewangelizacja przez muzykę

Brat Zygmunt bez wahania przyznaje, że człowiek jest za słaby, by mógł sam poradzić sobie ze swoimi problemami i słabościami. Niezrozumiałe wydaje mu się niszczenie własnego zdrowia poprzez alkohol, narkotyki czy też papierosy. Jak nikt rozumie, czym jest łaska i dar życia. Teraz muzyka stała się nie tylko jego pasją, ale sposobem na ewangelizację i zmienianie życia wielu ludzi. Dziś nagrywa płyty, pisze poruszające książki i wie, że jego cierpienie może służyć przybliżeniu do nieba zarówno jego, jak i innych ludzi. Najbardziej zdumiewające w tym wszystkim jest to, że historia Zygmunta przypomina biografie świętych. A spotkanie z nim, jego radością pomimo bólu i wiarą pomimo bezsilności sprawia, że człowiek wtula się natychmiast w ramiona Pana.

CZYTAJ DALEJ

Tatry: Trwają poszukiwania 40-latki z Warszawy

2020-09-30 18:03

[ TEMATY ]

tatry

Bożena Sztajner

Od 10 dni w Tatrach prowadzone są poszukiwania zaginionej 40-latki z Warszawy, która wyszła z pensjonatu w Zakopanem kierując się w góry. Do poszukiwań wykorzystywany był śmigłowiec TOPR-u, policyjne drony oraz psy poszukiwawczo-ratownicze – poinformowało w środę biuro prasowe małopolskiej policji.

Patrole skupiają się na przeszukiwaniu niedostępnych terenów w pobliżu szlaków turystycznych oraz inne niebezpieczne miejsca w rejonie Hali Gąsienicowej w Tatrach. Tam bowiem poszukiwana została uchwycona przez kamery monitoringu schroniska Murowaniec 20 września ok. godz. 11.30.

Z informacji ratowników TOPR wynika, że kobieta ze schroniska ruszyła w kierunku rozwidlenia szlaków prowadzących na Czarny Staw, Kasprowy Wierch i w kierunku Kuźnic. TOPR apeluje do turystów, którzy w niedzielę 20 września byli w tym rejonie, aby prześledzili swoje zdjęcia. Być może ktoś uchwycił poszukiwaną 40-latkę o wzroście 175 cm i krótkich jasnych włosach. Kobieta wychodząc ze schroniska była ubrana w niebieską koszulkę i niebieską bluzę dresową. Miała przy sobie nieduży, niebieski plecak. Dzięki informacjom ratownicy będą mogli zawęzić rejon poszukiwań.

"W poszukiwaniach biorą udział policjanci z różnych wydziałów zakopiańskiej komendy policji wraz z Ratownikami Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i policjantami Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. W działaniach oprócz policjantów udział biorą funkcjonariusze straży pożarnej oraz strażacy ochotnicy. Ponadto na apel o pomoc licznie odpowiedzieli ratownicy Grup Ratowniczo-Poszukiwawczych. Do działań wykorzystywane są specjalistyczne policyjne drony oraz śmigłowiec TOPR-u" – czytamy w komunikacie policji. Ekipy poszukiwawcze wspomagają także specjalnie wyszkolone psy tropiące wraz z przewodnikami.(PAP)

autor: Szymon Bafia

szb/ mark/

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wybrano nowego prowincjała kapucynów

2020-09-30 21:40

Biuro Prasowe Kapucynów - Prowincja Krakowska

Podczas obrad 30. Kapituły Prowincjalnej Zwyczajnej Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów – Prowincji Krakowskiej wybrano ministra prowincjonalnego.

Brat Marek Miszczyński został mianowany nowym ministrem prowincji krakowskiej.

Po wieczornej sesji wyborczej współbracia życzyli bratu Markowi światła Ducha Świętego oraz otwartości na wolę Boga i braci.

Obrady kapituły potrwają do piątku. Zachęcamy do modlitwy za nowego prowincjała i wszystkich zakonników.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję