Reklama

W imieniu Rzeczypospolitej...

W niedzielę 18 lutego w budynku Państwowej Szkoły Muzycznej w Bielsku Podlaskim otwarto wystawę pt. „W imieniu Rzeczypospolitej... Skazani na karę śmierci w woj. białostockim w latach 1944-56”.

Niedziela podlaska 12/2007

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wystawa jest owocem żmudnych badań nad powojennymi zbrodniami komunistycznymi na Białostocczyźnie, jakie podjął nowo powstały Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. W jej otwarciu uczestniczyli przedstawiciele IPN-u, władze samorządowe powiatu, kapłani Karmelu oraz weterani - byli żołnierze AK i organizacji podziemia niepodległościowego. Wystawa potrwa do 12 marca.
Sędziwy Henryk Miłkowski z Bielska, były żołnierz AK i WiN, przyszedł na otwarcie wystawy jako jeden z pierwszych. W ciszy i skupieniu chciał się zapoznać z listą straconych sporządzoną przez IPN. Na tej liście znajdowało się również nazwisko jego przyjaciela ze szkolnej ławki i frontowych ścieżek Ludwika Tararuja.
- Nigdy nie widziałem zwłok Ludwika, zresztą nikt ich nie widział - opowiada p. Henryk. - Obaj pochodziliśmy spod Drohiczyna. Od dziecka byliśmy sobie bardzo bliscy. Cechował go niezwykle serdeczny i pogodny stosunek do świata i ludzi. Nie zgadzał się jednak z ówczesnym porządkiem komunistycznym i dlatego założył tzw. żandarmerię szkolną, której został komendantem. Marzył o tym, żeby Polska była rządzona przez Polaków oddanych Ojczyźnie. Nie prowadziliśmy akcji bojowych, ale pomagaliśmy AK-owcom oraz partyzantom innych organizacji podziemnych, m.in. przechowywaliśmy broń, konserwowaliśmy ją, zbieraliśmy informacje i meldunki dla dowództwa. To prawda, że igraliśmy z ogniem, gdyż ubowcy wciąż nam deptali po piętach. Pamiętam październikowy, mglisty dzień 1946 r., kiedy go aresztowali, a razem z nim naszego organistę Edmunda Markiewicza. P. Mundek był wspaniałym człowiekiem. Miał ponad 30 lat, a więc był od nas dużo starszy, dowodził oddziałem, ale zawsze traktował nas jak równorzędnych partnerów. Imponował nam - śpiewał jak Kiepura, a walczył jak Zawisza. W sali gimnastycznej w Drohiczynie urządzono im pokazowy proces. Takie procesy odbywały się wówczas w wielu miejscowościach naszego województwa. Ludzi zwożono samochodami z całej okolicy. Adwokat niby ich bronił, ale to wszystko było już ukartowane. Wyrok śmierci - wydany jak na ironię w imieniu Rzeczypospolitej - przyjęli z podniesioną głową. P. Mundek zdążył jeszcze zanucić „Jeszcze Polska nie zginęła”.
- Ludwik Tararuj oraz Edmund Markiewicz, podobnie jak jeszcze kilkuset skazańców z dawnego woj. białostockiego, zostali pochowani w nieznanym miejscu - powiedział Marcin Zwolski z białostockiego Oddziału IPN-u, współautor wystawy. - Władze komunistyczne czyniły wszystko, żeby ukryć zwłoki straconych „bandytów”, za jakich uważano bojowników podziemia. Obawiano się, że dla wielu ludzi mogą oni stać się bohaterami i męczennikami, symbolem niepodległej Polski.
Wystawa jest z pewnością doskonałym kompendium wiedzy i lekcją historii o tamtych trudnych czasach. Dodatkowym przeżyciem dla zwiedzających jest na pewno fakt, iż znajduje się ona w poklasztornych murach, w których mieściło się kiedyś wiezienie NKWD i UB. Można na niej zobaczyć nie tylko ofiary, ale i ich katów z osławionym z wydawania okrutnych wyroków mjr. Włodzimierzem Ostapowiczem. Jako sędzia wojskowy w latach 1946-52 orzekł on ponad 200 wyroków śmierci.
- I choć nie udało się w pełni rozliczyć komunistycznych zbrodniarzy, najważniejsze jest, że znów możemy cieszyć się wolnością i demokracją, a więc wartościami, za które Ludwik Tararuj, Edmund Markiewicz oraz wielu im podobnych bojowników niepodległego podziemia oddało swe życie. Cieszy także i to, że prawda o ich walce jest stopniowo przywracana. Tylko żal serce ściska, że nie można złożyć kwiatka i zapalić znicza na ich mogiłach. Bo ich nie ma - powiedział Henryk Miłkowski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV do niemieckich kapłanów: strzeżcie jedności z Papieżem

2026-10-03 14:53

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

O potrzebie zachowania wierności Następcy Piotra oraz jego nauczaniu przypomniał Leon XIV niemieckim kapłanom z Kolegium Campo Santo w Watykanie. Powstało ono przed 150 laty jako miejsce schronienia dla niemieckich księży, nękanych w ojczyźnie polityką kultrkampfu kanclerza Bismarcka. Również i dziś kolegium to ma być bezpiecznym miejscem formacji - powiedział Ojciec Święty.

Kapłańskie Kolegium Campo Santo znajduje się wewnątrz Watykanu przy cmentarzu niemieckim. Jego początki jako ośrodka dla pielgrzymów przybywających do Rzymu z terytorium cesarstwa sięgają VIII wieku. W XIX w. miejsce to - jak przypomniał Papież - nabrało szczególnego znaczenia dla kapłanów z terenów Cesarstwa Niemieckiego, po tym jak polityka kulturkampfu utrudniła, a niekiedy nawet całkowicie uniemożliwiła działalność duchowieństwa.
CZYTAJ DALEJ

Czy nieobecność na Mszy św. w święto zniesione to grzech?

2026-10-02 21:01

[ TEMATY ]

święto

UPJPII

Joanna Popławska/Niedziela

Czy opuszczenie Mszy św. w dzień święta zniesionego wiąże się z grzechem? Zmiany w kalendarzu liturgicznym i tempo współczesnego życia często budzą wątpliwości wiernych. Wyjaśniamy, jak z punktu widzenia nauki Kościoła i prawa kanonicznego kształtuje się nasz obowiązek, czym jest pewność sumienia i dlaczego nie należy osądzać tych, którzy tego dnia nie pojawiają się w świątyni.

Podziel się cytatem Możemy natomiast mieć do czynienia z przywiązaniem do tradycji religijnej u pewnych ludzi, którzy przyzwyczaili się lub mają sentyment do niektórych świąt kościelnych. Jeśli chcą, mogą oni w te dni uczestniczyć we Mszy św., jednak powinni się strzec przed osądzaniem innych, także swoich rówieśników, których nie ma tego dnia w kościele. Te zmiany obowiązywania świąt są w dużej mierze wynikiem zmian w funkcjonowaniu ludzi w nowoczesnym społeczeństwie, gdzie reżim pracy jest szczególnie wymagający.
CZYTAJ DALEJ

Transitus. Ostatnia droga Franciszka

2026-10-03 22:11

Marzena Cyfert

Transitus u franciszkanów na Kruczej we Wrocławiu

Transitus u franciszkanów na Kruczej we Wrocławiu

Zgasły światła, zostały świece. W kościele św. Karola Boromeusza franciszkanie i wierni zatrzymali się przy ostatnich chwilach Biedaczyny z Asyżu.

3 października podczas Transitus wspominano jego przejście z tego świata do życia wiecznego. Nabożeństwo rozpoczęło się hymnem do św. Franciszka. Następnie odczytano jego list do braci oraz opis błogosławionej śmierci, którego autorem jest brat Tomasz z Celano.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję