Parafia pw. Świętego Krzyża na płockich Podolszycach czuje się z Janem Pawłem związana szczególnie: to Jan Paweł II poświęcił kamień węgielny parafialnej świątyni, której budowa właśnie ruszyła. Dni odejścia Papieża Polaka stały się dla parafii okazją do odbycia solidnych, tygodniowych rekolekcji. Parafianie modlą się codziennie o rychłą beatyfikację i kanonizację, wykorzystują też każdą okazję, by pogłębić swoją znajomość osoby i nauczania Ojca Świętego, a także przypomnieć o nim innym. Widać to było także w wystroju kaplicy w Tygodniu Kultury Chrześcijańskiej, rozpoczętym przez Dzień Papieski. A że proboszcz parafii ks. kan. Andrzej Zembrzuski jest również kapelanem służb mundurowych, to modlitwa, którą zanosili mieszkańcy osiedla Podolszyce-Północ w sam dzień rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, nie mogła się obyć bez obecności tych służb: policji, straży miejskiej, służb więziennictwa oraz państwowej i ochotniczych oraz zakładowych straży pożarnych. Zaznaczyli oni swoją obecność nie tylko wprowadzonymi uroczyście pocztami sztandarowymi, ale także czynnym udziałem w oprawie liturgicznej Mszy św. Ze swoim sztandarem obecna była także młodzież z Gimnazjum nr 8.
Uroczystościom przewodniczył proboszcz parafii, zaś homilię, w której przypomniał pontyfikat Papieża Polaka, wygłosił wikariusz ks. Roman Zieliński. Po Mszy św. wierni z zapalonymi lampionami wyszli przed świątynię, by uformować malowniczą świetlistą procesję, w której przeszli ulicami osiedla, modląc się tajemnicami różańcowymi o rychłą beatyfikację Papieża Polaka. „Niech ta wspólna modlitwa nas jednoczy, a Ojciec Święty niech nas prowadzi tą drogą, którą wskazywał wytrwale, a na pewno nie zagubimy się i dojdziemy tam, gdzie jest cel naszej wspólnej wędrówki” - mówił ksiądz proboszcz, zachęcając do wyruszenia z procesją różańcową. Jej trasa zakończyła się na placu budowy nowej świątyni. Tu wierni, kierowani przez harcerzy, ustawili z niesionych przez siebie zniczy i lampionów świetlisty krzyż w miejscu, w którym będzie stał nowy kościół.
„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
Tymoteusz Puchacz przeżywa wyjątkowy czas zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Reprezentant Polski potwierdził, że w maju poślubił Oliwię. W rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport opowiedział także o tym, jak małżeństwo i wiara wpłynęły na jego życie. Jak przyznał, dziś piłka nożna nie jest już dla niego najważniejsza. „Wierzę w Jezusa Chrystusa i to dzięki Niemu jestem szczęśliwy” – powiedział.
Tymoteusz Puchacz wraca do reprezentacji Polski po niemal dwóch latach przerwy. Na dobre wspomina także ostatni sezon w azerskim klubie Sabah Baku, z którym wywalczył mistrzostwo kraju i awans do fazy ligowej Ligi Mistrzów. Jednak – jak sam podkreśla – najważniejsze zmiany dokonały się w jego życiu poza boiskiem.
Stan ks. Marka Pieńkowskiego, który ucierpiał w wyniku wczorajszego ataku nożownika w Jarosławskim Opactwie ciągle jest bardzo ciężki, ale stabilny. Kapłan przebywa w Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, gdzie przeszedł dwie poważne operacje.
Placówka potwierdza, że poszkodowani ciągle korzystają z jej pomocy. - Personel (...) nieprzerwanie udziela im niezbędnej pomocy i dokłada wszelkich starań, aby zapewnić im najlepszą możliwą opiekę - czytamy w oficjalnym komunikacie. Jednocześnie Centrum zapewnia, że "nieprzerwanie udziela im niezbędnej pomocy i dokłada wszelkich starań, aby zapewnić im najlepszą możliwą opiekę".
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.