Reklama

Głos z Torunia

Dlaczego chrzcimy dzieci?

Przyszła kiedyś do ośrodka „Cyrenejczyk” kobieta – matka, która żaliła się na swojego syna. Miał on do niej i do swojego ojca pretensje o to, że został ochrzczony jako dziecko, że nie zostawiono mu możliwości wyboru! Kiedy indziej, w czasie kolędy, trafiłem do młodego małżeństwa, które jeszcze nie ochrzciło swojego syna. W rozmowie okazało się, że po prostu nie chcą „łamać” jego sumienia i chrzcić go „na siłę” - chcą, aby sam dokonał wyboru gdy dorośnie.

[ TEMATY ]

chrzest

sakramenty

cykl o sakramentach

www.allinwhite.pl

Chrzest dzieci nie jest czymś nowym w Kościele. Już w Dziejach Apostolskich czytamy o tym, że apostołowie chrzcili „całe domy” (por. Dz 16, 15. 33; 18, 8; 1 Kor 1, 16) czyli: rodziców, dzieci, służbę, niewolników. O praktyce chrztu dzieci wspominają wyraźnie dokumenty z II wieku po Chrystusie. Piszą o nim także Tertulian, Cyprian, Orygenes. Niektórzy pisarze chrześcijańscy powoływali się tu na samego Jezusa, który zganił apostołów, mówiąc do nich: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie, nie przeszkadzajcie im!” (Mk 10, 14).

Wiara, żywa i dobrze rozumiana, stanowi część mnie samego, wyznacza to, kim jestem, stanowi o mojej tożsamości (tak samo jak język, wykształcenie, narodowość, więzi rodzinne i środowiskowe).

Reklama

Wychowując dziecko, staramy się przekazać mu to, co mamy najcenniejszego, to, co stanowi nas samych. Czy ktoś czeka z wyborem imienia (czy nazwiska) dla swojego dziecka aż dorośnie i będzie mogło świadomie zdecydować jak chce, by na nie wołano? Czy pozostawiamy dziecku wolność w wyborze języka, narodowości, środowiska, w którym ma wzrastać i się wychowywać? A przecież to one w dużej mierze kształtują naszą świadomość, nasz sposób patrzenia na świat. Idąc dalej, można zapytać, czy zastanawiamy się nad tym, czy nasze dziecko chciałoby być poczęte przed ślubem czy po nim (jak wielu współczesnych ludzi poprzez swoją nieroztropność skazuje swoje dzieci na bycie „nieślubnymi” nie patrząc na to, jakie będzie to miało znaczenie dla ich psychiki)? Takie pytania i przykłady moglibyśmy mnożyć w nieskończoność.

Dla osoby wierzącej najważniejsze jest zbawienie: moje i moich najbliższych. Udzielenie chrztu dziecku jest otwarciem przed nim bram nieba. Czy ktoś, kto kocha swoje dziecko może to zlekceważyć? Czy dobrzy rodzice nie robią wszystkiego, by ich dziecko było zdrowe i szczęśliwe? Odmówić dziecku chrztu to tak jak zabronić mu kontaktów z dziadkami, starszym rodzeństwem czy dobrą ciotką. Chrzest jest przecież wejściem w relacje z Jezusem. Otwiera serce człowieka na Jego łaskę. Więcej: chrzest oczyszcza serce z grzechu i otwiera je na dobro.

Rezygnacja z chrzczenia dzieci jest również wyborem: pozbawia je obrony przed złymi duchami, a zatem w większym lub mniejszym stopniu oddaje dziecko w ręce złego.

Wreszcie, jako ludzie wierzący, musimy sobie uświadomić, że dziecko nie jest naszą własnością, że otrzymaliśmy je od Boga – tak jak ono otrzymało od Niego dar życia. Chrzest nie jest więc niczym innym jak oddaniem Panu Bogu tego, co się jemu należy, co jest Jego własnością. „Rodzice chrześcijańscy powinni uznać, że taka praktyka odpowiada także ich roli opiekunów życia, powierzonej im przez Boga” (KKK 1251).

2020-06-17 09:11

Ocena: +2 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Co związywać, a co rozwiązywać?

Słyszymy w dzisiejszej Liturgii wielką obietnicę Jezusa Chrystusa: „Zapewniam was: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Rodzi się przy tym pytanie: co związywać, a co rozwiązywać, aby cieszyć się z wiecznych konsekwencji?

Będąc bratem

„Jeżeli twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata”. Miłość bliźniego jest wypełnieniem Prawa Bożego i w niej odnajdziemy klucz do dobrego związywania i zdrowego rozwiązywania wszystkich spraw. Jeśli celem jest zdobycie brata, wówczas nabiera pełnego znaczenia wezwanie św. Pawła: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni, oprócz wzajemnej miłości”. Będąc bratem, człowiek nie skoncentruje swojej uwagi na upomnieniu, ale na człowieku. Będzie starał się znaleźć rozwiązanie, kiedy brat zgrzeszy przeciw niemu i będzie szukać drogi łączności, aby na nowo związać się z bratem. Miłość zawiązuje silne i wieczne relacje oraz potrafi rozwiązywać największe nieporozumienia i krzywdy.

Opierając się na świadectwie

„Jeśli cię nie posłucha, weź ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby, niech cała sprawa rozstrzygnie się w oparciu o zeznanie dwóch lub trzech świadków”. Miłość nie boi się spotkania w cztery oczy, ale potrafi skonfrontować się ze świadectwem innych. Piękne upomnienie braterskie nabiera mocy w kontekście żywej wspólnoty. Ludzie, którzy upominają się wzajemnie bez doświadczenia miłości bratniej, mogą jeszcze bardziej skomplikować swoją sytuację i rozwiązać to, co trzeba było związać. Ktoś, kto ma braci, którzy są prawdziwymi świadkami, posiada potężne świadectwo i jakby nieograniczone możliwości. „Zapewniam was jeszcze: Jeżeli dwaj spośród was zgodnie o coś poproszą, otrzymają wszystko od mojego Ojca, który jest w niebie. Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich”. Jeśli mamy takich braci, z którymi możemy zgodnie stanąć do jednomyślnej modlitwy, to możemy związywać i rozwiązywać, co tylko chcemy.

W łączności z Kościołem

„Jeżeli ich także nie posłucha, powiedz o tym Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie posłucha, nich będzie dla ciebie jak poganin i celnik”. Będąc w duchu i logice Kościoła, to zdanie niesie również błogosławieństwo, a nie przekleństwo. W poczuciu bezradności możemy wszystko mówić Kościołowi, który jest naszą matką. Jeśli nie uda nam się nawiązać relacji w cztery oczy ani odnaleźć rozwiązania wraz ze wspólnotą braci, powinniśmy wszystko mówić Kościołowi. Matka jest najbardziej wrażliwa na moment, kiedy „nie mają już wina”. Jezus Chrystus, który jest głową Ciała, nie będzie zwlekał z reakcją, aby pójść w poszukiwanie zaginionej owcy. W łączności z Mistycznym Ciałem Chrystusa nie będziemy mieli nigdy tendencji, żeby kogokolwiek wykluczać, ale wiecznie wprowadzać i włączać.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wybrano nowego prowincjała kapucynów

2020-10-01 11:29

[ TEMATY ]

kapucyni

kapucyni.pl

Trwająca 30. Kapituła Prowincjalna Zwyczajna Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej wybrała nowego ministra prowincjalnego. Został nim brat Marek Miszczyński.

Swoje obrady kapituła rozpoczęła poniedziałkową Eucharystią, której przewodził dotychczasowy prowincjał, brat Tomasz Żak. Pierwsza sesja Kapituły miała charakter organizacyjny. Drugi dzień stanowił podsumowanie ostatnich trzech lat funkcjonowania prowincji.

W czasie kapituły wybrano nowego prowincjała krakowskich kapucynów. Został nim brat Marek Miszczyński, który do tej pory pełnił funkcję gwardiana klasztoru w Krakowie. "Ministrowi Prowincjalnemu życzymy światła Ducha Świętego oraz otwartości na wolę Pana Boga i na braci. Pamiętajmy o bracie Marku w naszej modlitwie!" - podkreślono na stronie www.kapucyni.pl.

W składzie nowego zarządu prowincji znaleźli się również: brat Rafał Pysiak - wikariusz prowincjalny, II brat Michał Kiełbasa - radny, brat Tomasz Łakomczyk - III radny oraz brat Waldemar Korba - IV radny.

Podczas kapituły zakonnicy spotykają się też na wspólnym celebrowaniu liturgii godzin, konferencjach i homiliach brata Marka Króla, ojca duchowego wydarzenia, Eucharystii oraz nabożeństwie do Ducha Świętego.

Kapituła Prowincjalna jest zwoływana raz na 3 lata, a biorą w niej udział: minister prowincjalny wraz z zarządem, 50 delegatów wybranych przez braci z całej Prowincji, kustosz Ukrainy i Rosji oraz Bułgarii, a także zaproszeni współbracia z innych krajów. 30. Kapituła Prowincjalna Zwyczajna Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Krakowskiej zakończy się w najbliższy piątek.

CZYTAJ DALEJ

Pierwszy raz od 206 lat papież podpisze encyklikę poza Watykanem

2020-10-01 17:44

[ TEMATY ]

Encyklika

papież Franciszek

PAP

Zaplanowane na 3 października podpisanie przez Franciszka encykliki „Fratelli tutti” w Asyżu, będzie pierwszym od 206 lat takim wydarzeniem poza murami Watykanu. Ostatni raz zdarzyło się to 14 maja 1814 roku, gdy Pius VII podpisał w swej rodzinnej Cesenie encyklikę „Il Trionfo”.

Papież, uprowadzony przez cesarza Napoleona w 1809 roku i następnie więziony we Francji, ogłaszał w niej swój powrót do Rzymu i odzyskanie Państwa Kościelnego. Zaczynała się ona od słów: „Triumf miłosierdzia Bożego”.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję