Reklama

Polska

Licheń: rozpoczęły się liturgiczne warsztaty Ars Celebrandi

Uroczystą Mszą świętą i procesją eucharystyczną rozpoczęła się siódma edycja warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi. Pasjonaci nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego i chorału gregoriańskiego tradycyjnie już przyjechali do licheńskiego sanktuarium, gdzie w dniach 9-16 lipca będą zgłębiać dawną liturgię i śpiew Kościoła. Jak zapewniają organizatorzy, dokonano wszelkich starań, by mimo pandemii koronawirusa zachować bezpieczeństwo.

2020-07-09 17:48

[ TEMATY ]

Licheń

warsztaty liturgiczne

koronawirus

BIURO PRASOWE SANKTUARIUM MARYJNEGO

Warsztaty są przeznaczone dla kapłanów, kleryków, ministrantów i śpiewaków chorałowych, którzy pragną poznawać tradycyjną rzymską liturgię i doskonalić swoje umiejętności w tym zakresie. Nauka odbywa się w grupach warsztatowych, a zdobyte umiejętności są od razu na miejscu wykorzystywane podczas licznych Mszy św. i nabożeństw.

Ze względu na pandemię koronawirusa w porównaniu z poprzednimi edycjami wprowadzono wiele zmian, aby zapewnić bezpieczeństwo oraz dostosować się do przepisów sanitarnych.

- Ta edycja warsztatów Ars Celebrandi ze względu na pandemię koronawirusa jest zupełnie wyjątkowa. Zarówno organizatorzy, jak i uczestnicy cieszą się ogromnie, że doszła do skutku, mimo zmniejszonej ze względu na przepisy liczby uczestników. Warsztaty szkoleniowe oraz celebracje liturgiczne będą odbywały się normalnie, ale głównym "bohaterem" tegorocznej edycji będą niewątpliwie wymogi sanitarne. Maseczki, tam gdzie konieczne, zgodnie z przepisami, stosowanie płynów dezynfekcyjnych, dystans społeczny, spotkania tylko w małych grupkach, a przede wszystkim odpowiedzialność i współpraca wszystkich uczestników - to niezbędne wymogi tegorocznej edycji, na które będziemy stale kłaść ogromny nacisk – opowiada w rozmowie z KAI Dominika Krupińska z biura prasowego warsztatów.

W związku z pandemią, nie odbędą się konferencje tematyczne ani tradycyjne spotkania inauguracyjne i zamykające, które grupowały wszystkich uczestników łącznie z kadrą. Uczestnicy (kapłani, ministranci, śpiewacy gregoriańscy) będą się spotykać tylko w swoich małych grupkach warsztatowych i będą wyznaczani do udziału w rozmaitych liturgiach, żeby uniknąć tłoku. Nie będzie też gości specjalnych.

Reklama

Liczba uczestników zmniejszona została do ok. 150 łącznie z kadrą (w tym 31 kobiet), podczas gdy w poprzednich latach było ok. 220 osób. Utrzymana została liczba uczestników warsztatów kapłańskich, przeznaczonych dla kapłanów, diakonów i kleryków. Będzie ich 40. „Obserwujemy, że zainteresowanie duchownych nauką celebrowania Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego stale rośnie, i nawet w tym roku, mimo utrudnień wywołanych przez pandemię, liczba zgłoszeń w tej grupie nie spadła” – mówi Dominika Krupińska. W tym roku w grupie początkowej dla księży pragnących uczyć się celebrować Mszę po staremu, będzie szesnastu kapłanów. Jak podaje w rozmowie z KAI Tomasz Olszyński, koordynator warsztatów, do tej pory ok. 80 kapłanów podczas Ars Celebrandi nauczyło się celebrować Mszę w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

Nowością w tym roku będzie specjalna grupa dla ośmiu kapłanów, którzy opanowali już sprawowanie Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego i chcą się nauczyć udzielania innych sakramentów i sakramentaliów w tym obrządku. Dwóch księży będzie w grupie dla najbardziej zaawansowanych. „Duszpasterstwa tradycyjne w całym kraju są liczne, należy do nich młodzież i całe rodziny, więc w ostatnich latach silnie wzrosło zapotrzebowanie na śluby, chrzty i pierwsze komunie. Aby pomóc je zaspokoić, uruchomiliśmy specjalną nową grupę warsztatową” – wyjaśnia koordynator warsztatów, Tomasz Olszyński.

Od samego początku na warsztatach obecna jest i cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem tradycyjna liturgia Zakonu Kaznodziejskiego – ryt dominikański, któremu towarzyszy również właściwy dla niego chorał.

Reklama

Dwunastu mężczyzn i szesnaście kobiet tworzyć będzie dwie warsztatowe grupy chorałowe. Na dwóch Mszach zaśpiewa profesjonalny zespół polifoniczny Tempus z Warszawy.

W tym roku w Licheniu nie pojawią się aż tak licznie uczestnicy z zagranicy, podczas gdy w poprzednich latach przybywali z co najmniej 10 krajów, w tym państw nadbałtyckich, Białorusi, Ukrainy, Szwecji, USA itd. Otwarte zostały niektóre granice, dlatego pojawi się kilku uczestników z Niemiec, Francji, Czech, Łotwy i Litwy.

Oprócz księży diecezjalnych i kleryków, nie zabraknie zakonników. Do Lichenia przyjechali przedstawiciele następujących zgromadzeń: jezuici, dominikanie, benedyktyni, salwatorianie, franciszkanie konwentualni, kapucyni, pallotyni, salezjanie, redemptoryści, duchacze.

Wyjątkowo interesującym punktem tegorocznego programu będzie śpiewana Msza św. requiem z absolucją przy katafalku za rycerstwo polskie i litewskie poległe pod Grunwaldem w 610. rocznicę śmierci. Zostanie ona odprawiona 15 lipca, dokładnie w rocznicę zwycięskiej bitwy, o godz. 17.00 w kościele Matki Boskiej Częstochowskiej na terenie sanktuarium w Licheniu.

Warsztatom Ars Celebrandi honorowego patronatu udzielił biskup miejsca Wiesław Mering. Organizowane przez Stowarzyszenie Una Voce Polonia, reprezentujące katolików świeckich przywiązanych do tradycyjnej łacińskiej liturgii rzymskiej. Ich misją jest realizowanie słów papieża Benedykta XVI: „To, co było święte dla wcześniejszych pokoleń, pozostaje wielkie i święte dla nas, i nie może nagle okazać się całkowicie zakazane lub wręcz uznane za niegodziwe”.

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent: walka z epidemią jest prowadzona systemowo; mam nadzieję, że zachorowań będzie mniej

2020-08-03 14:44

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

koronawirus

Krysztof Sitkowski/KPRP

W związku z tym, że jest realizowanych 35 tys. testów dziennie, mamy dużo wykrytych przypadków koronawirusa; to jest systemowo prowadzona walka z epidemią i mam nadzieję, że dzięki temu liczba zachorowań będzie się zmniejszała - mówił w poniedziałek w Krakowie prezydent Andrzej Duda.

Prezydent pytany przez dziennikarzu po zakończeniu wizyty na Wawelu o to, jak ocenia obecną sytuację epidemiczną w Polsce zauważył, że "jest kilka ognisk koronawirusa w tej chwili w naszym kraju". "

Są prowadzone bardzo intensywne testy, żeby w jak największym stopniu to zagrożenie wyeliminować. W związku z tym, że 35 tysięcy testów jest realizowanych dziennie, mamy tych przypadków wykrywanych koronawirusa dużo. Ale to jest systemowo, w bardzo programowy sposób prowadzona walka z epidemią i mam nadzieję, że dzięki temu liczba zachorowań będzie się w efekcie zmniejszała" - powiedział prezydent.

Andrzej Duda był też pytany, czy potrzebne są takie spotkania, jak jego sprzed kilku chwil z napotkanymi ludźmi, gdzie - jak zauważył dziennikarz - ani sam prezydent ani rozmawiające z nim osoby nie miały maseczek. "Jesteśmy póki co na otwartej przestrzeni, na wolnym powietrzu; oczywiście apeluję o zachowanie dystansu i jeżeli ktoś może, to oczywiście też zachęcam do noszenia maseczek. Natomiast nie każdy może, nie każdy lubi (nosić maseczkę - PAP), a jesteśmy na wolnym powietrzu" - powiedział.

Prezydent był też pytany o słowa premiera Mateusza Morawieckiego sprzed wyborów prezydenckich, który zachęcając do pójścia do głosowania przekonywał, że sytuacja epidemiczna "jest opanowana, bo coraz mniej jest zachorowań". "I dlatego wszystkich zapraszam: śmiało idźcie do urn wyborczych 12 lipca" - mówił szef rządu.

"Radzimy sobie z tym problemem, mamy wypracowane metody i zachorowań było w Polsce w czasie epidemii znacznie mniej niż w innych krajach" - stwierdził prezydent.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w poniedziałek, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 575 osób; w ciągu doby zmarła jedna osoba. W sumie odnotowano ponad 47,4 tys. zakażeń.(PAP)

autor: Marzena Kozłowska, Nadia Senkowska

mzk/ nak/ godl/

CZYTAJ DALEJ

Pontyfikat z jałmużnikiem w tle

Taki tytuł przyszedł mi na myśl po przeczytaniu tekstu Włodzimierza Rędziocha w „Niedzieli” nr 51-52/2013, gdzie nasz rzymski korespondent pisze o papieskim jałmużniku abp. Konradzie Krajewskim, którego upatrzył sobie papież Franciszek jako człowieka mającego być przedłużeniem jego rąk, aby nieść pomoc ubogim. Od początku, gdy tylko znalazł się na Stolicy Piotrowej, ten Papież mówił o Kościele ubogim i Kościele ubogich. Podkreślał, że Kościół musi baczniej patrzeć na ludzi, by wychwytywać biedę i starać się jej zaradzić. Jak się dowiadywaliśmy, również jako biskup Buenos Aires był człowiekiem niezwykle otwartym na ubogich i spieszącym z pomocą. Tak więc radykalizm papieża Franciszka ma swoje głębokie uzasadnienie w jego życiu i przekonaniach, które kształtowały się w dalekiej Argentynie.

Kościół nie wyrósł z bogactwa, lecz z miłości

Problem biedy i bogactwa, krzywdy i sprawiedliwości, pogoni za zyskiem i ofiarności jest o wiele bardziej złożony niż by się wydawało na pierwszy rzut oka. Gdy chodzi o Kościół, który wyrasta z liczącej ponad 2 tysiące lat tradycji – pamiętamy z historii, że u jego podstaw nigdy nie było bogactwa, choć chrześcijan można było spotkać i wśród ludzi bogatych.

Z edyktem mediolańskim (313 r.) Kościół znalazł się jako religia uznana oficjalnie, dokonywał już swobodniejszego nauczania Ewangelii, formułował sposoby sprawowania liturgii, a nade wszystko podejmował prace duszpasterskie, które miały na celu ewangelizowanie narodów. Zaczął też wypracowywać swoje formy urzędowania, a więc powstawały instytucje kościelne – papieskie, biskupie – różne ośrodki administracyjne, doszło również do wielkich budowli katedr, wspaniałych – bo na chwałę Boga budowanych – kościołów, a także pałaców papieskich, zwanych apostolskimi. Papież zyskał duże znaczenie, także to polityczne, liczono się z głową Kościoła, a to wpływało również na sposób życia i funkcjonowania otoczenia papieży. Kościół się rozrastał, stawał się coraz bardziej powszechny i mamy już do czynienia nie tylko z Europą i Rzymem, skąd kieruje Kościołem następca św. Piotra i wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi, ale chrześcijaństwo obejmuje praktycznie cały świat.

Sobory

I tak dochodzimy do czasów ostatnich wielkich papieży – Piusa X, Benedykta XV, Piusa XI, Piusa XII, Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła I, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Przyglądamy się działalności Kościoła XIX wieku, kiedy to nasiliły się ataki na Kościół i w wielu wypadkach wróciło jego prześladowanie, wyniszczanie duchowieństwa. Wiek XX to również trudny czas dla Kościoła, kiedy trwały wojny między narodami ochrzczonymi, a później przyszedł czas ateizmu i tzw. materializm praktyczny, który przyjęły za swój partie bolszewickie i nazistowskie. Kościół znów był prześladowany na masową skalę. Później nastał okres jakiegoś względnego spokoju i można było nawet poddać refleksji dotychczasowe funkcjonowanie Kościoła. Sobór Watykański II, zwołany w drugiej połowie XX wieku, spowodował wewnętrzne spojrzenie na całokształt doktryny katolickiej w Kościele, a także na sam sposób działania instytucji Kościoła. Poddano wówczas wielkiemu przeformowaniu wiele sposobów wypowiadania się Kościoła, mając na względzie jego istotę – dobro i czytelność Ewangelii dla współczesnego człowieka.

I byliśmy świadkami m.in. niezwykle pięknego i bogatego pontyfikatu Jana Pawła II, który umiał wejść w istotne treści soborowe nie tylko poprzez swoje dokumenty, ale także nauczanie bezpośrednie oraz przykład życia wiarą, co jeszcze bardziej przyczyniło się do realizacji postanowień soborowych, a tym samym przybliżyło ludziom Boga.

Papież Benedykt XVI, znakomity teolog, wprowadza w urząd papieski pogłębione treści teologiczne, w pewnej chwili jednak zaskakuje świat swoją rezygnacją. W tym kontekście trzeba widzieć przyjście nowego papieża – Franciszka. Pochodzi on z dalekiego kraju południowoamerykańskiego, z Argentyny, i w swojej osobie wnosi do Kościoła pewne novum. Wyraża się ono w nowym sposobie ukazywania nauki Ewangelii, w nowej formule pracy Stolicy Apostolskiej. W swoich wypowiedziach Franciszek jest niezwykle przekonujący i widać, że przesłanie ewangeliczne odczytuje bardzo konkretnie. Wyrazem tego jest m.in. ostatnia adhortacja apostolska „Evangelii gaudium” – Radość Ewangelii, w której znajdujemy zarys nowej wizji Kościoła, łącznie z jego strukturami, które Papież widzi nieco inaczej, niż to obserwowaliśmy w historii. Nie wiadomo jeszcze, w jakim kierunku pójdą wszystkie zamyślenia i plany Ojca Świętego, ale zauważyć trzeba, że on sam nie zamieszkał w siedzibie swoich poprzedników, lecz w Domu św. Marty – hotelu, tam urządził sobie dom i tam znajduje się „centrum jego dowodzenia”. Oczywiście, uszanował obiekt funkcjonowania papieża jako głowy Kościoła – Pałac Apostolski, tam chodzi do pracy, przyjmuje gości, stamtąd udziela błogosławieństwa i ukazuje się wiernym jako Piotr naszych czasów. Zatem – łączy jedno i drugie: przeszłość, historię, z tym, czego wymagają czasy obecne.

Zadania jałmużnika papieskiego

Jakimś niezwykle istotnym symbolem jest to, co Ojciec Święty chce pokazać poprzez działalność papieskiego jałmużnika. Ta funkcja jest wyrazem papieskiej troski o ludzi biednych, będących w potrzebie. Jałmużnik papieski działa przy boku Papieża i jego misja pomocy jest ściśle związana z misją Kościoła. Jak czytamy w artykule red. Rędziocha, Papież mówi: „Twoja praca jest najpiękniejsza”. Ojciec Święty niejako zazdrości abp. Konradowi, że może on iść do ludzi potrzebujących tak bezpośrednio i namacalnie. Wie, że w ten sposób naśladuje się Chrystusa, który pochylał się nad każdą biedą, podnosił, przytulał do swego serca, widząc nie tylko cierpienie, ale przede wszystkim ludzką godność, cierpiącego człowieka. Jest więc Papież bardzo pilnym naśladowcą Boskiego Mistrza, miłość do człowieka jest dla niego sprawą wielkiej wagi.

Bieda i cierpienie doskwierają milionom ludzi na świecie i są zjawiskiem społecznym, z którym jakoś się zżyliśmy, które tolerujemy. Majątek świata jest rozdzielony absolutnie niesprawiedliwie, dlatego mamy do czynienia z nierównościami między ludźmi, gdy chodzi o ich zaplecze materialne. Zresztą widzimy to i na naszym polskim podwórku, gdzie zarobki miesięczne jednych idą w setki tysięcy złotych, a drudzy za ciężką pracę otrzymują grosze... Może właśnie dlatego Ojciec Święty tak bardzo pragnie przekonać ludzi, że trzeba ten świat doprowadzić do jakiejś normalności, że wszyscy mamy się czym podzielić i wszyscy czegoś potrzebujemy. Trzeba tylko odrobiny dobrej woli, a wszyscy będziemy szczęśliwsi. Słyszymy nieraz, że ludzie mając bezrobotnych braci czy siostry, potrzebujących rodziców, nie podzielą się z nimi swoimi dobrami, uznając, że ich bieda to ich problem. Samolubstwo jest okrutne i sieje wiele zła. A jak jest z naszą ofiarnością, z wyobraźnią miłosierdzia, o której tak przekonująco przypominał Jan Paweł II?...

Pontyfikat z jałmużnikiem w tle jest przypomnieniem, że braterstwo wymaga wzajemnej pomocy i że trzeba dokonywać bardziej sprawiedliwego podziału dóbr.

Nędza ludzka niejedno ma imię

W działaniach papieża Franciszka zauważa się elementy wyzwalania z obłudy. Chrystus bardzo wyraźnie mówił o obłudzie i obłudnikach, czyli tych, którzy jedno myślą, a drugie czynią. I w kręgi kościelne wkrada się czasem obłuda, z elementami karierowiczostwa: ktoś chce osiągnąć swój prywatny sukces życiowy i robi wszystko, by się innym przypodobać, by zaimponować. Ojciec Święty podkreśla, że zjawisko karierowiczostwa nie może mieć miejsca wśród osób duchownych, a szczególnie wśród pracowników Kurii Rzymskiej. Obłudy nie może być zwłaszcza w pomocy potrzebującym.

Dobrze się dzieje, że Ojciec Święty Franciszek tak bardzo pragnie doprowadzić do sytuacji, żeby najwyższe funkcje w Kościele pełnili ludzie prawdziwie kochający Chrystusa. Problem obłudy to zresztą także problem ogromnej rzeszy ludzi świeckich, którzy żyją w kłamstwie wobec siebie i innych, którzy w sposób niejawny czynią drugim wiele krzywdy, by coś osiągnąć albo chociaż – o zgrozo! – by ten drugi czegoś nie osiągnął.

Cieszy więc, że papież Franciszek daje nam wszystkim dobry przykład, iż jako chrześcijanie, duchowni i świeccy, mamy dostrzegać Jezusa Chrystusa obecnego zwłaszcza w ludziach potrzebujących. Niestety, mądrych polityków świat nie może się doczekać i los biedaków zawiera się jakże często w portfelach bogatych. Zwracamy ponadto uwagę na biedę materialną, a Ojciec Święty daje również przykład wrażliwości na nędzę duchową, moralną, która skłania człowieka do złych występków. Wpatrujmy się zatem pilnie w tego Papieża i wsłuchujmy w jego proste, trafiające do wszystkich słowa, bo one wiele mogą w nas zmienić...

CZYTAJ DALEJ

Watykańskie dementi: stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi niepokoju

2020-08-03 20:18

[ TEMATY ]

zdrowie

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Stan zdrowia Benedykta XVI nie budzi szczególnego niepokoju. Tymi słowami jego osobisty sekretarz abp Georg Gänswein zdementował podawane dziś w mediach informacje o poważnej chorobie papieża seniora.

Watykańskie biuro prasowe rozpowszechniło oświadczenie abp Gänsweina, w którym uspokaja, że 93-letni Benedykt XVI „przechodzi fazę nasilenia bolesnej, ale nie poważnej choroby”. Nie podaje jednak na co konkretnie cierpi były biskup Rzymu.

Źródłem wiadomości o chorobie Benedykta XVI był niemiecki dziennik „Passauer Neue Presse”, powołujący się na papieskiego biografa Petera Seewalda, który w minionych dniach był w Watykanie. Miał on powiedzieć że podczas spotkania Benedykt XVI był „optymistą pomimo choroby”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję