Reklama

Kościół

Syria: prez. B. Asad zapowiada zbudowanie repliki Hagii Sofii w swoim kraju

Prezydent Syrii Baszar Asad zapowiedział 27 lipca, że w jego kraju mogłaby powstać nowa Hagia Sofia – replika tej ze Stambułu, która od 24 bm. ponownie jest meczetem, mimo ostrych sprzeciwów chrześcijan i rządów wielu państw. Według władz syryjskich przyszła świątynia zostałaby wzniesiona w prowincji Hama w środkowo-zachodniej części kraju przy materialnym i finansowym wsparciu Rosji.

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

Adobe Stock

Największymi krytykami władz tureckich w sprawie przywrócenia do kultu dawnej świątyni chrześcijańskiej, później muzułmańskiej, a w 1934 zamienionej na muzeum, byli dotychczas chrześcijanie różnych wyznań, zwłaszcza prawosławni, oraz rządy Grecji i Rosji. Ale także niektóre kraje o większości islamskiej, np. Iran czy Arabia Saudyjska wyrażały niezadowolenie z decyzji prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğan. Czyniły to głównie ze względów politycznych, obawiając się wzrostu siły i wpływów Ankary w regionie bliskowschodnim. Obecnie dołączyła do tego grona Syria, pogrążona od 2011 w krwawej wojnie domowej, ale z udziałem sił zagranicznych, przede wszystkim właśnie Turcji, która od prawie 4 lat jest zaangażowana wojskowo w walkach w tym kraju.

Głównym, jeśli nie jedynym sojusznikiem Damaszku w obecnej sytuacji jest Moskwa, toteż właśnie w porozumieniu z nią reżym Asada wystąpił ze wspomnianą propozycją budowy repliki świątyni ze Stambułu. Dziennik libański „al-Modon” podał, powołując się na władze syryjskie, że „Hagia Sofia w miniaturze” powstanie w miejscowości as-Suqaylabiyah koło Hamy, w której do dziś przeważają prawosławni. Działkę tę podarował władzom centralnym Nabeul al-Abdullah, dowodzący miejscową milicją lojalną wobec rządu w Damaszku, za aprobatą prawosławnego metropolity Hamy Mikołaja (Nicolasa) Baalbakiego.

Reklama

Z kolei w rozmowie z palestyńskim dziennikarzem Abdel Bari Atwanem z gazety „Rai al-Jum” rosyjski parlamentarzysta Witalij Miłonow stwierdził, że Syria nadaje się idealnie jako miejsce budowy nowej bazyliki Mądrości Bożej, gdyż „w odróżnieniu od Turcji jest krajem, pokazującym jasno możliwość pokojowego i pozytywnego dialogu międzyreligijnego”. Taki właśnie wizerunek swego kraju chce uzyskać od wielu lat rząd Asada (pełniącego swój urząd już 20 lat), a jeszcze bardziej od wybuchu wojny w 2011 r. Powoływał się na to sam prezydent, podkreślając ważność „pokojowego dialogu” między głównymi wyznaniami religijnymi w Syrii.

Mimo wspomnianego konfliktu zbrojnego, który spowodował dotychczas śmierć ponad pół miliona osób i zmusił miliony mieszkańców kraju do porzucenia swych domostw, czyniąc z nich wewnętrznych uchodźców i uciekinierów, Asad niezmiennie jawi się jako obrońca i protektor chrześcijan w swym kraju. Ale oprócz czynnika wizerunkowego decyzja o budowie kopii świątyni jest też wyzwaniem rzuconym Turcji, z którą północny front wojenny pozostaje wprawdzie zamrożony, ale daleki od pokojowego.

Dla Rosji natomiast zaangażowanie się w ten projekt, nie mający żadnego znaczenia strategicznego i który zmusi ją do rokowań z Turcją, aby zminimalizować ewentualny konflikt dyplomatyczny, ma wymiar przede wszystkim praktyczny. Otóż poparcie idei budowy „miejsca dialogu religijnego” jest pożyteczne dla Moskwy, aby usprawiedliwić jej obecność wojskową w Syrii obroną wspólnot chrześcijańskich. Poza tym w ostatnich lat coraz widoczniejsze jest wykorzystywanie przez Rosję czynnika religijnego w jej polityce zagranicznej i silnych więzi Kremla z Patriarchatem Moskiewskim.

Reklama

Istotnie Rosja gra kartą cywilizacji chrześcijańskiej w swej polityce zagranicznej już od czasu podboju chanatów środkowoazjatyckich w drugiej połowie XIX w., gdy uzasadniała w ten sposób przed światem chęć podporządkowania sobie Taszkientu i Kokandu, aby następnie rozszerzyć swe panowanie na Bucharę i Chiwę (wszystko to są ziemie dzisiejszego Uzbekistanu), dochodząc do posiadłości brytyjskich na terenie dzisiejszych Indii i Pakistanu.

W ostatnim czasie prezydent Rosji Władimir Putin mówił o tym przy wielu okazjach, np. podczas poświęcenia i otwarcia wielkiej świątyni rosyjskich sił zbrojnych 22 czerwca pod Moskwą, w 79. rocznicę napaści Niemiec hitlerowskich na ZSRR. W listopadzie ub.r. spotkał się na Kremlu z delegacją Autonomii Palestyńskiej, której towarzyszył prawosławny patriarcha jerozolimski Teofil III. Putin obiecał mu ochronę chrześcijan na Bliskim Wschodzie i własności Kościoła prawosławnego w Jerozolimie. W lutym br. podczas wizyty w Palestynie spotkał się w Betlejem, a nie w Ramallahu – stolicy palestyńskiej – z prezydentem Abu Mazenem, chcąc podkreślić w ten sposób znaczenie miejscowych chrześcijan i pokazać własne podejście do problemu bliskowschodniego, odmienne od planu amerykańskiego.

2020-07-30 08:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Hagia Sophia: mozaiki i freski nadal zakryte

2020-08-31 14:57

[ TEMATY ]

Hagia Sophia

youtube.com/cbsnews

Wbrew obietnicom władz tureckich, że poza godzinami modlitw islamskich dzieła sztuki chrześcijańskiej w Hagia Sophii będą dostępne dla zwiedzających, zabytkowe mozaiki i freski pozostają nadal zakryte.

Ostatnio ujawniono także, że nie mają wstępu do Hagia Sophii kobiety bez nakrycia głowy i nieodpowiednio ubranie. Jak informowały ostatnio media tureckie i międzynarodowe, przy wejściach do obiektu kobiety otrzymują chusty i narzuty.

Ostatnio w spór wokół Hagia Sophia włączyła się także ambasada Rosji w Turcji. Ambasador Aleksiej Jerchow, odpowiadając na liczne zapytania turystów powiedział, że władze tureckie obiecały udostępnienie dzieł sztuki chrześcijańskiej „skoro tylko zostaną zakończone prace konserwatorskie”. – Powiedziano nam, że obecnie w Hagia Sophia trwają planowane od dawna prace konserwatorskie i kiedy tylko zostaną zakończone, turyści będą mogli znowu wejść na galerie, by stamtąd podziwiać wyjątkowe mozaiki bizantyjskie”, zacytowała wiedeńska fundacja ekumeniczna Pro Oriente wypowiedź ambasadora dla rosyjskiej agencji „Nowosti”. Jerchow powiedział też, że władze tureckie zapewniły go, iż są gotowe spełnić wszystkie warunki UNESCO dotyczące dostępu do katedry. Wyraził nadzieję, że „władze dotrzymają tych obietnic”.

Hagia Sophia przez niemal tysiąc lat (537-1453) była jedną z najważniejszych świątyń chrześcijaństwa i siedzibą patriarchów prawosławnych. Po zdobyciu Konstantynopola przez Turków osmańskich w 1453 r. służyła przez kolejnych 500 lat jako najważniejszy meczet Cesarstwa Osmańskiego, a od 1934 r., decyzją twórcy Republiki Tureckiej Mustafy Kemala Atatürka, pełniła funkcję muzeum. Tę decyzję anulował 10 lipca br. turecki sąd. Tego samego dnia dekret o przekształceniu symbolu Stambułu w meczet wydał prezydent Recep Tayyip Erdoğan. Pierwsze piątkowe modlitwy islamskie odbyły się 24 lipca.

Dyplomaci rosyjscy obserwują też z troską sytuację wokół przekształconego ostatnio w meczet głównego kościoła (katolikonu) zabytkowego zespołu klasztornego Chora w Stambule. Rzeczniczka rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, Maria Sacharowa powiedziała, że władze tureckie muszą się zatroszczyć o zachowanie ”kulturalnego i historycznego dziedzictwa” kościoła i klasztoru. „Mamy nadzieję, że świątynia w kompleksie Chora zostanie zachowana w pełnej zgodności z jej statusem miejsca światowego dziedzictwa kultury UNESCO i że żadne aktywności nie przeszkodzą w swobodnym dostępie do tego wyjątkowego miejsca”, oświadczyła rzeczniczka. Zwróciła przy tym uwagę, że w kościele Zbawiciela zachowane są wszystkie mozaiki i freski, dlatego świątynia jest „wyjątkowym przykładem światowej kultury i cywilizacji chrześcijańskiej”, dlatego też ogromne znaczenie ma utrzymanie tego wszystkiego w nienaruszonym stanie.

Pochodząca z XI wieku świątynia jest znana na świecie ze względu na znajdujące się w niej freski i mozaiki. Po zdobyciu Konstantynopola, dzisiejszego Stambułu (1453 r.), w 1511 roku Osmanie przekształcili kościół w meczet i zakryli dzieła sztuki chrześcijańskiej. W 1948 roku władze tureckie urządziły w kościele muzeum i udostępniły zabytkowe malowidła. W ubiegłym roku Sąd Najwyższy Turcji zezwolił na przekształcenie muzeum w meczet.

CZYTAJ DALEJ

Prezydent Andrzej Duda uczestniczył w XV Marszu dla Życia i Rodziny w Warszawie

2020-09-20 14:35

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

marsz dla życia i rodziny

PAP

Prezydent RP Andrzej Duda wziął udział w XV Marszu dla Życia i Rodziny, który przeszedł dziś ulicami Warszawy. W kolorowym pochodzie pod hasłem „Wspólnie brońmy rodziny” wzięło udział ok. 1,5 tys. osób, w tym rodziny z dziećmi. Uczestnicy marszu akcentowali, że największa bitwa XXI w. zostanie stoczona o rodzinę i apelowali do sędziów Trybunału Konstytucyjnego o odpowiedzialny wyrok ws. aborcji eugenicznej.

Marsz dla Życia i Rodziny rozpoczął się o godz. 12 na Placu Zamkowym w Warszawie. – Wzywam Sędziów Trybunału Konstytucyjnego, by z wielką odpowiedzialnością potrafili opowiedzieć się za cywilizacją życia a przeciw cywilizacji śmierci - powiedziała Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty, przypominając, że 22 października Trybunał ma rozpatrzyć kwestię zgodności z Konstytucją przesłanki eugenicznej umożliwiającej legalną aborcję w Polsce. – Jeśli dzieci mają wady wrodzone, nie oznacza to, że można je zamordować – podkreśliła.

Zobacz zdjęcia: XV Masz dla życia i rodziny

Kurator, która zasłynęła dzięki przeciwstawianiu się promocji ideologii LGBT w szkołach, wyraziła też ubolewanie, że tradycyjna rodzina, składająca się z kobiety, mężczyzny i dzieci, uważana jest dziś często za środowisko destrukcyjne. – Musimy bronić naszych rodzin! – zaapelowała.

- W XXI wieku największa bitwa, jaką stoczymy, będzie bitwą o rodzinę – powiedział Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny, które zorganizowało Marsz.

W podobnym duchu wypowiadał się ks. Dominik Chmielewski SDB. Przypomniał, że to właśnie zapowiadała Maryja mówiąc s. Łucji, że ostateczna bitwa między Bogiem a szatanem rozegra się o rodzinę. – Nie walczymy przeciwko ludziom, tylko przeciw mocom ciemności, które okłamują ludzi. Modlimy się za ludzi, by w ich umysłach zostały zniweczone kłamstwa, które tworzy szatan– powiedział ks. Chmielewski.

Następnie poprowadził modlitwę na rozpoczęcie Marszu, prosząc o wstawiennictwo Matkę Bożą, świętych Aniołów Stróżów, św. Michała Archanioła, świętych, którzy walczyli o obronę życia a także zamordowane dzieci nienarodzone, które są już u Boga i ich matki – zbawione lub pozostające jeszcze w czyśćcu.

Ks. Dominik Chmielewski odczytał też fragment Jasnogórskich Ślubów Narodu, mówiący o obronie życia i rodziny. Uczestnicy Marszu odnowili te śluby.

Radosny pochód, z flagami, balonami i muzyką wyruszył ulicą Krakowskie Przedmieście. Uczestnicy nieśli transparenty z napisami „Wspólnie brońmy rodziny”, czy „Każdą godzinę inwestuj w rodzinę”. Skandowali hasła „Stop aborcji”, „Nie dla eugeniki”. Wolontariusze kwestowali na potrzeby Domu Samotnej Matki w Chyliczkach. Z głośników odtwarzane były fragmenty przemówień Jana Pawła II do Polaków, w których papież mówił o konieczności obrony życia. Uczestnicy apelowali też do polityków o działania w tej sprawie.

Na wysokości Pałacu Prezydenckiego do Marszu dołączył witany gorącymi oklaskami Prezydent RP Andrzej Duda. Przeszedł on wraz z uczestnikami pochodu aż do kościoła ss. Wizytek.

W ciągu godziny uczestnicy przeszli pod kościół pw. Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, gdzie o godz. 13 rozpoczęła się Msza św. Homilię podczas Eucharystii a także krótką konferencję po zakończeniu liturgii wygłosił ks. Dominik Chmielewski.

CZYTAJ DALEJ

Laos: chrześcijanie muszą wyznawać swoją wiarę w ukryciu

2020-09-21 11:26

[ TEMATY ]

prześladowania

Pomoc Kościołowi w Potrzebie/www.pkwp.org

Chrześcijanie w Laosie nadal doświadczają różnych form nękania i dyskryminacji, co zmusiło wielu z nich, w tym katolików, do potajemnego wyznawania swej wiary. Zwracają na to uwagę zagraniczne organizacje chrześcijańskie zwłaszcza po zamieszczeniu w internecie 14 września zdjęcia, na którym 9 młodych mężczyzn ukrytych w lesie wśród wysokich drzew, modli się ze złożonymi rękami.

Wyznawcy Chrystusa, mieszkający na obszarach wiejskich, twierdzą, że muszą praktykować wiarę w takich właśnie okolicznościach, ponieważ otwarte jej wyznawanie może ich narazić na prześladowania ze strony ich niechrześcijańskich sąsiadów. Poinformowała o tym niedawno organizacja Open Doors International, badająca sytuację chrześcijan na świecie i pomagająca prześladowanym w ponad 70 krajach.

„Dwa miesiące temu pozostali mieszkańcy wioski zagrozili tym wierzącym, że wyrzucą ich ze swej wspólnoty z powodu ich wiary” – skarżyli się miejscowi chrześcijanie. W tej sytuacji wierni nie mogli już spotykać się na modlitwie w swojej wiosce, nie poddali się jednak i zaczęli szukać innych sposobów oddawania czci Bogu potajemnie, na ile jest to możliwe – stwierdza raport Open Doors.

Trudna sytuacja tych ludzi odzwierciedla powszechne uprzedzenia wobec chrześcijan w tym siedmiomilionowym południowoazjatyckim państwie komunistycznym, w którym przeważają buddyści. Wyznawcy Chrystusa stanowią tam około 2 proc. miejscowej ludności, z czego połowa to katolicy.

Komunistyczny reżym Laosu zapewnia wprawdzie formalnie wszystkim obywatelom wolność religijną, ale w rzeczywistości mieszkańcy rutynowo odrzucają chrześcijan, a urzędnicy państwowi prześladują ich na różne sposoby. Rząd uchwalił niedawno dekret nr 238 o stowarzyszeniach, pozwalający władzom miejscowym ograniczać działalność związków obywatelskich i wyznaniowych, łącznie z Kościołami. Wykorzystuje się też inne przepisy w celu utrudniania praktyk religijnych, np. odprawiania nabożeństw, wyświęcania duchownych i swobodnego przemieszczania się wiernych.

„Rząd wykorzystuje całą machinę administracyjną, łącznie ze starszyzną wioskową, byleby tylko nie dopuścić do nawracania na chrześcijaństwo lub karząc tych, którzy się na to odważą” – podała organizacja, powołując się na niektórych miejscowych chrześcijan.

Ta szczególna dyskryminacja chrześcijaństwa wynika często z faktu, iż od dawna propaganda oficjalna przedstawia je jako religię obcą, wprowadzoną do kraju przez misjonarzy potęg kolonialnych, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Prowadzona przez Waszyngton w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych wojna z Wietnamem spowodowała zniszczenie Laosu na dużą skalę podczas masowych nalotów wymierzonych w partyzantkę komunistyczną w dżungli.

Pewien wieśniak chrześcijański powiedział niedawno Radiu Wolna Azja (Free Asia), że za jego wiarę skarcił go pewien urzędnik. „Wasi ludzie wierzą w boga Ameryki, a czy pamiętasz, co Ameryka zrobiła naszemu krajowi?" – powiedział ów urzędnik.

Obrońcy praw człowieka udokumentowali wiele podobnych przypadków dyskryminacji laotańskich chrześcijan. Ich wiara „jest postrzegana jako religia amerykańska lub narzędzie misji mających na celu zachwianie reżymem w Vientiane” – twierdzą przedstawiciele amerykańskiej misji Głos Męczenników (The Voice of the Martyrs). Zwracają uwagę, że w kraju istnieją wprawdzie „kościoły domowe i budynki kościelne, ale zdecydowana większość z nich nie ma wyszkolonych duszpasterzy”. W większości wiosek nie wolno budować świątyń chrześcijańskich, a jeśli miejscowi przywódcy zauważą, że kościół domowy się rozwija, będą próbowali go powstrzymać — dodaje misja.

Według niej chrześcijanie często są pozbawieni nawet podstawowych praw. W razie oszustw np. przy kupnie ziemi lub w biznesie, często nie mogą dochodzić sprawiedliwości, ponieważ urzędnicy państwowi przymykają oczy na wiele przejawów nieuczciwości, jeśli ich ofiarami padają chrześcijanie — alarmują zagraniczni obrońcy praw człowieka.

„Chrześcijanie ogólnie mają trudności z utrzymaniem siebie i swoich rodzin, ponieważ często nie mogą znaleźć pracy, która w większości jest dostępna tylko za pośrednictwem rządu. Zwykle odmawia im się leczenia, dostępu do oświaty i innych usług socjalnych. Często zdarzają się aresztowania wiernych, które trwają średnio do tygodnia” – wskazują członkowie The Voice of the Martyrs.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję