Ks. Łukasz Romańczuk: Rozpoczyna się nowy rok szkolny. Poprzedni przyniósł wiele zmian. Z konieczności wprowadzono zdalne nauczanie, nie było możliwości spotykania się z uczniami podczas zajęć w szkole. Jak wyglądają przygotowania do powrotu do szkoły?
Adam Garliński: Jestem katechetą od 4 lat. Każde rozpoczęcie roku szkolnego jest dla mnie czymś nowym. Wynika to z tego, że nie zawsze kontynuuje nauczanie z klasami, które uczyłem wcześniej. Poznanie nowych uczniów, wymaga ode mnie przygotowania, by dostosować warunki nauczania do poziomu danej klasy, ich możliwości i specyfiki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Ks. Ł.R.: Jaki jest sens nauczania katechezy w szkole?
A.G.: Jeżeli mamy głosić Prawdę nowemu pokoleniu, to szkoła jest najlepszym miejscem do tego, gdyż zapewnione są tam odpowiednie warunki. Jest określony czas, podział materiału, przez co wzrost wiedzy religijnej jest systematyczny i poukładany. Osoby, które dążą do usunięcia religii ze szkoły, nie biorą pod uwagę zdania większości, bowiem ok. ¾ uczniów w szkole uczęszcza na katechezę w szkole, a przecież religia jest nieobowiązkowa.
Ks. Ł.R.: Kilka lat temu była mocna debata na temat prowadzenia klas przez katechetów jako wychowawców. Mocno akcentowano, aby ich wyłączyć z tej funkcji. Pan od dwóch lat łączy te dwa zadania. Jak wygląda to w praktyce?
Reklama
A.G.: Wychowawcą zostałem całkiem przypadkowo. Poproszono mnie o chwilowe zastępstwo, z powodu niedyspozycji zdrowotnej jednej z nauczycielek. Zgodziłem się, ponieważ znałem tych uczniów m.in. przez przygotowanie do I Komunii św. Sądziłem, że będzie to chwilowe zadanie. Jednak przeciągnęło się ono na cały rok szkolny. Przez ten czas zżyłem się z uczniami, poznałem ich problemy, a przez to starałem się im pomóc we wszystkich trudnościach. Rodzice moją pracę, jako wychowawcy, ocenili pozytywnie i poprosili dyrekcję, abym ją kontynuował. Nie widziałem przeszkód, aby dalej współpracować z tą klasą. Pojawiały się pewne problemy wychowawcze, ale stały się one dla mnie zadaniem, które motywowało mnie do dalszego działania w ich rozwiązaniu i pomocy uczniom.
Ks. Ł.R: Zatem wychowawca i katecheta mają wspólne cele, które nie stoją ze sobą w sprzeczności?
A.G: Jest to dla mnie coś oczywistego, bo uważam, że bycie jednocześnie katechetą i wychowawcą klasy, to misja w kształtowaniu młodego pokolenia, aby w przyszłości stali się mądrymi, dobrymi ludźmi. Mądrość, kultura osobista i prawda, są wartościami obiektywnymi, nie mającymi względu na wyznawaną wiarę czy poglądy polityczne. Łączą się one ściśle z tym, co znajduje się w prawdzie objawionej.
Ks. Ł.R.: Spośród wszystkich uczniów chodzących do szkoły, jest grupa nieuczęszczająca na katechezę. Wśród nich są także ochrzczeni. Jak brak katechezy szkolnej może wpłynąć na świadomość ich wiary? Jakie są powody rezygnacji z lekcji religii w szkole?
Reklama
A.G.: Niezależnie od tego, czy jest to katecheza szkolna czy parafialna, ma ona pomóc w przeżywaniu świadomego życia chrześcijańskiego. Nie w każdym domu, rodzice omawiają wszystkie kwestie ze swoimi dziećmi. Katecheza to 45 minut, poświęcone tylko i wyłącznie rozmowie na tematy związane z wiarą, a także nauką Kościoła w codzienności. Problem pojawia się wtedy, gdy powodem wypisania z lekcji religii jest niezgodność poglądów (zazwyczaj rodziców), z nauką Kościoła: m.in.: aborcja, nierozerwalność małżeńska, homoseksualizm. Konsekwencją tego, może być niewłaściwy obraz Pana Boga i Kościoła, przekazany przez rodziców, dzieciom. To nie dzieci wypisują się z religii, tylko rodzice, którzy nie zawsze chcą zmierzyć się z problemem, przyjąć prawdy, przyznać się do błędu lub chcą za wszelką cenę zachować „sztuczny” autorytet, że mają we wszystkim rację.
Ks. Ł.R: I co zrobić w takiej sytuacji?
A.G.: Z jednej strony nie chcę burzyć autorytetu rodziców, a z drugiej nie mogę pozwolić na to, aby dziecko żyło w fałszywym przeświadczeniu, że rodzic ma we wszystkim rację. Nie zawsze rodzice działają intencjonalnie i świadomie na szkodę własnych dzieci. W rozmowach z nimi przekonałem się, że niektórzy potrafią przyznać się do błędu albo niewiedzy w danym temacie. W takich przypadkach istnieje możliwość podjęcia na nowo współpracy i powrotu dziecka na katechezę. Wszystko jednak zależy od decyzji rodziców. Każdy uczeń ma u mnie otwarte drzwi. Niezależnie od tego, czy uczęszcza na lekcje religii czy nie.
Ks. Ł.R: A sami uczniowie chętnie angażują się podczas zajęć?
A.G. Dzieci są bardzo ciekawe świata i szukają odpowiedzi na nurtujące je pytania, zwłaszcza jeżeli chodzi o Pana Boga i Jego naukę. Na lekcjach odpowiadamy na te pytania i podejmujemy ten trud nauczenia ich rzeczy wartościowych, potrzebnych do dorosłego, odpowiedzialnego życia. Rodzice nie zawsze mają możliwość poświęcenia swoim dzieciom aż tyle czasu, by odpowiedzieć na wszystkie ich pytania czy wątpliwości. Nie zawsze też posiadają argumenty czy wiedzę z danego zagadnienia, które zaspokoiłyby ciekawość dziecka. Naszą misją jest, aby nasi wychowankowie dotarli do Prawdy i na Niej mogli budować świadome, odpowiedzialne i wartościowe życie.
Reklama
Wszystkim nauczycielom, katechetom i wychowawcom życzymy darów Ducha Świętego na tej niełatwej drodze nauczania, wychowywania i kształtowania młodego pokolenia Polaków.
Adam Garliński – z wykształcenia teolog, z zawodu kucharz, a z zamiłowania rowerzysta. Jak mówi: „Praca zawodowa w szkole, to jedna z lepszych rzeczy, jaka go spotkała w życiu”.
