Reklama

Patriotyzm - ale jaki?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zapytaliśmy przedstawicieli czterech pokoleń Polaków, jak pojmują patriotyzm. Jak się można było spodziewać, miłość do Ojczyzny jest przeżywana na wiele sposobów. Owszem, odnajdujemy wspólny mianownik, jednak w zebranych wypowiedziach można zauważyć różnice wynikające z doświadczeń kolejnych pokoleń Polaków. Przyjrzyjmy się zatem tym wypowiedziom.
- Jestem starsza od wolnej Polski o sześć miesięcy i jeden dzień - z uśmiechem odpowiada p. Łucja Radzanowska pytana o swój wiek. - Wychodzi więc 10 maja 1918 r. Trudno mi uwierzyć, że mam już 92 lata. Pytasz mnie, Tomku, o patriotyzm? Mój Boże, pamiętam Polskę - tę sprzed wojny. Polska była młoda, żyło się biednie, ale ludzie bardzo się szanowali. Pochodzę z niewielkiej miejscowości spod Poznania, mieliśmy tam piętrowy dom. To było coś. Większość domów było parterowych. Mój ojciec był rzeźnikiem, wyroby sprzedawaliśmy w naszym sklepie. W miejscowości było siedmiu rzeźników, ale mój ojciec był uznawany za najlepszego. Bardzo pilnował jakości usług. Miał jednego czeladnika. U taty wyterminować to była sztuka. Nieraz mama pytała, dlaczego odsyła kolejnych uczniów, a tata zwracał raz, góra dwa razy uwagę, jeśli nie było poprawy, to zwalniał takich uczniów. Tłumaczył, że nie będzie się wstydził za ich pracę. Pytasz mnie o patriotyzm, a ja wspominam rodziców i tamte czasy. Pamiętam, że było bezpiecznie. Po nabożeństwach majowych odprowadzałyśmy koleżanki z wiosek, później one nas, czasami takie odprowadzanie kończyło się ok. godz. 22. I nikt się nie bał, nic nam nie groziło. Wszędzie panował porządek, było czysto. Obowiązywały też jasne zasady. Kiedy organizowało się zabawy taneczne, to chłopiec, który zapraszał dziewczynę, miał nakazane od mamy dziewczyny, że najpóźniej o godz. 22 musi odprowadzić ją do domu, w przeciwnym razie nie będzie kolejnego razu. I chłopcy tego pilnowali, nawet jak dziewczyny miały jeszcze chęć zostać i potańczyć, to oni pilnowali punktualnego powrotu. Opowiadam o tym dlatego, że dzisiaj pewne relacje są zachwiane. Zupełnie inne. My dorastaliśmy w młodej Polsce, na lekcjach historii uczono nas o polskich królach. Rodzice w domach wspominali czasy zaborów. Polską się oddychało w tych codziennych prostych sprawach. Takie święta, jak 3 Maja czy 11 Listopada to były wielkie uroczystości. Na wiele dni przed przygotowywało się odświętne ubrania. W szkole krótki apel, a później czwórkami ze śpiewem „Witaj, majowo jutrzenko” szliśmy do kościoła na Mszę. Podobnie było na 11 listopada. Zawsze w centrum obchodów modlitwa w świątyni. Wiele pocztów sztandarowych, stowarzyszeń. Tłumy ludzi. Ale to, co pamiętam, to wysoka kultura osobista u ludzi. Wychowywano nas do porządku, nie do pomyślenia było to, że ktoś idąc ulicą, wyrzucił papierek. Pytasz mnie, Tomku, o patriotyzm, to nic innego, jak bycie dobrym człowiekiem, pełnym szacunku do ludzi i miejsca, w którym przyszło nam żyć. Szacunku do historii i przeszłości. Chcesz, abym porównała dzisiejszą młodą Polskę do tamtej młodej Polski? To jak dzień do nocy, weźmy choćby wybory, pamiętam, jak mój tata z sąsiadami rozmawiał, kto na kogo będzie głosował, to była wymiana zdań i koniec. Nikt nikomu nie robił wymówek. Ludzie zwracali się do siebie z szacunkiem, czułam się bezpiecznie. A dzisiaj? Mnie, staruszkę, w środku dnia, na ruchliwej ulicy popchnięto i wyrwano torbę z chlebem i margaryną. Uderzono, przewrócono i wyzwano w kościółku… i to kto, młoda dziewczyna. Strach gdziekolwiek wyjść. To bardzo smutne. Moja młodość w młodej Polsce to oddychanie wolnością, zabawa z rówieśnikami. Szkoła i Kościół. Później małżeństwo, mąż służył w wojsku, miał zaszczyt widzieć Piłsudskiego, a na pogrzebie pełnił wartę honorową blisko jego trumny. Żyło się skromniej, ale bezpieczniej i radośniej. Relacje między ludźmi były ciepłe i nacechowane wysoką kulturą osobistą. Pytasz o patriotyzm, sam sobie wyciągnij wnioski z tego, co usłyszałeś, i jeszcze jedno - Polska już jest dojrzała wiekowo, ale po za tym długa przed nią droga.
- Kiedy przyszli ruscy, zakazali nam mówić po polsku, nie pozwalali chodzić do kościoła - wspomina 82-letnia Michalina Krzak z Wałbrzycha. - II wojna światowa to był koszmar, Rosjanie, Niemcy. Strach. Miłości do Ojczyzny uczyłam się w domu od rodziców, którzy przywiązywali wagę do wychowania patriotycznego. Dużo by opowiadać. Dzisiaj, kiedy kalectwo przykuło mnie do wózka, patrzę na świat przez pryzmat krzyża i wiary. To, w czym wzrastałam, czym starałam się żyć, dzisiaj znajduje swój epilog w trudnej starości. Warto w życiu iść prostą drogą, drogą wartości i wyrzeczeń. Przyznam, że irytują mnie postawy ludzi, którzy jak chorągiewka zmieniają swoje poglądy. Jeśli więc pytasz mnie, starego człowieka, co bym radziła dzisiejszym młodym, których postrzegam jako wspaniałą młodzież - zauważam jednocześnie, że brak im wzorców w wychowaniu, autorytetów, którzy naprowadzaliby ich na dobrą drogę - to odpowiem, że kochać Ojczyznę, to mieć miłość do Boga, ale nie taką udawaną, ubieraną w jakieś słowa, ale autentyczną miłość do Boga. Wtedy można i trzeba przyjmować cierpienie, a więc nieść swój krzyż, nie odrzucać go. Wtedy będzie się dobrym człowiekiem, dobrym Polakiem, dobrym patriotą.
- Nie czułam się patriotką albo być może nie rozumiałem tego całego patosu związanego z patriotyzmem - dzieli się w rozmowie 18-letnia Kasia. - Tegoroczne wakacje zaplanowałam sobie w Holandii, pojechałam tam do pracy. Ku własnemu zaskoczeniu, z wielką ulgą i radością po dwóch miesiącach wróciłam do Polski. Kiedy usłyszałam swój ojczysty język, poczułam się jak w domu. Przepraszam za to moje proste świadectwo, ale to doświadczenie pozwoliło mi zrozumieć, o co chodzi w tym całym patriotyzmie. Zatęskniłam za Polską, dla mnie więc patriotyzm to tęsknota, wtedy, kiedy jestem daleko, i radość, kiedy już jestem na miejscu, w domu.
- Jestem z tego nieszczęśliwego pokolenia, kiedy kazało się nam chwalić dokonaniami „przyjaciół ze Związku Radzieckiego” - opowiada ks. Romuald Brudnowski. - Tak więc patriotyzmu wciąż przychodzi mi się uczyć. Osobiście tego patriotyzmu uczę się od sługi Bożego Jana Pawła II. Pamiętam, kiedy na oczach całego świata uklęknął na ojczystej ziemi i ucałował ją. Później tłumaczył ten gest, mówiąc, że ucałowanie polskiej ziemi to jak pocałunek złożony na rękach matki. Porównał więc Ojczyznę do matki. Wspominam często słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II w Częstochowie do młodzieży. Wtedy z troską mówił o tym, że Polska jest ojczyzną wymagającą, że kosztuje. Mówił do młodych, że wszystko, co w życiu jest wartościowe, musi kosztować. Patriotyzmu uczyłem się również, będąc trzy lata w Pradze. Zrozumiałem wtedy, że to wielkie szczęście być Polakiem. Wyznaję zasadę, że to, kim jestem, gdzie się urodziłem, gdzie żyję, jest wyborem Pana Boga, i trzeba nam to przyjąć z ufnością.
- Patriotyzm to przyznawanie się do własnego pochodzenia - z entuzjazmem oznajmia 13-letnia Adrianna Kawecka. - To przyznawanie się do swojego kraju, bycie dumnym z bycia Polakiem.
- Patriotyzm oznacza niezłomną wiarę - dojrzale stwierdza jej starsza, 19-letnia siostra Aleksandra, studentka - w siłę, piękno i potęgę swojego kraju. Patriotyzm to czynnik, który wywołuje w nas chęć do obrony w momencie zagrożenia, współczucie i wspólnotę w chwilach złych i przykrych oraz radość i dumę w momentach wzniosłych i dobrych.
Kiedy próbowałem odpytać małego Krzysia o patriotyzm, wymownie przytulił się do mamy, mówiąc: Kocham cię, mamusiu.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poznać Benedykta XVI jako człowieka. Wystawa w Pordenone

2026-03-20 18:52

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

wystawa

@Vatican Media

Wystawę "Pamiętając Benedykta XVI" można oglądać do 12 kwietnia

Wystawę Pamiętając Benedykta XVI można oglądać do 12 kwietnia

Choć nigdy nie odwiedził Pordenone za życia, Benedykt XVI „przybył” do tego miasta dzięki wyjątkowej wystawie prezentującej jego osobiste przedmioty. Ekspozycja w Muzeum Diecezjalnym pozwala odkryć nie tylko Papieża i teologa, ale także człowieka – Josepha Ratzingera z Bawarii.

To swoista pośmiertna podróż papieska. Benedykt XVI, który zmarł 31 grudnia 2022 roku, podczas swojego pontyfikatu odwiedził pobliskie Akwileję i Wenecję. Jednak nigdy nie dotarł do Pordenone. Dzięki inicjatywie Sandro Sandrina, przewodniczącego Stowarzyszenia Wydarzeń w Pordenone, symboliczna obecność Papieża Benedykta stała się możliwa. To pierwsza tego typu ekspozycja w Europie.
CZYTAJ DALEJ

Sprawiedliwy wypomina przekroczenia Prawa, nazywa grzech, pokazuje inną drogę

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Księga Mądrości powstała po grecku. Powstała w kręgu Żydów żyjących pośród kultury hellenistycznej. Najczęściej wiąże się ją z Aleksandrią. Autor podejmuje spór z myśleniem, które widzi życie jako krótkie i kończące się pustką. Z takiej wizji rodzi się pośpiech w używaniu dóbr i twardość wobec słabszych. Dlatego autor wkłada w usta „bezbożnych” ich własne słowa. „Sprawiedliwy” (gr. dikaios) drażni ich samą obecnością. Wypomina przekroczenia Prawa. Nazywa grzech. Pokazuje inną drogę. Mówią, że jest znawcą Boga. Słyszą, że nazywa siebie dzieckiem Pana oraz synem Boga. Ten tytuł przeciwnicy uznają za prowokację. Układają plan. Plan ma formę „próby” (gr. dokimazō), słowa używanego przy badaniu metalu. Pojawia się zniewaga, udręczenie i wyrok na śmierć haniebną. Chodzi o karę publiczną. Ma złamać człowieka i zniszczyć jego dobre imię. Przeciwnicy chcą sprawdzić, czy Bóg otoczy go opieką i ocali. Ostatnie zdanie fragmentu nazywa ich ślepotę: nie znają „tajemnic Boga” (mystēria Theou). Tekst opisuje proces, w którym zło odbiera zdolność widzenia dobra. Tak rodzi się nienawiść do prawdy, nawet bez osobistej krzywdy. Św. Hilary z Poitiers w Homiliach do Psalmu 41 przytacza Mdr 2 w szeregu proroctw o zniewagach wobec Pana i łączy je z opisami męki. Św. Cyryl Aleksandryjski, w Komentarzu do Ewangelii Jana, zestawia „zwiążmy sprawiedliwego” z pojmaniem Jezusa. Tłumaczy, że Chrystus wydawał się „bezużyteczny” tym, którzy wybierali grzech, bo przynosił prawość przewyższającą literę Prawa.
CZYTAJ DALEJ

Najgłupsze pokolenie? Europa wychowuje ludzi bez korzeni

2026-03-20 23:09

[ TEMATY ]

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Czy rzeczywiście dorasta „najgłupsze pokolenie” w historii? Amerykański badacz Mark Bauerlein stawia tę tezę z odwagą, która dla wielu jest niewygodna. Jego diagnoza – choć sformułowana za oceanem – niepokojąco trafnie opisuje także rzeczywistość Unii Europejskiej i Europejskiego Obszaru Edukacyjnego. W świecie, w którym edukację oddano w ręce technologii i liberalnych ideologii, młody człowiek coraz częściej zostaje sam: bez kultury, bez autorytetów, bez prawdy.

Jeszcze niedawno powtarzano, że dostęp do technologii wyrówna szanse edukacyjne. W imię walki z „wykluczeniem cyfrowym” szkoły zalano ekranami, platformami i aplikacjami. Dziś widzimy jednak, że ta diagnoza była błędna. Nie brak technologii, lecz jej nadmiar stał się źródłem nowej nierówności. Młodzież zanurzona w świecie krótkich komunikatów, obrazów i bodźców traci zdolność skupienia, czytania dłuższych tekstów, a przede wszystkim – myślenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję