Reklama

Niedziela Wrocławska

Robił swoje, a Pan Bóg błogosławił

Film „Orzech – zawsze chciałem być z ludźmi” zdobył główną nagrodę w kategorii polskiego filmu dokumentalnego na XXII Festiwalu Filmowym NNW w Gdyni. O kulisach jego powstania z Damianem Żurawskim – który wraz z Magdaleną Piejko obraz wyreżyserował – rozmawia Marzena Cyfert.

2020-10-16 20:54

Agata Krajewska

Film o „Orzechu” zdobył Złoty Opornik. Jesteś zaskoczony?

Jest duże zaskoczenie. Myślałem, że film może kogoś zainteresuje, ale że zdobędzie główną nagrodę na najlepszy polski film dokumentalny, to już nie. I do końca nie wierzyłem, choć w kuluarach mówiło się o tym, że „Orzech” wzruszył, że jury jest pod wrażeniem, że wszyscy chcą poznać „Orzecha”. Magda Piejko, która reprezentowała nas na festiwalu, też mówiła mi o tych przeciekach, ale do mnie to nie docierało.

Reklama

A ks. Orzechowski brał to pod uwagę?

„Orzech” też nie do końca wierzył. Gdy w Gdyni odbywała się gala rozdania nagród, ja akurat szczęśliwie i trochę przypadkowo byłem we Wrocławiu razem z „Orzechem” i śledziliśmy wiadomości z festiwalu. Rozmawiałem z „Orzechem”, że chyba mamy główną nagrodę, a on ironizował: „Pewnie były tylko dwa filmy i musieli coś wybrać”. Wszystkich filmów na festiwalu było 100 w różnych kategoriach. W kategorii polskiego dokumentu był bardzo wysoki poziom. Widzieliśmy zwiastuny innych startujących w konkursie filmów. Każdy z nich przeszedł wcześniej przez festiwalowe sito, więc zostały zakwalifikowane tylko najlepsze produkcje. Dobre i profesjonalne.

Skąd wziął się pomysł na ten film?

Reklama

Narodził się w pełni, gdy doszła mnie wieść o śmierci o. Jana Góry – organizatora Lednicy. I wtedy sobie uświadomiłem, że przecież we Wrocławiu my mamy takiego o. Jana Górę – „Orzecha”, którego sam jestem wychowankiem. Ludzie z Wrocławia, którzy go znali z lat wcześniejszych, mówili, że jest to nasz lokalny Popiełuszko. Pomyślałem, że skoro jestem filmowcem, to jest moim obowiązkiem zrobienie filmu o „Orzechu”. Takie pragnienie włożył Pan Bóg w moje serce oraz serce Magdy.

„Orzech” nie lubi błyszczeć przed kamerami. Jak udało się go namówić na film o nim samym?

Ks. Orzechowski jest bardzo dobrym oratorem, jest też świetnym aktorem. Jako mówca czuje się jak ryba w wodzie. Potrafi przykuć uwagę widza. Ale jednocześnie unika fleszów i kamer, bycia w centrum uwagi. Jego misją jest bycie duszpasterzem akademickim i nie interesują go rzeczy typu „film o nim”. I to jest fantastyczne. Dostałem jednak od niego pozwolenie i błogosławieństwo na robienie filmu 5 lat temu. Byłem jedyną osobą, którą dopuścił tak blisko z kamerą. Przed nikim się tak nie otwierał, nie pozwalał wchodzić we wszystkie miejsca. Dał mi taki glejt – nie ingerował, ale jednocześnie patrzył bacznie, czy ja nie przekraczam pewnej granicy. Zawarliśmy niepisany układ, w którym każdy intuicyjnie wiedział, co ma robić. Jeden drugiemu nie przeszkadzał w tym, co jest jego misją. On pozwolił się podglądać z kamerą, a ja robiłem to dyskretnie i przyjacielsko, nie szukając taniej sensacji.

Produkcja filmowa wymaga nakładów finansowych. Udało się pozyskać sponsorów?

To było trochę takie porywanie się z motyką na słońce, ponieważ w czasie, kiedy podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu zdjęć do filmu, byliśmy bez żadnych środków. Ale środki to nie wszystko. Najważniejszy jest pomysł. Nawet telefonem możesz zacząć kręcić. Chodzi o to, żebyś poszedł w bój, żebyś zaczął coś robić. Miałem dostęp do swojego prywatnego filmowego sprzętu i po paru miesiącach stworzyłem pierwszy pokazowy zwiastun filmu. Trailer się przyjął, bardzo spodobał, ludzie zaufali, powoli zaczęła się więc rozkręcać cała maszyna filmowa. Film powstawał 5 lat, więc to jest długi czas i długie godziny w podróżach, na nagraniach, na rozmowach, dyskusjach. Obijałem się też o różne ściany, niektórzy odmawiali wywiadu, czasami sprzętu brakowało. Myślę, że film powstawał tak, jak ks. Orzechowski prowadził duszpasterstwo, nikt mu nie dawał wielkich pieniędzy, sam musiał sobie wszystko organizować. Robił po prostu swoje tak, jak najlepiej potrafił a Pan Bóg mu błogosławił. My przyjęliśmy dokładnie tę jego taktykę pracy z Panem Bogiem. To jest m.in. właśnie to, czego mnie i Magdę ks. Orzechowski nauczył. Dostajemy misję od Pana Boga i po prostu ją realizujemy, nie patrzymy na to, jakie mamy środki, nie kalkulujemy za dużo czy się uda. Po jakimś czasie ludzie i instytucje zaczęli nas wspierać składkami, spięliśmy budżet i zrobiliśmy film, który się bardzo podoba. Nagroda na festiwalu jest dla nas wielką radością.

Jak „Orzech” zareagował na film?

Widział wcześniej mój zwiastun, trochę tak kręcił nosem, a trzeba wiedzieć, że „Orzech” ma dość specyficzny sposób wyrażania aprobaty, więc był na TAK. A teraz widział wersję festiwalową. Oglądał film w skupieniu. Widać było, że go przeżywa, że przypomina sobie te 80 lat, które przeżył. W filmie przechodzimy z wątku na wątek, żeby w 70 minutach uchwycić to, co najważniejsze. „Orzech” czasem się śmiał, czasem uronił łezkę, którą ocierał swoją dużą ręką. Powiedział, że potrzebuje go obejrzeć jeszcze raz i jeszcze raz… Powiedział, że chce być na premierze, co na „Orzecha” i dodatkowo w tym stanie zdrowia znaczy bardzo dużo.

Myślisz, że ludzie, którzy nie znają „Orzecha” osobiście, będą chcieli zobaczyć film o nim?

Po przyznanej w Gdyni nagrodzie widzimy, jak odbierają ten film ludzie, którzy nie słyszeli o „Orzechu”. Jeżeli oni, zobaczywszy ten film, chcą się o nim dowiedzieć więcej, chcą kupić jego książki, poznać osobiście, to znaczy, że ten film do nich przemówił. To jest ważne, żeby ten film nie był robiony tylko dla znajomych „Orzecha”, ale żeby oddziaływał na szerokie środowiska, które są w Polsce. Nie tylko w Kościele – tak jak „Orzech” był nie tylko dla wierzących.

Jak będziecie dystrybuować film i gdzie będzie można go zobaczyć?

Już na otwarciu Międzynarodowego Festiwalu Filmów Katolickich „Niepokalanów 2020” w Dolnośląskim Centrum Filmowym 18 października. Na tej premierze chce być ks. Orzechowski. Mam nadzieję, że ta jego obecność będzie taką wisienką na torcie i przyniesie duże wzruszenie dla obecnych. To będzie pokaz zamknięty, ale potem będą otwarte pokazy kinowe we Wrocławiu, oraz w kinach studyjnych, które zgodzą się na pokazy. Można też wystąpić z propozycją pokazu w swoim mieście. Zapraszam, żeby się z nami kontaktować.

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent dla "DGP": aborcja z tzw. względów eugenicznych nie powinna być w Polsce dozwolona

2020-10-23 07:11

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

aborcja eugeniczna

TVP Info

Wiele razy o tym mówiłem i nigdy tego nie ukrywałem, że aborcja z tzw. względów eugenicznych nie powinna być w Polsce dozwolona. Uważałem i uważam, że każde dziecko ma prawo do życia - powiedział w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" prezydent Andrzej Duda.

Prezydent w wywiadzie opublikowanym w piątek w "DGP" był pytany m.in., czy zmiany w kompromisowej ustawie aborcyjnej spotkają się z jego sprzeciwem, podkreślił, że nigdy nie ukrywał, że - jego zdaniem - aborcja z tzw. względów eugenicznych nie powinna być w Polsce dozwolona. "Uważałem i uważam, że każde dziecko ma prawo do życia" - powiedział Andrzej Duda.

W czwartek po południu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. W uzasadnieniu wskazano, że życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę.

Prezydent w wywiadzie z dziennikiem był także pytany, czy miał wątpliwości dotyczące nominacji Przemysława Czarnka na ministra edukacji narodowej i nauki. Duda przypomniał, że ministrów powołuje premier Mateusz Morawiecki, a Konstytucja w takich sytuacjach nie przewiduje możliwości sprzeciwu prezydenta.

Na uwagę, że zdaniem ministra Czarnka kobiety nie powinny robić kariery, tylko rodzić dzieci, prezydent zauważył, że jego rodzice "przez dziesiątki lat robili kariery naukowe". "Wychowałem się w domu, gdzie praca naukowa i rozwój zawodowy, realizacja ambicji kobiety była na piedestale i ten dom normalnie funkcjonował. (...) Moja żona, zanim została Pierwszą Damą, była czynna zawodowo, co przynosiło jej bardzo dużo satysfakcji" - wskazał Andrzej Duda.

Stwierdził też, że nie zgadza się ze słowami ministra Czarnka dotyczącymi roli kobiet.

Prezydent odniósł się także do swoich wypowiedzi z kampanii wyborczej dotyczących osób LGBT. Duda powiedział, że "LGBT to ruch społeczny, a więc ludzie, których łączy określona ideologia". "Dlatego są razem, mają wspólne poglądy na wiele rzeczy, są złączeni ideologią" - tłumaczył prezydent.

"Ci ludzie chcą zmieniać świat według swojej ideologii, w sposób, z którym ja się nie zgadzam. A jak wiadomo, mamy demokrację, można mieć różne poglądy" - dodał.

Jak podkreślił chciałby, żeby rodzice mieli zagwarantowane konstytucyjne prawo do decydowania o tym, w jakim światopoglądzie wychowywane są ich dzieci. Zaznaczył jednocześnie, że nie zgadza się na jakiekolwiek akty agresji wobec osób niezależnie od ich poglądów, przekonań czy orientacji seksualnej.

Prezydent był też pytany, czy zaszczepił się przeciwko grypie. Przyznał, że "póki co nie widzi takiej potrzeby". Podkreślił jednocześnie, by nie nadinterpretować jego słów. "Nie jestem i nigdy nie byłem członkiem ruchu antyszczepionkowego. Publicznie zachęcam zwłaszcza wszystkie osoby starsze, będące w grupie ryzyka, by ze szczepień przeciwko grypie skorzystały" - oświadczył. (PAP)

kkr/ mmu/

CZYTAJ DALEJ

Ida Nowakowska i Tomasz Wolny za życiem!

2020-10-24 20:33

[ TEMATY ]

życie

Tomasz Wolny/Ida Nowakowska / autor: YT/Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji/Fratria

Ida Nowakowska i Tomasz Wolny za życiem! "Nie można go zlikwidować, bo się chce". "Kocham ferajnę z Chromosomem Miłości!"

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego wydali komunikat w którym podkreślają, że iż fakt, iż dziecko poczęte jest chore nie może być samodzielną przesłanką dla przerwania ciąży.

Orzeczenie TK wywołało histerię środowisk liberalno-lewicowych. W medialnym szumie nie może nam jednak umknąć to co najważniejsze, czyli prawo do życia i miłość. Zwracają na to uwagę znani i lubiani prezenterzy Ida Nowakowska i Tomasz Wolny.

Ida Nowakowska w rozmowie z „Jastrząb Post” odniosła się do wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Ten temat jest niezwykle trudny, wrażliwy. Dotyka wielu osób i w różnym stopniu każdy inaczej przeżywa tę historię — podkreśliła prezenterka TVP, która wielokrotnie podkreślała, że jest osobą wierzącą.

Ja podchodzę do tego indywidualnie, sama nie miałam takiej sytuacji, więc staram się gdzieś otworzyć swoje serce i zrozumieć. Ale jestem wychowana tak, że wiem, że życie to jest coś, czego nie można po prostu zlikwidować, bo się chce, ma się taką zachciankę. Wszystko jest po coś — podkreśliła.

Ida Nowakowska zaapelowała też do celebrytów o rozwagę przy publicznym zabieraniu głosu w tak delikatnej i ważnej sprawie jaką jest życie nienarodzonych jeszcze dzieci.

Tomasz Wolny z TVP stwierdził natomiast krótko: kocham te moją ferajnę z 21 Chromosomem Miłości!

To właśnie dzieci z zespołem Downa są wyjątkowo często skazywane na aborcję. Mówił o tym chociażby europoseł PiS Patryk Jaki.

Tomasz Wolny podkreślił, że dzięki dzieciom z „Chromosomem miłości” świat jest lepszy.

Dzięki nim świat jest nie tylko piękniejszy, ale i lepszy! Oni pokazują nam jacy sami powinniśmy być na co dzień i dokładnie tak jak my, chcą i mają prawo by żyć — napisał.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję