W ramach służbowych wędrówek po diecezji trafiłam kiedyś na imprezę charytatywną. Pomysł był prosty - zebrano pewną ilość przedmiotów, które zostały wystawione na sprzedaż, a dochód szedł na biedne dzieci. Na otwarcie zaproszono ważne osoby, a przed wejściem do pomieszczenia z przedmiotami ustawiono owe biedne dzieci, po to zapewne, żeby jeszcze bardziej poruszyć serca. Prowadząca imprezę pani wiodła za sobą orszak VIP-ów, wskazując po drodze mijane dziecko i rzucając jego krótki opis. VIP-y kiwały lekko głowami, a ja ze swoim aparatem w rękach czułam się jak w jakimś groteskowym zoo. Później VIP-y weszły do środka na lampkę wina i opowieści o zagranicznych wojażach. Dzieci zostały na zewnątrz i chyba nie sprawdziły się w swojej roli poruszaczy serc, bo ostatecznie VIP-y nic tego dnia nie kupiły. Tekst o tej imprezie nigdy nie powstał.
Po co o tym piszę? 17 czerwca w katolickim kalendarzu przypada wspomnienie św. Alberta Chmielowskiego, który mimo że był zdolnym malarzem, najbardziej znany jest ze swojego oddania najbiedniejszym. I nie chodzi mi o to, żebyśmy wszyscy nagle jego wzorem zamieszkali w slumsach. Ale wbijmy sobie do głów, że bieda nie czyni kogoś „mniej człowiekiem”. Jeśli nie pomagamy z głową i z sercem, to takie działanie jedynie mile łechce nasze ego. No, chyba że o to od początku chodziło.
Abp Adrian Galbas przewodniczył Centralnej Drodze Krzyżowej, która przeszła w Wielki Piątek ulicami Warszawy. Tegoroczne rozważania przygotował Przemysław Babiarz. Publikujemy ich treść.
„Czasem trzeba prosić o cierpienie” – usłyszałem kiedyś od ojca kapelana w szpitalu.
Tej nocy zginie cała cywilizacja i nigdy się nie odrodzi - zapowiedział we wtorek prezydent USA Donald Trump, odnosząc się do swojej groźby ataków na irańską infrastrukturę. Zaznaczył jednak, że tego nie chce, i przekonywał, że wciąż możliwe jest uniknięcie takiego scenariusza.
„Tej nocy zginie cała cywilizacja i nigdy się nie odrodzi. Nie chcę, by do tego doszło, ale prawdopodobnie tak się stanie” - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social. „Jednak teraz, gdy mamy (w Iranie - PAP) totalną i całkowitą zmianę reżimu, gdzie górują inne, mądrzejsze i mniej radykalne umysły, może wydarzy się coś rewolucyjnie wspaniałego, KTO WIE? Dowiemy się dziś wieczorem, w jednym z najważniejszych momentów w długiej i złożonej historii świata” - dodał.
To cud, że film taki jak ten może być oglądany i oklaskiwany zarówno przez katolików, jak i niewierzących. W tym tonie recenzowany jest hiszpański film "Los Domingos" - "Niedziele", który opowiada o poszukiwaniach sensu życia przez dziewczynę z pokolenia Z.
Produkcja, która zaskoczyła zsekularyzowaną Hiszpanię, jest opowieścią o jednej decyzji, która rozpala rodzinne konflikty, wydobywa na powierzchnię to, co długo było skrywane, i stawia bohaterów przed pytaniami, od których łatwo uciec, ale których nie da się przemilczeć.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.