Najważniejszym punktem programu było zdobycie Ślęży. Szlak niby prosty, ale nie było wcale tak łatwo! Strzelanie z łuku wyłoniło kolejność wychodzenia z Sulistrowic, każdy ród otrzymał pierwszy fragment mapy oraz informację, co trzeba zrobić, aby zdobyć kolejny. I wyruszyli. Na kolejnych punktach, uczestnicy musieli zbudować szałas, przejść za pomocą liny przez "błotną rzekę", a na szczycie rozpalić ognisko. Wszyscy dotarli na szczyt, a tam, po zaspokojeniu głodu, synowie otrzymali od swoich ojców chorągwie, których mają strzec, jako dziedzictwo rodu.
Po powrocie na uczestników biwaku czekała ciepła strawa, po niej uczyli się jeszcze nadawania latarkami sygnału S.O.S. Oraz grali w gry planszowe, by wyczerpani udali się na spoczynek. W niedzielę odbyła się jeszcze krótka gra, a po parafialnej Mszy Świętej w Sulistrowicach, odbył się apel końcowy, a na chorągwiach pojawiły się pierwsze trofea.
Synowie wcale nie chcieli wyjeżdżać, a wszyscy pytali, kiedy kolejny biwak.... Terminy kolejnych zaplanowanych biwaków dostępne są na stronie: www.biwakiztata.pl
Pomóż w rozwoju naszego portalu
