Reklama

Życie pod nadzorem (2)

Coraz częściej ożywa Wielki Brat - postać wykreowana przez George´a Orwella. A to przy okazji programu telewizyjnego, w którym zamknięci za własną zgodą uczestnicy przez kilkadziesiąt dni stają w witrynie srebrnego ekranu ku uciesze gawiedzi. Gawiedź, często wypełniona uczuciem zazdrości, nie jest świadoma, że oko Wielkiego Brata coraz częściej, dokładniej i systematyczniej zerka na nią. Czasem za zgodą, choć zwykle nieuświadomioną. Często bez niej. Żyjemy po prostu w świecie, w którym jesteśmy poddani coraz dokładniejszej kontroli.

Niedziela Ogólnopolska 46/2002

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Nie spuszczają oka

Jedną z najczęstszych odpowiedzi technologii na atak z 11 września 2001 r. jest coraz powszechniejsze użycie systemów monitoringu wideo. Kamery są już nie tylko w metrze, w centrach handlowych, ale także na ulicach. Często ukryte na tyle, że nie sposób ich zauważyć. Krytycy zwracają uwagę na luki w prawie, które nie reguluje, gdzie kamery mogą być instalowane, kto ma dostęp do kaset z nagranym materiałem ani jak długo może on być przechowywany. Podkreślają, że podglądające kamery mogą krępować swobodę wyrażania opinii w manifestacjach nieprzychylnych władzy. Poza tym oponenci zwracają uwagę, że ten typ kontroli może okazać się najmniej skutecznym orężem w bitwie, do której jest wykorzystywany. Powołują się zaraz na przykład Wielkiej Brytanii, gdzie do tej pory zainstalowano 1,5 mln kamer, które miały służyć pomocą w walce z terrorystami z IRA i nie spełniły swojego zadania. Miały też zapobiegać pospolitej przestępczości. Ta, jak mówią statystyki, rośnie. Przeciętny londyńczyk w ciągu dnia jest zapisany w trzystu obrazach. System przestał służyć walce z terroryzmem, a stał się czynnikiem wymuszającym społecznie pożądane zachowania przeciętnych obywateli. Zwolennicy, broniąc się, odpowiadają, że kamera zastępuje pracę 20 policjantów, że system jeszcze nie jest doskonały, ale taki wkrótce będzie. Szczególnie po dopracowaniu technologii rozpoznawania twarzy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Znam cię

Reklama

Po 11 września, kiedy większość firm traciła wartość mierzoną indeksami giełdowymi, jedną z niewielu firm, które zyskiwały, był Visionics - lider w biometryce. Biometryka jest nauką poszukującą metod identyfikacji ludzi na podstawie ich niepowtarzalnych cech fizycznych. Do tej pory powszechnie stosuje się niepowtarzalność linii papilarnych, ale trwają badania nad strukturą twarzy lub cechami siatkówki oka. Historia prac nad systemem rozpoznawania twarzy liczy już kilka dekad. Nabrały one jednak znacznego przyśpieszenia wraz z gwałtownym rozwojem techniki komputerowej. Badania prowadzone przez Visionics dały już wynik w postaci technologii nazywanej FaceIt, służącej do identyfikacji ludzi na podstawie 80 cech twarzy, takich jak szerokość nosa czy położenie skroni. Obraz z kamery jest porównywany z dokumentacją z bazy danych terrorystów i kryminalistów. Z 19 podejrzanych o wrześniowy atak 3 było na listach podejrzanych o terroryzm przez władze amerykańskie. Zdaniem kierownictwa firmy, gdyby system był używany na amerykańskich lotniskach, tej trójce byłoby o wiele trudniej przedrzeć się przez kontrole w portach lotniczych. Po 11 września znacznie wzrosło zainteresowanie tą technologią, a firma, jak mówił jej założyciel Joseph Atick, otrzymała wiele zapytań dotyczących możliwości zainstalowania systemu w metrze, w centrach handlowych. Technologia jest jednak nadal w stadium rozwoju, a jej niezawodność jest przez wielu kwestionowana.

Wiem, gdzie jesteś

Udoskonalana jest ciągle technologia lokalizacji. Już dziś zostawiamy wiele śladów swojej obecności w danym miejscu przez korzystanie z kart kredytowych czy dzięki telefonowi komórkowemu. Dzięki temu udaje się zamykać przestępców, a technologia rozwija się na tyle szybko, że w dającej się przewidzieć przyszłości dokładność tego sposobu lokalizacji będziemy liczyć w metrach.
Telefon można wyłączyć. Ale co z urządzeniem, które można aktywować z zewnątrz? Niemożliwe? Jak najbardziej możliwe. Technologia przekracza granice najbujniejszej wyobraźni. Wyobraźmy sobie mechanizm wielkości ziarnka ryżu wszczepiony w nasze ciało. Zawiera numer identyfikacyjny, do tego informacje o stanie zdrowia oraz nadajnik, dzięki któremu z łatwością można określić, gdzie jego posiadacz się znajduje. Do tego jeszcze na odległość poda informację o temperaturze i pulsie serca. Science fiction, która na naszych oczach staje się rzeczywistością.
Pierwszą firmą, która chce oferować na rynku microchipy, bo tak nazywają się te urządzenia, jest Applied Digital System z Florydy, a jej produkt nazywa się VeriChip. Twórcy podkreślają zalety urządzenia, które w nagłych przypadkach może uratować życie, dzięki zawartym w nim informacjom o uczuleniach, przebytych chorobach... Jeszcze w sferze marzeń pozostaje funkcja dowodu osobistego, którą spełniałoby urządzenie, i możliwości lokalizacji. Ale zdaje się, że nie jest to marzenie odległe. Kwestia tylko w miniaturyzacji urządzeń, które na razie są zbyt duże. Problemem jest także jego zasilanie. Pomysły już są. Jeden z nich mówi o miniaturowym kole wodnym, które wszczepione w układ krwionośny, byłoby poruszane płynącą krwią, co wytwarzałoby energię potrzebną do zasilania. Serce, które napędza microchip - prawdziwa poezja. Krytycy biją na alarm, wołając, że spełnia się czarna przepowiednia Orwella. Zwolennicy uspokajają, że decyzja o wszczepieniu urządzenia zawsze należeć będzie do jednostki. Sceptycy z kolei ripostują. A co w sytuacji, gdy będzie ona warunkiem uzyskania prawa jazdy czy pracy?
Może się wydawać, że jest to jeszcze dyskusja na zapas, ale przecież system lokalizacji GPS to już nic nowego. Systemy takie już są dziś używane w USA wobec pederastów, którzy po odsiedzeniu części kary są warunkowo zwalniani. Warunkiem jest obowiązek noszenia urządzenia nadawczego, które dzięki systemowi 24 satelitów krążących 12 tys. mil nad ziemią, tzw. GPS, pozwala w każdym czasie określić miejsce ich pobytu. Zwolennicy podkreślają, że taka elektroniczna smycz, na której wymiar sprawiedliwości trzyma więźnia, jest o wiele tańsza niż przetrzymywanie go w więzieniu. Technologia znajduje też inne zastosowanie. Masowo używają jej firmy transportowe, monitorując położenie swoich ciężarówek. Do podobnych celów używają jej właściciele wypożyczalni samochodów. Zastosowań może być więcej. Urządzenie GPS, wielkości zegarka na rękę, służy już do monitorowania i lokalizacji dziecka czy członka rodziny chorego na chorobę Alzheimera. Ta ostatnia wersja nosi wdzięczną rynkową nazwę - Cyfrowy Anioł.
Czy świat i żyjący w nim człowiek poddany totalnej kontroli jest wizją, która się spełni? Serce dyktuje, wyrażając myślenie życzeniowe, że tak nie będzie. Rozsądek jednak taką możliwość łatwo dostrzega.

KONIEC

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prokuratura chce przesłuchać prezydenta Karola Nawrockiego

2026-09-04 07:49

[ TEMATY ]

Karol Nawrocki

PAP/Albert Zawada

Karol Nawrocki

Karol Nawrocki

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział w czwartek, że podda się przesłuchaniu w śledztwie w sprawie niedopuszczenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego do orzekania. Jestem obywatelem, jak każdy inny obywatel RP - zaznaczył.

Rzecznik prasowa Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak przekazała w czwartek, że prokurator zwrócił się do prezydenta Karola Nawrockiego o wskazanie dogodnego terminu i miejsca, w którym możliwe będzie przeprowadzenia jego przesłuchania w charakterze świadka w śledztwie dot. niedopuszczenia sędziów TK do orzekania.
CZYTAJ DALEJ

Władze Pensylwanii chcą usunąć określenia „matka” i „kobieta w ciąży”

2026-09-04 08:43

[ TEMATY ]

ciąża

Adobe.Stock

Przedstawiony obecnie projekt nowelizacji kodeksu zdrowia zawiera terminy takie jak „osoba w ciąży” czy „osoba po porodzie”. Krytycy mówią o „triumfie ideologii nad biologią” - informuje portal kath.net.

Według doniesień Daily Wire, władze amerykańskiego stanu Pensylwania przedstawiły nowelizację kodeksu zdrowia, w której określenia takie jak „kobieta w ciąży” i „matka” zastąpiono określeniami neutralnymi pod względem płci.
CZYTAJ DALEJ

Nuncjusz Filipazzi zachęca do odwiedzenia wystawy w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach

2026-09-04 16:24

[ TEMATY ]

wystawa

Nuncjusz Apostolski

Siedlce

diecezja siedlecka

@Vatican Media

Abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce

Abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce

Bez Chrystusa nie można zrozumieć św. Franciszka, ale Franciszek pomaga nam lepiej zrozumieć Jezusa i to, jak Go naśladować – powiedział TV Faro abp Antonio Guido Filipazzi, nuncjusz apostolski w Polsce, podczas otwarcia wyjątkowej wystawy, zorganizowanej w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach. Jak relacjonuje Vatican News, z okazji 800-lecia śmierci św. Franciszka pokazano tam arcydzieła malarstwa, pochodzące m.in. ze zbiorów watykańskich.

Wystawę pod tytułem „Święci patroni codzienności. Wielcy Święci na dzisiejsze czasy” otwarto w Muzeum Diecezjalnym w Siedlcach w czwartek 3 września. Wystawa będzie czynna od 5 września do 15 grudnia 2026 roku. Szczegółowe informacje o dniach i godzinach zwiedzania można znaleźć na stronie muzeum.siedlce.pl.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję