Reklama

Światowy Dzień Trędowatych

Marzyła mu się powszechna epidemia miłości

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Fundacja Polska Raoula Follereau jako członek Międzynarodowej
Unii Stowarzyszeń Follereau, włączając się w wielkie dzieło
pomocy najbiedniejszym z biednych, apeluje o pomoc.
Pieniądze można przekazywać na rachunek bankowy:
Bank PKO SA VI Oddział Warszawa
nr konta: 87 1240 1082 1111 0000 0387 2932
z dopiskiem: „TRĄD”.

Fundacja Polska Raoula Follereau
ul. Sienkiewicza 11, 05-220 Zielonka
e-mail: k.szalata@wp.pl

Raoul Follereau

W ostatnią niedzielę stycznia obchodzony jest w ponad stu krajach, ogłoszony w 1954 r. przez Apostoła Miłosierdzia XX wieku - Raoula Follereau, Światowy Dzień Trędowatych. Raoul Follereau - filozof, dziennikarz, a przede wszystkim orędownik najbiedniejszych z biednych - jest jednym z wyjątkowych budowniczych cywilizacji miłości naszych czasów. W myśl hasła, iż chrześcijanin marzy, podczas gdy ateista tylko planuje - marzył o lepszym świecie, o świecie, w którym można będzie doświadczać owoców chrześcijańskiej miłości. Od tamtego Wielkiego Piątku, kiedy ujawniło się bezgraniczne miłosierdzie Boże, świat stał się inny.
Już jako młody człowiek, obdarzony talentem oratorskim, poetyckim i organizacyjnym, inicjował wiele akcji, których celem było odrodzenie chrześcijańskiej kultury Europy. Założył Akademię Młodych, Ligę Łacińską, Zakon Miłosierdzia. W okresie zimnej wojny wielokrotnie zwracał się do wielkich tego świata o powstrzymanie szaleńczego wyścigu zbrojeń i przekazanie zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy na uratowanie milionów ludzi od śmierci głodowej. Apelował do Narodów Zjednoczonych o ustanowienie Światowego Dnia Pokoju. Apel ten podjął - jak wiemy - papież Paweł VI. Jednak całą swą życiową energię poświęcił Follereau na ratowanie trędowatych. Trzydzieści dwa razy okrążył kulę ziemską, by upominać, nauczać, świadczyć, budzić sumienia w imię ewangelicznej miłości. Odkrywał straszne leprozoria i wyprowadzał z nich nieszczęśników skazanych na konanie w odosobnieniu. Uczył, że każdy człowiek potrzebujący naszej pomocy to wysłannik samego Chrystusa, który chce nas, niby-zdrowych, leczyć z nikczemności, egoizmu i obojętności. Kiedy spotykał umierające z głodu dzieci, konających trędowatych i pochylające się nad nimi siostry Matki Bożej od Apostołów, marzyła mu się powszechna epidemia miłości…
Jedną z okazji do upominania się o prawa najbiedniejszych z biednych, których można leczyć, pielęgnować, przywracać do normalnego życia rodzinnego i społecznego, miał być właśnie Światowy Dzień Trędowatych. W krajach dotkniętych trądem miało to być prawdziwe święto, podczas którego nikt się nie musi wstydzić, że dotknęła go ta straszna choroba. W krajach wolnych od trądu jest to sposobność do okazania ludzkiej solidarności z tymi, którzy nas dziś potrzebują, jest to okazja do przypomnienia światu, że gdzieś daleko stąd trwa nadal dramat ludzi dotkniętych trądem.

Reklama

Czym jest trąd?

To choroba zakaźna wywołana bakterią podobną do tej, która odpowiedzialna jest za gruźlicę. Bakterię trądu odkrył Norweg - Gerhard Hansen w 1873 r. Dopiero sto lat później zastosowano skuteczną terapię, która dzięki specjalnej kompozycji antybiotyków pozwala na wyleczenie trędowatego w ciągu kilku, czasem kilkunastu miesięcy. Jeśli zatem od kilkudziesięciu lat mamy skuteczne lekarstwo, które kosztuje tylko równowartość 30 zł, może dziwić fakt, że nie uporaliśmy się z tą chorobą. Okazuje się, że nie jest to takie proste. Trąd to choroba zakaźna i na dodatek bardzo podstępna. Można bowiem łatwo się zarazić i być źródłem kolejnych zakażeń bez zdawania sobie z tego sprawy. Pierwsze widoczne objawy choroby mogą się pojawić dopiero po kilkunastu miesiącach od chwili zakażenia. Dlatego tak trudna jest walka z tą chorobą. Na dodatek jest to choroba dotykająca dziś najuboższe kraje świata - kraje, w których prawdziwymi przyczynami trądu są: bieda, niedożywienie, ignorancja i brak opieki medycznej. Wiadomo bowiem, że Europa uwolniła się od trądu jeszcze w czasach, gdy nie było znane skuteczne lekarstwo. By dotrzeć do chorych, potrzebne są ambulatoria, w których można przeprowadzać badania diagnostyczne. Do tego potrzebne są rzesze pielęgniarek, lekarzy, których w krajach misyjnych wciąż brakuje. Potrzebne są środki materialne.
Od strony medycznej znaczącą barierę w badaniach naukowych nad trądem stanowi fakt, że jest to choroba dotykająca tylko człowieka. Nie można zatem wykonywać stosownych badań na zwierzętach, które mogłyby doprowadzić do wyprodukowania skutecznej szczepionki. Owszem, są takie próby wyhodowania bakterii Hansena na pancerniakach, ale jak dotąd nie przyniosły one oczekiwanych rezultatów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Prawdziwa przyczyna trądu

Kiedy Raoul Follereau po raz pierwszy spotkał trędowatych zamkniętych w odizolowanych nieludzkich leprozoriach, zrozumiał, że jedną z podstawowych przyczyn trądu jest po prostu brak miłości, który ujawnia się w lęku, egoizmie i ucieczce od tych, którzy potrzebują naszej pomocy.
Najstraszniejszą rzeczą związaną z trądem był fakt, że trędowaci doświadczali przez całe wieki prawdziwego piekła na ziemi. Oprócz tego, że strasznie cierpieli fizycznie, tracili kontakt ze światem. Byli - jak to się mówi - umarłymi za życia. I tylko - jak wspomina Raoul Follereau - siostry zakonne i zakonnicy wsparci mocą Chrystusowej miłości mieli odwagę iść do tych ludzi i rozpoznawać w nich istoty na obraz i podobieństwo samego Boga stworzone…
Ta wielka misja Kościoła katolickiego trwa nadal. Naśladowcy o. Beyzyma, o. Damiana, o. Wiśniewskiego oraz setek misjonarek i misjonarzy niosą dziś pomoc najbiedniejszym z biednych. Pięknym świadectwem tej niezwykłej posługi jest dziś dzieło dr Wandy Błeńskiej, dr Heleny Pyz czy o. Żelazka. Ale ich praca może być skuteczna wówczas, gdy będzie wsparta naszą modlitwą i naszą pomocą materialną. Każdy grosz jest ważny. Dlatego w ostatnią niedzielę stycznia przed kościołami wielu krajów pojawiają się wolontariusze z puszkami.

Czy trąd jest niebezpieczny?

Zasadniczo trąd w swej podstawowej postaci nie stanowi dziś śmiertelnego zagrożenia dla misjonarzy, jak to było za czasów o. Beyzyma czy o. Damiana. Trąd jest groźny wtedy, gdy nie jest leczony. Prowadzi bowiem do degradacji ciała, do ciężkich okaleczeń. Często można trędowatego wyleczyć z trądu, ale nie da się wyeliminować jego skutków. Jeśli bowiem ktoś stracił wzrok, stracił kończyny, do końca życia pozostanie kaleką wymagającym opieki.
Ale oprócz klasycznego trądu alarmująco rozwija się w pasie równikowym postać trądu, jak dotąd nieuleczalna, zwana ulcčre de Buruli. Jedyną skuteczną terapią w tym przypadku jest chirurgia polegająca na amputacji zajętych części ciała. Ta postać trądu, dotykająca najczęściej dzieci, jest do dziś mało zbadana. Fundacja Follereau finansuje kilka programów naukowych zmierzających do rozpoznania tej przerażającej choroby i szukania skutecznych sposobów jej leczenia.

Reklama

Ludzie bez twarzy

Z moich rozmów z ludźmi zajmującymi się trędowatymi wynika, że najtrudniejszym doświadczeniem trędowatego jest utrata twarzy. Człowiek bez twarzy jest przerażony sam sobą, ucieka, chowa się, nie widzi już swojego miejsca w świecie. Tajemnica dzieła Raoula Follereau polegała na tym, że w tych zdeformowanych straszliwie twarzach umiał dzięki swemu przywiązaniu do Chrystusa dostrzegać ludzkie oblicza. Zawsze przychodzi mi do głowy opowiadanie brata Davoina, który kiedyś w Afryce zapytał mieszkańców jednej z wiosek dla trędowatych, czy pamiętają Raoula Follereau. Jeden ze starszych ze wzruszeniem odpowiedział: „Tak, on tu był… - i głos mu się załamał. - …on nas wszystkich ucałował…”.
Wcale nie było ważne, że Follereau zorganizował pomoc, że dzięki niemu zostali wyleczeni, ale że on w każdym z tych biedaków zobaczył człowieka, zobaczył Chrystusa, który mówi: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich, Mnieście uczynili…” (por. Mt 25, 40).
Bo tak naprawdę trędowaty, tak jak każdy człowiek, potrzebuje miłości, potrzebuje nadziei, potrzebuje nas. Tu wyraźnie widzimy, że złudzeniem jest oczekiwać, że to lekarstwa uratują nas przed chorobami. Lekarstwo na trąd, tak jak lekarstwo na inną śmiertelną chorobę, jaką jest głód, jest znane od zawsze, ale dalej ludzie umierają z głodu, bo brakuje miłości, brakuje w nas chrześcijaństwa. Raoul Follereau mówił, że jeśli jeszcze na świecie są głodni ludzie, to nie wolno nam spocząć, bo jeszcze za mało w nas ducha Ewangelii. Chodzi bowiem o to, by bolało nas cierpienie innych.

Ilu jest trędowatych?

Gdy w 1954 r. Raoul Follereau ogłaszał po raz pierwszy Światowy Dzień Trędowatych, liczba chorych sięgała kilkunastu milionów. Odkrycie skutecznej terapii pozwoliło zdecydowanie obniżyć tę liczbę do około miliona chorych. Ale od kilku lat liczba ta jakby ustabilizowała się i trudno o znaczący postęp. Wciąż na świecie co minuta pojawia się nowy przypadek trądu. Co dziesięć minut na trąd zapada dziecko. To wciąż musi niepokoić, to wciąż sygnał o nadal trwającym dramacie kolejnego człowieka, który zwykle jest Hindusem albo Afrykańczykiem, a który bez naszej pomocy skazany jest na niewymowne cierpienie.
Mapa trądu - jak to kiedyś zauważył Follereau - pokrywa się z mapą biedy. Kraje najbardziej dotknięte tą najstarszą chorobą w Afryce to: Madagaskar, Mozambik, Kongo, Angola, Nigeria, Tanzania; w Ameryce Południowej: Brazylia; na Zachodnim Pacyfiku: Filipiny, Chiny i Wietnam; w Azji: Indie i Indonezja; zaś na Bliskim Wschodzie: Egipt, Pakistan i Sudan. Najwięcej, bo ponad pół miliona trędowatych, znajduje się w Indiach.
Według Światowej Organizacji Zdrowia WHO - w 2002 r. odkryto na świecie 620672 nowe przypadki trądu. W ubiegłym roku wyleczono 534311 chorych na trąd. Biorąc pod uwagę fakt, że statystyki nie obejmują wszystkich chorych, przyjmuje się, że dziś na świecie żyje około miliona trędowatych. Ponaddwumilionową rzeszę stanowią ludzie wyleczeni, ale na skutek trądu tak mocno okaleczeni, że wymagają opieki w specjalnych ośrodkach. Jedna trzecia wszystkich trędowatych na świecie znajduje się pod opieką ośrodków Follereau.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Patron mądrych wyborów – św. Stanisław Biskup Męczennik

Niedziela Ogólnopolska 18/2015, str. 26

Figura św. Stanisława, Kraków Skałka/fot. Bożena Sztajner/Niedziela

Figura św. Stanisława, Kraków Skałka

Figura św. Stanisława, Kraków Skałka

Dobrze się stało, że tegoroczne obchody święta głównego patrona Polski – św. Stanisława Biskupa Męczennika odbywają się tuż przed ważnymi wyborami w Polsce. Wspomnienie krakowskiego biskupa pokazuje bowiem, że można być duchownym, mężem stanu, a jednocześnie nie kłaniać się żadnej ziemskiej władzy.

Święci są po to, by nas zawstydzać – tak kiedyś o ich posłannictwie powiedział Jan Paweł II. Ale na pewno są także po to, aby nas mobilizować, pokazywać szlaki czy wcześniej je dla nas przecierać. Z pewnością w czasach dzisiejszych zawirowań do takich osobowości należy święty z krakowskiej Skałki.

CZYTAJ DALEJ

Co nas dzieli niech nas łączy

2024-05-08 07:29

[ TEMATY ]

historia

felieton

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Na początku chciałbym gorąco i serdecznie przywitać się z czytelnikami portalu „Niedziela”! Jestem zaszczycony tym, że mogę publikować na łamach portalu, który wyrósł w tradycji tygodnika, który za dwa lata obchodzić będzie swoje 100. urodziny i jest na stałe wpisany w polską historię.

W czasie II wojny światowej czasopismo „Niedziela”, a konkretnie jego nazwa została zawłaszczona przez Niemców na potrzeby dodatku do gadzinowego Kuriera Częstochowskiego, a powojenne aresztowanie redaktora naczelnego wznowionego pisma, ks. Antoniego Marchewkę to był tylko jeden z elementów prześladowań ze strony komunistów, których tygodnik „Niedziela” niesamowicie „uwierał”. Czym? Tym samym co dziś uwiera wrogów Kościoła Katolickiego: pomocą duchową i otuchą jaką otrzymywali Polacy, nauczaniem o zbawieniu, prawdzie i kłamstwie, złu i dobru oraz naturze ludzkiej. Ostatecznie w 1953 r. pismo zostało przez władze komunistyczne zawieszone, a w latach 80. ubiegłego tygodnik było wielokrotnie obiektem ingerencji cenzorskich.

CZYTAJ DALEJ

Rada Stała KEP przypomina stanowisko Kościoła nt. godności każdej istoty ludzkiej

2024-05-08 16:49

[ TEMATY ]

KEP

godność

Adobe.Stock

W związku z narastającą w przestrzeni publicznej i działaniach rządu presją dotyczącą zmiany prawnej ochrony życia ludzkiego w kierunku legalizacji zabijania dzieci w łonie matek, pragniemy przypomnieć jednoznaczne i niezmienne stanowisko Kościoła w tej kwestii - napisali członkowie Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w Stanowisku w sprawie prawnej ochrony ludzkiego życia.

Członkowie Rady Stałej KEP przypominają punkt 47. Deklaracji Dykasterii Nauki Wiary Dignitas infinita o godności człowieka. „Kościół nie przestaje przypominać, że «godność każdej istoty ludzkiej ma charakter istotowy i obowiązuje od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Uznanie tej godności jest niezbywalnym warunkiem wstępnym ochrony egzystencji osobistej i społecznej, a także niezbędnym warunkiem tego, by braterstwo i przyjaźń społeczna mogły się urzeczywistniać między wszystkimi narodami na ziemi». Opierając się na tej nienaruszalnej wartości ludzkiego życia, magisterium Kościoła zawsze wypowiadało się przeciwko aborcji” - czytamy w Deklaracji.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję