Reklama

Ludzie Kościoła

Bp jan Tyrawa objął diecezję bydgoską

Dzień 25 marca 2004 r. na trwałe wpisał się w dzieje Bydgoszczy. Z woli Ojca Świętego stała się ona siedzibą diecezji. Trzy dni później bydgoszczanie witali swego pierwszego pasterza - bp. Jana Tyrawę.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Już na długo przed rozpoczęciem uroczystości wokół kościoła farnego, który obecnie stał się katedrą, gromadzili się ludzie. Najwięcej było przedstawicieli wspólnot neokatechumenalnych, którzy najgłośniej wyrażali swą radość, śpiewając i grając pieśni ku chwale Pana. „Czy już idą? Są może już na Gwarnej?” - można było usłyszeć pytania co niecierpliwszych, gdy zegar wskazywał godz. 13.00. Chwilę później wyruszyła procesja, w której swego biskupa ku katedrze prowadzili przedstawiciele władz miejskich i wojewódzkich, parlamentarzyści, Kompania Honorowa Pomorskiego Okręgu Wojskowego, harcerze i duchowieństwo. Mieszkańcy grodu nad Brdą nie zwracali jednak uwagi na nikogo - wyczekiwali, by ujrzeć swojego biskupa. Gdy przechodził obok nich, raz po raz dały się słyszeć wiwaty i pozdrowienia.
W ingresie bp. Tyrawy uczestniczyli liczni przedstawiciele Episkopatu, wśród nich m.in.: abp Józef Kowalczyk - nuncjusz apostolski w Polsce, abp Henryk Józef Muszyński - metropolita gnieźnieński, w którego władzy do niedawna pozostawał Kościół bydgoski, a także kard. Henryk Gulbinowicz z Wrocławia, u boku którego bp Tyrawa pełnił dotąd posługę jako biskup pomocniczy. „Doczekaliście się, Bracia i Siostry, upragnionej samodzielności, doczekaliście się swego biskupa” - tymi słowami zwrócił się do zgromadzonych kard. Gulbinowicz, by następnie przypomnieć piękną i bogatą historię miasta i jego wkład w rozwój Polski. Z kolei do bp. Tyrawy zwrócił się kard. Gulbinowicz: „Za Twą owocną pracę w archidiecezji wrocławskiej staropolskim «Bóg zapłać» składam podziękowanie i życzę, by powierzona w Twoje władanie diecezja bydgoska wpisała się złotymi zgłoskami w historię Kościoła XXI wieku. (...) Siej, mój Bracie w biskupstwie, zdrowe ziarno Chrystusowej Ewangelii; wyrywaj odważnie zło i grzech; z miłością ojca zatroskanego o rodzinną diecezję opatruj i lecz rany, które zadała ludzka słabość i ludzka ułomność. Oddaj się sprawom swojej diecezji całym sercem, jak to umiałeś zrobić we Wrocławiu. Bądź blisko spraw kościelnych, ale i społecznych, ponieważ dzisiejsze czasy tego wymagają”.
Po podpisaniu dokumentów związanych z objęciem diecezji bp Tyrawa otrzymał z rąk Nuncjusza Apostolskiego oraz abp. Muszyńskiego pastorał - symbol władzy nad powierzoną mu owczarnią. Ów „kij pasterski”, który trafił do jego rąk, jest niezwykły. Nie tylko ze względu na piękne wykonanie, ale przede wszystkim na fakt, że użytkował go niegdyś wielki człowiek polskiego Kościoła - sługa Boży kard. Stefan Wyszyński. Następnie wierni i duchowieństwo diecezji bydgoskiej złożyli swemu biskupowi homagium (uznanie go za pasterza i deklaracja posłuszeństwa i współpracy).
W swej pierwszej homilii Ordynariusz bydgoski nawiązał do swojej dewizy: Ave crux spes unica - „Witaj krzyżu, jedyna nadziejo”. To przesłanie bowiem - Bożej miłości, która przejawiła się poprzez ofiarę Chrystusa - chciałby wnieść także w swą posługę w diecezji bydgoskiej. Nakreślił też w homilii program duszpasterstwa diecezjalnego, mówiąc: „Diecezja bydgoska nie narodziła się z próżni. Tu działał Kościół w ramach metropolii gnieźnieńskiej, tworząc swoją długą i bogatą tradycję. Do tej tradycji trzeba nam nawiązywać, kontynuować i ją rozwijać. W kształtowaniu tożsamości Kościoła gnieźnieńskiego bardzo mocno akcentowano miejsce laikatu oraz katechezę dorosłych jako jedną z form nowej ewangelizacji. Jest to trafne i słuszne, bowiem jedynie w swoich świeckich Kościół może być dziś obecny w świecie i tylko w ten sposób może wypełnić swoją misję, dla której został ustanowiony”.
Nowy Ordynariusz bydgoski szczególną troską pragnie otoczyć rodziny, by ludzie w nich żyjący wypełniali należycie swą misję, a także młodzież - jej chrześcijańską inicjację oraz przygotowanie do podejmowania powołania oraz życia w społeczeństwie. Troska Biskupa spocznie także na formacji elit społecznych, które mają poprowadzić społeczeństwo ku wartościom duchowym i intelektualnym.
Abp Henryk Muszyński, dla którego uroczystość ta była niejako pożegnaniem z Bydgoszczą, w swym słowie na zakończenie Eucharystii wspomniał, jak wielkim doświadczeniem i łaską była dla niego posługa na bydgoskiej ziemi. Kościół bydgoski cieszył się jego wielką troską od początku posługi w Świętowojciechowym Gnieźnie. Fakt, że miasto to dziś stało się stolicą diecezji, to bez wątpienia także efekt jego starań. „Takie były oczekiwania bydgoszczan, ale mogę zaświadczyć, że takie było także pragnienie Ojca Świętego. I dzisiaj cieszę się, że tę posługę przejmuje bp Jan Tyrawa, doświadczony sługa Chrystusowego Kościoła” - powiedział Ksiądz Arcybiskup. Zapewnił równocześnie nowego Ordynariusza, że może on liczyć na duchowieństwo i wiernych, gdyż ci są bardzo aktywni i oddani Kościołowi.
Po zakończeniu uroczystości wzruszony Hierarcha jeszcze długo, przed drzwiami swego nowego domu, przyjmował życzenia i kwiaty od przedstawicieli różnych służb i organizacji - tak kościelnych, jak i świeckich, mieszkańców Bydgoszczy, a także od swych bliskich, którzy na tę uroczystość przyjechali z Wrocławia. Wcześniej bp Tyrawa zadeklarował także, że zamierza wrosnąć w tę ziemię, stać się jej synem, by była mu ona prawdziwym domem i „małą Ojczyzną”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

św. Katarzyna ze Sieny - współpatronka Europy

Niedziela Ogólnopolska 18/2000

[ TEMATY ]

św. Katarzyna Sieneńska

Giovanni Battista Tiepolo

Św. Katarzyna ze Sieny

Św. Katarzyna ze Sieny

W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju. Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie widoczne.
Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów. Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej.
Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć, energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe. Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących. Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście, Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy życia.
Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina, umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie.
Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała, że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie, gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy.
Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie - Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc, czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby " wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety, chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską.
Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl o niej".
Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze 30 lat, kiedy tak pisała!
Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne. Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła.
Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański, dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział apostołów pod sztandarem świętego krzyża.
Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego Mistrza.

CZYTAJ DALEJ

Bp Krzysztof Włodarczyk: szatan atakuje dziś fundamenty – kapłaństwo i małżeństwo

2024-04-28 18:43

[ TEMATY ]

Bp Krzysztof Włodarczyk

Marcin Jarzembowski

Bp Krzysztof Włodarczyk

Bp Krzysztof Włodarczyk

- Szatan atakuje dziś fundamenty - kapłaństwo i małżeństwo. Bo wie, że jeżeli uda mu się zachwiać fundamentami społeczeństwa, to zachwieje całym narodem. My róbmy swoje i nie dajmy się ogłupić - mówił bp Krzysztof Włodarczyk.

Ordynariusz zainaugurował obchody roku jubileuszowego 100-lecia bydgoskiej parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na Szwederowie. - Została ona erygowana 1 maja 1924 r. przez kard. Edmunda Dalbora. Niektórzy powiedzą, był to piękny czas. Nie było telefonów komórkowych, telewizji, Internetu, żyło się spokojniej, romantycznie, piękna idylla. Czy na pewno? Nie do końca - mówił bp Włodarczyk, zachęcając, by wejść w głąb historii i zobaczyć, czym żyli przodkowie.

CZYTAJ DALEJ

Projekt nowelizacji "uelastyczniającej" organizację lekcji religii lub etyki

2024-04-30 12:22

[ TEMATY ]

katecheza

Karol Porwich/Niedziela

Do konsultacji publicznych skierowany został projekt nowelizacji rozporządzenia, który "uelastycznia" możliwość organizacji nauki religii i etyki. Łatwiej niż dotychczas będzie można tworzyć grupy dzieci z różnych roczników i oddziałów klasowych.

Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia ministra edukacji w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Treść projektu opublikowano we wtorek na stronie internetowej Rządowego Centrum Legislacji.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję