Dzięki siostrze Edycie Kasjan, mariance pomagającej w Stowarzyszeniu „Misja Dworcowa”, jest szansa to zmienić. Siostra od lat pracuje z bezdomnymi na ulicy. – Ja na ulicy nie daje pieniędzy, daję swój czas, daję siebie, daję miłość Jezusa. Staram się wchodzić z bezdomnymi w relację i widzę, że te osoby się zmieniają – tłumaczy. – Gdy ktoś z moich bezdomnych przyjaciół trafia do szpitala, to ja idę do szpitala. Jeżeli ktoś z nich umiera, to też uczestniczę w ich odchodzeniu. Staram się być z nimi, przygotować ich na spotkanie z Bogiem, nauczyć trzech podstawowych słów: Jezu ufam Tobie! Jestem również na ich pogrzebie i robię, co mogę, żeby był to pogrzeb katolicki. A po śmierci staram się też zadbać o ich groby. Niestety nie jestem w stanie zadbać o wszystkie, bo grobów osób bezdomnych jest dużo i są bardzo zaniedbane – mówi ze smutkiem.
Marzeniem siostry było uporządkowanie grobów bezdomnych. – Kiedy pierwszy raz trafiłam na zaniedbaną parcelę bezdomnych, po prostu płakałam. Jacy za życia, tacy po śmierci? Ich życie było byle jakie, można powiedzieć, że sami sobie tak wybrali, ale ja wiem, że to nie do końca prawda. Nikt nie budzi się z przekonaniem, że chce zostać bezdomnych i mieć zniszczone życie. Dużo różnych rzeczy się na to składa– podkreśla.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Do akcji udało się już zmobilizować grupę ludzi. – Pomału robimy porządek, odnowiliśmy 80 krzyży, które będziemy wkopywać na groby. Ale nie zdążymy uporządkować wszystkich grobów przed Wszystkimi Świętymi, jest ich za dużo – tłumaczy s. Edyta. – Zrobiliśmy razem krzyż na grób dla mojego bezdomnego przyjaciela Andrzeja. Przesadziliśmy z proporcjami i po wejściu na parcelę bezdomnych od razu widać wielki krzyż. Jest widomym znakiem, że Jezus nigdy nie opuszcza bezdomnych – uśmiecha się siostra.
I gorąco prosi, aby Wrocławianie włączyli się w dbanie o groby bezdomnych: – Może są osoby, które nie mają nikogo bliskiego na cmentarzu we Wrocławiu i chciałyby zaopiekować się choć jednym zaniedbanym grobem bezdomnego, zapalić symboliczną świeczkę, pomodlić się za niego. Może ktoś nie może pojechać na groby swoich najbliższych – niech przyjdzie na cmentarz na Kiełczowie, odszuka w tym listopadowym czasie taki grób i się nim zajmie. Może znajdzie się rodzina, która z dziećmi posprząta chociaż jeden grób. Jeśli nawet znajdzie się kilkanaście osób, to już kilkanaście grobów bezdomnych przestanie być opuszczonych – zachęca.
– Wystarczy przyjechać na cmentarz na Kiełczowie, kierować się w stronę w kaplicy i skręcić na lewo. Ścieżką prosto, aż dojdziemy do zaniedbanej parceli bezdomnych – wyjaśnia s. Edyta. – Jeżeli ktoś nie ma czasu sprzątać, to przyjdźmy chociaż zapalić świeczkę, chwilę się pomodlić. Pokażmy, że każde życie jest święte, każde warte szacunku!
