Było ich trzech. Najmłodszy, wyraźnie zawstydzony sytuacją, siedział na parapecie z odwróconą głową. Pozostała dwójka - cwane chłopaki, już nauczeni jak walczyć na ulicy o przetrwanie, pyskaci,
bezczelni - brylowała przy ladzie baru:
- Pani da jeszcze bułkę dla małego. Mały zje, pani da!
Dziewczyna za ladą fast fooda popatrzyła bezradnie na mężczyznę czekającego obok na realizację swojego zamówienia. Kiwnął głową.
- Proszę im dać, zapłacę...
Chłopcy zastrzygli brudnymi uszami.
- A ciastko? Ciastko by nam pan jeszcze kupił...
Dziewczyny popatrzyły na mężczyznę, ten ponownie kiwnął głową.
Młodzi żebracy złapali szybko torby ciepłe od tego, co w środku - od frytek, kurczaka i ciastka - i wypadli na ulicę. Jeszcze w drzwiach kłaniali się przesadnie swojemu dobroczyńcy. Mały
pognał za nimi. Jedli łapczywie w bramie. Mlaskali, głośno przechwalali się osiągnięciami w przechytrzaniu życia. Naśmiewali się z blondynka.
- Zostaw trochę, mały. Do domu zaniesiesz... nie żryj tak! Brzuch od tego boli.
Potem zerwali się do lotu jak stadko ptaków. Zniknęli w zaułkach śródmiejskich, ciemnych, zaśnieżonych podwórek. Uciekli przed „bandą starszych”.
Pod fast food podeszła konkurencja: 10-, 12-latki. Szare twarze, pełne jakichś drobnych ranek, zadrapań, szczeciniaste włosy, lekkie kurtki, jak ze starszego brata. Na nogach nigdy niemyte adidasy.
Dziewczynkę wypchnęli do przodu. Kręciła się przed drzwiami. Ładniutka, zmizerowana, z jednym mysim ogonkiem wystającym spod czapki.
- Proszę panią - zaczepiali - ona się wstydzi powiedzieć, że jest głodna. Śmiech, przepychanki, dogadywania. - Niech jej pani kupi bułkę...
To taki chwyt psychologiczny, taka metoda na życie.
Kto ma serce z kamienia, niech odmówi, skarci, każe wracać do domu. Wykrzyczy: niech was rodzice nakarmią! Jacy rodzice, jaki dom? Jakie obiady, śniadania czy kolacje? Jaki ciepły kąt? Jaka ciepła
dłoń do przytulenia policzka? Dla małych żebraków to czysta fikcja, ziemia nieznana. Nie dziwi więc, że wystarczy jeden gest i do środka ładują się wszyscy. Darczyńca przecież nie zniesie widoku kilku
wygłodniałych dziecięcych twarzy.
Sytuacja powtarza się. Chłopaki dyrygują zamówieniem, ewidentnie naciągając na znacznie więcej niż bułka z kawałkiem mięsa w środku. Obsługa, którą wyraźnie irytują mali żebracy, komentuje półgłosem,
że czasem klienci żądają wezwania straży miejskiej na dzieciarnię.
Po drugiej stronie ulicy, w wielkiej witrynie salonu sprzętu audio-wideo, na 42-calowych telewizorach trwa transmisja obrad bardzo ważnej komisji walczącej o praworządność w Polsce. Z perspektywy
tej ulicy i tego, co dzieje się tutaj, zmagania polityków wydają się zabawą. Prawdziwa walka toczy się właśnie tu, przez dzieci, których dorośli okradli z dzieciństwa i zbyt wcześnie skazali na wiedzę,
że życie jest brutalną rozgrywką, w której wygrywa silniejszy.
Pieśń o winnicy zaczyna się jak liryka miłosna: „chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy”. Prorok występuje jak pieśniarz na uczcie, i słuchacze zapewne przyklaskują, nie przeczuwając, że pieśń jest pułapką. Przyjaciel uczynił dla winnicy wszystko. Żyzne zbocze, okopanie, oczyszczenie z kamieni, szlachetna winorośl (hebr. sorek), wieża strażnicza, tłocznia. Po stronie właściciela nie brakło niczego. Oczekiwanie było zasadne. „A ona wydała cierpkie jagody”. Wtedy pieśń zmienia gatunek i staje się mową procesową: „teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją”. Bóg czyni słuchaczy sędziami we własnej sprawie, dokładnie tak, jak Natan uczynił sędzią Dawida, a Jezus uczyni arcykapłanów (zob. glossę na 27 IX). Wyrok, który słuchacze muszą wydać, spada na nich samych, bo pointa odsłania tożsamość stron: „winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym”. Hebrajski oryginał zamyka oskarżenie grą słów nieprzetłumaczalną, a doskonałą: Bóg „oczekiwał mišpat (prawa), a oto mispach (rozlew krwi); oczekiwał sedaqa (sprawiedliwości), a oto seaqa (krzyk uciśnionych)”. Między prawem a bezprawiem jest różnica jednej głoski. Tak blisko siebie leżą w ludzkich dziejach. Zapowiedź kary jest odwróceniem wszystkich dobrodziejstw. Rozebrany mur, zdeptana ziemia, cierń i oset, chmurom zakazano deszczu. Winnica pozostawiona sobie samej to najcichsza z kar. Bóg przestaje przeszkadzać skutkom. Pieśń Izajasza stanie się w ustach Jezusa osnową dzisiejszej przypowieści o rolnikach. Różnica będzie znamienna. U Izajasza zawodzi winnica, u Jezusa dzierżawcy. Winnica, lud Boży, pozostaje dobra. Sąd przenosi się na tych, którym ją powierzono.
- Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądów, to nie jest nawet tylko prawo religijne, ale to jest podstawowe prawo człowieka - przypomniał na Jasnej Górze abp Wacław Depo. Delegat KEP ds. Stowarzyszenia Żywego Różańca przewodniczył Mszy św. z udziałem Częstochowian i pielgrzymów, głównie z Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej. Uroczystość poprzedziły rekolekcje Jasnogórskiej Rodziny Różańcowej.
Przypomniał, że „fundamentalnym zadaniem jest przyjęcie z wiarą prawdy o nieskończonej godności każdego człowieka”. Podkreślił, że to zadanie wynika z faktu, że człowiek został stworzony z miłości Boga. – Od Boga wyszliśmy i do Boga idziemy – mówił kaznodzieja. Wskazał, że drugim zadaniem jest prawo do życia, a jest ono nie jest tylko kwestią światopoglądów, nie jest nawet tylko prawem religijnym, ale jest podstawowym prawem człowieka. Trzecim zadaniem, które wskazał metropolita częstochowski jest przywrócenie rodzinie jej prawdziwego wspólnotowego charakteru i godności. Przekonywał, że „rodzina nie jest rodzajem kontraktu, umowy czy instytucjonalnych powiązań prawnych, jak tego chcą związki partnerskie. Jest wspólnotą osobową życia i miłości”. Przypomniał, że Chrystus związek małżeński mężczyzny i kobiety wzmocnił i podniósł do miary sakramentu.
II Międzynarodowy Konkurs Plastyczny „Papież Leon XIV w oczach dzieci”
Jak najmłodsi widzą papieża Leona XIV? Swoją odpowiedź mogą przedstawić za pomocą kredek, farb i własnej wyobraźni. Fundacja „Pro Arte Christiana” zaprasza dzieci w wieku od 3 do 10 lat do udziału w II Międzynarodowym Konkursie Plastycznym „Papież Leon XIV w oczach dzieci”. „Niedziela” objęła wydarzenie patronatem.
Dzieci często potrafią dostrzec w ważnych osobach coś, czego dorośli nie zauważają. Dlatego organizatorzy konkursu chcą oddać im głos – tym razem za pomocą rysunku i malarstwa. Zadaniem uczestników jest przedstawienie papieża Leona XIV tak, jak widzą go najmłodsi.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.