Reklama

Przegląd prasy

Niedziela Ogólnopolska 43/2007, str. 30

Jerzy Robert Nowak
Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Jerzy Robert Nowak<br>Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Anonimowe centra atakują

Reklama

„Nasz Dziennik” z 29-30 września zamieszcza homilię bp. Stanisława Stefanka pt. „Przywróćmy nadzieję rodzinie”. Znaczącą część homilii stanowią ostrzeżenia przed działalnością światowych „anonimowych centr”, godzących w religię i rodzinę. Bp Stefanek stwierdził m.in.: „W minionym tygodniu odbyła się debata pt. «Polityka rodzinna w Europie». Co oferują uczestnicy debaty? Po pierwsze, rodzina powinna się oprzeć na standardach europejskich, i to na standardach ujednoliconych. Porzuca się zamysł Boży, porzuca się Trójjedynego Boga, który miłością powołał nas do istnienia, a w Synu Bożym, Jezusie Chrystusie, obdarzył wydającą się za Kościół miłością ofiarną. Porzuca się to faktyczne, prawdziwe, jedyne źródło, a próbuje się stworzyć model nawiązujący do zniszczonego domu wielu rodzin europejskich i na tym zniszczonym, zgruzowanym domu nieudanych rodzin próbuje się ujednolicić pojęcie «standard europejski», które według umowy społecznej ma obowiązywać wszystkich.
Cóż to jest Unia Europejska? Znamy osoby, ewentualnie osoby prawne, które mają w jakimś wymiarze zadania społeczne, bo takie powołujemy w ramach demokracji. Ale kto ma prawo wejść na teren mojego kontaktu z Panem Bogiem? Jakaś anonimowa rzeczywistość, jakiś twór abstrakcyjny, za którym funkcjonuje klub anonimowych władców. Przy tym pocieszają nas uczestnicy debaty, że Unia Europejska będzie «miękko» postępować w sprawach społecznych, czyli zostawi nam jakiś margines wolności. Od razu nie każe nam zniszczyć wszystkich szczęśliwych rodzin, żeby dojść do standardów nieudanych małżeństw Europy. Ale to «miękkie» lądowanie powinno w swoim programie wziąć pod uwagę budzenie nowej świadomości, w której ma powstać - cytuję dokładnie - «neutralne podejście, wolne od normatywnych, uwarunkowanych kulturowo wyobrażeń». To znaczy, że mamy być wolni od kultury, od obyczajów, wolni od norm, czyli od ładu moralnego, a jedyna dla nas pociecha - będzie to wprowadzane metodą miękkiego nacisku. Przypomina mi się pewna scena, o ile dobrze pamiętam, chyba sam prezydent Bierut asystował w procesji Bożego Ciała w 1945 r. Zanim wymordowano AK-owców, zanim wymordowano patriotów, zanim zniszczono wszystko to, co wartościowe w polskiej tradycji, «miękko» podeszli nasi władcy do Kościoła katolickiego. Ciekawa metoda.
Kim są członkowie tej debaty? Dowodzą dziennikarze - etatowi pracownicy właścicieli wielkich tytułów. A więc znów anonimowe centra dowodzenia, bo przecież dziennikarz jest pracownikiem do wykonywania zadań; oni prowadzą debatę”.

W imię IV Rzeczypospolitej

W „Rzeczpospolitej” z 21 września szczególnie godny polecenia tekst prof. Zdzisława Krasnodębskiego: „Trudny początek końca III Rzeczypospolitej”. Słynny socjolog akcentuje aktualność budowy IV Rzeczypospolitej, wskazując na całkowitą kompromitację jej przeciwników z grona „łże-elit”. Wśród najważniejszych spraw do realizacji w ramach idei IV Rzeczypospolitej prof. Krasnodębski akcentuje zerwanie z permisywizmem III Rzeczypospolitej, z totalną bezkarnością aferzystów; akcentuje budowę kapitalizmu nieoligarchicznego, zdecydowane rozliczenie z przeszłością, umacnianie suwerenności Polski, przywracanie dumy z polskiej historii.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Odrzucić chochoły

Reklama

Podobną wymowę ma zamieszczony w „Rzeczpospolitej” z 29-30 września wywiad Joanny Lichockiej z jednym z najwybitniejszych polskich krytyków literackich i historyków literatury Tomaszem Burkiem pt. „Nie dam się uwieść chochołom”. Burek akcentował: „Popieram PiS. Zrobiło dużo, ale jeszcze niewiele z tego, co by mi się marzyło. Zaczęło tę robotę wyrwania narodowego życia z rąk chochołów. Bo chochoł to symbol działania pozbawionego treści wewnętrznej. Gra ciągle tę samą melodię, usypia nią zbiorowość i jakieś tam swoje interesy załatwia. Ale w sobie, w tym słomianym wnętrzu, ducha nie ma. Jest pustym strojem, pustą skorupą, pałubą. I tak właśnie odczuwałem te lata III RP, zwłaszcza końcowe. Kaczyński był pierwszym politykiem, który podjął przemyślaną próbę wyrwania nas z tego tańca. Dla mnie cały układ LiD to jest klasyczny, 100-procentowy chochoł”.

Ciemne gry Kwaśniewskiego

„Dziennik” z 24 września przynosi prawdziwie szokujące informacje Artura Ciechanowicza i Zbigniewa Parafianowicza w tekście „Były prezydent wspierał ludzi Janukowycza”. Autorzy artykułu piszą: „Na Ukrainie wystąpienie Aleksandra Kwaśniewskiego na Uniwersytecie im. Tarasa Szewczenki wywołało oburzenie, ale nie dlatego, że polski prezydent wydawał się nietrzeźwy. Dla Ukraińców ważniejsze jest co, a nie jak mówił gość z Polski. - Szok! Tylko tak to można nazwać - mówi «Dziennikowi» Wołodymyr Połohało, politolog z Ukraińskiej Akademii Nauk i poseł Bloku Julii Tymoszenko. - Dzwonili do mnie ludzie, którzy to widzieli i byli oburzeni. To była bezczelna agitacja na rzecz premiera Wiktora Janukowycza i jego Partii Regionów - dodaje.
Dla Ukraińców, którzy pamiętają Kwaśniewskiego jako jednego ze współtwórców sukcesu pomarańczowej rewolucji, to olbrzymie zaskoczenie. - A dziwne zachowanie prezydenta? - pytamy. - Nie ma dla nas znaczenia - odpowiada Połohało. Bo politycy dzisiejszej prozachodniej opozycji na Ukrainie nie mają Kwaśniewskiemu za złe, że być może przesadził z alkoholem, ale to, że pojechał do Kijowa na zaproszenie ludzi o wątpliwej reputacji, takich jak Ołeksandr Zadorożny czy jego bliski znajomy Ołeksandr Wołkow. Obaj panowie byli zausznikami skompromitowanego eksprezydenta Leonida Kuczmy”.

Niemieccy grabieżcy skarbów polskiej kultury

Helena Kowalik przypomina w „Przeglądzie” z 16 września sabotowanie przez Niemców zwrotu skarbów polskiej kultury i sztuki zrabowanych w czasie wojny. W artykule zatytułowanym „Grabieżca krzyczy: łapaj złodzieja!” Kowalik pisze m.in.: „Od dwóch lat utknęły negocjacje z rządem Niemiec w sprawie dzieł sztuki zrabowanych w czasie wojny (…). Wywieziono z Polski lub spalono 2,8 tys. obrazów różnych szkół europejskich, 11 tys. obrazów artystów polskich, 1,4 tys. rzeźb, 15 mln książek, 75 tys. rękopisów, 22 tys. starodruków, 25 tys. zabytkowych map, 300 tys. grafik, 50 tys. rękopisów muzealnych. Ich wartość to około 12 mld dolarów”.

Ateiści w „Gazecie Wyborczej” i „Przekroju”

Godny przemyślenia jest tekst felietonu Bronisława Wildsteina „Jak czuć się dobrze”, zamieszczonego w „Rzeczpospolitej” z 6 września. Wildstein pisze m.in.: „«Ja w Boga nie wierzę» - ogłasza «Wyborcza». Też mi rewelacja, dziwi się czytelnik. Okazuje się jednak, że gazeta włącza się w akcję «doming out» (aktywistów informuję, że po polsku określenie to oznacza «ujawnienie») ateistów. Po «doming out» gejów i aborcjonistek teraz w Internecie odnajdujemy listę ateistów i agnostyków. «Obok gwiazd show-biznesu figurują akademiccy wykładowcy, obok uczniów - emeryci, obok prawników - mechanicy, hydraulicy, bezrobotni» - ekscytuje się «Wyborcza». «I górnicy, i hutnicy, tramwajarze i rolnicy» ze wzruszeniem przypomniałem sobie wierszyk, deklamowany w PRL-owskiej podstawówce.
Idea «doming out» to oczywiście obrona tolerancji. Polska staje się państwem wyznaniowym - głoszą internetowi ateiści. Ponieważ słyszę to od 18 lat, moja wrażliwość nieco stępiała. Niedawno nowo powołany redaktor naczelny «Przekroju» zdefiniowany został na łamach swojego tygodnika jako «z przekonania ateista». I tyle. Myślałem, że przekonania mówią coś o rzeczywistości, okazuje się: wystarczy niewiara. Pewnie dlatego, że żyjemy w tyranii katolicyzmu, przed którym niektórzy bohaterowie «Wyborczej» uciekli aż na Nową Zelandię. Wczytując się jednak w ich wypowiedzi i wpatrując w gniewny wizerunek założyciela strony, stojącego u stóp stromych schodów, zrozumiałem, że chodzi tu o walkę. Ciężką walkę, której finałem będzie wyeliminowanie religii i symboli religijnych z przestrzeni publicznej, zakazanie głoszenia religii i zamknięcie jej w szczelnie zamkniętych mieszkaniach. Czy katolicy będą mogli wówczas ogłosić swoją internetową listę?”.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Jestem katolikiem i nie boję się świadczyć". Portugalski minister pielgrzymował do Fatimy

2026-10-09 09:17

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Fatima

pl.wikipedia.org/Joanna Popławska

Minister Miguel Pinto Luz, odpowiedzialny w portugalskim rządzie za resort infrastruktury i mieszkalnictwa pokonał liczący ponad 130 km szlak pielgrzymkowy z Lizbony do Fatimy. Jak przekazał po dotarciu do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej minister Pinto Luz, podróż trwała cztery dni, a jednym z największych bohaterów tej wymagającej pielgrzymki był jego pięcioletni syn António.

Na zakończenie podróży minister Pinto Luz zamieścił kilka wpisów w mediach społecznościowych precyzując, że na trasie były zarówno momenty przyjemne, jak i dużo zmęczenia. „To trudne doświadczenie do wyjaśnienia tym, którzy tego nie przeżyli" - napisał portugalski polityk, precyzując, że we współczesnym świecie ważne jest dzielenie się świadectwem wiary, „a tolerancja nie oznacza ukrywania się ze swoimi przekonaniami” religijnymi. „Nie musimy eliminować naszej tożsamości, aby szanować tożsamość innych. Jestem katolikiem. Żyję moją wiarą w sposób naturalny, bez narzucania jej innym osobom i bez obawy, aby ją świadczyć" - przekazał.
CZYTAJ DALEJ

Zaatakował pielęgniarza, bo zobaczył krzyż. Kazach skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności

2026-10-09 08:08

[ TEMATY ]

wyrok

pexels.com

Sąd Okręgowy w Lublinie skazał obywatela Kazachstanu na trzy miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności i 5000 zł zadośćuczynienia za atak na pielęgniarza. Sytuacja miała miejsce nad ranem 7 czerwca.

Tego dnia zespół ratownictwa medycznego przywiózł na szpitalny oddział ratunkowy jednego z lubelskich szpitali pijanego obywatela Kazachstanu. Na początku był spokojny i wykonywał polecenia pielęgniarza, który się nim zajmował. Wszystko zmieniło się, gdy oskarżony zauważył na szyi medyka medalik z krzyżem. Wówczas Kazach zaatakował pokrzywdzonego, uderzył go wewnętrzną częścią dłoni w szyję (dokładnie tam, gdzie wisiał medalik) i zaczął wykrzykiwać „Allah akbar” oraz słowa znieważające Jezusa Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

Jaki jest sens sakramentu pokuty i pojednania?

2026-10-09 21:02

[ TEMATY ]

spowiedź

Karol Porwich/Niedziela

Jaki jest sens sakramentu pokuty i pojednania? Dlaczego potrzebujemy przebaczenia? Wyjaśnia ks. Mariusz Rosik, znany i ceniony profesor teologii.

Kiedy Jezus ukazał się apostołom w Wieczerniku w niedzielę zmartwychwstania, rzekł do nich: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,22–23). Wydarzenie to jest konstytutywne dla sakramentu zwanego sakramentem pojednania. O ile w chrzcie dzieci dokonuje się obmycie z grzechu pierworodnego, a w przypadku chrztu dorosłych – z każdego grzechu popełnionego do tej pory, o tyle w sakramencie pojednania Bóg przebacza penitentowi grzechy popełnione po ostatniej spowiedzi. Przepięknym komentarzem do tych dwóch sakramentów zdają się być słowa św. Ambrożego, żyjącego w IV stuleciu biskupa Mediolanu: „Kościół ma wodę i łzy: wodę chrztu i łzy pokuty” (Epistulae 41,12).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję