Reklama

Proboszcz na kadencję?

Temat wprowadzania kadencyjności proboszczów jak bumerang powrócił po latach i rozpalił opinię publiczną. Dotyka bardzo delikatnej i ważnej materii, na której od wieków opierają się struktury Kościoła. Bo to właśnie od pracy proboszczów zależy jego wizerunek i duszpasterska skuteczność

Niedziela Ogólnopolska 39/2008, str. 20-21

Artur Stelmasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Według proponowanych zmian, proboszczowie będą obejmować swe funkcje na kilkuletnią kadencję. Po upływie pierwszej kadencji przejdą na inną parafię albo zostaną na kolejną kadencję. Temat kadencyjności był dyskutowany podczas II Polskiego Synodu Plenarnego, w latach 1991-99. Teraz znów zajmuje się nim Episkopat Polski. A na ostatnim zebraniu Rady Stałej Episkopatu oraz biskupów diecezjalnych hierarchowie wyrazili swe poparcie dla tej idei. - Kapłan przechodzący na inną parafię podejmuje z nową energią swoje działania. Zmiany dla współczesnej mentalności człowieka są czymś normalnym, a także inspirującym - powiedział tuż po obradach bp Stanisław Budzik, sekretarz generalny KEP.
Podczas obrad nie ustalono żadnej konkretnej propozycji co do tego, ile miałaby trwać proboszczowska kadencja. Pojawiły się jedynie głosy, że mogłoby to być od 5 do 7 lat. Obecnie prowadzone są na ten temat konsultacje z radami kapłańskimi. Następnym krokiem będzie podjęcie tego tematu podczas kolejnych obrad Episkopatu. - Wówczas o wszystkim zadecyduje głosowanie biskupów - podkreśla ks. dr Józef Kloch, rzecznik Episkopatu. Jeżeli polska hierarchia poprze zmianę, to ostatnim krokiem kościelnej legislacji będzie akceptacja ze strony Stolicy Apostolskiej oraz zgoda na wprowadzenie kadencyjności w życie.

Za i przeciw

Reklama

Podczas obrad biskupi omawiali kwestię kadencyjności, opierając się m.in. na konkretnych przykładach proboszczów, których odwołania nie chcieli np. zżyci z nimi od lat parafianie. Ordynariusze co roku mają wiele dylematów podczas zmian personalnych. - Kadencyjność byłaby sprawnym instrumentem administracyjnym w ich ręku - podkreśla ks. dr Rafał Markowski, rzecznik archidiecezji warszawskiej. - Dzięki niej biskupi mogliby szybciej i sprawniej interweniować w sytuacjach, które tego wymagają - dodaje ks. dr Robert Nęcek, rzecznik archidiecezji krakowskiej.
Jednak tak jak wiele innych nowych pomysłów również wprowadzenie kadencyjności z pewnością spotka się z dużym oporem w polskim Kościele. Tym bardziej że regularne zmiany proboszczów mogą mieć zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki. - Mam pod tym względem mieszane uczucia - przyznaje w rozmowie z KAI ks. prał. Jan Dziasek z Krakowa, zwycięzca konkursu na Proboszcza Roku 2007. - Poznanie ludzi, nawiązanie kontaktów, powstanie więzi w dużych parafiach zajmuje dużo czasu. Ja jestem na jednej parafii od 37 lat i wcale mi się nie dłuży. I chyba nie znudziłem się wiernymi - mówi żartobliwie ks. Dziasek. - Cenię moich parafian, bardzo ich kocham i nie wyobrażam sobie, że miałbym pójść gdzie indziej - dodaje kapłan, którego do konkursu zgłosili właśnie wdzięczni parafianie.
Ale inny laureat tego konkursu ma zdanie odmienne. - Po dłuższym czasie po prostu się wypalamy. A przejście do innej placówki mobilizuje do działania - uważa ks. Piotr Sadkiewicz, proboszcz z Leśnej k. Żywca.
Umiejętnie wprowadzana kadencyjności - zdaniem niektórych księży - może stać się remedium na niektóre bolączki polityki personalnej w polskich diecezjach. - Pamiętam sytuacje w jednej z włoskich diecezji, gdzie praktycznie żaden proboszcz nie chciał się ruszyć ze swojej parafii. Dla ordynariusza była to sytuacja patowa. Miał bowiem tylko dwóch księży, którzy deklarowali swoją dyspozycyjność. Dlatego też kadencyjność może uchronić nas przed takimi sytuacjami - mówi ks. dr Jacek Skrobisz, rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łowiczu.
- Na pytanie o kadencyjność nie można znaleźć prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Ma ona bowiem swoje plusy i minusy. Dlatego też jej wprowadzenie będzie pomocne w posłudze duszpasterskiej, ale nie może funkcjonować na zasadzie czystego mechanizmu. Biskup musi zawsze uwzględniać predyspozycje księdza i uwarunkowania danej parafii - uważa ks. Markowski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Na dobre i na złe

Reklama

Zmian proboszczów nie boją się kapłani zakonni. - Chwała Bogu, u nas jest to normalne - mówi ks. Krzysztof Gołębiewski FDP, proboszcz z Rokitna k. Błonia. - Księża biskupi nie wymyślili przecież niczego nowego. Kadencyjność od wielu wieków doskonale sprawdza się w zgromadzeniach zakonnych - dodaje orionista. Jego zdaniem, zmiany co jakiś czas wpływają korzystnie zarówno na księży, jak i na parafię. Chronią obie strony przed stagnacją i wprowadzają element świeżości. - Weźmy choćby za przykład głoszenie słowa Bożego. Przecież po dziesięciu latach każdy parafianin zna na pamięć prawie wszystkie kazania okolicznościowe swojego proboszcza. Wie, co za chwilę powie na ślubie, pogrzebie czy przy innych okazjach. Nie oszukujmy się, zmiany są potrzebne i pożyteczne - uważa ks. Gołębiewski.
Innym argumentem przemawiającym za wprowadzeniem kadencyjności może być samo rozumienie powołania kapłańskiego. Diecezjalni księża są regularnie przenoszeni jako neoprezbiterzy, a później jako wikarzy. Ten misyjny i wędrujący charakter kapłaństwa najczęściej kończy się z chwilą, gdy ksiądz zostaje proboszczem. W wielu przypadkach ta sytuacja przypomina trochę zaślubiny małżeńskie, kiedy to proboszcz i parafinie są ze sobą „na dobre i na złe”. I nie zawsze jest to miłość z wyboru. - A przecież nie jesteśmy wyświęceni dla parafii, a dla diecezji. I powinniśmy być zawsze dyspozycyjni wobec biskupa - podkreśla ks. Skrobisz.
Podobnego zdania jest ks. Sadkiewicz, zwycięzca konkursu Proboszcz Roku w 2005 r. - Wielokrotnie powtarzałem, że ślubu z Leśną nie brałem - mówi. Jego zdaniem, ksiądz na parafii nie powinien być dłużej niż 10 lat.

Nie oddamy proboszcza

Reklama

Jak Polska długa i szeroka w parafiach jest bardzo różnie. Niektórzy wierni są zadowoleni ze swego proboszcza, a inni wręcz przeciwnie. Bywa, że po decyzji biskupa o zmianie dochodzi do protestów. Wierni w „obronie” swego proboszcza ślą listy błagalne, a jeżeli to nie pomaga, skłonni są niekiedy nawet do protestów i bojkotów. Z drugiej strony zdarzają się również przypadki, choć o wiele rzadziej, kiedy wierni piszą donosy na księży z prośbą o zmiany.
W obydwu tych sytuacjach widać, z jak delikatną materią muszą się zmagać biskupi, podejmując decyzje personalne. - Proboszczowie zawsze mają swoich zwolenników i przeciwników. Chyba żadnemu księdzu nie udało się wzbudzić powszechnego zachwytu. Zawsze znajdzie się ktoś, komu ten konkretny proboszcz nie odpowiada - uważa ks. Markowski.
Wielu zwolenników w swej parafii ma z pewnością ks. Sadkiewicz. On sam, po 13 latach pracy w jednym miejscu, powoli przygotowuje się do zmiany. Dlatego stara się też przygotować do tego wiernych. - Uważam, że rolą księży jest przygotowywanie parafian do tego, że może przyjść inny proboszcz, by potem nie było „buntów” wobec decyzji biskupa, takich jak pisanie petycji czy inne protesty - podkreśla w rozmowie z KAI.
W tym roku kończy swoją drugą trzyletnią kadencję proboszcz w Rokitnie - ks. Gołębiewski FDP. Jego dalsze losy zależą od decyzji przełożonych zakonnych. - Mogę zostać przeniesiony albo zostać na jeszcze jedną kadencję. Myślę, że okres dziewięciu lat w tym samym miejscu w zupełności wystarczy. Przez ten czas wszystko, co się wymyśliło, można wcielić w życie - uważa ks. Gołębiewski.
Księża są tylko i aż ludźmi. Jedni są dynamiczni, rzutcy, kontaktowi i tryskający pomysłami, a inni raczej spokojni. Przy czym jednym i drugim nie można odmówić wiary i pobożności. - Tu i ówdzie słyszy się o świetnym proboszczu, który w kilka lat rozkręcił całe duszpasterstwo parafialne. To dlaczego tego księdza po kilku latach nie przenieść, aby ten sukces powtórzył w innej placówce duszpasterskiej? - pyta ks. Gołębiewski. - Przecież Kościół święty jest wszędzie tam, gdzie są ludzie. I wszędzie można realizować swoje kapłaństwo i probostwo - dodaje orionista.

Parafia stałym punktem odniesienia

Reklama

Jednym z często podnoszonych argumentów przeciw wprowadzaniu kadencyjności jest stałość pracy i planów duszpasterskich. Niektórych rzeczy nie da się przecież zrealizować w kilka lat. - Weźmy chociaż budowę kościoła. To okres o wiele dłuższy niż np. 5 lat - podkreśla ks. Markowski.
Inni zwracają uwagę na środowisko, z którym przez lata proboszczowie się zżywają. - Kontakty międzyludzkie są wielkim skarbem i kapitałem polskiego Kościoła - podkreśla ks. prał. Maj, proboszcz parafii św. Katarzyny w Warszawie. Poza tym współczesny świat jest pełen rzeczy niestałych i ulotnych. Zdaje się opierać na nieustających zmianach. Dlatego ludzie potrzebują i szukają - zdaniem ks. Maja - stałego odniesienia w swoich parafiach. Ten element jest cenny, choć nie należy go absolutyzować.
Ks. Gołębiewski uważa, że podział na zwolenników i przeciwników kadencyjności ma odzwierciedlenie w wieku księży. - Przedsoborowi będą „przeciw”, a młodsi kapłani będą „za” wprowadzaniem zmian - mówi. Dlatego też kadencyjność powinna być wprowadzana stopniowo i z rozwagą, aby nikogo nie zrazić. Bo dla wielu zasłużonych, starszych kapłanów zmiany mogłyby się wiązać z wielkim poczuciem krzywdy. - Jestem proboszczem od 27 lat. Wiem, ile wysiłku kosztowało mnie poznanie lokalnej społeczności. Zarówno proboszczowi, jak i wiernym potrzebna jest trwała relacja. Wówczas po latach ksiądz ma szansę zrosnąć się z ludźmi jak trwały korzeń, na którym wzrasta w wierze parafialna wspólnota - uważa ks. Maj. - Jednak znam swój Kościół i wiem, że jeżeli taka jest jego wola, to na pewno kadencyjność jest czymś potrzebnym i dobrym. Ale trzeba się wystrzegać, aby księża proboszczowie nie stali się jedynie mianowanymi na kilka lat urzędnikami - dodaje zasłużony warszawski proboszcz.

Księża biskupi nie wymyślili niczego nowego. Kadencyjność od wielu wieków doskonale sprawdza się w zgromadzeniach zakonnych - podkreśla ks. Krzysztof Gołębiewski FDP, proboszcz i kustosz sanktuarium w Rokitnie

Z jednej strony, wiem, jak wielkim kapitałem są dobre i trwałe relacje ze wspólnotą parafialną. Z drugiej zaś - znam mądrość Kościoła i wiem, że jeżeli taka jest jego wola, to z pewnością kadencyjność jest potrzebna i dobra - mówi ks. prał. Józef Maj, doświadczony warszawski proboszcz

2008-12-31 00:00

Ocena: +5 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przepis na radosne życie według ks. Jana Bosko

[ TEMATY ]

św. Jan Bosko

commons.wikimedia.org

Święty Jan Bosko zasłynął, jako genialny wychowawca, nauczyciel młodzieży, pisarz i publicysta, założyciel zgromadzeń zakonnych. Często zachęcał swoich uczniów mówiąc: „bądźcie zawsze radośni, bardzo radośni!”. Radość w jego wydaniu nie oznacza jednak ciągłego, bezmyślnego uśmiechu na twarzy. Radość to postawa ducha, nastawienie wobec życia. 

Jan Bosko przyszedł na świat 16 sierpnia 1815 roku w ubogiej wiejskiej rodzinie w Becchi niedaleko Turynu, we włoskim Piemoncie. Rodzice, Franciszek Bosko i Małgorzata Occhiena, dali mu na chrzcie dwa imiona: Jan, Melchior. Kiedy chłopiec miał dwa lata, umarł mu ojciec. Wychowaniem Jana i dwóch jego braci zajęła się matka, która zaszczepiła w nich chęć do nauki i pobożność.
CZYTAJ DALEJ

17-latek zmarły w 2011 roku może zostać błogosławionym! Poznaj historię nastolatka

2026-01-31 11:54

[ TEMATY ]

beatyfikacja

pixabay.com

Trwa proces beatyfikacyjny 17-letniego Szkota, Joe Wilsona, który zmarł nagle w 2011 roku. Prowadzony przez niego dziennik stał się inspiracją dla wielu ludzi na całym świecie.

„Zawsze będę blisko Boga, ponieważ On jest najważniejszy w moim życiu” - to cytat z pamiętnika Joe Wilsona, który prowadził od 14. roku życia. W listopadzie ubiegłego roku szkoccy biskupi formalnie zatwierdzili otwarcie jego procesu beatyfikacyjnego.
CZYTAJ DALEJ

Nie tylko turystyka. Liturgiczny rozkwit w Rio de Janeiro

2026-02-01 11:29

[ TEMATY ]

figura

Rio de Janeiro

liturgiczny rozkwit

Sanktuarium Chrystusa Odkupiciela

Vatican Media

Figura Chrystusa w Rio de Janeiro

Figura Chrystusa w Rio de Janeiro

W 2025 r. Sanktuarium Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro przekroczyło ważny próg: stało się nie tylko jednym z najczęściej odwiedzanych zabytków religijnych na świecie, ale także jednym z najbardziej aktywnych ośrodków sakramentalnych w brazylijskim Kościele.

Za charakterystyczną sylwetką dominującą nad panoramą Rio, znaną na całym świecie, kryje się intensywne życie liturgiczne, duszpasterskie i religijne, którego nie da się zmierzyć zdjęciami, ale liczbami, ludźmi i obrzędami. W ciągu roku w sanktuarium odbyło się około 2300 uroczystości, w tym chrzty, śluby, Msze św. i zorganizowane pielgrzymki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję