Reklama

Polityka energetyczna do rewizji

Niedziela Ogólnopolska 21/2013, str. 34-35

Dominik Różański

Piotr Naimski – polityk, biochemik, nauczyciel akademicki, działacz opozycji w okresie PRL, publicysta, były wiceminister gospodarki, poseł PiS na Sejm VII kadencji

Piotr Naimski – polityk, biochemik, nauczyciel akademicki, działacz opozycji w okresie PRL, publicysta, były wiceminister gospodarki, poseł PiS na Sejm VII kadencji

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: - Niesamodzielność energetyczna Polski to zwiększające się ceny energii. Losy polskiego przemysłu, zwłaszcza chemicznego, zależą - wobec jak na razie bezskutecznego oczekiwania na własne wydobycie gazu łupkowego - od wciąż dominujących dostaw rosyjskich. Ostatnie zdarzenia polityczno-biznesowe wskazują na wzrastającą aktywność i determinację Rosji w sprawie „gazowego” zmonopolizowania Polski. Czy na zliberalizowanym rynku i w trudnej sytuacji Polski można temu skutecznie przeciwdziałać?

PIOTR NAIMSKI: - Trzeba robić wszystko, aby jak najszybciej wyrwać się z tej zależności. Mimo że nie jest to łatwe, bo w Polsce można wskazać działania silnego lobby na rzecz rosyjskich interesów. Dopiero niedawno nagłośniono działania byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który okazał się być lobbystą, reprezentantem interesów rosyjskiego oligarchy Wiaczesława Kantora, właściciela spółek, które weszły już do akcjonariatu tarnowskich „Azotów”. Są to w większości spółki rejestrowane na Cyprze, na brytyjskich Wyspach Dziewiczych, w Nowogrodzie Wielkim, Luksemburgu, czyli w tzw. rajach podatkowych.

- Dlaczego taka wyprzedaż tarnowskich „Azotów” jest dla Polski wyjątkowo niekorzystna?

- Dlatego, że poprzez swojego właściciela spółki te są narzędziem polityki Federacji Rosyjskiej.

Reklama

- Skąd to wiemy?

- 25 lutego tego roku na zaproszenie Michaiła Margiełowa, przewodniczącego Komitetu Spraw Zagranicznych Rady Federacji Rosyjskiej (odpowiednika naszego Senatu), do Moskwy pojechała delegacja polskiego Sejmu i Senatu. Podczas spotkania rozmawiano o polsko-rosyjskich relacjach gospodarczych. Okazało się, że wśród biznesmenów po stronie rosyjskiej był właśnie Wiaczesław Kantor, zaś rosyjscy politycy wielokrotnie wymieniali właśnie Acron, jedną z jego spółek, jako bardzo dobry podmiot gospodarczy, który powinien uczestniczyć w polsko-rosyjskich relacjach gospodarczych. I w ten właśnie rosyjski lobbing polityczno-gospodarczy wpisuje się Aleksander Kwaśniewski, który w dodatku wciąga w tę niejasną sytuację premiera Tuska i jego doradców. Zabiegi pana Kwaśniewskiego okazały się na tyle skuteczne, że spółka Acron zaczęła systematycznie skupować akcje tarnowskich „Azotów”.

- Można więc już bez przesady mówić dziś o wyjątkowo wzmożonej rosyjskiej ekspansji na gospodarczo-energetyczne cele Polski?

- O tym niebezpieczeństwie wiemy od dawna. Mamy za sobą już kilkakrotne podejścia rosyjskich spółek np. do rafinerii polskich, na szczęście nieudane. Mam nadzieję, że przejęcie polskiej chemii Rosjanom też się nie uda.

- Jest to jednak bardziej nadzieja niż pewność?

- Niestety, tak. Sytuacja „Azotów” jest niedobra m.in. dlatego, że Ministerstwo Skarbu Państwa nie ma w tej sprawie spójnej strategii. Nieomalże w tym samym czasie ogłasza plan prywatyzacji, w którym zakłada, że państwo sprzeda swoje udziały w branży chemicznej, a zaraz potem reaguje na agresywne działania Acronu w Tarnowie, konsolidując „Azoty” tarnowskie z zakładami w Puławach. To spowodowało, że udziały Skarbu Państwa w połączonej spółce wzrosły do 45 proc. Jednak w tym samym momencie wiceminister skarbu oświadczył, że zgodnie z prawem ogłosi wezwanie na zakup akcji do 66 proc. albo zejdzie poniżej 33 proc....

Reklama

- I zszedł...?

- Tak, okazuje się, że w kwietniu Skarb Państwa sprzedał ponad 12 proc. swoich udziałów... Tak więc Wiaczesław Kantor je skupuje, a polski Skarb lekką ręka sprzedaje. A zważywszy na to, że 30 proc. udziałów w tej spółce to akcjonariat rozproszony, to właściwie w każdej chwili też może się on znaleźć w rękach pana Kantora.

- Z tego wniosek, że polski rząd - mimo dość butnych deklaracji premiera - nie do końca rozumie interesy Polski...

- W każdym razie trudno się tu doszukać konsekwencji, która by wynikała ze zrozumienia polskiego interesu. Ta niejasna sytuacja zaprasza do Polski wszystkich tych, którzy wiedzą, jak łatwo można skorzystać z wahań i niepewności polskiego rządu. Może tu też chodzić o stworzenie sytuacji - jakiej chciałby np. Aleksander Kwaśniewski - w której interes państwa w sferze gospodarczej nie istnieje i w związku z tym jest otwarte pole do działania dla każdego kapitału, nawet takiego, jak ten bezpodatkowy, za to politycznie jednoznacznie podporządkowany kapitał Wiaczesława Kantora. Na to nie może być zgody.

- Nawet w warunkach liberalnej gospodarki?

- Tak, bo abstrahując już od względów bezpieczeństwa państwa, z tym kapitałem wnoszone są do Polski dzikie obyczaje gospodarcze, powszechne za naszą wschodnią granicą, a których u siebie nie chcemy! Chcemy, żeby Polska miała gospodarkę w pełni transparentną, której strategia mogłaby być kształtowana mimo wszystko z poziomu rządu (choćby z uwagi na bezpieczeństwo energetyczne).

- Jednak polityczne lobby dążące do gospodarczego bezwarunkowego otwarcia się Polski w stronę Rosji jest dziś dość silne, choć na pierwszy rzut oka trudno je zidentyfikować.

- Trudno, bo wiedza o wielu konkretnych działaniach wykorzystujących słabość rządu nie jest powszechnie dostępna. Jedno jest pewne, lobby to robi wszystko, aby w Polsce nie było silnej władzy, bo silny rząd nigdy nie pozwoliłby, żeby strategiczne sektory polskiej gospodarki rozwijały się niezgodnie z polskim interesem.

- O tym, że polski rząd jest słaby, Rosja mogła się przekonać w „laboratorium” katastrofy smoleńskiej...

- Tak. To, że w tej chwili mamy do czynienia z nasileniem wrogich działań na poziomie gospodarczym, moim zdaniem, wynika także z tego, że Rosjanie doszli do wniosku, iż rząd Donalda Tuska jest bardzo słaby i nie umie się przeciwstawić nawet wtedy, gdy może mieć rację... I pozwala na stosowanie wobec Polski metody faktów dokonanych.

- Jednak dziś to sam premier Tusk mówi o zagrożeniu bezpieczeństwa energetycznego kraju, o potrzebie utrzymania w dobrej kondycji strategicznych sektorów gospodarki. Mowa-trawa?

- Raczej tak. Dziś potrzeba mocnych konkretów. Przede wszystkim opisania stanu rzeczy - niestety, złego - i natychmiastowego podjęcia koniecznych działań. A trudno się tego doszukać. Tu i ówdzie pojawiają się głosy, że polityka energetyczna przygotowana przez rząd Tuska wymaga rewizji, ponieważ sytuacja się zmieniła. Rzeczywiście, sytuacja jest dynamiczna i rząd powinien na nią reagować błyskawicznie, a nie reaguje...

- Właściwie dlaczego?

- Może po prostu dlatego, że w rządzie Tuska nie ma zrozumienia tego, jak fundamentalnie ważne dla kraju jest jego bezpieczeństwo energetyczne i bezpieczny rozwój strategicznych sektorów gospodarki. A poza tym nie ma pomysłu na rozwiązywanie nawarstwiających się problemów. Nie może być tak, że w Polsce z jakichś powodów nagle przestaje się budować elektrownie.

- A właśnie się przestaje, dlaczego?

- Naprawdę trudno to zrozumieć, dlaczego do tego dopuszczono! To jest skandal! Ten rząd, nie wiadomo dlaczego, działa bardzo opieszale, jakby nie ogarniał skomplikowania i powagi sytuacji. Trudno wytłumaczyć wszystkie zaniechania i zaniedbania. Dlaczego już półtora roku czekamy na ustawodawstwo, które spowoduje, że inwestycje w wydobycie gazu łupkowego w Polsce będą regulowane prawem transparentnym, cywilizowanym, chroniącym interesy polskiego państwa, a także interesy inwestorów?

- Wyhamowanie budów nowych elektrowni - w Polsce głównie węglowych - wiąże się zapewne z unijną polityką klimatyczną wymuszającą ograniczenie emisji CO2.

- Do pewnego stopnia tak. Ale i w tej sprawie rząd powinien działać bardziej zdecydowanie, bo nie może być tak, że kopalnie węgla w Polsce nie są dziś pewne dnia ani godziny... Nie może być takiej sytuacji, że inwestycje w elektroenergetyczne sieci przesyłowe są odsuwane, m.in. dlatego, że rząd Tuska przez 6 lat nie był w stanie przeprowadzić ustawy o inwestycjach liniowych. Można mnożyć tego typu zadania, które trzeba wykonać natychmiast, a które powinny być dawno wykonane.

- Mówi się, że inwestowanie w energetykę w Polsce dziś się nie opłaca. Dlaczego nie powstają nowe elektrownie, dlaczego nie remontuje się starych bloków energetycznych?

- To bardzo zasadnicze pytanie. Niedawno spółka PGE budująca elektrownię w Opolu oświadczyła, że musi zrezygnować z tej inwestycji, bo jej się to zwyczajnie nie opłaca. Jest to decyzja być może wytłumaczalna na poziomie biznesowym, ale niedopuszczalna na płaszczyźnie strategicznego zarządzania bezpieczeństwem energetycznym kraju.

- Skoro tak, to rząd nie powinien był do tego dopuścić...

- Tak i dlatego jest to bardzo dziwna decyzja. Być może PGE jako spółka Skarbu Państwa zamiast inwestować, musi oddać pieniądze z dywidend min. Rostowskiemu na łatanie dziury w budżecie.

- Czy obostrzenia wynikające z tzw. pakietu klimatycznego już dziś zaznaczają swój wpływ na nowe inwestycje elektroenergetyczne?

- Wpływają na planowanie budowy nowych elektrowni. Na progu rezygnacji z inwestycji jest francuski EDF w Rybniku. Wszystko zależy od tego, czy dostanie przydział darmowych emisji CO2. Ten inwestor oczekuje od polskiego rządu negocjacji z Komisją Europejską w sprawie zmiany warunków.

- Jeśli pakiet klimatyczny nabierze mocy, to polska energetyka oparta na węglu po prostu polegnie?

- Niekoniecznie, choć może być bardzo trudno, i rząd polski powinien negocjować warunki stawiane inwestycjom przez pakiet klimatyczny. Nasz obecny problem wiąże się jednak przede wszystkim z brakiem obliczalności przy długoterminowym projektowaniu biznesu. Jeżeli dziś nie wiadomo, jakie będą ceny emisji CO2 za kilka lat, to trudno obliczyć, jaki będzie zwrot z tej inwestycji. Trudno więc potencjalnym inwestorom podpisywać umowy kredytowe z bankami. Na razie korzystne dla nas może być obecne załamanie handlu emisjami i gwałtowny spadek opłat za emisję dwutlenku węgla. A jeszcze korzystniejsze byłoby, gdyby w UE całkowicie odstąpiono od zamiarów walki z klimatem.

- Najbardziej korzystne byłoby, gdyby UE zweryfikowała swą politykę klimatyczną...

- To prawda. Wiele osób uważa już, że to nie jest niemożliwe. Pojawia się coraz więcej nacisków ze strony europejskiego biznesu na odejście od obecnej polityki klimatycznej, która powoduje, że gospodarka europejska staje się niekonkurencyjna w stosunku do reszty świata. To wszystko jednak nie jest jeszcze rozstrzygnięte i w związku z tym inwestorzy zamierzający budować elektrownie ociągają się, wyczekują na lepsze czasy. A dla Polski ten uciekający czas jest niezwykle istotny, ponieważ znaczącą część naszych zdolności produkcyjnych w sektorze elektroenergetycznym do lat 2016-2018 będziemy musieli co najmniej zmodernizować.

- A to chyba jest zupełnie nierealne?

- Ciągle jeszcze można to zrobić, jednak pod warunkiem, że te nowe konieczne inwestycje będą podejmowane już teraz i to w sposób zdecydowany.

- Co jest potrzebne, aby te inwestycje były podejmowane w sposób zdecydowany?

- Odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne kraju rząd powinien jak najszybciej sprawić, by przynajmniej spółki z udziałem Skarbu Państwa jako ważne kryterium swego działania uwzględniały właśnie bezpieczeństwo energetyczne kraju. Spółki się przed tym bronią, twierdząc, że działają według kodeksu spółek handlowych, w którym nie istnieje kryterium bezpieczeństwa państwa. Jedynie PGNiG ma statut, w którym to kryterium zostało wpisane, natomiast w spółkach elektroenergetycznych takich zapisów nie ma. Być może należałoby je wprowadzić.

- Jak tego rodzaju zapis w praktyce wpływałby na funkcjonowanie, a zwłaszcza na inwestycje spółki?

- Taki zapis powoduje, że zarządy tych spółek podejmujące decyzje o inwestycjach z uwzględnieniem bezpieczeństwa energetycznego, a nie kierując się tylko kwestiami biznesowymi, nie będą narażały się na zarzut działania na szkodę spółki.

- Bezpieczeństwo energetyczne powinno być bezwzględnie nadrzędnym celem w działaniach tych spółek?

- Przynajmniej równoległym. Wtedy inwestycje dyktowane względami bezpieczeństwa kraju byłyby bardziej możliwe.

- Sprawa wydaje się oczywista i prosta. Czy jednak możliwa do przeprowadzenia w obecnej aurze politycznej?

- Myślę, że to jest, niestety, mało prawdopodobne. I pozostaje tu tylko stwierdzić, że im krócej będzie rządził Donald Tusk, tym lepiej dla Polski.

2013-05-20 15:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

USA: W Waszyngtonie uczczono pamięć prof. Juliana Kulskiego, powstańca i znanego architekta

2021-09-17 19:52

[ TEMATY ]

pogrzeb

powstaniec

Waszyngton

Wikipedia

Julian Eugeniusz Kulski

Julian Eugeniusz Kulski

W Waszyngtonie odbyła się w piątek msza żałobna po śmierci prof. Juliana Eugeniusza Kulskiego, uczestnika Powstania Warszawskiego, cenionego architekta i działacza. Był wielkim Polakiem, bohaterem powstania; przyczynił się do rozwoju polsko-amerykańskich relacji - podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

"Dziś żegnamy postać szczególnie zasłużoną dla odzyskania niepodległości przez Polskę, osobę, która wielce przyczyniła się do rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i postaw patriotycznych, a także do budowy dobrych stosunków polsko-amerykańskich" - napisał premier w liście odczytanym przez ambasadora Piotra Wilczka podczas mszy w katedrze św. Mateusza Apostoła w Waszyngtonie.

CZYTAJ DALEJ

Stygmaty św. Franciszka z Asyżu

2021-09-17 13:44

[ TEMATY ]

Św. Franciszek z Asyżu

flickr.com

17 września w kalendarzu liturgicznym przypada święto Stygmatów św. Franciszka z Asyżu. Odwołuje się ono do wydarzenia z 1224 r. na górze La Verna, podczas którego św. Franciszek z Asyżu otrzymał dar stygmatów, ślady męki Chrystusa. Był to pierwszy historycznie udokumentowany przypadek tego typu mistycznego doświadczenia w historii chrześcijaństwa.

W życiu św. Franciszka z Asyżu (1182-1226) szczególne miejsce zajmowała kontemplacja wcielenia Chrystusa. Niespełna rok po urządzeniu w Greccio inscenizacji biblijnej narodzenia Pana Jezusa, Franciszek trwał na modlitwie i czterdziestodniowym poście ku czci Michała Archanioła. W 1224 roku, najprawdopodobniej 14 września rano, w święto Podwyższenia Krzyża Świętego, kiedy na górze La Verna (popularnie zwanej w Polsce Alwernią), modlił się i kontemplował mękę Chrystusa, otrzymał na swoim ciele niezwykły dar - stygmaty.

CZYTAJ DALEJ

Nowe sanktuarium bł. Kardynała Stefana Wyszyńskiego

2021-09-18 20:40

[ TEMATY ]

kard. Stefan Wyszyński

Instytut Prymasowski

Jako prymas Polski przemierzał cały kraj, aby wzywać do jedności, do miłowania innych i przebaczenia - mówił abp Jan Pawłowski podczas uroczystości ustanowienia sanktuarium błogosławionego kardynała Stefana Wyszyńskiego w Kobylance. Delegat papieski przewodniczył mszy świętej w kościele koło Stargardu.

Tu Prymas lubił zatrzymywać się podczas wizyt w Szczecinie i Stargardzie, przyjaźnił się też z pierwszym proboszczem i założycielem tej parafii ks. Piotrem Głogowskim. Od lat parafianie modlili się o beatyfikację Prymasa. Od 2017 roku po domach parafii pielgrzymował obraz Matki Bożej Częstochowskiej podarowany przez Prymasa. Wtedy też powstała myśl, żeby tu było sanktuarium.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję