Wiele osób żyje w poczuciu zagubienia i bezsensu. Szuka swego miejsca w życiu, ma potrzebę, by ich życie miało jakiś konkretny cel. Myśl, że moje życie mogłoby nic nie znaczyć dla innych ludzi i dla świata, w którym żyję, jest zbyt bolesna, by ją zaakceptować. Chcemy znać powód, dla którego jesteśmy w tym miejscu i w tym czasie na ziemi. Reakcją niektórych osób na tę pustkę jest angażowanie swoich sił w pracę zawodową, działalność społeczną lub religijną. Chcemy budować i patrzeć, jak to, co zbudowaliśmy, służy nam oraz innym.
Reklama
Znalezienie odpowiedzi na pytanie o twoje osobiste powołanie nada głębokie znaczenie temu, co robisz; pozwoli ci odważnie podejmować decyzje dotyczące twojej przyszłości; wypełni twoje życie pokojem i szczęściem; pozwoli ci z pasją angażować się w działania, które podejmujesz; odkryje przed tobą twoją osobistą misję w życiu. To niesamowite uczucie, kiedy wiesz, po co żyjesz i co masz do zrobienia, i po prostu idziesz, i to robisz, a jednocześnie obserwujesz, jak ludzie wokół ciebie się zmieniają. I wtedy już wiesz, że wpływasz na losy świata. Jednak w tym miejscu tak często napotykamy przeszkodę, która nie pozwala nam iść naprzód – wewnętrzne przekonanie, że jestem zbyt słaby, by to osiągnąć. Największym ograniczeniem w spełnianiu naszych marzeń, planów, a w konsekwencji naszego powołania, jest poczucie niższości. Spoglądasz na siebie i dostrzegasz swoje niedoskonałości, które stają się tak wyraźne, gdy kontrastują z przymiotami innych ludzi. Nieustanne porównywanie się z innymi nigdy nie popchnie cię do osiągnięcia sukcesu, ponieważ prawdziwy sukces ma u swoich podstaw zadowolenie z samego siebie. Kiedy potrafisz być sam z siebie dumny i cieszysz się z wysiłku, jaki włożyłeś, by pokonać własne ograniczenia, wówczas efekt twoich działań nie jest już taki ważny. Liczy się to, czego dowiedziałeś się o samym sobie, oraz to, że starałeś się ze wszystkich swoich sił.
Najwięcej ograniczeń znajduje się w twoim umyśle. Brak wiary w siebie może zabić nawet najmniejsze marzenia. Zrozum, że zostałeś stworzony do wielkich rzeczy, takich jak: uczynienie z twego małżeństwa arcydzieła, bycie wspaniałym tatą i wzorowym przykładem solidnie wykonywanej pracy. Są one wielkie, ponieważ nikt inny nie może ich wykonać zamiast ciebie, co czyni je absolutnie wyjątkowymi i bezcennymi.
* * *
Michał Piekara Psychoterapeuta, prowadzi działalność misyjną, lider męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników, ojciec pięciorga dzieci
Dział rodzinny – kontakt: rodzina@niedziela.pl
Zapamiętałam słowa wypowiedziane niedawno przez jednego z widzów w ramach dyskusji po pokazie mojego filmu pt. „Być dla Polski, być dla Polaków” (o Józefie Piłsudskim). „Przez te lata komunizmu, od zakończenia wojny, od 1945 r., przez blisko pół wieku Polacy stracili honor, godność, ambicję, wszelką waleczność. Udało się to zabić w nas tym diabłom z Kremla. Polskie społeczeństwo nie ma wiedzy, jest głupie i zobojętniałe, zajęte jedynie przysłowiową kiełbasą. Ludzie nie rozeznają się w podstawowych nurtach polityki społecznej i gospodarczej. Nie mają prawdziwej wiedzy na temat działania, powiązań i grup interesów ludzi decydujących o losach Polski. Powtarzają frazesy agentów, zdrajców i zbrodniarzy ubranych w europejskie marki i wykrzykujących wolnościowe hasła, dla których Polska jest jedynie świetnym źródłem niebotycznych dochodów i karier. Proszę Pani, czy mądre społeczeństwo szłoby w konduktach pogrzebowych Geremka, Kuronia, Kołakowskiego czy teraz Jaruzelskiego? Przecież my, ludzie, nie jesteśmy od rozgrzeszania kogokolwiek po śmierci, to jest sprawa Boga, my mamy obowiązek przed światem i historią mówić prawdę, pokazywać i oceniać życie tych, którzy decydowali o losach milionów Polaków. Czy ludzie świadomi przeszłości i teraźniejszości wybieraliby i ufali Wałęsie, Kwaśniewskim, Buzkom, Komorowskim, Tuskom i im podobnym? Czy mądry naród powierzałby losy niegdyś dumnej, wielkiej Polski, Ojczyzny wspaniałych rodaków, we władanie półgłówków, prymitywnych cwaniaków, kpiących z naszych narodowych, odwiecznych świętości, nastawionych jedynie na kariery, krętactwo i złodziejstwo? Czy w normalnym kraju tak prosperowałaby michnikowa machina kłamstwa pod tytułem «Gazeta Wyborcza»?... Musi przyjść narodowa metanoja, generalna odmiana!”. Cytuję tę wypowiedź, bo w kontekście kolejnych afer, kompromitacji ludzi na najwyższych stanowiskach w państwie, słowa te brzmią jak wyzwanie, memento dla młodych pokoleń, szczególnie tych żyjących na tzw. luzie, których wizytówką jest chociażby „nieskomplikowany” język, jakim się posługują. Z przytoczoną wypowiedzią „zwykłego widza” świetnie korespondują słowa Władimira Bukowskiego, znanego u nas rosyjskiego dysydenta: „Polacy, zawsze byliście bezkompromisowym, walecznym narodem, niedającym sobie w kaszę dmuchać... Co się z wami stało?! Obudzicie się pewnego dnia bez własnego państwa!”. Wygłaszając te słowa do nas, Pan Władimir zapomniał o sile, jaką daje Polakom wiara w Boga. Wszelki pesymizm i rozpacz znikają, gdy patrzy się na modlących, klęczących przez całą dobę przed Najświętszym Sakramentem (Jerycho różańcowe za Ojczyznę). Piękne, jasne twarze, dużo młodych wszyscy klęczą wpatrzeni w Jezusa to nasze zwycięstwa!
„To ja, tata. Nic pilnego. Chciałem tylko usłyszeć twój głos”. Syn odsłuchał te wiadomości dopiero po śmierci ojca. Wcześniej zostawiał je na później. Co sprawia, że tak łatwo znajdujemy czas na pilne sprawy, a tak trudno na kogoś, kto po prostu chce z nami być?
W Ewangelii o uczcie weselnej jest coś, co nie daje mi spokoju. Zaproszeni odmawiają przyjścia, a niektórzy zabijają posłańców. Dlaczego zaproszenie do radości wywołuje aż taki sprzeciw? Czy czasem najbardziej boimy się spotkania, podczas którego moglibyśmy zobaczyć prawdę o sobie?
Po ogłoszeniu przez Papieża Leona XIV, że w tym tygodniu przejdzie operację usunięcia guzka w płucu, katolicy na całym świecie zapewniają go o modlitwie i życzą mu szybkiego powrotu do zdrowia.
W niedzielę 11 października Ojciec Święty poinformował, że na zalecenie lekarzy zdecydował się poddać operacji usunięcia „niewielkiego, zlokalizowanego guzka w płucu”, który wykryto na „bardzo wczesnym etapie”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.