Reklama

Niedziela Wrocławska

Egzamin z gościnności

Taizé i pielgrzymi – to dwa słowa, które w ostatnich dniach były na ustach niemal wszystkich. Młodzi na ulicach z charakterystycznymi białymi workami, młodzi w kościołach i tysiące młodych w Hali Stulecia. Ale też młodzi w naszych domach, w niewielkich mieszkaniach, przy naszych stołach, śpiący na podłodze. Otworzyliśmy im domy, otworzyliśmy serca…

2020-01-08 08:09

Niedziela wrocławska 2/2020, str. VI

[ TEMATY ]

Taize

Wrocław

pielgrzmi

gościnność

Archiwum prywatne

Joanna i Kamil Borysławscy z córką Helenką oraz Mirna, Rebecca i Ana z Chorwacji

Jeszcze 20 grudnia organizatorzy alarmowali, że nie dla wszystkich pielgrzymów starczy miejsca. Chętnych do otwarcia domów było zbyt mało, piętrzyły się trudności. Bracia ze wspólnoty Taizé nie byli w swych prośbach natarczywi, ale czuć było obawę, że może nie wszystko się udać. Europejskie Spotkanie Młodych organizowali we Wrocławiu po raz trzeci i tym razem było zupełnie inaczej, niż w 1989 i 1995 r. Brat Marek mówił, że w 1989 r. sukcesem był zdobyty jakimś cudem przez ks. Mirka Malińskiego papier toaletowy dla uczestników, a dziś, mimo że wszystko mamy, wydawało się, że nie mamy najważniejszego: otwarcia…

Na szczęście tuż przez Bożym Narodzeniem (być może wizja stawiania pustego talerza na wigilijnym stole dla wędrowca zrobiła swoje?) sytuacja z dnia na dzień zaczęła się poprawiać.

Wielu proboszczów i wikarych nie zrezygnowało do ostatniej chwili, chwytali się wszystkiego, aby tylko ośmielić parafian do przyjęcia pielgrzymów, np. w Brzegu ks. Grzegorz Tabaka zainicjował namalowanie długiego transparentu, który zawisł na płocie plebanii – śledziliśmy te inicjatywy, w kościołach i w Internecie. Informacja o tym, że każdy pielgrzym, który przyjedzie do Wrocławia będzie miał dach nad głową, przyniosła prawdziwą ulgę i radość.

Reklama

– Liczyłem na to, że jak to my, Polacy, zmobilizujemy się na ostatnią chwilę – mówił abp Józef Kupny – i udało się, zdaliśmy egzamin z gościnności – chwalił archidiecezjan i dziękował za ich postawę. W sumie od 28 grudnia do 1 stycznia przyjęliśmy ponad 15 tys. osób z 60 krajów, wśród nich prawie 5500 młodych z Polski, 1500 z Ukrainy, 1100 z Niemiec, po 700 z Chorwacji i Francji, po 400 z Włoch i Hiszpanii. Udział w spotkaniu wzięły też kilkunastoosobowe grupy z Hongkongu, Japonii i Korei Południowej. A jak rodziny przeżyły spotkania z pielgrzymami? Dziś prezentujemy kilka świadectw, zachęcamy, by przysyłać do nas kolejne – będziemy je systematycznie drukować.

Żerniki

Rodzina Wasilewskich i Borysławskich mieszka na Żernikach, przyjęli pod swój dach Mirnę, Rebeccę i Anę z Chorwacji. – Gdy usłyszeliśmy na ogłoszeniach parafialnych, że brakuje miejsc, zaczęliśmy się zastanawiać, czy przyjąć gości. Nie mieszkamy sami, a wręcz w domu rodziców, i to z nimi musieliśmy skonsultować chęć podjęcia przyjezdnych. W domu mamy małe dziecko, które zajmuje wiele czasu, ale gdy proboszcz poprosił z ambony po raz kolejny o pomoc, zapadła decyzja. Wraz z żoną byliśmy w tym czasie w domu, więc mogliśmy zająć się gośćmi. Znamy angielski na poziomie komunikatywnym, więc nie było problemu z przyjęciem obcokrajowców, zresztą chorwacki jest bardzo zbliżony do polskiego, więc bez trudu się dogadaliśmy. Przyjęliśmy pielgrzymów w myśl powiedzenia „gość w dom, Bóg w dom” – mówi Kamil Borysławski. Na wrocławskich Żernikach, dzięki niespotykanemu odzewowi wśród parafian, ugoszczono w domach aż 150 pielgrzymów.

Sołtysowice i parafia katedralna

Rodzina Wróbel z Domowego Kościoła przyjęła na Sołtysowicach Nathana i Jeanne z Francji. Mówią, że kiedy brakowało miejsc, poczuli się w obowiązku, aby ugościć Europejczyków. Dodają także, że gościna pielgrzymów to błogosławieństwo.

Tomasz Jarzyński między przygotowaniami do swojego ślubu ugościł cztery osoby – Irę i Olecha, młode małżeństwo z Ukrainy oraz Iwanę i Vitę, nastoletnie dziewczyny z Chorwacji. Z każdej pary chociaż jedna osoba potrafiła rozmawiać po angielsku, więc wszyscy mogli bez problemu się porozumieć. – Odebrałem ich spod katedry i poszliśmy wspólnie do mieszkania. Dałem im klucze, aby mogli wrócić, kiedy chcą. Wymieniliśmy się numerami telefonów, byśmy w razie potrzeby mogli się skontaktować. Podałem hasło do Internetu, zainstalowałem „jakdojadę” w telefonach, wybrałem lokalizację domu w aplikacji i pokazałem na mapie, co można robić we Wrocławiu. Postanowiłem ich przyjąć, bo mnie samego spotkało wiele dobra od nieznajomych w trakcie moich pielgrzymek do Trzebnicy, czy weekendowych tras do Częstochowy – dzieli się Tomasz.

Parafia Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia w Oleśnicy przyjęła 100 osób: z Polski, Niemiec, Francji i Chorwacji.

Andrzej Trebik przyjął Andera z Bilbao oraz Paulę z Madrytu w Hiszpanii. – Postanowiłem ugościć u siebie pielgrzymów, ponieważ chciałem, aby teraz ktoś inny mógł skorzystać z gościnności, tak jak ja, kiedy byłem na Europejskich Spotkaniach Młodych w Rydze i Bazylei. Czułem, że jest to mój obowiązek – mówi. Rodzina Surów przyjęła Laurę, Mireię, Carolinę i Marię z Hiszpanii. – Przyjęliśmy pielgrzymów, ponieważ sami, będąc pielgrzymami na pieszych pielgrzymkach, doświadczaliśmy niesamowitej gościnności i życzliwości ludzi. Spłacamy tym samym zaciągnięty kiedyś dług – mówi Basia Sura. Rodzina Syrek ugościła Niemca i Chorwata, Simona i Alena. – Cieszę się, że i my mogliśmy ugościć pielgrzymów z zagranicy. To w naturalny sposób pokazało także naszemu dziecku, że gdy ktoś czegoś potrzebuje to bardzo prosto możemy pomóc, jeżeli tylko jesteśmy w stanie – dzieli się Rozalia Syrek.

Polanowice

– Odpowiedzieliśmy na apel księdza proboszcza o wsparcie w organizacji ESM. Nigdy wcześniej nie mieliśmy możliwości przyjęcia do siebie pielgrzymów, porozmawiania z nimi i poznania ich tradycji, ale nie mieliśmy żadnych obaw, aby ich ugościć. Czekaliśmy z niecierpliwością i przygotowywaliśmy się do ich przyjazdu z wielkim entuzjazmem. Byliśmy ciekawi, jakiej narodowości będą nasi goście – okazało się, że słoweńskiej – mówi pani Aleksandra. Staraliśmy się stworzyć im takie warunki, aby czuli się u nas jak w domu!

W parafii działaliśmy z wielkim zaangażowaniem, staraliśmy się dopracować każdy punkt programu Taizé. Powstała schola i ćwiczyliśmy modlitwy oraz śpiew z parafianami, poszukiwaliśmy sali potrzebnej na zabawę sylwestrową – nie było łatwo, ale Duch Święty czuwał i dyrektor Wojewódzkiego Szpitala przy ul. Kamieńskiego otworzył serce dla pielgrzymów i zaprosił nas do sali audiowizualnej. Szczęśliwi rozpoczęliśmy przygotowania do Festiwalu Narodów. Nasi parafianie spisali się na medal! Upiekli ciasta, zrobili kanapki, sałatki, bigos i gołąbki. Dodatkowo pan dyrektor miał dla pielgrzymów niespodziankę – zaprosił straż pożarną, która przygotowała dla nas pokaz ratownictwa.

Czas spędzony z pielgrzymami na długo pozostanie w mojej pamięci. Oni sprawili, że sama poczułam się jak pielgrzym.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasna Góra: znacząco wzrosła liczba pieszych i rowerowych pielgrzymów

2019-12-30 18:05

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

pielgrzmi

Ks. Daniel Marcinkiewicz

W 2019 r. znacząco wzrosła liczba pieszych i rowerowych pielgrzymów przybywających na Jasną Górę. W tegorocznym sezonie (od maja do sierpnia) pieszo, na rowerach, biegiem dotarło 134 tys. osób. To aż o 11 tys. więcej niż rok temu.

Tegoroczni pielgrzymi w drodze prosili o Ducha Świętego, o odnowę Kościoła i oblicza polskiej ziemi, o jedność w naszym Narodzie, za kapłanów; dziękowali za pierwszą pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski i jego miłość do Królowej, błagali o beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego przypominając jego akty zawierzenia, przepraszali za profanacje, zwłaszcza Matki Bożej w znaku Jasnogórskiego Wizerunku.

Pielgrzymi zawsze wrażliwi są na aktualne wydarzenia. Wobec tragedii, która wydarzyła się w Tatrach zanosili swoje modlitwy za wszystkich, którzy ucierpieli podczas burzy.

Więcej pielgrzymów przybyło zarówno na uroczystość Wniebowzięcia NMP - 15 sierpnia, jak i na 26 sierpnia, czyli odpust Matki Bożej Częstochowskiej. Na Wniebowzięcie dotarły 64 grupy a w nich 70 tys. osób. To spory wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym. Znacząco wzrosła też liczba pielgrzymek rowerowych. Przyjechało w nich ponad 9 tys. osób. To o prawie o 2 tys. więcej niż przed rokiem.

Przewodnicy zgodnie podkreślają, że pielgrzymki się „odmładzają”. W niektórych kompaniach aż 70 procent stanowili młodzi. Dla Ani idącej wraz z Warszawską Akademicką Pielgrzymką Metropolitalną „to było 10 dni bez Internetu, bez głupot, bez pożeraczy czasu, dobry czas, by szukać tego co najważniejsze w życiu”.

Sylwia i Przemysław Kostka to nowożeńcy, którzy w strojach ślubnych weszli wraz z pielgrzymką krakowską. - Przyszliśmy do Matki prosić o szczególne błogosławieństwo na naszą nowa drogę. Ja już od lat chodzę z pielgrzymką, chodziłam jako muzyczna, jako porządkowa, jako kwatermistrz, więc nie wyobrażałam sobie, żeby tu nie być. Modlimy się przede wszystkim o zdrowie, o błogosławieństwo i o dzieci - powiedziała Sylwia.

Na pielgrzymkach bardzo dużo było też rodzin z dziećmi. Ks. Damian Koryciński z pielgrzymki bielsko-żywieckiej podkreślał, że „zauważamy ogromną, w porównaniu z poprzednimi latami, liczbę dzieci, kiedyś jak było jedno dziecko w grupie, to było wielkie wesele”. - W jednej z grup szła rodzina z dziesięciorgiem dzieci. To pokazuje działanie Ducha Świętego, który chce przypomnieć czym jest rodzina - uważa kapłan.

Karolina i Rafał wraz z córkami: 11-letnią Kingą i 8-letnią Julią od ponad 15 lat mieszkają koło Londynu. Rodzinnie pielgrzymowali po raz pierwszy - Baliśmy się, trudno było podjąć decyzję, ale jesteśmy bardzo zadowoleni. Obie były w zeszłym roku u Pierwszej Komunii i chcieliśmy iść wtedy, ale się nie udało. W tym roku postanowiliśmy bukować bilety i nie było już odwrotu - powiedziała p. Karolina. - Było warto - wyznaje krótko Kinga.

Tylko w pielgrzymce warszawskiej prowadzonej przez Paulinów przyszło pół tysiąca małych pątników. 9-letni Janek z Warszawy podkreślał, że „pielgrzymka to wspaniałe wakacje”. - Szedłem śpiewając, modląc się i patrzyłem w stronę Jasnej Góry - powiedział chłopiec.

W pielgrzymkach szli też „młodzi duchem”. Wyjątkowo dużo w tym roku przyszło również seniorów. Wielu szło po raz pierwszy. - Zacząłem w wieku 65 lat, późno, ale pragnienie pójścia na Jasną Górę, by zobaczyć Najświętszą Panienkę odmładza nas wszystkich - powiedział pan Rafał.

Z samej tylko Warszawy w ośmiu pieszych pielgrzymkach przyszło na Jasną Górę w sumie 12,8 tys. pątników. To też więcej niż rok temu.

Wzrostem liczby pieszych pielgrzymów mogą pochwalić się m.in. pielgrzymka krakowska, radomska, kaliska i podlaska.

Najdłuższą drogę do Częstochowy tradycyjnie przeszły: wyruszająca z Helu pielgrzymka kaszubska, która pokonała 638 km w 19 dni oraz pątnicy z grupy pielgrzymki szczecińsko-kamieńskiej wyruszający z Pustkowa. Ich rekolekcje trwały aż 20 dni, pątnicy ze Świnoujścia pokonali 625 km.

Na Jasną Górę na odpust Matki Bożej Częstochowskiej w 100 grupach dodarło 36,5 tys. pieszych pątników. To o 4,5 tys. więcej niż rok temu. Więcej było również pielgrzymek rowerowych, których przyjechało 25. Były też 2 grupy biegowe i 1 na rolkach.

Zdaniem o. Mariana Waligóry, przeora Jasnej Góry „pielgrzymowanie jasnogórskie to bezcenny dar, to fenomen, który pokazuje jak bardzo potrzebujemy działania, czynu, który będzie nas zbliżał do Boga”.

Przeor pielgrzymowanie nazywa „wewnętrznym instynktem wiary”, który jest w nas i niezależenie od sytuacji społeczno-politycznej, będzie się w nas rozwijał. - To jest nasza moc duchowa i nie jest to powód do chluby, ale do tego, byśmy widzieli, że jest w nas wielki potencjał i z niego czerpali - podkreśla.

O. Waligóra uważa, że wzrost liczby pielgrzymów przybywających w tym roku w pieszych i rowerowych grupach „świadczy o duchowej potrzebie Polaków”. - Dziś na pielgrzymkę ludzie nie idą z powodów politycznych, ten czas już minął, pielgrzymowanie coraz bardziej nabiera wymiaru rekolekcji w drodze, wewnętrznego ożywienia. Mamy potrzebę trudem, ascezą drogi pielgrzymiej, zanosić nasze osobiste intencje i świata, w którym żyjemy i wyrażać miłość wobec Boga przez wstawiennictwo Jego Matki - powiedział.

CZYTAJ DALEJ

Ks. Piotr Pawlukiewicz – o kryzysie i najsilniejszych markach (twarzach) w Kościele

2020-01-28 08:06

[ TEMATY ]

duchowość

ks. Piotr Pawlukiewicz

youtube.com

Jak ktoś w naszym towarzystwie zacznie wyśmiewać Kościół, to nie wpadajmy od razu w panikę: „O Jezu, krytykuje Kościół, ma rację, bo przecież faktycznie księża to i tamto…”. Kościół jest tak stabilną i silną firmą, że od błędu jednego czy drugiego księdza się nie rozleci.

Pamiętacie zapewne niedawną sprawę emisji filmu o pedofili w Kościele, prawda? Oglądałem go i w swojej małości myślałem, że nazajutrz mój kościół będzie świecił pustkami, że księży to pewnie będą zamykać w klatkach i gdzieś wywozić…

A co się zmieniło? Nic! Kościół w Polsce się nie zawalił. Miałem nawetspotkanie z młodzieżą raptem kilka dni po nagłaśnianej przez media emisji tego filmu. Spodziewałem się, że pomidory polecą w moim kierunku, bo faktycznie film sam w sobie jest wstrząsający i szokujący. Nic takiego się nie stało. Ci, co przed emisją filmu chodzili do kościoła, nadal chodzą, ci, co się modlili, modlą się.

Dziś myślę, że dobrze, iż ten film się ukazał. Bo może choć jednego księdza powstrzyma przed złymi uczynkami, może coś naprawi… To jest dobry film, bo piętnuje zło. I pokazał prawdę, choć – jak to w sztuce – pewne aspekty uwypuklił bardziej niż inne.

Gdyby ktoś zapytał mnie, kogo uważam za taką najsilniejszą markę – twarz Kościoła w Polsce czy w ogóle Kościoła, to miałbym chyba trudność z odpowiedzią. Ostatnio bliski stał mi się ksiądz Jerzy Popiełuszko. Swego czasu nie bardzo mi się jego kazania podobały. Wciąż tylko: Ojczyzna, wolność, zbawienie…

(Ja wolałem kazania à la ksiądz Twardowski). Ale potem zrozumiałem, że to wcale nie głoszenie wybitnych homilii było życiowym powołaniem księdza Popiełuszki – on miał coś innego, sto razy lepszego. Był odważny. Wiedział, że w każdej chwili może dostać kulkę w łeb, że mogą go skatować na śmierć w ciemnym zaułku, a jednak robił to, co robił. Ja bym chyba uciekł. A on się nie bał. I wlewał odwagę w serca ludzi. Stawał na ambonie i mówił jawnie to, co myślał. I temu robotnikowi, któremu groziło wyrzucenie z pracy, i temu studentowi, któremu bruździli ubecy. Jego postawa dodawała ludziom siły, widzieli w nim świadka.

Jeśli chcemy, by marka chrześcijanina znaczyła coś we współczesnym świecie, musimy znaleźć w sobie odwagę. Takim odważnym świadkiem był też ksiądz kardynał Stefan Wyszyński. Z pewnością miał świadomość, że w każdej chwili może zginąć (władza z łatwością wymyśliłaby sposób, żeby zatuszować zbrodnię), a jednak odważnie wrócił do archidiecezji warszawskiej.

Dziś także są wśród nas ludzie odważni. Nadal są odważni ludzie.

_____________________________________________

Artykuł zawiera treści z książki ks. Piotra Pawlukiewicza „Ty jesteś marką”, wyd. RTCK. Szczegóły:Zobacz

rtck.pl

CZYTAJ DALEJ

Brexit staje się faktem

2020-01-29 20:37

[ TEMATY ]

Brexit

parlament europejski

wPolityce.pl

Parlament Europejski w Brukseli w środowym głosowaniu poparł umowę o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Decyzja ta otwiera formalnie drogę do brexitu. W głosowaniu 621 europosłów było za, 49 przeciw, a 13 wstrzymało się od głosu.

Zatwierdzenie przez Parlament Europejski umowy ws. brexitu umożliwia państwom UE sfinalizowanie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Od 1 lutego Wielka Brytania nie będzie już częścią UE, a brytyjscy posłowie opuszczą europarlament.

Wraz z brexitem rozpocznie się tzw. okres przejściowy, w trakcie którego Londyn i Bruksela będą negocjować umowę o przyszłych relacjach. W styczniu także brytyjski parlament ostatecznie przyjął projekt ustawy o porozumieniu w sprawie wystąpienia z UE.

Po głosowaniu europosłowie odśpiewali wspólnie „Auld Long Syne”, popularną szkocką pieśń ludową. Jest często śpiewana na pogrzebach, z okazji ukończenia szkoły oraz jako pieśń z okazji pożegnania kogoś.

Przed głosowaniem w europarlamencie odbyła się debata poświęcona brexitowi. Większość eurodeputowanych podkreślała, że Wielka Brytania opuszcza Unię Europejską, ale nie opuszcza Europy.

Główny negocjator brexitu z ramienia PE Guy Verhofstadt powiedział, że z UE odchodzi wielki narodód, który dał tak wiele Unii Europejskiej, zarówno gospodarczo i politycznie. „Smutne, że odchodzi kraj, który nas dwukrotnie wyzwolił, dwukrotnie oddal krew i życie, aby wyswobodzić Europę” – zaznaczył.

Szefowa KE Ursula Von der Leyen podziękowała Brytyjczykom za wkład wniesiony w budowę Unii Europejskiej. "Mają państwo naszą wdzięczność, nasz szacunek, będzie nam państwa brakować"— mówiła, zwracając się do europosłów brytyjskich.

Zaznaczyła, że UE będzie ostrożna, jeśli chodzi o wdrażanie porozumienia dotyczącego brexitu i ma nadzieję na partnerstwo z Wielką Brytanią w duchu współpracy. "Chcemy, żeby UE i Wielka Brytania pozostały dobrymi przyjaciółmi"— dodała.

Von der Leyen powiedziała również, że żadne partnerstwo nie da Brytyjczykom takich korzyści, jak członkostwo w UE. Podkreśliła, że Bruksela będzie starała się zbudować z Londynem jak najkorzystniejsze dla obu storn warunki współpracy.

Lider grupy Europejskiej Partii Ludowej Manfred Weber zaznaczył, że Wielka Brytania zrobiła wiele dla dobrobytu, pokoju i demokracji w UE, jednak decyzji o brexicie nie można zmienić. "To jest jednak wielki błąd. (…) Będzie nam was brakowało"— powiedział, zwracając się do brytyjskich europosłów. Wyraził nadzieję, że Wielka Brytania pewnego dnia powróci do UE.

Głos zabrała też liderka socjalistów Iratxe Garcia Perez. Jak mówiła, jeśli Brytyjczycy kiedykolwiek zechcą wrócić, UE będzie czekać na nich z otwartymi ramionami. "Zawsze możecie liczyć na wsparcie socjaldemokratów"— zaznaczyła.

Nathalie Loiseau (frakcja Odnowić Demokrację) powiedziała, że UE wyciągnie wnioski z brexitu i dzięki temu ulegnie wzmocnieniu. "Musimy sobie zdać sprawę, że jeśli coraz większa liczba obywateli odwraca się od projektu europejskiego, to z jakiegoś powodu"— wskazała, dodając, że trzeba o tym pamiętać i to naprawić, jeśli nie ma dojść do powtórki brexitu.

Brytyjski europoseł Daniel Hannan (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) krytycznie w swojej wypowiedzi odniósł się do federalizmu europejskiego. Mówił, że po traktacie z Maastricht stało się jasne, że orzecznictwo europejskie zostało rozszerzone na politykę zagraniczną i migrację. "Aspiracją było to, aby Unia Europejska stała się quasi-państwem. Gdybyśmy mogli mieć tylko stowarzyszenie handlowe, to by wystarczyło"— powiedział.

Europosłanka Danuta Huebner (PO, EPL) mówiła, że kolejnym krokiem będzie skoncentrowanie się na budowaniu przyszłych relacji UE z Wielką Brytanią. "Żałuję, że nasi brytyjscy przyjaciele opuszczają UE. Jednocześnie jesteśmy gotowi do otwarcia nowego rozdziału w relacjach z Wielką Brytanią. (…) Chcielibyśmy, aby w przyszłości nasze rynki były nadal ściśle związane, ale to będzie również zależało od priorytetów Wielkiej Brytanii"— powiedziała.

W debacie głos zabrał także jeden z największych zwolenników brexitu, Nigel Farage z brytyjskiej partii Brexit. Jak mówił, gdy krytykował UE przez wiele lat wszystkim wydawało się, że jest zabawny, ale w 2016 r. przestali się śmiać. "Pokazaliśmy, że Brytyjczycy są zbyt duzi, aby ich zastraszyć" — powiedział. Dodał, że Brytyjczycy popierają współpracę handlową między krajami w Europie, ale do tego nie potrzeba Komisji Europejskiej i Trybunału Sprawiedliwości UE. "Mam nadzieję, że to początek końca tego projektu. Jest on antydemokratyczny" — zaznaczył. Po jego wypowiedzi europosłowie jego ugrupowania zaczęli klaskać, wymachiwać niewielkimi flagami brytyjskimi, po czym opuścili salę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję