Uroczysta Msza Święta, jubileusz 70-lecia życia zakonnego oraz poświęcenie wody św. Ignacego. Tak wyglądał odpust 31 lipca w jezuickiej parafii przy ul. Stysia we Wrocławiu. Tego dnia Kościół wspomina założyciela zakonu jezuitów.
Eucharystii przewodniczył ks. Marek Biały, proboszcz parafii Bożego Ciała. Na samym początku o. Józef Birecki SJ przeczytał specjalny list od prowincjała skierowany do o. Antoniego Masiera SJ, który w tym roku obchodzi okrągły jubileusz 70-ciu lat życia zakonnego.
W homilii o. Jakub Biela SJ opowiedział o życiu św. Ignacego z Loyoli. - On jest człowiekiem, który tak mocno zjednoczył się z Panem Bogiem, że to przemieniło jego życie i życie jego bliskich. Warunkiem koniecznym do tego zjednoczenia było najpierw nawrócenie, które nie przejawiało się w braku grzeszenia. On sam cały czas podkreślał, że jest grzesznikiem. Nawrócenie to też nie jest byciem grzeczniejszym. Co jest najważniejsze? Zmiana perspektywy patrzenia na Boga, samego siebie i drugiego człowieka – podkreślił moderator duszpasterstwa akademickiego „Dach”. I dodał, że św. Ignacy żył w trudnych czasach, ale zamiast narzekać to budował mosty pojednania.
Tradycyjnie w dzień 31 lipca w jezuickiej parafii poświęca się tzw. wodę św. Ignacego. Jest to specjalny obrzęd, kiedy kapłan zanurza w naczyniu medalik z wizerunkiem Ignacego z Loyoli i wypowiada słowa modlitwy błogosławieństwa dla kobiet w stanie błogosławionym i rodzących matek. Ten zwyczaj był już popularny w całej Europie od XVII wieku.
Uroczystość odpustową uświetniła swoim występem Ewelina Nawrocka, która śpiewa we Wrocławskich Kameralistach "Cantores Minores Wratislavienses" oraz w Chórze Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Na organach grał Jakub Zawadzki, który od 2012 roku pełni funkcję organisty w tej parafii oraz organizuje od 2013 roku Festiwal pt. "Wieczory Organowe”.
Wrażliwość na piękno pozwoliła mu zostać świetnym artystą. Jeszcze bardziej niż sztuka, poruszał go jednak Chrystus, którego potrafił dostrzec w biedakach na krakowskich ulicach. Dla Niego rzucił karierę malarską i przywdział ubogi habit
Święty przyszedł na świat 20 sierpnia 1845 r. w Igłomi k. Krakowa. Niedługo po porodzie dziecko zachorowało. Obawiano się, że nie przeżyje. Józefa Chmielowska, matka chłopca, poprosiła ubogich, którzy stali przed kościołem, by wraz z chrzestnymi trzymali go do chrztu świętego. W ten sposób zapewniła mu tzw. błogosławieństwo ubogich. 28 sierpnia 1845 r. przyjął chrzest z wody w Igołomi. Ceremonii chrztu dopełniono 17 czerwca 1847 r. w kościele Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie. Na chrzcie otrzymał imiona Adam Bernard Hilary. Jako sześcioletni chłopiec został przez matkę poświęcony Bogu w czasie pielgrzymki do Mogiły. Bardzo wcześnie został osierocony. Kiedy miał 8 lat, umarł jego ojciec, sześć lat później zmarła matka. W wieku osiemnastu lat Adam przyłącza się do powstania styczniowego. W przegranej bitwie pod Miechowem zostaje ranny i trafia do niewoli. W prymitywnych warunkach, bez znieczulenia, przechodzi amputację lewej nogi. Dzięki staraniom rodziny udało mu się jednak opuścić carskie więzienie i wyjechać do Francji.
„Ecce Homo”. To nie jest zwykły obraz, bo też nie malował go zwykły artysta. Medytacja nad „Ecce Homo” nie jest przeżyciem przede wszystkim estetycznym, jakie nam zwykle towarzyszy, kiedy spotykamy się ze sztuką. Ten obraz nie został namalowany po to, żeby cieszyć oczy. Można powiedzieć nawet mocniej – nie został namalowany po to, żeby zdobić kościół.
Kiedy Brat Albert podarował go arcybiskupowi Szeptyckiemu, do Lwowa, arcybiskup nie umieścił go w kaplicy, ale dał do muzeum archidiecezjalnego; a najpierw trzymał u siebie w mieszkaniu. To nie jest obraz, który był namalowany do świątyni. Już samo pytanie, po co – na jaki użytek został on namalowany, jest pytaniem jakoś niewłaściwym.
Letnie miesiące to czas, na który czekają wszyscy – zarówno zmęczeni rokiem szkolnym uczniowie, jak i rodzice, marzący o chwili wytchnienia od codziennego pośpiechu. Pakujemy walizki, planujemy trasy, rezerwujemy noclegi. Często jednak w tym całym wakacyjnym pędzie zapominamy o spakowaniu czegoś najważniejszego – naszej relacji z Bogiem.
Wakacje to paradoksalnie idealny moment na duchowy reset całej rodziny. To właśnie teraz, gdy nie gonią nas poranne dzwonki, sprawdziany i grafiki zajęć pozalekcyjnych, zyskujemy to, co najcenniejsze: czas. Jak mądrze wykorzystać te wolne tygodnie, by nie tylko odpocząć fizycznie, ale też zbliżyć się do siebie nawzajem i do Chrystusa?
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.