Reklama

W Mozambiku

W lecie 2008 r. s. Krystyna, misjonarka Consolaty, przebywała wśród ludności ze szczepu Makua na terenach położonych w północnej części Mozambiku w regionie Niassa. Proponujemy naszym Czytelnikom relację z tej podroży

Niedziela Ogólnopolska 2/2009, str. 30-31

S. Krystyna i grupa dzieci w wiosce afrykańskiej Maua

Fot.Archiwum autorki

S. Krystyna i grupa dzieci w wiosce afrykańskiej Maua<br><br>Fot.Archiwum autorki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Siostry Misjonarki Consolaty (Misjonarki Matki Bożej Pocieszycielki) pracują na misjach w Mozambiku od 1927 r. Mozambik był przez 500 lat kolonią portugalską. W 1975 r. osiągnął niepodległość i stał się republiką ludową. Entuzjazm z osiągniętej niepodległości nie trwał długo. W 1977 r. wybuchła w tym kraju wojna domowa między dwiema siłami polityczno-wojskowymi: FRELIMO (partia o inspiracji marksistowskiej) i RENAMO (partia wyzwolenia narodowego). Piętnastoletnia wojna zdewastowała kraj i zebrała obfite żniwo śmierci wśród ludności cywilnej.
Kościół katolicki w Mozambiku intensywnie pracował na rzecz pojednania i pokoju, powtarzając nieustannie: „Pokój jest możliwy”. Misjonarze i misjonarki Consolaty, mimo niebezpiecznej sytuacji wojennej w kraju, pozostali wśród ludności, dzieląc jej losy. Wielu misjonarzy i misjonarek zostało uprowadzonych w głąb puszczy, gdzie wraz z innymi więźniami cierpieli głód i niewygody, niepewni losu, przeżywali wiele stresów. Często byli świadkami absurdalnych, okrutnych egzekucji, kiedy matki zmuszano do zabijania własnych dzieci, młodzież do maltretowania swoich najbliższych, dzieci do używania broni i zabijania. Taki sposób postępowania pozbawiał ludzi wszelkich wartości moralnych i religijnych.
Umęczona ludność, aktywnie uczestniczyła w kampaniach na rzecz pokoju. Ale dopiero po 15 latach, 4 paździer-nika 1992 r., w Rzymie dwie partie polityczne podpisały pakt pokojowy. Obecny prezydent Armando Emilio Guebuza pragnie doprowadzić kraj do całkowitej odnowy. Rekonstrukcja kraju we wszystkich sektorach - to zadanie na wiele, wiele lat. Nie chodzi tylko o odbudowanie kraju, ale o przywrócenie wartości narodowych, religijnych, moralnych. Komunizm, wszczepiany na siłę przez wiele lat pod groźbą śmierci, pozostawił ogromne spustoszenie. Obecne pokolenie jest „pokaleczone”, pozbawione sensu życia i wszelkich wartości. Dzisiaj wielka liczba ludności cierpi na choroby psychiczne, a lata wojenne przyczyniły się do epidemii AIDS. Walka z tą chorobą jest obecnie pierwszym wyzwaniem: umierają kobiety, mężczyźni, młodzież i dzieci. Oficjalne dane mówią o 80% zarażonych.
Misjonarze i misjonarki Consolaty aktywnie uczestniczą w przywróceniu godności temu narodowi. Na szczególną uwagę zasługuje ich działalność na terytorium Maua, zamieszkanym przez szczep Makua, będący najliczniejszym i najbogatszym w tradycje plemieniem w Mozambiku. Ludność rozmawia tutaj językiem makua-scirima.
O. Józef Frizzi wraz z grupą braci i sióstr misjonarek oraz świeckich współpracowników ewangelizuje te tereny od 20 lat. Pierwszym zadaniem misjonarzy jest znajomość języka i kultury. Wielkie zasługi w tym kierunku ma o. Józef i jego współpracownicy. Dzięki ich mozolnej i wytrwałej pracy mamy dzisiaj w języku makua Biblię, słownik, katechizm, śpiewnik i modlitewnik. Wydawnictwa te są bogato ilustrowane przez miejscowych artystów, którzy nie tylko rysują, malują, ale i rzeźbią, inspirując się tekstami biblijnymi. Przykładem takiej rzeźby jest krzyż, jako znak Chrystusa-Drzewa Życia, wykonany z jedynego kawałka drewna.
Ekipa duszpasterska, pod kierownictwem proboszcza - o. Józefa, działa w parafii św. Łukasza w afrykańskiej wiosce Maua, która ma 65 wspólnot chrześcijańskich w promieniu 70 km, i w parafii św. Franciszka Ksawerego w Mayaka z 28 wspólnotami chrześcijańskimi w obrębie 40 km. Cały ten region liczy ok. 15 tys. mieszkańców, z których 50% to katolicy.
Rejon należy do najbiedniejszych w Mozambiku. Nie ma asfaltowych szos ani elektryczności, nie ma telefonów, komórek ani Internetu, niewiele osób nosi zegarek („słońce na pulsie” - jak mówią tubylcy). Całkowity brak środków komunikacji, które oferuje dzisiaj nowoczesna informatyka, nie pozbawia jednak ludności sztuki komunikowania. Porządek dzienny jest dyktowany przez obserwację słońca, a nocny - przez położenie gwiazd i pianie kogutów. Nie ma znaków drogowych i semaforów, ale nawet najmniejsze dzieci znają doskonale drogę do swojego domu - szałasu zbudowanego ze specjalnej afrykańskiej trawy.
Jadąc naszym jeepem z miejscowości Marrupa do Maua, obserwowałam setki tych szałasów usytuowanych wzdłuż drogi, szczególnie w miejscach, gdzie jest łatwy dostęp do wody - rzeki, strumyka albo kałuży, z której jeszcze można zaczerpnąć trochę drogocennego płynu. Na placówkach misyjnych, dzięki hojności ofiarodawców z całego świata, zostały wydrążone studnie, z których może czerpać wodę miejscowa ludność. Na naszym misyjnym szlaku zatrzymywaliśmy się w kaplicach należących do parafii.
O. Józef raz w miesiącu odwiedza wspólnotę. W czasie jego nieobecności liturgia niedzielna jest prowadzona przez siostry albo przez animatora katechetę (kobieta albo mężczyzna). Przy kaplicy organizowane są kursy dla kobiet z zakresu alfabetyzacji, katechizmu, liturgii, ekonomii gospodarczej, kroju i szycia. Matki, najczęściej ze swoim maleństwem na plecach, bezpiecznie zawiniętym w tzw. kapulanę (kawałek kolorowego bawełnianego materiału, często ozdobionego artystycznymi rysunkami), bardzo chętnie uczestniczą w tych spotkaniach.
Przy każdej kaplicy gromadzi się wiele dzieci, które są największym bogactwem tutejszej ludności. One pierwsze biegną na spotkanie misjonarzy. Dzieciom niewiele potrzeba do szczęścia. Mimo ubogiego ubrania, braku zabawek, z ich oczu błyska radość życia.
Trzeba uchronić to życie od niebezpieczeństw antywartości, które europejska i amerykańska cywilizacja próbuje tutaj przeszczepić.
„Wiele jest serc, które czekają na Ewangelię, wiele jest serc, które czekają wciąż!”- te słowa naszej misyjnej piosenki przychodziły mi spontanicznie na usta, gdy patrzyłam na te dzieci - nowe pokolenie Mozambiku. Kto wychowa je po chrześcijańsku? Kto im będzie głosił Dobrą Nowinę o Zbawieniu? I dzisiaj, jak za czasów Pana Jezusa, „żniwo jest wielkie, ale robotników mało”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uroczystość Objawienia Pańskiego - Trzech Króli

[ TEMATY ]

Trzej Królowie

www.pl.wikipedia.org

Podróż Magów, James Tissot.

Podróż Magów, James Tissot.
Dziś, 6 stycznia, Kościół obchodzi uroczystość Objawienia Pańskiego, w tradycji znaną jako Trzech Króli. Na Wschodzie była ona znana już w III w. Sto lat później pojawiła się także na Zachodzie, gdzie przeobraziła się w święto Trzech Króli. W liturgii uroczystość ta wiąże się nierozerwalnie z Bożym Narodzeniem. Ewangelia św. Mateusza mówi o Magach lub - według innych tłumaczeń - Mędrcach ze Wschodu, którzy idąc za gwiazdą przybyli do Jerozolimy i Betlejem szukając nowo narodzonego króla żydowskiego: "Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę".
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego Epifania przypada 6 stycznia?

Niedziela świdnicka 1/2019, str. VII

[ TEMATY ]

Epifania

Karol Porwich/Niedziela

Ustalenie daty obchodów uroczystości Objawienia Pańskiego nie dokonało się przypadkowo. Choć nie została wskazana przez Pismo Święte, to posiada symbolikę opartą na tekstach biblijnych

Zanim przejdziemy do omówienia symboliki kryjącej się pod datą dzienną 6 stycznia, należy najpierw wyjaśnić nazwę uroczystości, którą wówczas obchodzi Kościół. Ta najbardziej rozpowszechniona wśród wiernych w Polsce to święto Trzech Króli. Z kolei w polskiej edycji ksiąg liturgicznych figuruje określenie Objawienie Pańskie. Natomiast w księgach łacińskich i w całej tradycji chrześcijańskiej od początku funkcjonuje nazwa Epifania, pochodząca z języka greckiego (epifaneia), która oznacza „objawienie”, „ukazanie się”. Chodzi o objawienie się Jezusa Chrystusa, Wcielonego Syna Bożego jako Zbawiciela świata. Nazwą „epifania” określano narodzenie Jezusa, Jego chrzest w Jordanie i dokonanie pierwszego cudu na weselu w Kanie Galilejskiej. Taką treść miało pierwotne święto Epifanii, które powstało ok. 330 r. w Betlejem. Obejmowało ono początkowe tajemnice zbawienia, o których informują nas pierwsze rozdziały Ewangelii ze skupieniem się na tajemnicy narodzenia Chrystusa. Epifania ulegała ewolucji wraz z jej rozszerzaniem się poza Palestynę. Na Wschodzie stanie się pamiątką chrztu Jezusa w Jordanie, a na Zachodzie będzie stanowić obchód trzech cudownych wydarzeń (tria miracula) stanowiących początkowe objawienia chwały Bożej Zbawiciela: pokłon Mędrców ze Wschodu, chrzest w Jordanie i cud w Kanie Galilejskiej, przy czym z czasem hołd magów rozumiany jako objawienie się Chrystusa poganom zdominuje niemal wyłącznie łacińską celebrację Epifanii. W ludowej świadomości stanie się ona zatem świętem Trzech Króli ze względu utożsamienie mędrców z królami na podstawie niektórych biblijnych tekstów prorockich, a ich liczba zostanie ustalona w związku z trzema darami, jakimi zostało obdarowane Dzieciątko Jezus. Te różnice między Wschodem a Zachodem nie przekreślają jednak faktu, że istotną tematyką tego obchodu liturgicznego pozostaje objawienie się Boga w Chrystusie.
CZYTAJ DALEJ

Bądź ojcem jak św. Józef!

2026-01-07 06:11

[ TEMATY ]

ojcostwo

św. Józef

Karol Porwich/Niedziela

W środowisku kościelnym przez lata przyzwyczailiśmy się, że Pan Bóg to Ojciec, a Maryja to Matka. Pewnie też dlatego niektórzy odczuwają dziwny zgrzyt, słysząc podczas liturgii sformułowanie “Święta Matka Kościół”. „Co jest?!” – chciałoby się zakrzyknąć.

Po pierwsze, warto przy tej okazji zdementować od razu pogląd, że Pan Bóg to tylko Ojciec. “Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie” (por. Iz 49,15). Fragment ten, dość powszechnie znany, dobitnie ukazuje nam “matczyność” Boga. Co więcej, od Boga pochodzi zarówno męskość, jak i kobiecość. Gdzie więc szukać wzoru męskości i ojcostwa? Warto pójść za tropem Pana Boga, który, przyjmując na siebie ludzką naturę, wybrał sobie na ojca św. Józefa. Dlaczego? Skoro sam Bóg uznał, że ten mężczyzna „się nada”, należałoby przyznać Mu rację i zastanowić się, dlaczego właśnie św. Józef jest w tej materii tak szczególnym wzorem?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję